ZIMNE.JESIENNE DNI,ALE PEŁNE UROKU.

Witamy serdecznie.Nie podoba nam się sposób uprawiania polityki przez PiS.Mamy do tego prawo jako obywatele tego kraju.Nie podoba nam siętakie upartyjnianie urzędów i instytucji państwowych.Rozumiemy,że potrzebne a wręcz konieczne są zmiany,ale tylko tam gdzie są niekompetentne osoby i właściwie za darmo biorą ciężkie pieniądze i nic z tego dalej nie wynika.Nie mniej tam,gdzie mamy doczynienia z fachowcami i sprawdzoną kadrą,to wydaje nam się że nie powinny te zmiany mieć miejsca.Dobitnym przykładem tego jest sędzia trybunału konstytu konstytucyjnego pan Rzepliński.Odpowiedni człowiek na odpowiednim stanowisku.No ale cóż…Nie jest członkiem PiS.Znakonici dziennikarze jak Piotr Kraśko,czy Maciej Orłoś.No ale cóż my możemy?Nic.Teraz nie pozostawia się kobiecie,dziewczynie wyboru,tylko na siłę się jej narzuca urodzenie dziecka.Wiemy ze jest to życie ludzkie,ale jak że kosztowne i wymagające odpowiedzialnej osoby do tego iZIMNE.JESIENNE DNI,ALE PEŁNE UROKU. całego zaplecza wychowaczego.A nie na zasadzie urodziła,dała życie i okay.A teraz niech ona się martwi,czy inni za nią.Polacy muszą tak zarabiać,jak eurpejczycy,wtedy nie będą potrzebne tego rodzaju ustawy,bo sama wzrośnie ilość urodzeń w Polsce.Potrzebne jest osiem godzin pracy dziennie i czas poświęcony przez rodziców dla dzieci na wychowanie i wspólnotę i rodzinność.Ostatnio odwiedziliśmy LIDL.Może trochę pod namową pani Doroty Welman,którą lubimy jako dziennikarkę.Taka zwykła polska baba a nie celebrytka.Zwyczajna i na luzie.I w ramach poparcia dla niej zaserwowaliśmy sobie kabanosy PICOC.Bardzo smaczne i dobre były.Z resztą wiele produktów tam kupiliśmy.Po buszowaliśmy po całym sklepie.I jak to Wojtek,od razu poleciał patrzeć na ciuchy.Adidasy,to nie na teraz,kiedy w Zakopanem i w Tatrach już snieg spadł i śnieg z deszczem pokazują.Docelowo pojechaliśmy tam wczoraj popatrzeć na buty zimowe.Ale chyba jeszcze za wcześniej w LIDL na coś takiego.Nie mniej cała szafa ciuchów a on jeszcze partzy na ubrania.Pochodziliśmy pomiędzy regałami,trochę żywności kupiliśmy i pojechaliśmy autkiem do domku.Ale był to też nasz wyraz poparcia dla tej dziennikarki.I nie życzymy sobie,żeby ktokolwiek śmiał cokolwiek na nią powiedzieć a nie tak podnieść rękę.A to że dołącza się jako znana osobliwość i osobistość świata dziennikarskiego do milionów ludzi idących w czarnym marszu,to ma takie prawo.Czekamy tylko na ten dzień,kiedy to cała polska stanie w czarnym marszu i doda do tej ustawy aborcyjnej jeszcze wotum nieufności dla tego rządu i dla partii PiS.Czasem komuś zdarza się popełnić jakieś głupstwo w postaci złego wyboru.I taki zły wybór miał miejsce.Ale wszystko jest do naprawienia i do przestrojenia.I może przyjdzie ktoś za PiS,który zajmie się strikte gospodarczymi sprawami i tworzeniem nowych miejsc pracy i nie będzie szukał tematów zastępczych.Wiemy,że ludziom dano gratis kasę od dobrego rządu.A to jednorazowe pięćset złotych a to pięćset złotych na dziecko.Ale w ten sposób,to tylko naprodukujemy Ferdynandów Kiepskich,którzy z browarem w ręku będą siedzieć w domu i nie szukać pracy bo po co,kiedy rząd daje za free kasę.Narzędzia trzeba ludziom dać i wysłać ich do pracy,wtedy będzie można mówić o sukcesie rządu.Nam nikt nic nie dał w życiu za darmo.Na wszystko co mamy dziś,zapracowaliśmy ciężką pracą.I dumni jesteśmy z tego.My nie potrafili byśmy od tak wziąć od państwa za nic pieniędzy,ponieważ nauczeni jesteśmy pracowitości i pracy przez życie.I taki model ludzi powinna wykreować władza i na taki model postawić.A tym którzy nie umią pracować,albo im się nie chce nie dać nic.Jak zgłodnieją i za burczy w brzuchu,to i się rozwiązania na życie znajdą.Wiemy to po sobie.Ale cóż.Jedni to dobra,kochająca matka,która za nic rozdaje państwowe pieniądze ludziom,drudzy to zlepek intelektualistów i przedsiębiorców zamkniętych w akwarium z napisem: Szary obywatelu nie dochodź.Budujące zaplecze i programy dla swoich kolesi i niteresików,dla swoich rodzin.Kolejni to zlepek karierowiczów,którzy wcześniej nie mogli się wybić.Jeszcze inni to ferajna ludzi,którzy poza oskarżaniem ludz\i i pomawianiem nie mając niezbitych na to dowodów,nie mają recepty na wolną Polskę.Trudy orzech do zgryzienia.Spoko.Teraz codziennie i intensywnie dokształcamy się z języka angielskiego.Codziennie po osiemnastej jesteśmy u Michała na lekcjach.Angielski to dziś podstawa dla każdego.Raz że w Krakowie jest dużo turystów i osób zagranicznych i trzeba się z nimi porozumieć.A dwa,że jadąc za granicę na odpoczynek tak jak my,możemy swobodnie się porozumiewać z ludźmi na ulicy,na bazarze w restauracji.A nawet z lekarzem w Klinice nie poszło nam najgorzej.Takie tylko zwroty strikte medyczne były małym kłopotem,ale teraz stawiamy nacisk na te określenia i myślę że kolejny nasz pobyt na Ziemi Świętej i wizyta w Klinice z Wojtkiem,będą już swobodną konwersacją między pacjentem a lekarzem od chorób zakaźnych.Spoko.Co do stanu naszego zdrowia,to czujemy się dobrze.Ja rzekł bym nawet o sobie że wyśmienicie.A Wojtek,no to ze względu na serce więcej odpoczywa.Chociaż dla niego odpoczynek jest taki,że siada z lapkiem na kolanach i patrzy na różne oferty hurtowni,zamawia towar,ogląda różne produkty.Tym bardziej że w swiecie e-papierosów stale coś nowego dokładają i trzeba dokładnie przeczytać o nowym produkcie,obejrzeć go,czy jak to Wojtek robi pobrać zdjęcie produktu na smartphone,żeby potem w hurtowni pokazać o co mu dokładnie chodzi.Nie mniej wszelkie prace fizyczne to ja,albo mama wykonujemy.A wirus?No jest obecny w jego organizmie.Z lekka uśpiony,ale jak na razie nic nie wskazuje,żeby medycyna,czy naukowcy na świecie znaleźli na to receptę na całkowite wyleczenie,czy wyeliminowanie tego wirusa z jego organizmu.Nie mniej nie odczuwa jakoś tego że ów wirus jest.Zażywa regularnie tabsy na to i tyle.A co do serca,to jutro idziemy na badanie kontrolne.Będzie miał wykonane badanie ECHO SERCA.A potem z wynikiem i opisem pójdziemy do lekarza,żeby obejrzał i posłuchał serce jego i powiedział,czy musi dalej brać te pigułki na sercowe,czy już może sobie pozwolić na odstawienie ich.Ale obawiam się,że leki na sercowe zażywa się dozgonnie.Nie mniej patrzyliśmy dziś w programie DZIEŃ DOBRY TVN na parę homoseksualną,która cieszy się gromadką dzieci urodzonych metodą surogatki.Jest cień nadziei że my też kiedyś będziemy mogli zostać rodzicami.U nas nie była by istotna płeć dziecka,ani kolor włosów,czy oczu.Ważne że prawidłowo i zdrowo by się rozwijało i miało by normalny dom.Na razie to przelewamy nasze uczucia na zwierzęta.Znajdę kiedyś psa labradora Tawarisza,utykającego na jedną łapkę.Psisko się przywiązało do nas i jest u nas jak członek rodziny traktowane.I współczujemy panu Kamilowi Durczokowi odejścia czworonożnego członka rodziny.Jest z nami czarny kot z białą plamką na szyi Bonifacy.Pomimo luksusowego myślę jedzenia,co na wsi jest unikatem,to dzielnie poluje na myszki i nie raz gdy wieczorem oglądamy telewizję,to przynosi nam swoją zagryzioną zdobycz i dumnie kładzie na dywanie.Nie raz w ciągu dnia przyjdzie i usiądzie na narożniku z nami,czekając że się go pogłaska.Pomrukuje cicho wtedy z radości.Przybłąkał się do naszego ogrody jeż Tuptuś.Kupiłem mu w sklepie zoologicznym drewnianą budkę i wyścieliłem kawałkiem koca w środku.Teraz zbijamy z desek większy domek,żeby zimą mógł sobie tam siedzieć w cieple i nie przysypał go śnieg.Nasza mama codziennie szatkuje warzywa blenderem dla niego i zanosi mu.Wiemy że mleko świeże wypija.Wodę mineralną niegazowaną też.I nawet ostatnio wczesnym rankiem stał na tarasie przed wejściem do domu i jakby czekał na mamę z jedzeniem.Wpuścili byśmy go do środka do domu,niech by się trochu zagrzał,ale on od razu po otwarciu drzwi ucieka spłoszony.No cóż.Do mamy tylko dochodzi pod nogi,ale nie pozwoli się złapać na ręce.Zaraz się nastrasza i zwija w kulkę.W końcu to dzikie zwierzę.No i mamy w dużej klatce dwie papużki nierozłączki czarnogłowe.Jedna przy błąkała się do naszego ogrodu a drugą do pary Wojtek zakupił od chodowcy papug.ta druga od małego jest nauczona jedzenia z ręki i jest oswojona z człowiekiem.A ta znajda się oswaja dopiero.Jakoś nie przemawiają do mnie skrzeczące papugi.Ale cóż ja mam do powiedzenia,kiedy ich jest dwoje a ja sam jeden.Do tego tyle serca i miłości Wuwuś z mamą w nie wkłądają,że mózg mi staje.Bo i dwa kawałeczki surowej marchewki dziś dostały.I po listku sałaty zielonej.I mama jak robiła sałatkę z zielonym groszkiem i kukurydzą,to trochu ziaren kukurydzy im zaniosła.Rano do śniadania gotowaliśmy jajka wiejskie na twardo,to też włożono jedno więcej,żeby potem na plasikowym spodeczku samo żółtko włożyć im do klatki.Oczywiście ziarna dostają bez ogranicznika.Wodę mineralną niegazowaną do picia.No i wciąż Wojtek zamiata okolice woliery,żebym nie płakał,że naśmiecone od papug.W ciągu dnia na trochę je puszczamy na mieszkanie.Nie mniej patrzymy,żeby nie obskubały nam roślin doniczkowych.No bo tyle serca i pracy włożyliśmy w pielęgnację ich i są prawdziwą ozdobą domu,że szkoda by było.Nie zrozumiałe dla nas jest,jak można sztuczne kwiaty postawić w domu w mieszkaniu?No są tacy podobno.Nie mniej u nas wszystko co naturalne.I jest na czym oko zatrzymać.Dzisiaj popołudniu pani ogrodniczka od nas ze wsi przyjdzie do nas na kawę,to nam powie które rośliny mamy jeszcze zabezpieczyć na zimę a które nie trzeba i mogą tak do wiosny pozostać,albo w późniejszym okresie trzeba będzie je zabezpieczyć.Dobrze,że mamy taką osobę,która ma swój ogród też i zna się na tym.Zawsze nam coś doradzi,czy podpowie z własnego doświadczenia,czy doświadczenia innych osób.Spoko.Błażej i Marek wreszcie znaleźli dziś czas,żeby przyjechać na piętnastą na obiad do nas.Zamknęli z bólem serca kiosk na całą niedzielę.W końcu jakiś odpoczynek im się też należy.A tak tylko praca i dom i na okrągło tak.I stanie całymi dniami za okienkiem kiosku i patrzenie na ludzi i na produkty.Nie,nie.Trzeba odpocząć też i nabrać sił na cały tydzień.A przy okazji pomyśleć na spokojnie,co jeszcze można by zamówić tam do kiosku i sprzedało by się.A i konkurencja w końcu też odychnie,że zostali w okolicy dziś sami i coś więcej uhandlują wreszcie.Spoko.Nasi przyjaciele z Izraela codziennie są przez kwadrans wieczorkiem na skypie.Planują dwudziestego czwartego tego miesiąca przyjechać do nas na tydzień.Nie widzimy ku temu przeszkód.Warunki są do przyjmowania gości.Pokój swój mają u nas dozgonnie.Nie mniej trzeba będzie ich wozić po Krakowie i pokazywać różne ciekawe miejsca.I będą długie rozmowy o naszym handlu o życiu.Bardzo wartościowe rozmowy z których zawsze coś pozytywnego wynika.Spoko.Popołudniu wszyscy pójdziemy na niedzielną mszę do kościoła.Przy okazji mamy taki spacer i przy okazji wdepniemy do babci ze wsi,co jeszcze krowę ma.Bo krowa na wsi,to dziś już rzadkość.No i jakieś produkty nabiałowe kupimy u niej.Na pewno zdrowsze i lepsze od tych przetworzonych,maszynowych w sklepie.Przynajmniej ser biały nie jest taką cegłą wyschniętą a zawiera serwatkę i ze smakiem się go je.Nawet jeżyk kiedyś odrobinę białego sera dostał z warzywami i zjadł.Grapefruity i pomarańcze.Teraz to na pierwszym miejscu jest u nas.Codziennie jedną,dużą piłę ogarniamy.Ostatnio w LIDL kupiliśmy zielone SWEETY z Izraela.Przypomniały nam nasz pobyt w Ziemi Świętej.Też samo zdrowie.Trochę większa goryczka jest wyczuwana i dzięki temu trochu inny smak mają.Wiadomo że takie jak prosto z drzewa,to tylko na bazarku w Tel Awiwie,czy Jerozolimie.Ale te też są dobre na wzmocnienie organizmu przed przeziębieniem i naturalna witamina C.Myślę że na razie TYLE.Zdrowia życzymy i ciepła.

ABORCJA.CZY STANĄĆ ZA,CZY DOŁĄCZYĆ DO MARSZU PROTESTUJĄCYCH KOBIET?

Witamy serdecznie.Tak rozmawiamy teraz często z naszą mamą odnośnie projektu ustawy o zakazie przerywania ciąży przez kobietę w ogóle,czy marszu protestacyjnego kobiet,które chcą same decydować o sobie.Z jednej strony odzywa się w nas sumienie jako katolików,że w usuniętej ciąży jest ludzkie życie.A z drugiej zaś strony zadajemy sobie i koalicji rządzącej i samemu posłowi Pawłowi Kukizowi pytanie: Kto tchnął życie tego dziecka przez ciążę?No i żeby odpowiedzieć na to pytanie,nie potrzeba nam długo się zastanawiać.Życie tchnął nieodpowiedzialny splot zdarzeń a raczej głupota i bezmyślność tych młodych ludzi.Tchnęła życie ta dzisiejsza kultura młodych ludzi a raczej subkultura.o bo dzisiaj wszystko sprowadza się u zdecydowanej większości młodych ludzi do rozrywki,do tego że coś się dzieje.A żeby się coś działo,to z kolei potrzebne są atrakcje.No dla nas myślących głową i dość poważnie podchodzących do życia ludzi,to na listę atrakcji możemy wpisać wyjazd weekendowy,pobyt u przyjaciół w Ziemi Świętej,to praca i pięlęgnacja ogrodu,to wizyta na ciekawej wystawie w muzeum,czy wypad do kina,czy odwiedzienie jakiś targów i doświadczenie czegoś nowego w życiu.Ale to dla nas.Nie mniej dla zdecydowanej większości młodych ludzi,to byłoby zapewne nudne i mało atrakcyjne.No bo żeby się coś działo,to potrzebny jest im a wręcz niezbędny alkohol.Do niego potrzebny jest lokal z dyskoteką i powabnymi laskami.A jak są laski i jest alkohol,to i jest spontaniczny seks po alkoholu.W bardzo wielu lokalach z dyskotekach seks w ubikacji,to coś normalnego.I efektem tego jest nie zaplanowana ciąża,czy tak zwana wpadka.Było super.Muza leciała ekstra.Laska była tak pijana,że nawet nie miała świadomości,że facet ją rucha.A nawet jeśli miała tą świadomośc seksu,to ani przez chwilę,nie zastanowiła się nad konsekwencjami,tego przygodnego seksu.Że może potem być zakażona jakąś chorobą weneryczną,czy wirusem HIV na całe życie już,to małe piwo,bo to ona otrzymuje „prezent” za dotrzymanie towarzystwa facetom,albo „pamiątkę” z pobytu w dyskotece.Ale co zrobić,kiedy okazuje się,że owa dziewczyna jest w ciąży z facetem,który wcale nie ma zamiaru być jej mężem i ojcem dla tego dziecka,które w jej ciele zaistniało na skutek płodu.Albo okazuje się,że ów facet,to zwykły Ferdek Kiepski,który nie ma dobrze wyuczonego zawodu,nie pracuje nigdzie i do tego nie ma warunków na to,żeby zamieszkać z nią i przyszłym dzieckiem.Albo co zrobić w sysuacji,kiedy facet chodzi z dziewczyną,idzie z nią do łóżka,no bo gdzie,s tą potrzebę seksualną musi wyłądować i on i ona,ale wcale nie zamierza wiązać się z nią na całe życie.Tak jest u większości młodych dziewczyn i chłopaków dziś,że ta erotyka i seks jest na porządku dnia.I oczywiście BB seks.Na co dzień widać to na ulicy.Niestety,ale trochę się ten ukłąd pozmieniał w stosunku do tego,jakim sugerowali się nasi rodzice,dziadkowie.Kiedys wpierw było poznanie się,randki,planowanie przyszłości i myślenie nad tym,czy poradzimy sobie jako młode małżeństwo w życiu.A nawet jak sobie nie do końca będziemy dawali radę,to czy możemy na naszych rodziców,rodzinę liczyć,czy będziemy w tym wszystkim zdani sami na siebie.A ten seks,to miał miejsce dopiero wtedy,jak się dostatecznie dobrze ci młodzi ludzie poznali i wiedzieli już,że chcą być ze sobą.No ale to były czasy PRL-u.A dziś mamy wolną Polskę.Dziś to poznawanie u większości młodych ludzi zaczyna się od seksu a potem padają kolejne pytania i ten bonus w postaci ciąży.Wolna Polska to znaczy tyle co dorównywanie naszym partnerom w Europie.To czerpanie wzorców,które wcale nie są dobre a wręcz powiedział bym nieodpowiednie.Małrzeństwo dziś się spłyciło do poziomu związku który trwa,do momentu aż się nie znudzi,czy zabraknie gotówki.Ta sfera uczuć i ten element poznawczy,odchodzą na dalszy plan.I to dziecko w brzuchu matki,które nie jest chcianym,zaplanowanym,wyczekiwanym dzieckiem,tylko bachorkiem,który nie jest akurat jej teraz potrzebny.Albo zjawiskiem podobnym do byłego,na którego ona nie chce patrzeć i znać go.Więc żeby mówić o aborcji,czy zakazie aborcji,potrzeba tych młodych,rozrywkowych i nieodpowiedzialnych ludzi sprowadzić wpierw na ziemię i wpoic w nich pojęcie odpowiedzialności,prawdziwej miłości i pojecie rodziny,które dla wielu z nich jest czymś obcym.I uświadomienie im a raczej wbicie im w te puste głowy,że seks bez zabezpieczenia,może doprowadzić do niechcianej ciąży,wpadki i co potem.Od naprawy młodych Polskich obywateli i obywatelki by trza zacząć wpierw.A potem dać im możliwość wykonania aborcji,bądź urodzenia dziecka.Adwersarzem sumień i obrońcą życia nie może być pan Jarosłąw Kaczyński,ponieważ on jest starym kawalerem i do tego bezdzietnym.to że bezdzietnym,to może i dobrze.Ale dlaczego on,czy partia PiS,czy biskupi Polscy mają zadecydować czy urodzić,czy nie za tą kobietę w ciąży.Ona sama powinna podjąć taką decyzję.Znając sytuację rodzinną,bytową jej i tego partnera jej.To jej sumienie powinno podpowiadać.Ale i wcześniej zdrowy rozsądek,przed pójściem na osobność z facetem.Mama nasza jak patrzy na te Polskie,Krakowskie ulice,to mówi że są to najczęściej rzędy prostytutek i amantów.Że nawet na Ukrainie nie spotyka się tak dużej ilości takich mówiąc ogródkowo wyluzowanych młodych ludzi.Że są tam też tacy,ale nie jest ich aż tyle.I co z takimi młodymi,pustymi ludźmi zrobić?Myślę że rządzący powinni z powrotem przywrócić do łask kluby środowiskowe,kluby osiedlowe jak to było za PRL-u.Gdzie każdy młody człowiek mógł przyjść i wziąć udział w jakiś zajęciach.I raz że rozwijały one w tych młodych ludziach pasje,dwa że odkrywały często ukryte talenty.A poza tym były pozytywnym czasoumilaczem za free.No bo co dziś ma zrobić ten młody człowiek,kiedy chciałby uczęszczać na jakieś zajęcia a te kosztują iuleś set złotych za miesiąc,czy za stopień.Potem promować,propagować rodzinny sposób bycia,życia i wykreować niejako w tym młodym człowieku inny sterotyp życia.Że życie nie skłąda się tylko z dyskoteki,seksu,narkotyków,dopalaczy,alkoholu i temu podobnych „uciech”,ale może być zupełnie absorbujące,kiedy zainteresujemy go czymś wartościowym,ciekawym i do tego bezpłatnym.Jak zmienimy mentalność i sposób postrzegania dziś życia przez zdecydowaną większość młodych ludzi,to wtedy nie będzie potrzebna ustawa zakazująca usunięcia ciąży kategorycznie,tylko pozostaniemy przy tej co już jest.I ci młodzi sami nie będą chcieli usunąć ciąży,bo będzie ona wynikiem nie zaspokojenia tylko swojej potrzeby seksualnej,ale też wynikiem miłości i rozsądku.Kolejną rzeczą jest brak peryspektyw na przyszłość.Bardzo duży odsetek młodych ludzi wynajmuje mieszkania,płacąc często holendarne sumy za wynajem.Nie stać większości młodych ludzi na kupno swojego mieszkania.A wzięcie mieszkania na spłatę,czy zaciągnięcie kredytu w banku w sytuacji kiedy nie ma pracy,albo nie magwarancji stałej pracy i do tego jeszcze pracuje na zleceniu,czy w ogóle bez umowy,równa się zeru.To jak my chcemy mówić o nie przerywaniu ciąży a już nie mówię o urodzeniu i wychowaniu dziecka.Do tego dochodzi jeszcze tryb pracy.Od rana do wieczora po 10,11 a nawet 12 godzin dziennie są ludzie w pracy,to gdzie czas na opiekę nad dzieckiem,czy wychowanie dziecka.Musiałby się zapisać w konstytucję zapis o ośmio godzinnym czasie pracy.I musiało by się podnieść najniższe wynagrodzenie do kwoty 2600-2800 złotych plus dodatek 500 plus i zasiłek rodzinny.Wtedy zapewne zaczęła by się podnosić rozrodczość w Polsce i te młode dziewczyny prędzej by to motywowało do urodzenia dziecka niż wyskrobania go.A tak,to zmieniono system totalitarny na demokrację,ale nie dano ludziom jeszcze instrukcji obsługi wolności i tego wszystkiego,co zapisano w tym 21 razy TAK.I ci wszyscy co siedzieli w komunistycznej klatce niczym te zwierzęta z ZOO wypuszczone na wolność poleciały przed siebie i same sobie ustaliły reguły gry.A że te reguły gry są niemoralne i nie etyczne,to co ich to obchodzi.Robią sobie po swojemu wreszcie.No jak na razie,to PiS na siłę próbuje bez słuchania większości społecznej zaprowadzać swoje reguły gry.Nie służy to nikomu i niczemu.Doprowadza to tylko do coraz to nowych manifestacji społecznych i pikiet.Kłóci ludzi miedzy sobą.No ale jak się nie ma nowych miejsc pracy,nie ma pakietów ustaw gosporczych,które nie wskaźnikami makro,czy mikro ekonomicznymi a realną rzeczywistością i przełożeniem tego na życie,poprawią zwykłym ludziom byt,to się wciska pod obrady sejmu temat zastępczy.Teraz jeszcze mowa o wolnej niedzieli.A czy ktoś z rządzących zastanowił się nad tym ile zarabia pracownik sklepu wielko powierzchniowego?Ile tam zarabia kasjer?1600 złotych tylko.I dla niego każdy dzień w pracy się liczy.Bo każdy dzień,to zaliczona dniówka a z nią pieniądze.Każdy dzień wolny,to dla tych pracowników,to odjęcie od kwoty 1600 złotych pensji,kolejnej dniówki.Ja wiem że wolna niedziela,była by taką rekompensatą dla rodzin,które co dnia mijają się,albo widzą przelotem.Ale w sytuacji mało zarabiających dziś Polaków,to każdy dzień wolny,każde nowe święto,to jest duża strata finansowa.I proszę nie porównywać krajów europejskich,ponieważ tam inaczej zarabiają ludzie i stać ich na świętowanie i na dzień wolny od pracy.Mało zarabiających Polaków i tych na umowach śmieciowych nie stać na nowe dni wolne od pracy.Ja tak to piszę sobie luźno a ktoś z czytelników dopowie,że ani ja ani Wojtek nie mogą o aborcji i rodzeniu dzieci nic mówić.No bo co para gejów może powiedzieć o ciąży,czy rodzeniu dzieci.Chociaż…Czytaliśmy ostatnio taki artykuł w necie,że jest duże prawdopodobieństwo z medycznego punktu widzenia,że mężczyzna niebawem będzie mógł zajść w ciążę i urodzić dziecko.U nas to dziecko było by z pewnością wyczekiwane,chciane i kochane.Jaką wielką radość naszej mamie byśmy sprawili faktem,że została babcią.A poza tym my nie najgorzej zarabiamy,mamy własną działalność handlową,swój dom jednorodzinny z ogrodem na wsi.Więc nie widzę przeszkód,dla których nie mogli byśmy zostać rodzicami.To że ludzie by psioczyli,pokazywali nas palcami i dziecko?Nie przejęli byśmy się tym.To tak samo jak w galerii handlowej Wuwuś powie głośno do mnie kochanie.Od razu ludzie się obracają za nami i ktoś palcem pokazuje,że pedały są.Wyśmiac nam się z tego.Bo my wiemy jaki juest wielki poziom uczuć u nas,co u wielu heteryków już dawno wygasł i pozostała złość i nienawiść.Wiemy ile wciąż dla siebie znaczymy i kim dla siebie jesteśmy.a to wystarczy nam.Nie jesteśmy zależni od ludzi a ludzie od nas,to też inaczej.My zatrudniamy ludzi do pracy a nie nas zatrudniają.Mamy wolność,mamy niezależność.Mamy pełny luzik.Mamy wspaniały i szczęśliwy dom.Zwierzęta które na swój sposób okazują nam swoje uczucia i wdzięczność.I mamy mamę naszą,która jest dla nas nieocenionym skarbem.I mega szacun dla niej.A do tego jesteśmy normalni.Nie zwariowaliśmy na punkcie wolności i swobód obywatelskich.Śmiejemy się z tych,co za wszelką cenę muszą to czy tamto zdobyć,bo inni mają,bo modne.Bo inni tak żyją luźno sobie,to oni też tak będą.I naprodukowano dzięki temu rzędy damskich i męskich prostytutek,galerianek,młodych narkomanów,uzależnionych od dopalaczy,alkoholu i seksu.Maniaków komputerowych.I zatraciło się w tym wszystkim pojęcie rodziny,honoru,godności osobistej,pojęcie wstydu i takiej ludzkiej przyzwoitości.I dopóki tak będzie,to mówienie o moralności i rodzeniu niechcianych bachorów jest nie na miejscu.A z resztą,to według nas,to wszystko powinno być dozwolone i dostępne,żeby wyeliminować podziemie narkotykowe,aborcyjne,które często jest w urągających człowiekowi warunkach.Dopuścić metodę in vitro,dzięki której kobieta która wyczekiwała na dziecko często latami,mogła nosić je pod sercem.A ludziom pozostawić prawo wyboru,tego,co według nich jest słuszne.Patrząc na niektórych polityków,to jestem dwoma rękami za eutanazją i aborcją.Ale zostawmy polityków w spokoju.My jako społeczeństwo zbierajmy podpisy pod obywatelskimi projektami i wtedy wymuszajmy na władzy i partii rządzącej podpisywanie się na tak za tym,co dla nas jest stworzone i co my jako zdecydowana większość Polaków chcemy.No dobrze,bo odzywa się w nas głos sumienia.Jesteśmy katolikami.Tak jask większość Polaków tylko na papierze i tylko dla tradycji.No jeszcze jest grupa,co jest katolikami dla dzieci,które uczęszczają do szkoły.Bo jak to będzie wyglądać,że dziecko nie chodzi na lekcję religii.No ale w nas na poważnie sumienie się odzywa i podpowiada że czas zmienić coś w naszym życiu i czas powiedzieć życiu tak.Pomimo,że codziennie ktoś ginie z rąk przestępcy.Że codziennie jakiś ksiądz wykorzystał ludzką biedę i nędzę i seksualnie wykorzystał młodego człowieka.To takie jak papież Benedykt powiedział dla potrzeb książki podziemie homoseksualne,ale i heteroseksualne,pedofilskie.Świństwo.Żyjemy jak ludzie.Kochamy się jak ludzie a nawet bardziej niż ludzie,bo ludzie za coś i na chwilę kochają a my już któryś rok z rzędu jesteśmy parą.Wiem.Pomijając aspekt homoseksualny,to my nie pasujemy do tych małoletnich prostytutek,galerianek,plastikowych,silikonowych lalek.Na zbyt naturalni jesteśmy.Inni.I na szczęście my mamy inny swój klimat,swój świat.I na szczęście z rzadka przychodzi nam patrzeć na tą niezrozumiałą dla nas niemoralną rzeczywistość.Chcieli byśmy żeby było inaczej,ale czy jest to możliwe?Z radością patrzymy na tych,ktorzy nie zdziwaczeli,nie oszaleli a zostali pomimo innych czasów dalej tacy naturalni.Są oni dla nas wzorem i przykładem do naśladowania.I chwała im za to,że są.Normalność.Proszę państwa normalność.TYLE.  8-O

MIŁY SPACER PO KRAKOWIE.

Witamy serdecznie.Przepraszamy że tak rzadko piszemy,ale zupełny brak czasu na przeglądanie na swobodnie internetu jest.Masa zajęć i tych biznesowych i tych domowych.Na chwilę usiądziemy i dalej ruszamy.Jeszcze teraz Michałka znalazła dla nas czas na podszkolenie angielskiego i bezpłatne konwersacje późnym popołudniem,więc jedziemy do centrum Krakowa do niej.Przy okazji odwiedzimy Błażeja z Markiem w kiosku i zagadamy chwilę.Na chwilę do Marcina do saloniku zajrzymy i jedziemy do partnera Marcina Michała do domu a potem już bezpośrednio do domu.Dzisiaj tylko rano po ósmej wstałem,bo Tawarisz już wlazł do nas do sypialni i lizał mnie po dłoni i kręcił się wkoło ogona.Przez szacunek do Wuwusia,nie obudziłem go,tylko bez szelestnie wstałem z łóżka,ubrałem się i wyszedłem poza obręb posesji z Tawariszem.Po dłuższym kwadransie wróciłem i rozebrałem się na nowo i wskoczyłem do łóżka.Wojtek już nie spał,tylko czekał na mnie a właściwie na pocałunek ode mnie na rozpoczęcie nowego dnia.Spoko.Pocałowałem go namiętnie,objąłem ręką i usnęło mi się na nowo.I tak jak się obudziłem,to dochodziła dziewiąta rano.No już wypadało by wstać.Ileż można gnić w tym wyrze.Jeszcze jak się ma świadomość,że tyle pracy nas czeka.I to zaraz z rana.Polecieliśmy do łazienki.zamknęliśmy się w niej na jakieś czterdzieści minut.Odświeżeni i elegancy wylecieliśmy do sypialni,żeby się już ubrać na strój typowo domowy,czyli spodnie dresowe,t-shirt i tyle.Na terenie domu ciepło jest takie,że uchylamy okna,bo trochę duszno.Oczywiście papużki siedzą zamknięte w klatce.Drzwiczki od klatki Wojtek musiał zabezpieczyć agrafką,no bo same już cwaniary podnosiły drzwiczki od klatki i wylatywały na pokój.Szkoła miłosiernej mamusi.Bo one takie biedne,siedzą w tej klatce-mówi zawsze mama.Ale Wojtek sam spiął tą agrafką te drzwiczki z prętem z klatki i teraz czasem się je w ciągu dnia wypuszcza,ale nie na okrągło.Spoko.Wojtek już wyzdrowiał.Mama mówi mi,że ja się pomyliłem z powołaniem.Że powinienem był skończyć medycynę.No ale nie każdy ma aż taki tęgi umysł,do ogarnięcia takiej aż wiedzy.Dziś że było ciepło,to posiedzieliśmy trochu w ogrodzie.Wojtek zrobił zamówienia wszelakie towaru internetem a ja podlałem wszelakie rośliny w ogrodzie.Tam gdzie dosięgnął szlauf gumowy,to szlaufem a resztę dużą konewką.Część  roślin już pozakrywaliśmy papierem przed chłodem,ale większość jeszcze jest odkryta i cieszy nasz wzrok.Miło jest usiąść w ogrodzie pełnym kwitnących kwiatów.Chociaż nie wszystkie rośliny nam jeszcze kwnaitną.No bo niektóre zakwitają tylko raz na rok i do sprzedaży przyspieszono im proces kwitnienia,żeby dla klienta atrakcyjnie wyglądały.I dlatego przy zakupie kwitły a teraz stoją zielone i tyle.Ale wszystko się przyjęło.Te choinki przywiezione z Izraela,też już zielone pędy puszczają.Uf…Ale potrzeba było sąsiadki ze wsi.I wczoraj jak była u nas w ogrodzie,to chodziła alejkami i podziwiała nasze rośliny.Mówiła że na wiosnę da nam rozsadę jakiegoś kwiata ogrodowego,co u niej rozrósł się potwornie i ładnie się eksponuje w zamian za to ona sobie weźmie od nas rozsadę jakiejś rośliny.My nie mamy pojęcia jak ją podzielić na dwie części,więc ona sobie zrobi sama to.Okay.Później poszliśmy z Tawariszem na długi spacer po wsi.Raz że psisko przynajmniej raz dziennie musi się wybiegać.To że puszczamy go luźno po ogrodzie,to jeszcze nic.a dwa,że musimy iść po wiejskie mleko,śmietankę do zupy,ale i do owoców,ser i dzisiaj nawet trafiliśmy,że pani miała swojskie masełko.Wiekowa z niej kobieta i nie zawsze się jej chce i nie zawsze zdrowie jej pozwala,więc nie zawsze ma masełko.Ale zawróciliśmy od niej z Tawariszem do domu na obiad.Nieoceniona nasza mamusia przyrządziła swojskie frytki z ziemniaków,kotlecik schabowy i ćwikłą z chrzanem.Osobiście ucierałem na tarasie ów chrzan.Pamiętam jak Wojtek z mamą patrzyli na mnie jak ucieram ów chrzan.Twardziel.Nie płacze nawet-mówił wtedy Wojtek.A no.Zjedliśmy obiadek i chociaż raz za niepamiętny czas pojechaliśmy tak bez obowiązkowo do centrum Krakowa.W pierwszej wersji,mieliśmy pojechać autem.Ale ja stwierdziłem,że jak pojedziemy autem,to będziemy musieli się ograniczać z alkoholem.A tak jakby komuś przyszedł pomysł usiadnięcia w ogródku jakiejś knajpki,to nawet bez ogródek można zamówić to piwko lane i coś do niego.Mama stwierdziła że nie będzie nam przeszkadzać.Że państwo młodzi chcą być sam na sam pewnie,więc ona zostanie w domu i popatrzy w telewizor sobie.Jakby chciała z nami pojechać,to przecież nie odmówimy jej.My sobie zawsze w ciągu dnia znajdziemy czas dla siebie na wyłączność.Ot chociażby jak kopiemy w internecie w poszukiwaniu jakiegoś produktu do saloniku,do kiosku,albo jak tworzymy zamówienie do hurtowni.Tak więc spoko.Pojechaliśmy w efekcie mini busem na Kraków.potem podeszliśmy z alej Trzech Wieszczów na nogach na rynek.Taki spacer.Tymbardziej że dziś ostatni dzień ciepły tej jesieni.No bo teraz deszcze zapowiadają i ochłodzenie.Po chodziliśmy pomiędzy drewnianymi budkami jarmarku na płycie rynku.Po patrzyliśmy na te drogie masakra tam towary.Ale to rynek i turyści,którzy nie znają siły polskiego pieniądza a pamiątka z Krakowa z Polski musi być.Spoko.Po staliśmy chwilkę przy mimach przebranych na złote damy,czy brązowego anioła z miniaturką kościoła Mariackiego.Tam dalej znowu tańczyli chłopacy na rękach,na głowie,zeby kasa jakaś wpadła.Życie.Nie mniej ludzi dużo,gwar,szum.Jak to na rynku.Potem poszliśmy do kiosku do chłopaków.Wojtek po drodze jakąś orientalną przekąskę zaserwował.Potem wdepliśmy do saloniku,który teraz jest otwarty do dziewiętnastej i jest tego sens.Tam Marcin kazał przekazać od jego Michała,że od jutra możemy po 18-ej przyjeżdżać do niego na angielski.Super.Potrzebne nam konwersacje i będziemy jeździć.Spoko.Jutro rano pojadę na giełdę kwiatową po róże.Pora zacząć już sprzedaż róż,bo  ludzi coraz więcej się przewija i sprzedadzą się na spoko.Wstawimy jak zwykle było w witrynę saloniku w wiaderku,to jakiś dodatkowy grosz wpadnie.I dobrze.Przyjechaliśmy z powrotem pod wieczór do domu.Mama już tam kolację przygotowała.Z psem była na spacerze.A my teraz patrzymy na kabaret na POLSAT.Ciepłe ubranie być musi i grapefruit codziennie zjedzony.TYLE.

W POSZUKIWANIU BUTÓW ZIMOWYCH

Witamy serdecznie.Przez cały tydzień do piątku siedzieliśmy za naszego pracownika i przyjaciela Marcina w saloniku.Marcin w piątek skończył właśnie remont całego mieszkania,który sam ogarniał i wczoraj już wrócił do saloniku.No ale to dobry był moment na to,żeby na własne oczy stwierdzić co idzie od ręki,co tak sobie i zależy kiedy a co czasem klienci kupują.A poza tym to chcieliśmy dowiedzieć się,jakiego mamy pracownika.No i myśleliśmy że klienci będą mówić dobrze,że pana widzę,bo mam panu coś do powiedzenia odnośnie tego pracownika.A tu spokojnie.I nawet nikt się nie zapytał o niego.No ale to,to jest normalka,bo on jest sam w sobie mało kontaktowy.Bo ja jak siedzę,czy Wojtek,to zagadamy z niektórym klientem o takich zupełnie trywialnych sprawach.I oczywiście uśmiech na twarzy i czasem jakiś dowcip opowiemy.Miło.No raz co trafiła mi się starsza pani,która z iście nadętą miną powiedziała:Nie wiem z czego tu się  smiać?Chyba z własnej gupoty i nic więcej.Na co ja od razu powtórzyłem wiernie i iście aktorsko jej reakcję i ludzie którzy byli w środku,zaczęli się śmiać.A tak to spoko.Nawet nie najgorzej nam poszło.A wczoraj wybraliśmy się do galerii Bonarka w poszukiwaniu butów zimowych.Wojtek stwierdził że teraz one jeszcze będą w przystępnej cenie a potem masakra sobie będą liczyć.No więc kupił,nie kupił pojechaliśmy autem.Mama chciała się z nami zabrać,więc też pojechała.Wpierw oczywiście wszystkie sprawy związane z naszym handlem a potem przyjemności.Chociaż nie wiem czy wydawanie pieniędzy można zaliczyć do przyjemniści.Ale dobrze.Zajechaliśmy na parking podziemny galerii Bonarka.Stamtąd wyjechaliśmy ruchomymi schodami wprost na Auchan.No ale wpierw mamy butiki obejść wszystkie a potem co najwyżej wejdziemy do Auchan-stwierdziłem na głos.Okay.Tak więc rozpoczęliśmy naszą wędrówkę od takiego można rzecz substytutu pączka.No bo pączkom Auchan,dużo brakuje do prawdziwych pączków,tych z cukierni na ulicy Krupniczej,czy ulicy Starowiślnej,czy Józefitów.No ale nie było w pobliżu żadnej markowej cukierni,to Wojtek wybrał stoisko gastronomiczne Auchan.Po wchodziliśmy do różnych butików,ale niestety jeszcze za wcześnie na obuwie zimowe.W niektórych sklepikach już są kozaczki zimowe,ale nie są warte tej masakra ceny.Jedyną rzecz jaką Wojtek kupił strikte nam,to ocieplane dwie kurtki.Takie ala marynarki,ale z podbiciem wewnątrz i z łatami na łokciach.Takie się teraz nosi jak pokazują kanały modowe.Do tego kilka kompletów skarpet i bokserek.No bo bielizna się u nas szybko zużywa,no bo codziennie się ją zmienia i pierze.Niestety,ale nasz CROOP był zamknięty.Napisano,że zmienia się wystrój i kolekcje i wkrótce będzie otwarcie.Wojtek już wykrzyczał,że będzie na bieżąco z otwarciem jego CROOP i jak tylko go otworzą,to przyjedziemy tutaj.No dobrze.Mama nasza przymierzała ładne bluzki i swetry.W końcu Wojtek kupił jej jedną bluzkę i jeden sweter z owczej wełny z takimi dużymi guziorami od góry do dołu,które stanowią dekorację tylko.No i oczywiście ucałował ją w buzię,wręczając jej reklamówkę z ciuchami.Ludzie się tak na nas patrzyli.Ale dobrze.Kochanie moje.A ty nic tutaj nie chcesz?Zabrzmiało.Trochę głupio,bo ludzie patrzą na nas.Ale wyszliśmy.W końcu Wojtek znalazł eksklusive sklep ZEBRA z butami i nic,tylko wchodzimy i wchodzimy.No dobrze.Wejść możemy i popatrzeć.Nie mniej on od razu widząc moją rekację,kazał mi sobie grzecznie usiąść.Mama stała nade mną zdziwiona tym co ten Wojtek jeszcze nie wymyśli.Po chwili Wojtek pojawił się z butem.Taki ala traper,ale nie do końca traper.W środku wyśielany takim kocykiem jakby,czy płócienkiem.Przymierz!No dobrze.Wziąłem w rekę tego buta,pooglądałem go dookoła i oczywiście popatrzyłem na cenę.No mieścił się w granicy rozsądnej ceny.Ubrałem go i oczywiście popatrzyłem gdzie mam palce i czy jest jakiś jeszcze luz.Pani ekspedientka nam wyjaśniła,że musi but być o numer większy,bo wtedy eksponuje się nie zdeformowany przód buta,ale i cały but.To dla mnie jakaś nowość.Ale ubrałem drugiego.Na co mama od razu: Mariusz.Te buty są na ciebie uszyte.Idealne.I ładne.Nie spraw Wojtkowi,który wciąż o ciebie dba przykrości.Proszę cię.I uśmiechnęła się do mnie.Na co Wojtek odparł,że zawsze może być szopka we wrześniu i w sklepie wielkie halo.Znam Wojtka na tyle dobrze,że wiem do czego on jest zdolny,więc zgodziłem się.Kiedy zdjąłem je z nóg,to on nie pozwolił mi ubrać tamtych,tylko poczekać.Pobiegł do kasy i po chwili wrócił i kazał mi je ubrać.No spoko są-odpowiedziałem.No widzisz…Wyszliśmy z tej ZEBRY,więc zaproponowałem już całowite wyjście z galerii,na co Wojtek przystał.No ale idąc pasażem wdepnął jeszcze szybko jak to on do jeszcze jednego butiku,bo spodobała mu się na manekinie w witrynie apaszka.Okay.Majątek ona nie kosztuje.Kupił ją i od razu mi na szyję założył.Ludzie się na nas patrzą,ale on nic sobie z tego nie robi.Ale dobrze.Odwiedziliśmy na koniec tylko jeszcze ubikację i poszliśmy do auta na parkingu.Zdegustowany jestem tym pobytem w ubikacji.Przed samymi toaletami stał młody,wychudzony chłopak i uśmiechał się do każdego przechodzącego mężczyzny i ściągał go wzrokiem.Męska prostytutka.No cóż.Nic innego w życiu nie potrafi,to tak jest.W kabinie ściany popisane seksualnymi ogłoszeniami z numerami telefonów.Aż nie miło się robi nam,którzy też jesteśmy gejami.Ale na przeciw tym seksualnym wynalazkom,to my się normalnie prowadzimy.Tak zadzwonił bym teraz na miejscu dyrekcji całej galerii pod te numery i kazał wyczyścić i umyć całą tą kabinę.Jestem za umieszczeniem kamer nad kabinami,po takich widokach i karaniem wysokimi grzywnami za niezrozumienie do czego służy toaleta publiczna.Ale okay.Potem jak przyjechaliśmy do domu,to Wojtek zabrał się za biurokrację i zamówienia netem towaru a ja z mamą rządziliśmy w kuchni.Oczywiście mama obrała po kawałku marchewki surowej i zaniosła naszym papugom.Chwilę później już na dłoni je niosła do kuchni.I one siedziały jej na ramieniu a ona sobie robiła swoje.Mamo.Nie przyzwyczajaj ich do fruwania po domu-odrzekłem.No bo one takie biedne są.Zamknięte w klatce siedzą.No i po rozmowie. Wojtka potem przy obiedzie pytam,co to za nowe maniery że papugi już fruwają,chodzą po pokojach.Na co on odrzekł: Nie przeszkadzają mi w niczym.A poza tym,to rozprostują skrzydełka sobie.No i oswoją się z nami.Same plusy.No i po meblach będą odchody ptasie.I po obgryzane rośliny doniczkowe-odpowiedziałem.Widzisz gdzieś ptasią kupę kochanie na którymś z mebli?widzisz jakąś roślinę obgryzioną?No jak na razie nie widzę.To nie panikuj.Okay.Dzisiaj całe dopołudnia siedzieliśmy w ogrodzie.Oczywiście kurtki już ciepłe muszą być,bo nie ma żartów.Ale porobiliśmy w ogrodzie to co ważne.Podlaliśmy wszystkie rośliny.Nakarmiliśmy nasze ryby w oczku wodnym.Mama oczywiście pełne miseczki warzyw i owoców poszatkowanych na drobno zaniosła jeżowi Tuptusiowi w stałe miejsce.I oczywiście wodę mineralną,niegazowaną.Zastanawiamy się tylko jak to będzie zimą z naszym jeżem.No domek drewniany ma w ogrodzie w zacisznym miejscu wstawiony.No okay.Ale nie zamarznie nam on?Mama nasza już się zamartwia,tym ze powoli idzie zima.Tak samo róże pustynne będzie trzeba zabrać z ogrodu na zimę do domu.Już przenieśliśmy je pod dach na taras na wypadek deszczów.Patrzymy na te choinki przywiezione z Izraela.I miała rację pani sąsiadka ze wsi,że zmiana strefy klimatycznej nie miała tu wpływu.Dobry,specjalny dla iglaków nawóz był potrzebny i lekka zmiana podłoża i już widać jasno zielone pędy.Błażej dzwonił co porabiamy,bo on siedzi w kiosku i handluje.Marek pojechał na mieszkanie przyrządzić coś do jedzenia.Nie przyjadą chłopaki do nas,no bo trudno zamknąć kiosk,kiedy mnóstwo ludzi się przemieszcza na rynek,czy z rynku i co jakiś czas klient dochodzi.Dobrze.Życzymy im wielu sukcesów.Może kiedyś się też tak rozwiną jak my?Czas pokaże.Rachel i Mark mówili wczoraj na skype,że może by z początkiem października na jakiś tydzień przylecieli do nas i zobaczyli nasz dom i ogród,bo bardzo są ciekawi jak to teraz wygląda.Nie mamy nic do tego.Pokój ich jest pusty.Sprzątamy tam regularnie i tyle.Kończymy ten wpis,bo mama wzywa nas na obiad.Nie oceniona jest ta nasza mama.Zjemy obiad i chwilę posiedzimy jeszcze przed telewizorem i zabieramy się za przygotowanie się do wyjścia do kościoła.U nas jest rano o ósmej masza w niedzielę i potem dopiero o 17-ej.Przy okazji powrotu z kościoła do domu,weźniemy od naszej gospodyni świeże mleko prosto od krowy,śmietankę i masło.To że ktoś powie,że nie da się smarować tym masłem chleba,to ja go wyśmieję.Bo mnie to nie przeszkadza.Trzymamy go w specjalnej masielniczce w kuchni na szafce i co jakiś czas wlewa się mu odpuszczoną,zimną wodę i tak sobie stoi.Ani grama chemii nie ma w nim.Naturalne masełko.A że nie smaruje się jak te margaryny chemiczne w plastikach,to co.Za to ma coś,czego one nie mają.Bogactwo naturalnych witamin.A to ważne.Do tego jemy grapefruity codziennie i codziennie po łyżce od zupy swojskiego,prawdziwego miodu.Lepiej zabezpieczać się w tym okresie od przeziębienia,niż męczyć się z katarem i kaszlem i temperaturą.TYLE.

ODPOWIADAMY NA KOMENTARZ MATEO PEŁNI NADZIEI ŻE JEST CORAZ LEPIEJ.

Witamy.Nie sądziliśmy,że ów nowy lek przepisany przez doktora w klinice w Tel Awiwie,przyniesie w tak krótkim czasie tak rewelacyjne efekty.No bo Wojtek pojechał no niestety dziś sam na wizytę do lekarza.Oczywiście zabrał ze sobą ów nowy lek,jak mu zasugerowałem.No bo lekarka musi w kartotece wpisać,że pacjent zażywa regularnie lek i podać jego nazwę a w tym wypadku i skład tego leku.Niestety ten lek nie jest dostępny na polskim rynku,ani jego odpowiednik występujący pod inną nazwą a mający taki sam skład.Długo lekarka czytała napisany po angielsku jego skład.I nie miało to nic wspólnego z jej znajomością języka angielskiego a po prostu wgłębiała się w składniki tych tabletek anty retro.Z ciekawości zapytała o cenę takiego jednego opakowania i doznała małego szoku.Ale to nasi przyjaciele żydzi mi wykupili te dwa opakowania i opłacili wizytę u profesora,doktora nauk medycznych,specjalisty chorób wewnętrznych II stopnia,dermatologa,specjalisty chorób zakaźnych.Wow…To musi być tam wybitna postaci w medycynie tam.No bo tak długą drogę przebył ten człowiek nim został specjalistą chorób zakaźnych…-dorzuciła pani doktor.Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny zakaźnej z pewnoscią on nie otrzyma.No bo na pewno nie stanie się cud uzdrowienia w moim przypadku.To z pewnością.-dodał Wojtek.Na co ona spojrzała z pod kąta okularów i odpowiedziała:Kto wie.Może któraś z kolejnych pielgrzymek po świętej ziemi Jezusa i Maryi doprowadzi do takiego cudu.Życzę tego panu z całego serca,żeby pan tylko tak profilaktycznie przychodził tutaj dwa razy do roku na kontrolne badania i już nie zażywał tych tabsów.-odpowiedziała pani doktor.Już możemy panie Wojciechu mówić o małym cudzie.No bo w tak krótkim czasie podniosła się pańska odporność organizmu a to jest zaskakujące dla mnie. Po raz pierwszy ja się spotykam z czymś takim w swojej dość długiej praktyce medycznej.-ciągła pani doktor dalej.Gdyby tak ministerstwo zdrowia zechciało zrefundować ów lek,to nie jednemu pacjentowi bym go zastosowała.Ale cóż…Ministerstwo jak i fundusz zdrowia,wolą luksusowe lizmuzyny dla siebie kupować,usamodzielniac rodzinę i wyjeżdżać w cudzy słowie na delegacje zagranicze-odparł Wojtek.Zostawmy ten temat w milczeniu.-dodałą pani doktor.No rewelacja wyniki.Nie mniej i tak Wojtek przyjechał do mnie do saloniku smutny.No bo sama świadomość że ten wirus jest obecny w jego organizmie i nie da się go w żaden sposób usunąć na zawsze z lekka go dobija.No ale ważne że żyje i że jest pełen życia i energii zazwyczaj. Że serce mu dość dobrze pracuje.No ale też moja i mamy w tym jest zasługa,bo odciążamy go od ciężkich obowiązków.Czasem nawet na siłę trzymam goza tłów,za ręce żeby nie poszedł,żeby usiadł w ogrodzie,czy w saloniku i odpoczął.No ale jego głupi upór czasami jest nie do przejścia dla nas.No i trudno.w końcu on też w dbałości o mnie chce,żebym się nie przemęczał w obowiązkach.A to znowu mówi że mama dość się już napracuje w ciągu dnia,więc też ma prawo do odpoczynku.Ale zdecydowanie więcej lżejszych prac spoczywa na nim.No bo o odpoczynku,to zapomnij.On już taki jest,że wciąż ma coś do zrobienia,abo coś na głowie.No cóż poradzić na to.Teraz jeszcze papużki doszły.Gdzie on stale patrzy na okolice klatki i często zamiata w okolicy jej.Do tego ogród,który jest jego bakcylem w pozytywnym słowa znaczeniu.A jeszcze tym bardziej jak ja jestem w saloniku teraz a on jest w domu.Ale w saloniku jesteśmy jeszcze jutro i w sobotę. A w niedzielę już wraca Marcin.Dzwonił nawet do mnie dziś,żebym przyszedł do nich na mieszkanie i zobaczył na ten remont i coś im po doradzał. No ale kiedy,jak ja siedzę w saloniku. Ale jutro zostawię w nim samego Wojtka i podejdę tam do niego i zobaczę na jakim etapie już z tym remontem on jest i co by dobrze było tam zrobić,albo jak inaczej można by urządzić to mieszkanie ich.Nie jestem wielkim znawcą od budowlanki,czy wykończeniówki,czy stylizacji wnętrz,ale na tyle na ile będę mógł i potrafił,to mu podpowiem.  :-|  Rzeczywiście zgadłeś Mateuszu.Wojtek ma dobre serce.Jest osobą szczerą i serdeczną i każdy biedaczyna u niego znalazł by kąt i coś do jedzenia.No on taki już jest.A że lubi zwierzęta,to dlatego jest ich aż tyle w naszym domu.Nie mniej więcej ich nam już nie potrzeba.Tyle nam wystarczyło co było.I nie wiem po diabła jeszcze jemu i mamie te skrzeczące papugi.No ale oni też mieszkają w tym domu i też mają coś do powiedzenia.Czy się złamię na obecność tych ptaków?No nie wiem.Ładne ubarwienie piór,jeśli ci o to Mateusz chodzi,to one mają.A więcej nic pozytywnego w nich ja nie dostrzegam. Są na zasadzie,że Wojtek i mama tego chcą i się nimi zajmują,to są.Neutralnie zaczynam do tego faktu podchodzić.Dzisiaj na przykład Wojtek przyniósł jak co czwartek całe kilo białego,wiejskiego sera do domu i od razu ukroił kawałek i włożył papugom do klatki.No i zdziobały cały ten ser.Zwróciłem im uwagę,że nadmierne karmienie ich i to takimi rarytasami,może doprowadzić do zapasienia ich i ociężałości. Ale Wojtkowi nie przetłumaczysz.Mają ptaki w klatce już wapno w kostce do dziubania,ale on twierdzi,że wapń na kości im trzeba i stąd ten biały ser.Owoców mnóstwo widzę w tej klatce.Ziarno kupił na kilogramy na Starym Kleparzu,więc tutaj już przynajmniej nie będzie przepłacał masakra kasę za takie małe pudełeczko karmy.A to plus.Poza tym widzę że kupił,bądź znalazł gdzieś i wyczyścił na perfekt konara,bo włożył im do klatki jeszcze.Budka lęgowa się widzę pojawiła.A to znak,że kiedyś będziemy mieli kolejny kłopot. Tym razem z z młodymi ptaszkami.Uh…  :-?  Co do twojego faceta,to muszę przyznać,że jak tak dalej będziecie na etapie dojeżdżający do siebie,to w końcu któremuś z was to się znudzi.Nie wiem czego on się rzekomo boi?Ani nic na tym nie straci,że zamieszkacie razem wreszcie i spróbujecie zbudować związek partnerski.Rodzice jego nie muszą wiedzieć prawdy o nim o was.To pozostawicie na dalszy plan,na zasadzie jak się wszystko będzie u was układało na pikuś i wasze relacje będą znakomite,to wtedy już możecie rozbić ich wątpliwości,albo ich zagadkę rozwiązać.Chociaż też nie widzę takiej konieczności,jak oni nie wyjdą pierwsi z tym gay.Ważne że wy będziecie wiedzieli kim dla siebie jesteście i ile dla siebie znaczycie.Ale trzeba się o tym przekonać na własnym przykładzie,na byciu razem w codzienności a nie na odległość.Tak to nie wiele widać.  :-|  Handel nam nawet ruszył dość dobrze.Szału nie ma,ale więcej klientów się już powoli odczuwa.To cieszy.Kończymy pisanie tej notki powoli i czekamy na skype  na Rachela i Marka.TYLE.