ODPOWIADAMY NA KOMENTARZ MATEUSZA.

Witamy.Nie wiemy od czego mamy zacząć,odpowiadając na komentarz Mateusza.Ale myślę że zaczniemy od tej wymienionej seksualnej,czy materialnej większości,która patrzy tak górnolotnie przez pryzmat zabaw z życiem,imprezowania aż wreszcie do znalezienia osoby już reprezentującej określony poziom finansowy.Każdy ma prawo żyć po swojemu.Żyjemy w wolnym,europejskim kraju.HURA!Wreszcie nie sowieckim a europejskim.Tyle tylko,że wolność jak mawiał kiedyś tam Jan Paweł II jest nam dana i zadana.A co za tym idzie,to mądre wykorzystanie,czy czerpanie z daru wolności.Da się to zauważyć,że większość to z klapkami na oczach,niczym te konie przy dorożkach na Krakowskim rynku gna i pędzi za tym,co kiedyś było podziemiem w Polsce a dziś jest na legalu.Ale na legalu,to wcale nie oznacza ,że jest dobre i sprawdzone i polecane.Dzisiaj dla dobra swojego interesu poleca się i promuje całkiem tandetne rzeczy,żeby zbić na głupocie ludzkiej pieniądze.A to tylko od nas zależy,czy my damy się przekonać tak łatwo,czy spasujemy i wycofamy się.Ale jeszcze jest coś takiego jak zdrowy rozsądek.Który podpowiada,że możesz się bawić,ale z umiarem i z głową.A co za tym idzie,to bawić,ale jednocześnie myśleć nad przyszłością.Widzimy to na ulicy,że dzisiaj ten młody człowiek tak lekko sobie żyje chwilą.Nie pomyśli o tym,że prze imrezuje pieniądze a to przecież cały miesiąc przed nim i zyć i jeść trzeba.Nie wiem,ale i ja i Wojtek myśleliśmy tymi kategoriami zawsze.Jakoś nigdy nas nie pociągało chodzenie po gay klubach,czy dyskotekach.Myślałem ja tutaj i on tam nad przyszłością.Nad tym,żeby założyć rodzinę.Po swojemu rodzinę.W myśl swojej natury.Żeby zbudować trwały fundament na całe życie,czyli szczęśliwy,kochający dom.Dom do którego się wraca z radością.Dom w którym czekają na ciebie bliscy.Nie mniej nas cechowała zawsze godność i szacunek dla swojego ciała.Zawsze były granice,których się nie przeskakiwało.Dla mnie pojęcie nawet biedy a z zachowaniem godności i człowieczeństwa,było większe i ważniejsze niż upokarzanie się dla większych i łątwych pieniędzy.My po prostu cieszymy się z tego,jak sami zapracujemy na pieniądze.I z tego,że kolejne pomysły na życie znajdujemy we dwoje.Że planujemy,że układamy chronologicznie poszczególne składniki.Radością dla nas jest fakt,że nic nam łatwo nie przychodzi w życiu.Że wszystko jest ciężką naszą pracą i współpracą osiągnięte.Nas to cieszy,że się rozwijamy powolutku,że jesteśmy sami dla siebie.Że seks w naszym związku jest taką oznaką miłości,czy dopełnieniem miłości.Wiadomo,że seks,to potrzeba seksualna która go wywoluje,ale też miłość i porządanie,które wpisują się w całość tego aktu.Nigdy w życiu nie miałem seksu za kasę,czy tylko dlatego,że ktoś podobał mi się fizycznie.Musiały zawsze być jakieś głębsze relacje między nami,żeby nogło do tego dojść.Dlatego trudno jest mi dziś tą większość społeczną zrozumieć.I tu nie ma znaczenia orientacja seksualna.Co kieruje tymi seksualnymi młodymi ludźmi?Chęć uzyskania dużej kwoty pieniędzy w krótkim czasie.To na pewno.Chęć podkreślenia swojej atrakcyjności?Z pewnością tak jest.Pokazania wszystkim,że jego wszyscy rozchwytują.Nie wiem,bo ani mnie,ani Wojtka nikt nie rozchwytywał a ja zdobywałem serce i względy biednego Wojtka który przyjechał z Ukrainy.On też mógł zacząć pobyt w Polsce od gay klubów i seksu za kasę a jednak nie.Wcale nie potraktował pobytu w Polsce jako ucieczki do wolności z której trzeba na maxxa korzystać.Chciał mieć bliską osobę,która pokaże mu polskie realia i która będzie jego bratnią duszą.A czas i wspólne,codzienne przebywanie razem pokazały,że jest nam razem ze sobą dobrze i razem chcemy tego samego.Miłości.Wspólnego domu.Związku partnerskiego.Takie dzisiaj spłycone słowo.Miłość.Tak nad używane.Ale co my mozemy na to poradzić.Możemy tylko odciąć się od takiego luzackiego sposobu podejścia do życia.I to zrobiliśmy.Odcięliśmy się i zamknęli w swoim świecie i budujemy i tworzymy i układamy życie po swojemu.Tak jak my chcemy.I wszystko to,co uważamy za słuszne,za dobre wpuszczamy w nasze życie w nasz dom.I dlatego Mateuszu najlepiej jest odciąć się od tego bezpruderyjnego świata Polskiej demokracji i zaprosić faceta do siebie i spróbować połączyć wasze dwa różne charaktery i dwie różne osobowości w jedną całość.a przede wszystkim spróbować to zrobić.Nie panikujcie że wam nie wyjdzie,że się nie uda,że życie jest ciężkie.Takim sposobem możecie wymyśleć na poczekaniu tysiące sposobów,dla których już z góry spisujecie siebie jako przyszły związek na porażkę,na straty.My też z Wojtkiem na samym początku nie wiedzieliśmy,czy nam wyjdzie,czy będziemy umieli razem nadawać na jednej fali.Ale spróbowaliśmy i oto jest owoc tej próby.Związek partnerski.Nierozerwalny,Trwały.Na całe życie.Dlatego Mateusz zamieszkajcie razem i rozpocznijcie nowy etap w waszym życiu.Nie musi twój facet,znajomy już rodzicom mówić kim on jest.Na odkrycie tej gay karty przyjdzie pora ale wtedy,jak wam się już będzie super,cycuś układało.Zaiskrzy między wami.Będzie już zgranie.Z czasem będzie zażyłość między wami.A na razie,to spróbujcie się odnaleźć w tym swoim gay świecie we dwoje.Na zasadzie nadamy się razem i wszystko będzie się między nami dobrze ukladało,to ciągniemy dalej ten wóz.A nie będzie się wam układało.Nie będziecie umieli się dogadywac w codziennych obowiązkach w życiu,to kończycie to bycie razem pod jednym dachem.Zawsze mozecie być przyjaciółmi,dobrymi znajomymi w życiu.Nic się nie dzieje.A rodzice jego mogą wiedzieć tylko tyle,że wyjechał za pracą do większego miasta i mieszka u dobrego znajomego.Prawda o was,będzie czekała tak jak u nas na ten punkt kulminacyjny.Na ten moment,kiedy już my nie mogliśmy bez siebie żyć a każda chwila spędzona razem była dla nas radością,miłością i szczęściem.I tak jest do dziś.Sztuka kompromisu o czym mówił papież Franczesko z okna na Franciszkańskiej.Czyli taka sztuka dogadywania się w różnych kwestiach,odejścia czasem od czegoś swoojego na rzecz korzyści partnera.Szukanie we wszystkim punktów wspólnych.Spoko.Dużo odwagi i dużo miłości wam życzymy.Dziękujemy za komentarz i za to że jesteś i czytasz naszego bloga.I nie zazdrość nam miłości.Sam ze swoim przyjacielem ją zbuduj.Od podstaw.Od fundamentów.Od biedy i brakujących nieraz pieniedzy zaczynając,po szukanie razem rozwiązań na inne życie,na poprawę bytu,rozwiązań na zwiększenie siły miłości i temperatury uczuć.My kiedyś tam wcale nie mówiliśmy jak większość ludzi,że jest tyle towarów,gadżetów i my też i już je musimy mieć.Najważniejszy dla nas był choćby mały a ciepły i kochany kąt.I rozsądek i głowa na karku.To dało nam to wszystko co inni mieli wtedy od kopa.Myśmy zapracowali na to przez dłuższy czas a przy okazji zbudowali miłość i związek i szczęście.I nas jeszcze bardziej to cieszy,że oboje i z godnością i szacunkiem do siebie i z miłością mamy to samo a nawet więcej niż ci,co nic nie potrafią w życiu dobrze wykonać,tylko dać dupy,czy zrobić perfekcyjnie loda.Wszystkiego co dobre.TYLE. 

ALEŻ PODNIECAJĄCO ROZPOCZĘLIŚMY TEN DZIEŃ…

Jesteś…On jaki mały,to rzucił się na mnie po przyjściu z ogrodu i powalił mnie na łóżko.Od razu zaczął mnie rozbierać,rozpinać guziki w koszuli a następnie guzik i rozporek w spodniach.Już ręka zawędrowała mu do środka.i już pytanie:co tam masz?Nic tam nie mam.Jak nie masz,jak coś czuję.Co mi tu ściemniasz?Hm…Położył swoją głowę na mojej klatce piersiowej.Ja położyłem mu dłoń na włosach i zacząłem gładzić.Jesteś…Wojtek…On nawet się nie zastanawiając wyjął mojego członka,masując go dłonią.Wziął jego główkę delikatnie w usta.Jesteś…Wojtek…Tego jeszcze nie grali…No to zagrać kiedyś muszą…Zsunął mi spodnie do kolan i bokserki i włożył całego mojego członka w usta i posuwał ustami wzdłuż jego.Dłonie położył mi na brzuchu i gładził nimi brzuch i pod udzie.Jesteś Wojtek…Ależ to jest podniecające…Po dłuższej chwili,czułem jak mój członek jest coraz bardziej sztywny.Ale będziesz musiał kochany i tak zaliczyć łazienkę i wdepnąć do niej na toaletę intymną.No okay.Wojtek jeszcze cały położył się na chwilę na mnie,żeby mnie wycałować i poleciał do łazienki.Po jakimś kwadransie wleciał do sypialni już cały pachnący i nagi.Jesteś…Ale super widoki.Zsunął mi z nóg spodnie,bokserki i skarpetki i na nowo położył się na mnie.Matko.Całą głowę,centymetr po centymetrze mi wycałował całą twarz.I złączył swoje usta z moimi w namiętnym pocałunku.Jego język czułem u siebie w podniebieniu.Czułem jak ociera o mój język.Jego ślina połączyła się z moją.Ależ słodki ten pocałunek był.Oczywiście ja jedną ręką trzymałem go za głowę a drugą położyłem na pośladku,głaskając mu jego malenką pupcię.Ale popatrz…Niektórzy mają taką płaską pupę.Tak właściwie równą z plecami.A ty masz takie krągłe te pośladki.No bo niektórzy się nie moralnie prowadzą i mają codziennie po kilka stosunków analnych i różnej grubości członki.Zaliczają facetów w odróżnieniu od nas,co żyjemy w stałym związku i wcale nie potrzebne nam są ciągłe wizyty w seksualnych klubach dla gejów.Wystarczymy my sobie na wzajem i seks tylko we dwoje.Wciąż jest tak samo podniecający i wciąż przeżywany z miłością wzajemną.To nie jest seks jak u tamtych taki z wyładowania,albo dla kasy.Że zdejmie spodnie i nawet go nie całuje,tylko wy rucha ostro jak szpoka i spuści się i po zawodach.Ale co takiej koleżance puszczalskiej,jak ona kasę dobrą zaliczyła a poza tym ona nie zna słowa prawdziwa miłość i wierność i słowa seks z miłości..Taki romantyczny,podniecający,taki chciany.Taki…spontaniczny jak teraz…-dodałem.Ale wciąż z miłością wielką a to najważniejsze.Wybacz,że nie będziesz mógł mi zrobić lodzika,ale wiesz dlaczego.Pewnie brakuje ci poz.69.Możemy ją z rozsądkiem zrobić.Czemu nie.Jest czysta i pachnąca dziureczka,to będę mógł ją wylizać,wy całować ci pośladki i uda.Spoko.Wojtek zszedł ze mnie.Ja położyłem się na wznak na całej długości naszego dużego łoża.Wojtek zaczął mnie na nowo całować.Zaczął od karku i szyi,przesuwając głowę niżej i coraz niżej.Czułem jak jego język penetruje mój pępek.W końcu pociągłem go za nogi.Nogi mu wyprostowałem.Obróciłem się na bok i jego też przewróciłem na bok.Spoko.Teraz tylko przysunąłem jego członka i pupcię blisko mojej twarzy i delikatnie muskałem jego podbrzusze i jego członka na długości.Ssałem mu jąderka i lizałem je,jak i miejsce pod jądrami.Wojtek cały czas ssał mi członka.A robił to z takim kunsztem,że były to bardzo podniecające chwile.Mój kutas znowu stawał się coraz twardszy i proszący się o wejście w dziurkę.Przekręciłem mu nogi tak,żebym mógł wylizać mu dziurkę.Żeby mój językzagościł w jej wnętrzu.Chciałem posłuchać jak z podniecenia cichutko kwili Wuwuś.Uh…Wylizałem mu pośladki,wycałowałem je całe.Przesunąłem się niżej,żeby móc całować jego nogi.On dla mnie cały nadal jest taki śliczny.Tak samo śliczny,jak wtedy gdy się poznaliśmy.Pieściłem ustami jego stopki.Całowałem je,wkładałem palec po palcu w usta i ssałem.Wuwuś zaś trzymał w dłoni mojego sztywnego członka i masował go powolutku.Czy możesz kochanie sięgnąć po perwy i żelik?-szepnąłem.I weź kilka listków ręcznika papierowego.Okay.Ja przekręciłem się na wznak.Po chwili Wojtek już usiadł na mnie i na nowo ręką masował mi członka.Drugą dłoń położył mi na klatce piersiowej i delikatnie gładził ją.Kiedy członek mój juz był taki sztywny,to sam zębami przedarł brzeg celofanu z którego wyjął truskawkową gumkę.Tym razem jakaś nowość.no bo zwykle ja niepostrzeżenie zakładałem szybko kondoma,żeby on nie odczuł w żaden sposób tego wirusa i nie myślał że mnie to boli i mnie przeszkadza.Tym razem to Wuwuś osobiście zakładał trochę nieporadnie gumkę na mojego sztywnego członka.W koncu to pierwszy raz w życiu zakłada kondoma.Tak zawsze ja to robiłem.Ale założył.Ja tylko poprawiłem go tak,żeby zakrył całego mojego członka.Wziąłem buteleczkę z żelem i posmarowałem go całego obficie.Palcami pełnymi żelu nasmarowałem mu dziurkę.I poprosiłem,zeby osobiście sobie włożył go do środka i usiadł na nim.Wuwuś powolutku nadziewał się na mojego sztywnego penisa.Ja gładziłem mu dłońmi piersi.Palcami muskałem sutki,które jak dwie małe rodzynki sterczały mu.Po czym lekko uniosłem jego pośladki w górę.Nogi ugiąłem w kolanach i posuwistymi ruchami pomalutku zacząłęm wchodzić w niego głębiej.Jesteś…Rozkosz na maxxa…Moja stokrotka gładziłą mi dłońmi brzuch i piersi.Patrzyła mi prosto w oczy i cichutko pojękiwała.Ja…Uh…Chciała mnie pocałować,ale próbując to zrobić,niestety jego wzrost uniemożliwił nam pocałunek.Dosięgłem do jego włosków tylko ustami.Prze super…Wuwuś cicho pojękiwał a ja wsuwałem członka po same jajka.Bosko…Cudownie.W końcu Wojtek zniżył się tak,że nasze usta złączyły się w pocałunku.Cudowny,namiętny,słodki pocałunek trwał bardzo długo.Nie mniej mój członek wyszedł w tym czasie z dziurki.Ale n ie chcieliśmy się oboje rozłączać od tej słodyczy ust.Po długiej chwili,obróciłem Wojtka na plecy.Ja byłem nad nim.Dalej się całowaliśmy.Szeptaliśmy coś zupełnie nie zrozumiałego.zapewne jakieś komplementy były.Wojtek jedną dłonią gładził mi plecy a w drugą złapał mojego członka.Kotuś…Pozwolisz mi ponownie wejść w ciebie.Było tak cudownie i chcę…-wyszeptałem.Sięgnąłem tylko na dywan po żel i wycisnąłem z niego dużą kupkę na członka i równomiernie rozprowadziłem dłonią.Resztę wtarłem w jego dziurkę.Uniosłem mu nóżki do góry.Wsparłem na swoich ramionach jego stopy.I powolutku na nowo wszedłęm w niego.Teraz on się tak zgiął,że mogliśmy się całować bez obawy że członek wyjdzie z jego dziureczki.Spoczko.Wyprostowałem się.Końcami ust muskałęm jego stópki.Ssałem jego palce.Lizałem skórę pod stopami.Całowałem nogi w okolicach kostek.A ręce wsparłem tuż nad jego ramionami,żeby mógł człlonek mój wejść do końca i mógł dobijać.Z każdą minutą przyspieszałem ruchy.Coraz szybciej i coraz ostrzej jechałem.Wojtek dłonią sobie masturbował członka.Jego sztywny kutasek,po krótkiej chwili wytrysnął z podniecenia na jego brzuch.Bardzo obfity wytrysk był.To dlattego,że dawno nie było seksu.Ale nadrobiliśmy wszelakie zaległości.Na maxxa przyspieszyłem ruchy.Energicznie dobijałem do końca.Słychać było jak jajka moje wydają dźwięki,obijając się o jego pośladki.Jesteś…Ja zaraz skarbusiu polecę…wyszeptałem i schyliłem się do pocałunku.Bardzo lubię podczas orgazmu namiętny pocałunek.Wtedy to pragnienie miłości i rozkoszy jest takie pełne.Tak…Chcemy tego samego oboje…Kilka głębszych ruchów i poczułem się błogo.Mój członek eksplodował w jego pupeńce.Jesteś…Czułem jak tryska i jak ostatnie kropelki się wydostają z niego.Uh…Nie wyjmuj jeszcze g.o…Tak mi dobrze.Teraz czuję twoją bliskość tak naprawdę.Jesteśmy jednym ciałem i jednym sercem.-szeptał Wuwuś.W końcu po długiej chwili wyjąłem członka z jego pupci.Przez ręcznik papierowy zdjąłem perwę.Drugim ręcznikiem wytarłem dokładnie członka.Jemu wytarłem śliską od żelu dziurkę i okolice.Odłożyłem na dywan brudne ręczniki i położyłem się na boku,mocno dociskając go do siebie.I co dale porabiamy?No pasowało by wreszcie wstać z tego łoża mości hrabie.Mama tam pewnie już po śniadaniu i Tuptusiowi szykuje jedzenie i zwierzętom naszym.Chodźmy szybko pod prysznic po wszystkiemu.Przy okazji weźmy te paprochy,to się je tam do kibelka wrzuci i spuści wodą.Plumpniemy się z tego potu i doprowadzimy do porządku i idziemy do kuchni.Taką propozycję ja rzuciłem.Spoko.Uchyliłem delikatnie drzwi i wyjrzałem na przewiązkę.Spokojnie.Mama się nie kręci.Szybko wlecielismy do łazienki w której jak zwykle się zamkliśmy.Tam wzięliśmy prysznic i doprowadziliśmy się za pomoca kosmetyków do dnia.Później też szybko wlecieliśmy do sypialni,bo nadzy byliśmy całkiem.Tawarisz chciał za nami wejść,to go wpuściliśmy.Ubraliśmy się tak na domowo.No bo jak się cos przypomni jeszcze czy w domu,czy w ogrodzie,to się ubrudzimy.Ja poszedłem do kuchni zrobić śniadanie dla nas dwojga a Wojtek w tym czasie poscielił łóżko i uchylił okno od góry w sypialni i zajął się podlewaniem wszelakich roślin doniczkowych.Oczywiście mamę na dzień dobry zawsze całujemy w policzek dla szacunku i tak zrobiłem tym razem.Tak z pod boku się z lekkim uśmiechem na mnie popatrzyła,ale nic nie powiedziała.Zapewne usłyszała co nie co z za ściany,ale dobrze było.Kalanchoe nam przekwitło w sypialni na oknie.A tak pięknie to wyglądało w tych kamiennych rynienkach.Zespolenie czerwieni ze złotem.Ale puszczają nowe pędy,więc wszystko jest dobrze.Palma puściła na liściach takie długie włosy.Bananowiec w końcu to jest.Ładnie się przyjęło to drzewko oliwne z Jerozolimy.Pod rosło trochu i nowe listki wypuszcza.Wojtek je deelikatnie kuchennym olejem nabłyszcza i tak dają połysk do światła.Kaktusy się po rozrastały.Opuncję będzie trzeba przesadzić do większej doniczki.Ale to po niedzieli się kupi na mieście jakąś ładną doniczkę i ziemię do kaktusów.  Zjedliśmy śniadanko złożone z plastra białego,wiejskiego sera,kilku plasterków szynki,łyżki sałatki wielowarzywnej z majonezem,dwóch brzoskwiń i oczywiście kawy rozpuszczalnej,bo bez niej ani rusz.Teraz ja wkleiłem notkę na naszego bloga a Wojtek  poszedł na długi spacer po wsi z Tawariszem,zeby się psisko wybiegało za wszystkie czasy.Od razu po przyjściu zabrał się za jedzenie.Piękne słońce jest,więc wyjdziemy do ogrodu na obserwację i posiedzimy trochu w nim sobie.TYLE. 

MAMY PANIĄ OGRODNICZKĘ U SIEBIE W MIEJSCOWOŚCI.POLECAMY EKSTRA ATOMIZERY DO E-PAPIEROSÓW.

Witamy.We thank Rachel for sincere desires for the help, but we have you at ourselves on the spot what is retired and is playing in breeding of beautiful garden plants. He has a beautiful, big garden and practically every day we see her and we are advising ourselves her in various cases concerning plants in the garden, as well as of pot plants.That woman advised us the purchase of a dozen or so big sacks of the earth for conifers, of a few big sacks of fertilizer for conifers and a few sacks of small kory.Market which we bought online in he brought us for us home and put in the garden.Na we worked oneself eh measure, but should to be already well.Yeah is on what to stop the bow watch in the garden. Not less for some plants artificially they triggered on quickly flowering and how quickly bloomed, it and quickly shed blossom. But they let go of new shoots and put young leaflets out.Our mum with thrill is examining photographs from Israel and cannot uwieżyć was given her there to be. For seeing and goodbye on skype friends.   Na razie to codziennie wcześnie rano podlewamy wszystkie rośliny i patrzymy czy coś z tych choinek przywiezionych przez Rachela będzie.Ale jak mówi nasza pani ogrodniczka,to czasu potrzeba,żeby coś uszło z tygo.Zatem czekamy.Ale co by nie powiedział,to ogród jako całość wygląda bardzo ładnie.Wojtek codziennie zamiata na mokro te wyłożone gresowymi kafelkami alejki.Nie ma sensu codziennie,ale wytłumaczy mu to… Na wsi naszej po dostawaliśmy masę jabłek i gruszek i śliwek od ludzi za niewielkie pieniądze.Obrodziły tego roku jak nie wiem.Kabaczek i cukini też mamy co nie miara.Po robiliśmy syropów owocowych,konfitór,dżemów do słoików.Cukinie i kabaczki też za pasteryzowaliśmy do słoików.W poniedziałek popołudniu przywiozą nam masę ogóreczków do konserwowania i do kiszenia zarazem,to będzie masa pracy.Wczoraj po kupiliśmy mnóstwo słoików i wek w markecie.Po pytaliśmy się po wsi,kto ma na zbyciu drewnianą beczkę do kiszenia ogorków.Odesłano nas do takiej pani w sędziwym wieku.Okazało się że ma nie tylko beczkę,ale i duży dymion na wino.Więc jest i jedno i drugie.Tak więc teraz jak dostaniemy duże ilości jabłek i gruszek,to bedziemy robili domowego jabcoka.Spoko.Na zimę wszystko będzie jak znalazł.Dawna komórka na węgiel w piwnicy zamieniła się w spiżarkę na przetwory.Popołudniu ma sam Błażej do nas przyjechać,bo Marek handluje w kiosku.Tym bardziej że kiosk jest usytuowany w bliskiej odległości od samego rynku i po Światowych Dniach Młodzieży jeszcze jest dużo ludzi,dużo turystów,to żal by było zamknąć i wcale nas to nie dziwi.U nas też salonik jest otwarty.Mimo ze jest w dalszej odległości od centrum.Ale z rynku przemierzają ludzie na żydowski Kazimierz,więc zawsze wdepną i coś kupią.   WIEJSKIE CIASTO DROŻDŻOWE ZE ŚLIWKAMI I KRUSZONKĄ.    Składniki ciasta: 500 g.mąki pszennej,50g.drożdży i łyżka cukru,1 jajko i dwa żółtka,szklanka mleka,100 g.swojskiego masła,łyżka oleju,3/4 szklanki cukru,1/4 łyżki soli,plus minus kilogram śliwek węgierek.Składniki kruszonki:100g.mąki pszennej,60g.swojskiego masła schłodzonego w lodówce,60g.cukru pudru,2 łyżeczki od herbaty cukru waniliowego.Drożdże rozcieramy z 1 łyżką cukru i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Masło roztapiamy, dodajemy do niego łyżkę oliwy lub oleju. Mleko podgrzewamy. Jajka ubijamy z cukrem, dodajemy sól i jeszcze trochę ubijamy. Wszystko to dodajemy do przesianej mąki (mleko powinno być lekko ciepłe, a masło przestudzone, ale płynne). Całość mieszamy grubą, drewnianą łyżką do równomiernego połączenia się składników i pozostawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia, nakrywając ściereczką. Ciasto powinno co najmniej podwoić swoją objętość. Osobiście nie spieszę się, pozwalam mu wyrosnąć dużo więcej.W tym czasie przygotowujemy śliwki, płuczemy, osuszamy i przepoławiamy wzdłuż i  usuwamy pestki. Gdy ciasto podrośnie i przynajmniej podwoi swoją objętość (a jeszcze lepiej, gdy więcej) ponownie mieszamy drewnianą łyżką, niekoniecznie długo tak ok. 1 minuty. Odstawiamy w ciepłe miejsce pod ściereczką do ponownego wyrośnięcia. Gdy ciasto dobrze podrośnie, wykładamy do prostokątnej natłuszczonej formy, ewentualnie z papierem do pieczenia, przykrywamy ściereczką i pozostawiamy do wyrośnięcia.  Wciskamy w ciasto połówki śliwek skórkami do dołu i odstawiamy do ponownego wyrośnięcia ok. 30 minut.W tym czasie wykonujemy kruszonkę* i posypujemy równomiernie wierzch ciasta. Ciasto pieczemy w temperaturze 190°C ok. 45 minut (sprawdzamy patyczkiem czy jest już upieczone)WYKONANIE KRUSZONKI:Dobrze schłodzone masło ścieramy na tarce o grubych oczkach lub drobno kroimy nożem bezpośrednio do przesianej mąki. Palcami rozcieramy grudki masła, po czym zagniatamy dłońmi, ponownie rozcieramy palcami i tak kilkakrotnie powtarzamy te czynności na przemian. Pod koniec dodajemy oba cukry jeszcze przez chwilę rozcieramy palcami. Można kruszonkę zrobić wcześniej i schłodzić w lodówce.Nie bo tak pomyśleliśmy,że owa pani w sędziwym wieku będzie wiedziała jak zrobić dobre ciasto,oczywiście naturalne na drożdżach i z owocami.No i pani nam wyszukała w w starych zapiskach swoich przepis na wiejskie ciasto drożdżowe ze śliwkami i kruszonką na wierzchu.Nie jeden placek przeszedł w zyciu przez jej ręce,więc…Upiekliśmy dwa takie placki.I ze smakiem się zjada je.Ale ci,którzy mówią o odchudzaniu…   Do saloniku zamówiliśmy nowe,super atomizery do e-papierosów.Kupilismy sobie takie w Izraelu.Trochę nas przeraziło,że o połowę mniejsza pojemność niż w naszym Volish,ale okazał się wybór trafiony,bo to że ma mniejszą pojemność,bo tylko 2,0ml to nic,ale daje dużo więcej dymu niż tamten zbiorniczek i do tego pozwala się smakować liquidem,czego w tamtym atomizerze nie było.Do tego bateria o mocy 2000 mAh z regulacją mocy a co za tym idzie poziomu dymu.Przede wszystkim plus tego jest taki,że nie trzeba już nosić ze sobą dwóch a wystarczy na cały dzień jedna bateria.Do tego ma specjalne zabezpieczenie przeciw upałom i przeciw dużym mrozom,więc spoko,bateria nie zamarznie.Do tego bateria ma gniazdo USB,co pozwala nam ładować baterię i palic jednocześnie podczas pracy przy komputerze.Ale mozna też włożyć do gniazdka na całą noc,tak jak my to stosujemy i rano wstając,odłączyć w pełni naładowaną baterię i wkręcić do niej atomizer.Po odkręceniu samego atomizera,grzałka z elementem do którego została wkręcona pozostaje nam na grzałce,więc wlewamy w pusty zbiorniczek liquid i nie zalejemy grzałki przypadkowo.Przez okienko w kształcie takiego jakby krzyżackiego krzyża,możemy kontrolować ile jest olejku w środku i czy nie trzeba dolać.Do tego w zestawie atomizera jest zapasowa już grzałka w komplewcie.Poza tym w tamtym atomizerze,grzałka wytrzymywała 1,5 do maksymalnie czasami 2 tygodni a tutaj przy naszym namiętnym paleniu,wystarcza nam na 3 tygodnie.Tą drugą grzałkę wymieniliśmy po 3 tygodniach od zakupu i już minęły kolejne 3 tygodnie a papieros pali dalej się normalnie i czujemy jak palimy wreszcie aromat liquidu i możemy się delektować smakiem mięty lodowej,która teraz całkowicie przypomina nam normalne papierosy z filtrem ZEFIRY,które ja kiedyś tam za czasów PRL-u paliłem.A tak wygląda całość.Bardzo dużo czasu zajęło nam szukanie go w tutaj w Polsce.Okazało się,że znaleźliśmy tutaj pod krakowem hurtownię,gdzie były takowe i atomizery i grzałki.One są w różnych kolorach.My zaprezentowaliśmy taki sam e-papieros jak my mamy.Jesteśmy mega zadowoleni i na własnym przykładzie polecamy go innym.Bateria kosztuje teraz tylko 99 złotych.Do tego ładowarka z kablem micro USB w cenie 12,90,adapter,czy mówiąc po naszemu wtyczka 12,90 i atomizer Vapros By Vision V-Spot w cenie 39,90.I tak cały zestaw będzie kosztował:164 złote.I jest zestaw na lata.Jak ktoś powie że dużo,to odpowiadamy że to jest jednorazowy wydatek.Średni koszt paczki papierosa=10 złotych X 30 dni=300 złotych.I raz na 3 dni przy namiętnym paleniu jak u nas liquid.Liquidy teraz zamawiamy markowe,bo niemiecki MILD.Po pierwsze to są gęste i wolno się spalają.Ppo drugie to czuć aromat liquidu na prawdę.A po trzecie to nie zapychają grzałki.A że 19,90 za sztukę a nie 10 złotych?No za jakość się płaci,ale ona się zwraca nam i z przyjemnością się pali mientowego papierosa.To smak klasycznego,czerwonego papierosa.Ten liquid przypomina smakiem znowu do złudzenia czerwone L&M.Ten znowu czerwone VICEROY.A ten liquid do złudzenia przypomina czerwone Marlboro.A dla tych,co palili w swoim zyciu fajkę i nabijali w nią tytoń,to polecamyalboNo a my palimy miętowego papierosa.W dosłownym tego słowa znaczeniu.Zamykamy oczy i mamy w dłoni miętowy papieros z filtrem.Oczywiście 18mg.nikotyny.Dla osób co palą niebieskie papierosy,to polecamy 11mg.nikotyny.A tutaj 11 złotych średnio w miesiącu za grzałke płacimy plus liquidy do tego,co daje nam w miesiacu 210 złotych tylko.No my jako handlowcy wszystko przeliczamy na pieniądze i na opłacalność.Wiele teraz mitów co do e-papierosów powstało.No bo pełne magazyny mają zakłady tytoniowe,to nie dziwne,że bedą dyrdymały wymyślali,żeby odciągnąć ludzi od e-papierosów.A jeśli mówimy o normalnych papierosach z filtrem,to nie ma w nich absolutnie nic naturalności.Na sztucznych nawozach wychodowany tytoń.Do tego w procesie produkcyjnym mocno nafaszerowany samą chemią.Do tego cena papierosów z filtrem nie porównywalnie większa od kwoty miesięcznej wydanej na e-papierosa,czyli 210 złotych.Licząc po średniej cenie papierosów w kiosku,to kwota srednia wynosi 13 złotych za paczkę X 30 dni tylko = 390złotych.I do tego nie ma efektu trampka w gębie i z przyjemnoscią można pocałować się.W liquidach MILD jest większa zawartość gliceryny,co zagęszcza olejek.W Izraelu bylismy w takim sklepie,gdzie cała ściana była pełna tytoniów i maszynek do robienia w domu papierosów.Druga ściana to same papierosy z całego nieomal świata.A trzecia ściana pełna liquidów.Sprzedawca od razu na wejście chwycił w garść aromatyczny tytoń i dał nam powąchać.Prze pięknie pachniał ów tytoń.Jednak ja wyjąłem e-papierosa.Na co on od razu wyjął tytoniowy liquid MILD i polecał.Wojtek powiedział mu po angielsku,że palimy mietę lodową 18mg.nikotyny.Na co on od razu postawił na ladzie liquidMówił że tutaj jest aromat prawdziwego mentolowego papierosa.I nie pomylił się.Do tego połozył na ladzie atomizer nowej generacji dodając do tego baterię i mówiąc że on wie,że mamy dobry atomizer,bo Volish to dobra firma,ale on chciałby nam zaprezentować rewelację w świecie e-papierosa.Czas mieliśmy,więc patrzyliśmy co się bedzie działo.Wlał ów sprzedawca w nasz atomizer odrobinę liquidu MILD menthol i kazał zapalić.No jest różnica-odpowiedziałem.Na co on skręcił baterię z atomizerem swoim i do swojego zbiorniczka wlał MILD menthol.I efekt był porażający.Zamknij oczy i odpal-jak mówił ów sprzedawca.I smak prawdziwego mietowego papierosa z filtrem.Tyle tylko że nie ma substancji smolistych jak w papierosie z filtrem.Tam to drogo wynosiło,ale chcieliśmy mieć pamiątkę z pobytu w Tel Awiwie na długo,to więc mamy.Zapewne jak będziemy tam,to odwiedzimy ów sklep i popatrzymy co tamten sprzedawca nam zaproponuje.Być może znowu bedziemy musieli prze kopać cały internet w poszukiwaniu tego produktu na polskim rynku.Błażej już dzwoni gongiem,więc kończymy.TYLE NA DZIŚ. 

POWRÓCILIŚMY PEŁNĄ PARĄ DO CODZIENNOŚCI.

Witamy w ten prze cudny i słoneczny dzień jakim jest niedziela.Po wykonaniu kilku prań i prasowań,mega biurokracji i dokładnemu prze liczeniu wszystkich pieniędzy i utargów z poszczególnych stoisk,złożeniu zamówień na towar,przeglądnięciu ofert różnych hurtowni wróciliśmy do codzienności.No bo teraz już zaczynamy od zera w handlu.Papierosów tych z filtrem zamawiamy teraz o wiele więcej niż zwykle,no bo są wakacje i tych akcesoriów,liquidów  do e-papierosów też więcej.Zimne napoje to nam schodzą tak średnio a nawet powiedział bym słabo,no bo co kawałek jest jakiś sklep,czy fast food,więc tam już się zaopatrzą ludzie w picie.Nie mniej ani w kiosku,ani w saloniku nie odczuwamy tego,że są wakacje.Wszystko idzie normalnym trybem.Róży w saloniku teraz nie przywozimy,no bo to w roku szkolnym,studenckim ten chłopak idący z dziewczyną,dostrzega te piękne róże i wchodzi,żeby sprawić jej miłą niespodziankę.A turyści,urlopowicze,to bardziej papierosy,liquidy,grzałki do e-papierosa,czy jakieś krzyżówki,kolorowe gazetki.Trochę inny klien niż zwykle,ale co nam to.Zyski są te same,to plus . Obwarzanków tylko dużo mniej sprzedajemy,no bo za ciepło to raz.A dwa że turysta nie przyjeżdża do Krakowa skosztować produktu regionalnego obwarzanek krakowski,tylko szuka MC.DONALDS,czy KFC.Nie wiem,ale my jak gdzieś jesteśmy,to chcemy skosztować regionalnych produktów.Tak samo było na Ziemi Świętej.Szukaliśmy miejsc,gdzie można zjeść napradę koszerne jedzenie.Ale nic na to nie poradzimy,Co roku są wakacje i co roku mamy ten sam problem i musimy to przetrzymać i tyle.Ważne,że są stałe osoby na tych stoiskach.No na jednym tylko dwa razy zmienialiśmy pracownika,no bo albo po jakimś czasie a nie od razu pani się zorientowała się,że mało płacimy.A w drugim przypadku,to pani płakała,że to aż tyle godzin trzeba.No niestety.Nigdzie w pracy nie ma kilku tylko godzin i dużej dniówki.No ale trudno się mówi i żyje dalej.  Do tych iglaków kupilismy 20 worów ziemi przeznaczonej do iglaków i choinek.Do tego ten specjalny,zagraniczny nawóz.Zrobiliśmy tak jak nam pani od nas ze wsi powiedziała.No i zobaczymy jaki tego będzie efekt.Reszta roślin kupionych tutaj na miejscu rośnie ładnie i przyjęła się.Kwiaty pięknie kwitną nam,więc… Nie mniej włożył Wojtek w ten ogród całe swoje serce.Jeszcze biorąc pod uwagę,że on,ani ja nie mieliśmy doczynienia z pracą w ogrodzie i uprawą kwiatów.Chociaż też większość sadzonek co kupowaliśmy to na pokaz i do sprzedaży jest sztucznie i na siłę sprowokowana do kwitnienia i efekt jest potem taki,że teraz stoją zielone pałąki tylko,bo rośliny dawno już prze kwitły.Nie mniej Waldek z Maćkiem wczoraj chodzili po ogrodzie i podziwiali roślinność i nasze oczko wodne.Wpuściliśmy do niej karasie i inne rybki,które przeżyją w oczku wodnym.Mama rano jak wstanie,to przyrządzi jedzenie dla kota i zaniesie mu a potem nakarmi rybki suchą karmą,albo żywcem jak jest.Ile to wody tutaj trzeba wlać…A jaki potem rachunek za prąd,za wodę wam przyjdzie…Jesteś…-komentował Waldek.A wcale nie prawda,że duże zużycie wody.Co jakiś czas się tylko upuszcza trochę wody i dolewa świeżej i tyle.A rachunek za prąd,no to wiadomo że na wsi będzie większy niż w mieście.No ale ty w mieście musisz siedzieć w mieszkaniu wiosną,latem,albo jechać tramwajem przez cały kraków do parku a my ogród mamy a wyciągnięcie dłoni-odpowiedzial mu Wojtek.Coś za coś.Ale ile pracy musiałeś włożyć w to wszystko…I pieniędzy…-ciągnął Waldek.No nie jesteśmy odosobnieni w tym temacie.Jak przejdziesz się tutaj po wsi,to zobaczysz nie jeden podobnie piękny ogród.A może i nawet ładniejszy od naszego?No…Ale ludzie nie żyją z paru groszy a więcej zarabiają-odpowiedział mu Wojtek.Tak.Ale ja nie umiał bym sprzedawać narkotyków,dopalaczy dzieciom,młodzieży znając,że jest to trucizna,zabójstwo.No umiał byś byc dealerem?No wiesz.Bycie dealerem,to nie jest takie chop siup i już.To też jest wielka sztuka.Mamy Cyfrowy POLSAT,to ogladamy w weekend takie reportaże,filmy dokumentalne o pracy na ulicy dealerów w ameryce waustrali,to wiemy jak to sie tam kręci.I nie tylko dzieci i młodzież kupują narkotyki,czy syntetyczne substancje.Bo i ludzie bardzo zamożni,właściciele dużych koncernów,maklerzy,bankowcy z wielkich banków i giełd papierów wartościowych,ale i księża i pastorzy i prostytutki.Ale my nie musimy się tym parać-odpowiedział Wojtek.A czy to ważne w jaki sposób,albo na czym zrobiłeś te pieniądze?Mozesz nawet seksualnie zarobić,jak nie potrafisz niczym innym zaimponować w życiu.Dzisiaj ważny jest ten efekt końcowy,to mam i płacę.No bo gdzie nie pójdziesz,to na każdym kroku potrzebny jest pieniążek.-dorzuciłem.Dzisiaj człowiek mało zarabiający i nie chcący nic więcej od życia jest zerem.No niestety.Takie są te czasy i nikt ich nie zmieni.Nawet papież Franciszek.-dodałem.No przepiękna była ta wizyta papieża Franciszka.Ja aż pojechałem pod Wawel z Maćkiem,żeby chociaż mu pomachać a tu udało mi się z bardzo bliska zrobić mu zdjęcie telefonem.Wszędzie tyle ludzi.Radość i entuzjazm młodzieży.I przepięknie powiedział papież do młodzieży,ale i do biskupów i księży.-ciągnął Waldek.No my wieczorem włączaliśmy tam w Tel Awiwie tvn24 i patrzyliśmy też na wizytę papieża.-odpowiedział mu Wojtek.Ile tych wizyt naszego papieża w Polsce było?Ile tych Światowych Dni Młodzieży już było?I co?I dalej ta rzeczywistość jest taka sama jak była.Nie widac tych owoców tych pielgrzymek papieskich.Jak przyjechał,to był entuzjazm,szał,radość,oklaski i śpiewy i taka wielka pobożność.A jak pojechał,to znowu wróciła ta sama codzienność co była i nic się jak dotąd nie zmieniło.Poza tym,że papież Franciszek reprezentuje inny kościół.Taki,jaki znamy z lat osiemdziesiątych.Ubogi,prosty,bliski ludziom.A biskupi i księża no może nie wszyscy,reprezentują ten inny pełęn bogactw,przepychu i księdza jako nie powołanie a dobrze płątny zawód z podwójnym życiem,jak to papież mówił.I papież pojechał i wszyscy wrócili do codzienności.Niektórzy odetchnęli z ulgą,że pojechał,bo wreszcie od blokowano Kraków.Nie mniej jedno jest pewne.Że przyjęcie uchodźców na tak dużą skalę,to nie wchodzi w grę.Patrząc na wiele krajów Uni Europejskiej,co przyjęły masowo uchodźców,to mówimy stanowczo nie.Zwiększyła sie przestępczość wśród uchodźców,zwiększyła się prostytucja wśród uchodźców.A i Niemcy doświadczyły już zamachów terrorystycznych u siebie.Poraz pierwszy zgadzam się z panią premier Szydło.Jak nigdy się z nią nie zgadzałem i patrzyłem na nią i na ten rząd w kategoriach nie chcem,ale muszem.Tak teraz się zgadzam,że możemy pomoc humanitarną zwiększyć do Syrii jako Państwo Polskie i tyle.Tak siedzieliśmy w ogrodzie trochę a potem w salonie już,no bo wczoraj wcale nie było za ciepło na dworzu.I Waldek opowiadał jak tam w pracy jest teraz.No bo on został jeszcze w tym sklepie ogólno spożywczym ze starej gwardii.Tak,to ja i Wojtek poszliśmy na swoje.Błażej z Markiem tak samo.I walczą o utrzymanie się na powierzchni w mega dużej konkurencji na mieście.No cóż.Kawał sukinsyna z tego właściciela jest.Ani nie ma szacunku do pracowników,ani nie zależy mu na stałęj,dobrej ekipie.Ważne,żeby mu pieniążek leciał i tyle.Fakt że mieliśmy Volkswagena Golfa od niego kupionego za psie pieniądze.No ale wtedy jeszcze nie było nas stać na nic lepszego a on chciał się pozbyć wyjeżdżonej bryki,więc sprzedał Wojtkowi.Nie mniej Waldek mówi,że od tej pory,to on już kilkakrotnie zmieniał auto.No my zmieniliśmy raz.Za sprawą naszych przyjaciół Rachela i Marka.Ale też kombinowaliśmy jak mogliśmy,ale i tak nic to nie dało, bo przy rejestracji auta tu w Polsce,musieliśmy cło zapłacić.I wszystkie opłaty stałe.A tamten Volkswagen Golf spłącają nam chłopaki i jeżdżą nim czasem,no bo do pracy pojechać do centrum,to trzeba zapłacić  co godzinę Płatną Strefę Parkowania.Do nas jak jadą,to autem,no bo w weekend rzadiej jadą mini busy i trzeba by długo czekać.Chociaż też jak mówimy do telefonu o jakimś alokoholu,którym chcemy ich uraczyć,to jadą już mini busem.Mama nasza powiedziała oglądając zdjęcia z Ziemi Świętej z nami,że już więcej z nami nie pojedzie,bo raz że nie zna języka angielskiego a dwa,to wymęczyliśmy ją prze okropnie i jest to podróż nie na jej lata.Bardzo jest wdzięczna,że dane jej było zobaczyć ziemię Pana Jezusa i Matki Bożej,ale następnym razem ona zostanie w domu i tyle.Nie mniej Wojtek wciąż ponawiał pytanie kiedy on w ogóle myśli zaprosić choć do polski swoich rodziców.Pokazać im Polskę.Pokazać im się jak teraz wygląda,jak żyje.Waldek odpowiedział mu,że on nie ma takich dużych pieniędzy jak my,co sobie mogliśmy pozwolić nawet na przyjęcie na stałę mamy.No to co?-ciągnął Wojtek.To znaczy,że rodzice,którzy cię urodzili,wychowali,posłali do szkoły.A mogli zrobic aborcję a nie włozyć masakra tyle trudu,nie mają dla ciebie rzadnego znaczenia?To znaczy że umrą i ciebie nigdy już w życiu nie zobaczą,bo nigdy nie bedzie cię stać?Waldek się dość mocno nad tym zastanowił.No ja też nie byłem pewien,czy mama nas jako parę,związek zaakceptuje.Że na przykład nie będzie tęskniła za Ukrainą,za domem.Ale mając świadomość że tam na ukrainie ma tylko czołgi i żołnieży i biedę,to myślę że rozsądnie postąpiła.Tutaj kwaśnego mleka jej tylko brakuje.Ale to jak w niedzielę po kościele pójdziemy do pani co ma jeszcze krowę,to i będzie mleko i postawimy na zsiadłe,żeby mogła powiedzieć,że ma wszystko u nas.A i nam się przydaje,bo i posprząta w domu coś i obiad przyrządzi jak pojedziemy na Kraków.A i zwiezręta nakarmi za nas.Więc jest tego plus też.A poza tym to jest moja mama.I nie wyobrażam ja sobie siedzieć tutaj i myśleć czy ona żyje,czy jest zdrowa,czy wszystko w porządku z nią.Patrząc w telewizji na tych separatystów rosyjskich,którzy strzelają do ludzi na Ukrainie,to ja bym nie mógł normalnie zasnąć.A teraz mama ma normalne jedzenie.Jest ślicznie ubrana.Mama pochwaliła się tą biżuterią kupioną przez Wojtka w Tel Awiwie.Ceny tam bardzo duże wszędzie.A już w szczególności u jubilera z wielo wiekową tradycją od pokoleń i do tego mającego sklep w Galerii Handlowej,gdzie dużo się płaci  za lokal.Mama ze wzruszeniem mówiła,że bardzi śliczne to jest.I do tego białe złoto i  oryginalne szafiry.Przytuliła Wojtka do siebie i pocałowała w policzek.Oj.Te pudry i kosmetyki mu pani zmaże z twarzy-żartował Waldek.A no mają moi chłopaki inny pieniądz,to dbają o siebie.Mężczyzna musi być choć trochę zadbany.Nie taki zwyczajny.-ciągnęła mama.Maciek tylko dorzucił,że tak się tutaj na wsi nie rzuca w oczy ze geje tu mieszkają,bo ludzie myślą sobie że matka z dwójką synów i tyle.A no nie tłumaczymy się ludziom kto my jesteśmy.Nie mniej mamy dobry kontakt z ludźmi tutaj.Jak wróciliśmy,to już podczas spaceru z Tawariszem pytano mnie,czy nie chcemy jabłek,gruszek,bo komuś obrodziły.Śliwek będziemy mieli po niedzieli mnóstwo,to zajmiemy się produkcją dla siebie oczywiście dżemów,konfitur.Potem znowu odkupimy dużo pomidrów i ogórków,to się zimą będzie wyjmowało do obiadu,czy tak zjadało dla zdrowia.Ziemniaczków takich mini mamy cały worek.Buraków takich prosto z pola kupiliśmy kilka kilogramó,to zrobimy barszcz czerwony z fasolką,bo fasolkę też z pola mamy.Tak że nie mamy tutaj wrogów.Mamy panią co jak mamy jakiś problem w ogrodzie z roślinami,to zadzwonimy do niej,czy podczas spaceru z Tawariszem się do niej podejdzie i nam podpowie,albo przyjdzie do nas do ogrodu do nas i nam pokaże,wytłumaczy co i jak trzeba.Mama codziennie po śniadaniu,jak już wszystkie zwierzęta nakarmi idzie pod kapliczkę się pomodlić.Kiedyś z ogrodu zerwałą kilka gałążek kwiatów i zaniosła w słoiku z wodą od nas i postawiła.Z resztą to myśmy wyremontowali za swoje całą tą kapliczkę.I nikt ani grosza nie dołozył nam na farby i lakiery chociaż.Gmina czy parafia też nic nam nie dała.I to zaraz na początku.Przy okazji remontu naszego domu.Tak że ludzie kamieniami,czy jabłkami w nasz dom nie rzucają.Jak idę z Tawariszem na spacer,to napotkana osoba na drodze mi się nisko ukłoni.I tak trzymać.TYLE. 

ODPRACOWALIŚMY SIĘ JUŻ,WIĘC MOŻEMY NA SPOKOJNIE COŚ NAPISAĆ.

Witamy.Odpracowaliśmy się już z tymi fakturami.Była tego ogromna kupa i trzeba było je po segregować i po wkładać do segregatora.Lubimy miec wszystko idealnie poukładane,bo wiemy gdzie czego mamy szukać i szybko się znajduje.To mamy już za sobą.Kwity z przelewów w banku za towar tez już mamy pochowane.Wszystko dokłądnie po sprawdzane,żeby nie było.Bierzące faktury za energię i gaz i za zużycie wody już dziś zapłaciliśmy.Jutro poprzedni właściciele tego domu przyjadą z córką po kasę za kolejną ratę za wypłatę domu.Dokładnie policzyliśmy pieniądze i HIP,HIP.HURA!stać nas na zapłacenie za lipiec i za sierpień.A to znaczy tyle,że będziemy na bieżąco z płatnościami i dobrze.Trochę zdenerwowany Wojtek chodzi po ogrodzie,bo te sadzonki przywiezione z Ziemi Świętej,jakoś dziwnie przysychają.Coś im nie służy.Choinki kupione u nas w Centrum Ogrodniczym,czy w OBI przyjęły się.Natomiast te,które Rachel przywiózł ze sobą samolotem z Tel Awiwu,jakoś nie chcą się przyjąć.Poprosiliśmy taką bratnią duszę ze wsi od nas,co to na kwiatach doniczkowych i roślinach ogrodowych zęby już zjadła i całe tomy książek może o sposobie ich pielęgnacji napisać.Pani kazała nam kupić taki specjalny,zagraniczny nawóz do iglaków i kilka worów specjalnej ziemi do iglaków.Ma ona nadzieję i my też,że to im pomoże.Ale i sadzonki kwiatów ogrodowych z Izraela,też marnie rosną.Nie wiem,czy inny klimat niż tam im nie sprzyja?Róże pustyni tez nie za bardzo chcą rosnąć…Ale przecież doniczkowe rośliny zakupione w kwiaciarni w Jerozolimie się przyjęły.Drzewko oliwne nawet listki już wypuszcza młode i widać,że będzie rosło i służy mu.Spróbujemy tej metody,co nasza pani ogrodniczka mówi.A jak nie,to już wysiadamy kompletnie.   Mama nasza odpoczęła już za wszystkie czasy.Mówi że na jesieni jakbyśmy jechali do Izraela na zaproszenie Rachela i Marka,to pojedziemy sami,bo dla niej jest to męczące.Nie mniej dziękuje nam za wspaniały prezent.Płynąć statkiem,tak jak Jezus łodzią z apostolami ponad dwa tysiące lat temu,to wielkie przeżycie.Zdjęcia już przenieśliśmy na papier i są wydane w formie takiego albumu książki.Cztery takie książki wyszły nam.Prze śliczna pamiątka i wspomnienie tego miesiąca.W sobotę będzie u nas Waldek z Maćkiem.Dzwonili,że chcieli by zobaczyć się z nami i zobaczyć zdjęcia,to nie odmówilismy im.Wojtek planuje jutro jakieś ciasto upiec z owocami,to ich poczęstujemy.Spoko.Niech przyjadą.W niedzielę znowu Błażej z Markiem bedą.W końcu musimy dograć z nimi,termin ich wyjazdu.Z tego co wiem,to jadą do Zakopanego,do naszej pani gospodyni.Nie wyniesi ich tak drogo a przecież nie cena się liczy a zmiana klimatu.No myśmy za długo już byli poza domem,to teraz czas na obowiązki te domowe i te zawodowe.Jutro się umówiliśmy na jedenastą w saloniku przez Marcina z babcią kioskarką.Chcemy pokazać jej zdjęcia z naszego pobytu w Ziemi Świętej.A i dawno się nie widzieliśmy.  Nasz kot Bonifacy widać stęsknił się już za nami,bo teraz często chodzi koło naszych nóg i czeka,żeby go po głaskać.Nawet ostatnio pozwalamy mu siedzieć z nami na narożniku w salonie.Jeż Tuptuś,to dzikie zwierzę,to tylko jak postawi mama mu pod drewnianą altanką miseczki z jedzeniem i piciem,to jak ona pójdzie stamtąd,to on podchodzi szybko i je.Ale jest z nami i ani nie myśli iść na wolność.Niech sobie będzie.rzeczy po praliśmy już i rozwieszone schną na sznurkach.Zakupy już dziś na maxxa zrobiliśmy.Lodówke dopełniliśmy i na dłużej będziemy mieli spokój.Ilości precli już zaczęliśmy zmniejszać,bo zaczyna być coraz cieplej i chęci na jedzenie spadają już u ludzi.A nie będziemy wrzucali swoje pieniadze do kosza,bo nam zostało.Dziś całe pół dnia siedzieliśmy nad zamówieniem towaru do kiosku i do saloniku przy lapku.Ale już wszystko co ważne za nami. :-o Zaległości seksualne też nadrobilismy.No bo tam raz zmęczenie po całym dniu wyprawy a dwa to nie byliśmy u siebie w domu.Ale lekcje praktyczne z wychowania seksualnego zaliczone poprawnie.Jednak co ma wisieć,to nie utonie.Na dziś kończymy.TYLE.