DZIĘKI ZA ŻYCZENIA.DOLECIELIŚMY SZCZĘŚLIWIE.

Dzieki Jurek za życzenia.A no dolecieliśmy z przesiadką w Wiedniu szczęśliwie.Odpoczywamy po trudach podróży.Zaraz idziemy wszyscy na dobre koszerne piwo i na spacer po prze pięknym Tel Awiwe wieczór,nocą.Tak wygląda port lotniczy Ben Gurion w Tel Avivie.A  tak Tel Aviv w drodze do ich apartamentu.To Białe osiedle,gdzie wszystkie bloki w rozmaitych kształtach postawione,są koloru białego.Podobno jedno z najdroższych osiedli w Tel Avivie,bo są też tańsze.Spoko.W jednym z takich bloków mieszkają Rachel i Mark a my u nich będziemy z gościną całe dwa tygodnie.Mamy do dyzpozycji mały pokój.A ten mały pokój ma jakieś na moje oko 27,28 m2.Jest w nim wersalka i chłopaki wstawili kanapkę dla naszej mamy w nim.Uciekamy,bo nas wołają.Odezwiemy się jak czas pozwoli.TYLE.

TAK SIEDZIMY I PRZEGLĄDAMY NA SPOKOJNIE INTERNET.LUZIK.

Witamy serdecznie.Trochę nas tutaj nie było,ale obowiązków masa uniemożliwia nam bycie tutaj na co dzień.Nie mniej co jakiś czas,jak czas nam pozwoli,to się pojawimy i coś tutaj napiszemy.Tak patrzymy na internecie a tu rozgorzała burzliwa dyskusja pod wpływem artykułu w gazecie wyborczej a właściwie wywiadu z nimi i filmików jakie o swoim życiu wstawiają Jakub i Dawid.Para gejów,która niestety,ale nie może wziąć ślubu,czy zawrzeć związku partnerskiego tutaj w Polsce,tylko aż na wyspie Madera.Z jednej strony trochę smutne,że tak traktuje się w Polsce obywateli tego kraju,ale z drugiej strony to radość,że w tak przepięknej scenerii malowniczej wyspy Madera ceremonia ślubna się odbędzie.Przynajmniej mają chłopaki z głowy już podróż po ślubną.I oto ten artykuł. Para gejów z Polski weźmie ślub w Portugalii. Dzięki hejterom.Choć para nie miała odpowiednich dokumentów, portugalski urząd zgodził się, by wzięli ślub na Maderze. Wystarczyło, że zobaczył, co pisali o nich hejterzy.Jakub i Dawid są ze sobą od siedmiu lat. Głośno zrobiło się o nich na przełomie sierpnia i września ubiegłego roku. Podczas weekendowego wyjazdu nad morze para postanowiła nagrać teledysk do piosenki „Some Other Summer” z najnowszej płyty Roxette. Klip (przygotowali go wraz z zaprzyjaźnionym montażystą) zamieścili w serwisie YouTube, sądząc, że zainteresują się nim tylko znajomi. Do dziś został wyświetlony ponad 375 tys. razy, dotarł też do samego duetu. Per Gessle udostępnił link na profilu zespołu na Facebooku, a jego menedżer przesłał parze album z autografami muzyków. Za granicą gratulacje, w Polsce – wyzwiska O Jakubie i Dawidzie pisały zagraniczne media, ich teledyskiem zachwycali się nie tylko fani zespołu. W Polsce spotkała ich jednak fala hejtu. „Wypierd…ć takich ludzi jak wy”, „Pedały to lamusy, i tyle”, „WON za granicę. Tam macie swoje multi-kulti” – to wcale nie najgorsze spośród komentarzy zamieszczanych pod filmem. Najwulgarniejsze na bieżąco usuwali. – Może to naiwne, ale w ogóle się tego nie spodziewaliśmy. Chyba żyliśmy w jakiejś bańce – opowiada „Wyborczej” Jakub. Sytuacja powtórzyła się zresztą, gdy przygotowali kolejne wideo – tym razem do utworu „Niebiesko-zielone” Beaty Kozidrak, a piosenkarka je pochwaliła. – Cała ta nienawiść wróciła jak bumerang. Najbardziej w tym wszystkim dotknęło nas to, wśród jakich ludzi żyjemy. Chyba obydwaj straciliśmy trochę naszego patriotyzmu – mówi Jakub. W Polsce nie można, gdzie indziej się da Półtora roku temu pomyśleli o ślubie. Polskie prawo na to jednak nie pozwala. Kilkukrotne próby wprowadzenia związków partnerskich zawsze kończyły się sejmową awanturą. Zainteresowani taką możliwością wysłuchiwali od konserwatywnych posłów, że ich związki nie są „pożyteczne”, a oni sami myślą tylko o „zaspokajaniu popędu płciowego”. Małżeństwa homoseksualne bądź związki partnerskie osób tej samej płci dopuszcza jednak prawodawstwo wielu krajów europejskich. Pomyśleli o portugalskiej Maderze. – Pary heteroseksualne wybierają sobie kościół, salę weselną… Też nie chcieliśmy, żeby to było jakieś przypadkowe miejsce. Skoro w Polsce nie możemy, zdecydowaliśmy się na Portugalię. Jeździmy tam na wakacje – opowiada Jakub. Ale natrafili na kolejną przeszkodę. Polskie urzędy stanu cywilnego nie wydają osobom, które chcą zawrzeć związek homoseksualny za granicą, dokumentu potwierdzającego prawną zdolność do zawarcia małżeństwa. Aby go uzyskać, należy bowiem podać dane przyszłego małżonka, a nasi urzędnicy utrzymują, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny. Z powodu braku w dokumentach portugalski urząd odrzucił wniosek. – Okazało się jednak, że w wyjątkowych sytuacjach kierownik stanu cywilnego może zrezygnować z tych dokumentów. Odwołaliśmy się, przedstawiając na własnym przykładzie skalę homofobii w kraju. I udało się. Paradoksalnie właśnie dzięki tej całej fali nienawiści, która spotkała nas w Polsce-cieszy się Jakub.„Może zobaczą, że naprawdę nam zależy” W Polsce ich akt ślubu będzie jednak niewiele znaczył – nasz kraj nie uznaje małżeństw homoseksualnych, nawet jeśli para zawarła je legalnie w innym państwie. – Obaj panowie będą nadal traktowani jak osoby dla siebie obce. Jeśli jednak zdecydowaliby się zamieszkać w kraju uznającym związki partnerskie lub małżeństwa dla par tej samej płci, wówczas byliby traktowani w świetle prawa jako małżonkowie/partnerzy – tłumaczy Paweł Knut, adwokat z Kampanii Przeciw Homofobii. – Do momentu przyjęcia w Polsce odpowiednich regulacji, tego rodzaju pary będą nadal znajdować się w próżni prawnej. Brak możliwości zinstytucjonalizowania związku przez dwie osoby tej samej płci w Polsce narusza w mojej ocenie prawo do poszanowania życia rodzinnego, gwarantowane przez Europejską Konwencję Praw Człowieka – dodaje.– Gdy byłem młodszy, nie rozumiałem, po co ludziom te wszystkie papierki. Po trzydziestce mi się zmieniło. Tak, moglibyśmy podpisać kilka umów cywilnoprawnych u notariusza, podać sobie ręce i wyjść. Ale ja chcę poczuć, że biorę prawdziwy ślub. Chcemy mieć swoje święto. Nasi znajomi mówią, że poczekają, aż będzie to możliwe w Polsce, ale ja nie chcę czekać do emerytury – mówi Jakub.I dodaje: – Może któryś z polityków się zastanowi, że skoro dwójce ludzi chce się przygotowywać pisma, potem odwołania, wydawać pieniądze, to rzeczywiście im na tym zależy.Roxette polubiło teledysk polskich fanów. W kraju – obelgi i pogróżki. Bo są gejami.Teledysk do nowej piosenki Roxette „Some Other Summer” nakręcony nad morzem przez trzydziestolatków z Warszawy spodobał się szwedzkiemu zespołowi i okazał się hitem sieci. W komentarzach z zagranicy – gratulacje. Z Polski – zapowiedzi oblania kwasem i poderżnięcia gardła.Dla Jakuba, pracownika branży reklamowej, i Dawida, marketingowca, to miał być zwykły weekendowy wypad ze stolicy. Nad Bałtyk zabrali m.in. nową płytę Roxette „Good Karma”, która ukazała się na początku czerwca – w trudnym dla zespołu momencie. Stan zdrowia wokalistki Marie Fredriksson, u której kilkanaście lat temu zdiagnozowano guza mózgu, wiosną mocno się pogorszył i lekarze zabronili jej występów. Zespół odwołał trasę koncertową.  O ten teledysk chodzi.Ale chłopaki nagrali już kolejny z aprobatą Beaty Kozidrak i zespołu BAJM.    Miło się na was chłopaki patrzy.Przynajmniej patrzymy na dwoje ludzi prawdziwie zakochanych w sobie a nie zakłamanych,za szufladkowanych ludzi,którzy są ze sobą tylko dlatego,że zarabia facet duże pieniądze i ta druga strona może sprostać swoim wygórowanym wydatkom i spełniać swoje wyimaginowane zachcianki.Kiedy zaś ta duża kasa się skończy,to kończy się i miłość.Albo są na razie ze sobą,dopóki się nie znudziło wszystko i oni sobie też.A potem monotonia i wciąż to samo i zakończenie związku.Albo przez wzgląd na dzieci są razem.Ta żeby dziecko miało i tatę i mamę,bo jak to będzie wyglądać ,to powszechnie używany slogan dziś.Żal tylko potem tych dzieci,które przy rodziców rozstaniu są kartą przetargową i sporem o to kto będzie miał opiekę nad dzieckiem i czy jedna,albo druga strona ma prawo do widzenia się z dzieckiem.Wyrywane na siłę płaczące dziecko przez policyjnych mediatorów.To są powszechne obrazki naszej pseudo,albo na pokaz katolickiej rzeczywistości.Cała nasza rzeczywistość dzisiaj opiera się na tym sloganie.Bo jak to będzie wyglądać.I tak dużo się ostatnio czyta i słyszy właśnie pod kątem tej pary gay Jakuba i Dawida o Polsce jako kraju katolickim.Tylko my jako obserwatorzy życia codziennego i szrej ulicy na co dzień i serwisów w mediach mamy poważne wątpliwości,czy oby tak u większości Polaków jest ten katolicyzm w nich?Wydaje nam się że u mniejszości i to zdecydowanej mniejszości Polaków.Bo jak nas nauczono i wychowano,to wiara w Boga nie polega na samym uczęszczaniu do kościoła na niedzielną mszę świętą do kościoła,czy chodzenie na lekcję religii i na tak zwanym od bębnieniu dla tradycji,ale na dawaniu sobą,swoim życiem świadectwa wiary.Na tym,że po nas widać tych ludzi wiary.Na wpajaniu tych treści tam w kościele przeczytanych w życie.Wprowadzaniu ich w życie.To też przykład i wzorzec katolickiej rodziny w której ono się wychowuje.Takiej na pradę katolickiej rodziny.Ono ma się uczyć i kształtować od nas tego bycia człowiekiem,dobrym człowiekiem.A jakie wzorce może mieć dziecko,skoro ono praktycznie nie widzi tych rodziców a jak ich widzi to przelotem,bo praca wypełnia praktycznie cały dzień.Albo jak u dużej grupy Polaków dzieciom jak zwierzątkom daje się paszę i dzieci sobie tam robią swoje i nikt w to nie zagląda a rodzice robią swoje.To taki nowy model polskiej rodziny.Dla nas nie do przyjęcia.No bo gdzie dziecko ma szukać odpowiedzi na ważne dla niego a czasem trudne pytania?No szuka u starszych kolegów,nie rzadko kolegów z tak zwanego marginesu społecznego i na ich przykładzie codziennego ich życia czerpie wzorce.Drugim wzorcem to internet.Masa treści,ale nie ma przy tym przeglądaniu przez dziecko tego rodzica,który sensownie i zrozumiałym dla dziecka językiem mu to wytłumaczy.Pozostaje mu uwierzyć w to co tam napisali i przyjąć że prawdziwe.Kiedyś w telewizji pokazano policjantów prowadzących dziewczynkę w wieku szkoły podstawowej do mieszkania do rodziców.Dziewczynkę przypadkowo znaleźli gdzieś na drugim końcu polski policjanci i postanowili się nią zająć.Kiedy weszli do mieszkania rodziców,to usłyszeli,że ona ma swoje życie i robi sobie co tam chce a my mamy swoje życie i żyjemy po swojemu.Model dzisiejszej rodziny?Powszechne to dziś.Przykre.Że my wszystko zamiatamy pod dywan.Taka nasza Polska mania.Wszystkie brudy zamiatamy pod dywan i wychodzimy na ulicę z uśmiechniętą twarzą,jakby nic się nie stało.Na pozór wzorowa,kochająca się rodzina,przykładny też na pozór ksiądz,czy wychowawca.I na pozór też mówimy o katolickim kraju Polsce.Daleko nam do takiego określenia i daleko jeszcze będzie,dopóki będziemy dalej wszystkie brudy zamiatać pod dywan i mówić że nic się nie stało.Że tragedii jeszcze nie ma,to jest dobrze.A jak mówimy o prawdziwej,wielkiej,szczerej i do śmierci miłości,to żle?Skoro ludzie heteroseksualni w większości nie potrafią zbudować trwałego związku na lata.Na przykładzie naszych babć i dziadków.Nie potrafią się szczerze i bezinteresownie kochać,to dajmy szansę na pokazanie prawdziwej,wielkiej i trwałej na lata miłości i związku osobom homoseksualnym.Będziemy się bacznie przyglądać na ile oni są od heteryków lepsi w okazywaniu uczuć i w trwałości ich związku.Wiemy że to nie popularne dziś słowo trwałość związku,czy bezinteresowna miłość,ale nam w codzienności brakuje tego po prostu.I dlatego odgrodziliśmy się od tej innej niż my rzeczywistości ogrodzeniem metalowym i roślinami i żyjemy swoim życiem pełnym rodzinnego ciepła i mszacunku do każdego żyjącego stworzenia i w miłości.Tak za nic. Wczoraj jak obiecaliśmy naszym przyjaciołom w Tel Awiwie,pojechaliśmy ja i Wojtek z rana do synagogi REMU na Krakowskim Kazimierzu na modlitwy.Jesteśmy katolikami a nie żydami i nie planujemy zmienić wyznania.Jest to taki wyraz bliskości z nimi.I puszczamy sygnałka ze smartphone,który wyłączamy na czas modlitw.A kiedy wychodzimy,oni jadąc autem do Synagogi Miejskiej w Tel Awiwie,też puszczają sygnałka.I my po swojemu,po katolicku w duchu modlimy się za nich i oni za nas tam.Bardzo nam się taka forma bliskości,pamięci o sobie zaproponowana przez Rachela podoba.Potem oczywiście na placu Nowym zaserwowaliśmy sobie po zapiekance.Najlepsze i największe zapiekanki w Krakowie.Robione na miejscu i niezwykle smaczne.Potem przyjechaliśmy samochodem do domu,to mama już kończyła przyrządzać obiad.Więc zjedliśmy obiad i ogarnialiśmy zamówienia w hurtowniach i liczyliśmy kasę.W poniedziałek koło południa już odlatujemy do Tel Awiwu.Ja ,mama,Wojtek i oczywiście nasz czworo nożny członek naszej rodziny Tawarisz. Śmiejemy się zawsze jak wejdzie w wysoki śnieg,żeby się chociaż poruszał,bo go nie widać.To białe i to białe.I jesteś tam?Dzisiaj Błażej z Markiem przyjadą do nas omówić wszystkie szczegóły.No bo od jutra to oni będą spać i mieszkać w naszym domu.Instrukcję dotyczącą podlewania kwiatów doniczkowych Wojtek im napisał na kartce papieru.To spoko.Waalizki prawie zapakowane już są.Tylko środki higieniczne i kosmetyki dołożyć i tyle.Bilety już kupine internetem.Mama nasza się nie może nadziwić,że my nie stoimy w kolejce do kasy biletowej,tylko klik,klik i już przelana kasa i już zakupione bilety.I pyta się nas,czy nie boimy się hakerów i złodziei?Nie boimy się,bo zawsze drukujemy sobie tą stronę,gdzie napisane jest że transakcja została przyjęta i bilety na dzień 23.01.2017,r.nr.lotu…itd…I ten wydruk mamy przy sobie na lotnisku i w oparciu o niego odbieramy już tylko bilety na samolot.Spoko.Dzisiaj byliśmy rano po śniadaniu we trójkę z psem na spacerze.Psisko się nasze wybiegało.Myśmy się dotlenili.A z powrotem idąc zatrzymaliśmy się przy kapliczce.Kiedy wprowadzaliśmy się do tego domu na wsi z Wojtkiem,to podczas prac remontowych naszego domu dopłaciliśmy fachowcom,żeby odnowili tą kapliczkę a przede wszystkim figurę Matki Bożej z dzieciątkiem.Odmalowała osoba z naszej wsi,co to zna się na malarstwie artystycznym.Pytaliśmy miejscowego proboszcza,czy możemy sobie pozwolić na zabudowanie górnej jej części z figurą i oszklenie jej.Okazało się,że to jest zabytek z ponad 1800 roku i nie można przy nim nic kombinować i musi być taki jak postawiono i koniec.No to wymieniliśmy na nowe boczne pręty,ale fachowcy nie mieli nowej blachy na daszek,więc z wiosną w ciepłe dni się przy spawa nowy daszek.Wojtkowi się żal zrobiło takiej brudnej,zaniedbanej kapliczki.Tyle ludzi na wsi mieszka i nikt?No to zrobiliśmy.Wojtek chciał w ten sposób podziękować Panu Bogu za to że jest na wolnej,polskiej ziemi.Że ma szczęśliwy związek i że jest kochany.Za wieczny pokój dla babci,którą bardzo kochał.I za wolność wreszcie na Ukrainie.Miło to z tego co wiem ludzie odebrali.Mamy taką starszą panią na wsi,do której co kilka dni wpadamy po mleko prosto od krowy,swojski biały ser,śmietankę a czasem jak ona się lepiej poczuje,to i nawet masełko.Jak my nie zaglądniemy,to nawet nikt by nie wiedział,czy ona żyje,czy nie.A przy okazji i jajka prosto od kur,czy indorków dostaniemy.I ani babcia niechce słyszeć o oddaniu do rzeźni tej krowy.Krowa ma być,tak jak i kury i indyczki.No bo jak to będzie wyglądało,że na wsi nie ma krowy?Nie przetłumaczysz starszej osobe niczego.Ale też.Co by miała robić owa staruszka,jakby nie te zwierzęta.Przynajmniej ma zajęcie.Kiedyś opowiadała że na wsi samochód potrącił na głównej drodze rowerzystę i pojechał dalej.Z okien okolicznych domów na pewno ludzie widzieli zdarzenie,ale nikt nie wyszedł,żeby udzielić mu pierwszej pomocy.Dopiero jakiś samochód jechał i zobaczył na środku drogi leżącego człowieka i po wykrzywiany rower.Zatrzymał się i zadzwonił po policję i pogotowie.Retoryka okolicznych ludzi była taka.Myśmy nic nie widzieli i nic nie wiemy.A z resztą co nas to obchodzi ktoś.My mamy swój dom i swoją rodzinę i swoje życie.Pozostawimy besz komentarza. Mama nasza już nas woła,bo kończy przyrządzanie obiadu powoli.A zaraz i chłopacy będą,bo już jadą autem.To na razie TYLE.Wszystkim czytelnikom życzymy dużo zdrowia i dużo miłości. Wojtek I Mariusz.

DUŻO SIĘ WCZORAJ DZIAŁO W KRAKOWIE.

Witamy serdecznie.Trochę czasu zostało nam a siedzimy przed kompem,to chcielibyśmy kilka zdań wklepać.Przede wszystkim dziękujemy za tak liczne odwiedziny naszego bloga.Nie jesteśmy sensacją.Jesteśmy normalnymi ludźmi jak każdy.Zwyczajnymi ludźmi.Nie obnosimy się ze swoją orientacją seksualną publicznie.To jest nasze taboo.I temu służy ten blog,żeby złąmać stereotypy w ludziach i pokazać wszystkim,że ich wyobraźnia o gejach jest chora.Że czas spojrzeć na gejów i lesbijki z innej peryspektywy.Mama nasza jest osobą,która prawie w ogóle nie spotkała się przed nami z ludźmi homoseksualnymi.Żyła takim trybem praca-dom i odwrotnie.Więc też mogła się zachować w swoje niewiedzy inaczej.Ale pokazała,że jest prawdziwą,kochającą matką a nie tylko matką na papierze urzędowym.Doceniamy to i zawsze będziemy to doceniać u niej.A to czy Wojtek miałby zamiast mnie dobrą żonę a mama synową,to tego nie wiemy.Wiemy tylko jakie jest mamy naszej zdanie.Że po co przeprowadzać doświadczenia na Wojtku jakby to było,jak ma i ciepło i miłość i troskę i jeszcze pieniądze.I dodaje,że ze mnie żona byłaby dumna,ale czy by to doceniła patrząc na te dzisiejsze młode żony na chwilę,gdy jest dobrze i są pieniądze.A jak zdrowie ucieka a z nim uciekają pieniądze,to znika i miłość i znika związek.No jeszcze na szczęście nie wszystkie dziewczyny tak myślą,ale po co psuć,jak jest dobrze.Ale dobrze.Co u nas? A no po ósmej obudziliśmy się wczoraj.Trochę jeszcze zwlekliśmy to wstanie z lóżka o amory,ale to naturalna część każdego związku,że czasem przychodzą.Wycałowaliśmy się na maxxa.Po przytulali na maxxa.Potem naszłą ochota na więcej i dobrze.I wcale nie boję się o to,że się zakażę,czy brzydzę się Wojtka.W momencie jak się w szpitalu dowiedział o tym że jest nosicielem wirusa HIV,to od razu podjęliśmy u niego drobiazgowe badania w tym kierunku i wprowadziliśmy leczenie.Jego obawy były ku temu,że go zostawię i nie zaakceptuję chorego.No bo tak większość ludzi podchodzi.Wynika to z ich nie wiedzy,albo małej wiedzy na temat HIV.No ja dość dużo wiedziałem o HIV.Z resztą ja mam taką naturę,że interesuję się wszystkim po trosze.Bez względu na to,czy teraz to mi będzie potrzebne,czy nie.Ale tak na zapas.Tak a nuż.Jednak Wojtka obawy były nie na miejscu,bo według mnie jak się pokochało człowieka jak był zdrowy i pełny sił i energii,to trzeba wziąć pod uwagę fakt,że kiedyś tak może nie być.Że wtedy jeszcze bardziej i mocniej trzeba będzie go pokochać a przede wszystkim udowodnić mu,że ma obok siebie odpowiedzialnego faceta a nie lalusia co kocha tylko przyjemności,kasę i seks.Więc prezerwatywy smakowe w bardzo dyskretny i nie zauważalny sposób,żeby go nie ranić za każdym razem są obecne.Ale miło było i romantycznie jak zawsze.A po jakiejś ja wiem…pół godzinie?Mama sprawiła nam niespodziankę,bo zapukała do drzwi od naszej sypialni i zapytała czy może wejść.No spoko.Już po wszystkiemu i grzecznie sobie leżeliśmy i szeptaliśmy o planie dnia.Jak weszła,to z tacą na której był talerz z kanapkami.Po chwili wróciła z dwoma kubkami kawy.Przystawiłą ten mały stolik blisko łóżka i ucałowała nas i powiedziała że była na spacerze już z Tawariszem i wybiegał się i nakarmiła Tuptusia.No i smacznego.I wyszła z sypialni zamykając drzwi za sobą.A nam te kanapki zatrzymały się na dłuższą chwilę w dłoniach.W końcu Wojtek udarł się na cały głos:Mamo!Kochamy cię!Zapewne chciała po tym co ostanio doświadczyliśmy,powiedzieć przez to,czy pokazać nam że nas kocha jako nasza matka.Zjedliśmy śniadanie.Te kanapki co zostały na talerzu,to Tawarisz kłapnął za jednym razem.I dobrze.Niech ma psisko to samo co my.Z resztą jak polecimy do Tel Awiwu,to będzie miał to,co nie jest mu dane tutaj w Polsce,czyli plaster świeżego mięsa kupiony w żydowskiej jatce.No nie wymawiając mu,to taki jego plaster mięsa kosztuję w złotówkach licząc bagatela prawie pięćdziesiąt złotych polskich.Ale tam jest inny przelicznik i inaczej ludzie zarabiają,więc takie są tam ceny.Wzięliśmy wspólny prysznic po śniadaniu i jak to Wojtek,musiała być kosmetyka twarzy,ciała,no bo tych kremów,balsamów pokupował mnóstwo.No niewątpliwie dbamy o siebie na wzajem.Potem ubraliśmy się,pościeliliśmy nasze łoże i otworzyliśmy okno.Mama siedziała przed telewizorem w salonie.Zapytałem jej,czy coś trzeba zrobić,odpowiedziała że Tuptuś dostał swoje produkty,papugi też dostały jedzenie i picie.Kwiaty doniczkowe tylko po podlewaliśmy i przeszliśmy się po ogrodzie.Ale co tam teraz w ogrodzie można robić,jak zima i wszystko jest w stanie spoczynku.Woda w oczku wodnym zamarzła,więc…Zapytaliśmy mamy co robimy na obiad.Na co ona odpowiedziała,że nie wie sama co zrobić.Kotlet schabowy był nie dawno.Spaghetti bolones też było.Rosół na ćwiartce wiejskiej kury był w lodówce jeszcze i na tyle go było,że wystarczyło na troje osób,więc pozostaliśmy przy rosole z wiejską kurą i naleśnikach z serem i bitą śmietaną na deser.Wyszedłęm jeszcze z Tawariszem na spacer dłuższy po wsi.Kiedy wróciłem,to mama i Wojtek czekali już ubrani na mnie.Więc szybko nawdziałem buty i kurtkę i ruszyliśmyautem do Krakowskich Łagiewnik a właściwie do solvayu,bo do Sanktuarium Jana Pawła II.Tam byliśmy na mszy świętej a po niej trochę pochodziliśmy po kościele.Mama chciała choć na chwilę dotknąć płytę nagrobną Jana Pawła II.Oczywiście na przekór księdzu i jego dyrdymałom od Pana Boga się nie odłączamy i modlimy za siebie na wzajem.Jezus szanował każdego człowieka i nie dzieliuł ludzi na hetero,czy homo.Dzielił w pozytywnym słowa znaczeniu ludzi na tych co nie mają miłości i tych co potrafią kochać siebie na wzajem i innych.Pozwoliłem Wojtkowi prowadzić samochód,ponieważ i czuł się jak ostanio rewelacyjnie i problemy z sercem i ciśnieniem przy zażywaniu leków na sercowych znikły.Ale to też efekt tego,że wyprzedamy go z mamą w zrobieniu czegoś tam w domu.Jak on sobie o tym przypomni,to najczęściej jest już zrobione,albo się kończy wykonywać.Staramy się,żeby miał więcej wypoczynku i lekkie zajęcia na spokojnie sobie porobił.Chociaż on nie potrafi na spokojnie nic.Szybko i od razu i już i po kłopocie.Potem zajechaliśmy do centrum Krakowa.No bo Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy poraz 25 zagrała.I była tam i scena na której jakieś młode kapele się produkowały i kwestujący z serduszkami,które niektórzy nawet kolekcjonują.Ale też o Owsiaku mówili nam na skype nasi przyjaciele żydzi.Że nie powinno tak być,że to ludzie ręką Jurka Owsiaka kupują sprzęt medyczny do szpitali.Że to państwo Polskie i rząd powinien znaleźć w budżecie na to środki.Ale skoro u was wciąż się kłócą politycy i wciąż tylko mówi się Marii i Lechu Kaczyńskich i tragedii pod Smoleńskiem a reszta to mało ważna,to trzeba wesprzeć dobrą ideę.Oni niestety nie mogli wesprzeć bezpośrednio wrzucając do puszki żydowskie szekle,czy dolary.Bardzo by chcieli kiedyś chociaż w Polskiej ambasadzie w Tel Awiwie wrzucić datek i przykleić na marynarkę serduszko WOŚP.Ale wysłali jak zwykle sms na polską sieć PLAY na rzecz orkiestry i obejrzeli filmik na youtube z orkiestrą.Nie może to do nich dotrzeć,że ten człowiek(Jurek Owsiak)potrafił tak scalić ludzi o różnych przekonaniach,różnej narodowości i różnych wyznań do tego że warto pomagać.A do tego jeszcze uczy przez to świat miłości i tego że zawsze warto bezinteresownie pomagać i warto zawsze być człowiekiem.Z tego co wiemy,to dużo ich znajomych i przyjaciół i rodziny ich posłało sms WOŚP i obejrzało filmik WOŚP.Prosili nas,żebyśmy wzięli więcej tych serduszek orkiestry,bo oni sobie przykleją to w widocznym miejscu mieszkania i rozdadzą znajomym,którzy też wsparli orkiestrę za pomocą smartphone.Dobro zawsze odwzajemnia dobro.Pamiętaj.Może kiedyś w przyszłości znajdziesz się ty,albo Wojtek w szpitalu i przy twoim łóżku lekarz podłączy aparaturę z dopiskiem Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy i wtedy sobie przypomnisz,że dałeś dla siebie na ratunek monetę.Tak nam powiedział Rachel.Nie sposób się z nim nie zgodzić.Dobro zawsze odwzajemnia dobro.Z rynku poszliśmy do Marka i Błażeja do kiosku RUCHU.Porozmawialiśmy dłuższą chwilę ze sobą.Ale co dużo nagadasz,jak oni co krótki czas mieli klienta.No i dobrze.Niech się chłopaki rozwijają.Rachel kiedyś nam powiedział,że cieszy się z nimi z ich osiągnięć,pomimo że nic z tego nie ma.Ważne że chłopaki nie siedzą z założonymi rękoma i nie płaczą że jest źle i biednie w kraju,tylko walczą o swoją przyszłość.I oby im się udało.No nie wątpliwie konkurencję mają dużą,ale i lokalizację dobrą.Nie jesteśmy ani pazerni,ani zachłanni.Bo myśmy wcześniej od nich wiedzieli o tej lokalizacji blisko rynku i mogliśmy dopisać kolejny biznes do naszej listy.Ale stwierdziliśmy że chłopaki dużo nam w życiu pomogli i jeszcze nie raz będziemy mogli na nich liczyć,to spróbujemy zagadać o spłacie na na leasingu tego towaru.Spróbujemy zagadać z właścicielem kamienicy o zapłacie za czynsz nie od razu na przód a po upływie miesiąca.Udało się.Fakt,że po kilku dniach mieli już dość tego handlu.Cały czas musieliśmy ich motywować,wspierać i pocieszać,że jak się wszystko rozkręci i poukłada towar i oni się już rozeznają w tym co idzie i co trzeba i jak trzeba zamówić,to będzie z górki już.Teraz tylko mówią Uf…Ciężki kawałek chleba.A kiedyś tam to się z nas nabijali,że tylko z Wojtkiem siedzimy przy kupie faktur i liczymy pieniądze jak żydki.I że co to jest prowadzić kiosk RUCHU,czy salonik prasowy.To pikuś.Ale wczoraj im Wojtek powiedział,że jak się już odbudują finansowo i staną na nogach,to będą mogli pomyśleć o pracowniku na stałę,czy co drugi dzień z nimi wymiennie,czy po pół dnia codziennie.Że ni jest to powiedziane,że będą do śmierci siedzieć w tym pierdolniku małym i Bożego świata nie widzieć wcale.Ale oni też się boją,że nie wiadomo kogo się przyjmie.Że tu pięknie,ładnie a tu cię okradać będzie z pieniędzy.Ale jeszcze trochę czasu przed nimi jest.A myśmy podjechali do saloniku akurat na zamkniecie.No to od razu Wojtek zabrał wszystkie papierki do domu.Dzisiaj byłem na Krakowie podoglądać wszystkiego,to pozbierałem kolejne pieniądze i po wpłacałem na konto.Potem w domu Wojtek porobił przelewy internetowe na rzecz hurtowni i dostawców i mamy na razie to z głowy. Nie mniej mama nam dzisiaj powiedziała,że grubniemy.Pomimo że wciąż jesteśmy w ruchu,to przybyło nas.Fakt nie zaprzeczalny.Nie mniej Wojtek powiedział mamie,żeby sama popatrzyłą w lustro też.Mama wystraszona pobiegła wręcz do tego lustra dużego w łazience.Kiedy wyszła z łazienki krzykła: Niet!Wot tak nie możet być!Od utra dieta jak u siostry Faustyny.Rzeczywiście przy was,to ja się pasę jak oligarcha na Ukrainie.No ale to jest efekt domowego jedzenia i naszych spacerów po wsi z tawariszem.Bo tutaj zawsze tak jest,że na nasz widok ktoś wylatuje z domu,żeby nam wcisnąć jakiś produkt swojski i od razu mówi co z nim można zrobić,albo raczej z niego.Wojtek od razu włącza dyktafon w telefonie i nagrywa.Potem w domu przepisuje na papier i jemy.A wszystko też przez ten Wojtka wirus.Bo staramy się dostarczyć jego organizmowi wszelkie potrzebne składniki odżywcze do organizmu,żeby wspomóc zwiększenie odporności jego organizmu.A przy okazji my z nim jemy i jest tego efekt. No wczorajszy rosół na wiejskiej kurze karmionej resztkami z obiadu i tym co sama nazbiera,był smaczny.Pod wieczór tytułem kolacji Wojtek nasmażył naleśników z serem i polał bitą śmietaną zmiksowaną z kremówki wiejskiej.Myśmy zjedli po dwie sztuki.Natomiast pies i kot zjedli po jednym. Jutro jadę z Wojtkiem do pradni pobrać krew i sprawdzić CD4 i wiremię.Ale nie mamy powodu do niepokoju.Nie mniej nie jest przyjemnie tam przyjeżdżać i patrzeć na tych ludzi.Ale my to raz dwa.Wlatujemy.Dzień dobry.Nazwisko.Pobiera pielęgniarka krew i uciekamy doi auta i jedziemy dalej.Nie siedzimy tam dłużej niż kwadrans wszystkiego.Ale tak już jest,że jesteśmy obok siebie i dane nam to jest,więc spoko.A i tak będziemy prosili lekarkę przy wizycie o odpisanie na kawałeczku kartki wyniku badania,bo tam w klinice w Tel Awiwie będziemy mieli już co pokazać.Tam medycyna wysoko stoi,więc tych badań w kierunku HIV będzie jeszcze więcej niż  tutaj w Polsce wykonują.Wiemy że nic nowego,poza przypomnieniem o systematycznym zażywaniu anty retro wirusa lekarz i tam powie.Ale też powie o ile wzrosła od ostaniego czasu odporność jego organizmu.A to znak,czy leczenie daje jakiś efekt,czy nie.Ważne że serce i ciśnienie się u niego uspokoiło jak na razie.A poza tym,to zaraz mam iść do kuchni,bo Wojtek za coś się tam zabrał i będzie potrzebna moja tam pomoc.Na razie TYLE.

WITAMY W NOWYM ROKU.

Witamy w nowym roku 2017.Myślę,że każdy by chciał,żeby należał do bardziej udanych niż poprzedni.Nie mniej dopiero się zaczął,więc zobaczymy jaki będzie.Rozpoczął się od tak zwanej domówki sylwestrowej u nas w domu.Błażej z Markiem dotarli do nas.Teraz im prościej,bo mają autko.Reszta naszych znajomych przez telefon złożyła nam życzenia.Rachel i Mark na skype życzyli nam nie większych pieniędzy,nie sulcesów zawodowych a zdrowia i miłości.Takiej samej jak jest teraz.Po kilku butelkach szampana i koszernym winie,trochę potańczyliśmy w salonie w rytm muzyki z radia.Porozmawialiśmy przy stole o tym co było i co przed nami.I koło drugiej w nocy poszliśmy spać.Tawarisz i Bonifacy oczywiście też dostali tak zupełnie symbolicznie odrobinę szampana.W końcu jak tradycja,to tradycja.No i w poniedziałek ja ruszyłem za panią która się rozchorowała na trzy dni do sprzedaży obwarzanków.Nie krzywdowałem sobie,że ja właściciel tego stoiska i muszę na mrozie siedzieć.To był dobry czas na to,żeby podpytać ludzi o stojącą na co dzień na tym stoisku panią.Ale Wojtka nad opiekuńczość dodawała mi energii i optymizmu.Zmaściłem te trzy dni i wróciłem do tego trybu co zawsze.Nie mniej też w domu nie posiedzę,bo jak nie w ogrodzie jest coś do zrobienia,to znowu w domu.To znowu towar trzeba netem do saloniku i kiosku zamówić.To zadzwonić w sprawie czegoś tam.No nie za ciekawie się ten rok zaczął.No ale na początku roku zawsze tak jest,że tych ludzi jest mniej niż zwykle,bo dopiero powoli po sylwestrze się zjeżdżają.A kiedy już przyjechali,to znowu mróz sam zmniejszył ilości sprzedawanego towaru.Ale zawsze zimą tak już jest i przyzwyczajeni jesteśmy już do tego.Zaraz przed trzema królami mieliśmy znowu wizytę duszpasterską,czyli gościliśmy księdza po kolędzie.Nie była to miła wizyta dla nas,czy rozmowa z księdzem.No bo ksiądz po krótkiej modlitwie wyklepanej na pamięć jak katarynka zasiadł na narożniku w salonie i od razu zapytał kim dla siebie jesteśmy.Wojtek odpowiedział że jesteśmy jak bracia dla siebie.Jak bracia?-pociągnął ksiądz.No tak.-odpowiedział Wojtek.Czyli nie jesteście rodzonymi braćmi,tylko koledzy.-dodał ksiądz.I pewnie geje…Na co mama od razu zareagowała.Traktuję ich jak swoich własnych synów.Kocham ich jak matka swoje dzieci.I nie umiała bym inaczej.Nie mogę zrozumieć,jak matka może wymeldować własnego syna tylko dlatego że jest gejem.Na co ksiądz po chwili namysłu odpowiedział: No raczej trzeba się pozbywać gejów z swojej bliskiej przestrzeni.Napietnowac ich bardzo.Bo im bardziej się ich napietnuje,tym większe jest prawdopodobieństwo na ich nawrócenie na ścieżkę wiary.Ale my jesteśmy wierzący i chodzimy do kościoła co niedzielę i modlimy się codziennie za siebie i za pokój na Ukrainie i w Aleppo.Tak drogie i bliskie papieżowi Franciszkowi.Nie.Proszę nie mówić o papieżu Franciszku i o wierze w Boga,bo uprawiacie nierząd homoseksualny,co jest grzechem-odpowiedział ksiądz.Na co Wojtek długo nie zastanawiając się odrzekł że w ogrodzie uprawiamy chodowlę bardzo wielu roślin,krzewów i drzewek iglastych.Latem mielismy masę prze pięknych kwitnących widoków.A my po prostu jesteśmy gejami.Nie pedofile jak coraz więcej księży jest i do tego boli że bez karnych.Nie prowadzimy podwójnego życia jak nie jeden żonaty mężczyzna,czy ksiądz.Tylko mamy siebie na wzajem i kochającą naszą mamę,kochającego nas czworonożnego członka naszej rodziny Tawarisza i Bonifacego.Na swój sposób wyrażające uczucia,czy więzy między nami papugi.No i w ogrodzie jest jeszcze jeż Tuptuś,dla którego nasz dom,nasz ogród stał się jego domem.W końcu idąc drogą tu na wsi,wcale nie musieliśmy się zatrzymać i pochylić nad potrąconym przez auto maleńkim jeżykiem a znaleźliśmy czas i miejsce i ciepły kąt dla niego.Tak samo zabłąkany na krakowskich plantachbiały labrador,utykajacy na przednią łapkę.Żyjemy miłością do siebie i do przyrody.A to że urodziliśmy się tacy,to wcale nie znaczy,że trzeba nas dyskryminować,napiętnować a może spalić w piecu krematoryjnym w Oświęcimiu.Jak jest ksiądz bez winy,to niech ksiądz odpala swoje auto wiezie nas do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu i osobiście wkłada do pieca krematoryjnego.Proszę! Trochę się Wojtek uniósł,ale złapałem go za rękę i stonowałem jego emocje.A pan coś nawiązał wcześniej o podwójnym życiu księży?W ogóle pan się uczepił tak tych księży,że…Ale bezbożne geje to tak zawsze…Ja patrzę jeszcze czasem w telewizor i oglądam historię kolejnego księdza,który zniszczył psychikę nastoletniemu dziecku i pozbawił go dozgonnie uczuć przez zachowanie pedofilskie.Albo pokazywali kiedyś księdza na śląsku,co u siebie na plebani miał masę płyt z treściami pornograficznymi i do tego handlował dopalaczami,nie zwracając uwagi na fakt,że pozbawia zdrowia,życia nastolatków.Wy księża sami piszecie takie czarne scenariusze.Albo ten zakonnik z Dominikany,co wykorzystywał biedę i za przysłowiową kromkę chleba ruchał nieletnich tam na wyspie…Pokazuje telewizja.I papieża Franciszka,który porównuje sakrament kapłaństwa a nie zawód ksiądz do sakramentu małżeństwa.Mówi że to taki sam sakrament ten jak i ten.Tyle tylko ze tutaj świadomie młody człowiek godzi się na życie bez seksu i bez prokreacji.Tutaj tak samo ślubuje miłość i wierność i że cię Panie Jezu nie opuszczę aż do śmierci.A potem co?Zdradza Jezusa z kobietą,albo facetem w łózku?Coś jest nie tak.A pamięta ksiądz,co powiedział papież Franciszek w Łagiewnikach w Centrum Jana Pawłą II na kazaniu do księży i biskupów?Jezus nie jeździł luksusową limuzyną,tylko chodził pieszo i nauczał.Nie stał na ekskluzywnych tarasach,tylko pomiędzy ludźmi i był jednym z nich.Ale słyszał też pan co papież Franciszek powiedział o gejach?Że geje nie mogą przekroczyć progu kościoła,bo cały czas będą trwać w grzechu.-zripostował ksiądz.to ja księdzu dam biblię.A ksiądz mi odszuka taki fragment w biblii,gdzie Jezus powiedział do swoich uczniów: Zaprawdę,zaprawdę powiadam wam.Homoseksualizm,czy życie z facetem a nie z kobietą jest grzechem.No smiało…Albo może ma ksiądz tam w biblii przypowieść o geju?Z dopiskiem ze każdy kto tak będzie żył,będzie potępiony?Ksiądz zamarł na chwilę wsłuchany w wypowiedź Wojtka.W kartotece dopisał obok naszych nazwisk GEJE.Po czym podniósł się z szarego narożnika i zapytał: Czy gdyby była taka możliwość leczenia odwykowego z homoseksualnych skłonności u panów,to podjęli by się panowie takiej terapii?Wojtek z marszu odpowiedział: Polskie społeczeństwo trzeba leczyć.Młodzież trzeba leczyć z braku miłości w nich do bliuźniego swego.Polskie dziewczyny i kobiety trzeba poddać leczeniu na oziębłe cechy matczyne do swojego dziecka i traktowanie go jak przedmiot,gadźet,czy bachorka.Od pornografii,seksualności która niesie niechciane ciąże i robi krzywdę i ból małemu niczemu niewinnemu dziecku trzeba leczyć młodzież.Zapewnić im godne życie i standardy europejskie,żeby nie musiały z biedy posuwać się do takich zachowań i traktować to jak bułkę z masłem.Czy kochających się dwoje ludzi trzeba leczyć?Tak,bo nie pasują do tej skumulowanej na pieniądzach i na karierze zawodowej i na luksusach masie społecznej.Odróżnia nas to od większości ludzi,że my kochamy się za nic.Nie za pieniądze.Nie za stanowiska.Nie dla lekkiego życia a za nic.Za to się kochamy,że jesteśmy i że Pan Bóg daje nam siebie co dnia i pomiędzy nami wstawia kamienną tablicę z przykazaniem miłości.A potem mówi do ciebie księże: Jeśli jesteś bez winy,to masz tu kamień i ciśnij nim w tych dwóch facetów.Ksiądz obrócił się na pięcie i udał do wyjścia.Proszę następnym razem nie wpuszczać księdza po kolędzie panowie geje.I wstyd,że matka toleruje zboczeństwo.Tak jakby była taka sama,tylko od innej strony.Dobranoc.I wyszedł.Wczale nas nie przejęło zachowanie księdza.Miał takie prawo się tak zachować.Nie mniej zabolało go,że jednak jego środowisku się dostało.Ważne że pokropił i pobłogosławił nasz dom na cały rok.A reszta,to mało ważna. Dzień przed świętem trzech króli pojechałem autem na miasto.Pozbierać ze stoisk kasę,uzupełnić woreczki,siatki,wszelakie faktury poodbierać i wszystko po sprawdzać.Okay.Wojtek został w domu z mamą i przyrządzali tam obiad.Jak wróciłem,to poczułem zupełnie nie miły zapach.Pomyślałem  że to wiatr z pola przywiał skądś.Wchodzę do domu i słyszę rozmowę i jakiś dziwny,gruby głos.Ale nic.Wszedłem do środka.Rozebrałem się w przedpokoju i wchodzę do kuchni a tam siedzi za stołem Wojtek z mamą a na przeciw nich z wyglądu bezdomny mężczyzna i je drugie danie  a potem kawałek placka jeszcze.I pije kawę,którą przysłali nam chłopacy z Tel Awiwu.I rozmawiają o wszystkim i o niczym.Po jedzeniu Wojtek zapakował mu wałówkę do siatki.Herbatę zrobił mu do jego litrowego słoja i przymierzył na  niego jedną z moich starych,zimowych kurtek.Patrzyłem trochę wnerwiony na całą tą sytuację.Ale kiedy Wojtek poklepał go na odchodne po ramieniu i powiedział zapraszamy jeszcze kiedyś,jak będzie pan w tych stronach,to odetchnąłem,że wreszcie poszedł.No ale Wojtek powiedział mi po jego wizycie,że on dosłownie odpowiedział księdzu,który był po kolędzie u nas.Przykazaniem miłości i słowami Jezusa: Byłem głodny a nakarmiliście mnie,odzialiście mnie,daliście mi pić.Nie ten ksiądz z kolędy będzie nas rozliczał kiedyś a Jezus.Nie starałem się zadawać więcej pytań,czy mówić w tym temacie cokolwiek.Mamy na tyle jedzenia i trochę lepiej niż innym nam się powodzi,to dlaczego mamy się nie podzielić z drugim,biednym człowiekiem.No ale to się nazywa ukraińska krew.Ludzie o dobrym sercu,serdeczni i ciepli i mili.W ten dzień kiedy zasypialiśmy razem Wojtek zapytał tak bez odpowiedzi: A może za ten obiad i deser Pan Jezus nam będzie błogosławił i da nam zdrowie na cały rok?W końcu nie wymawiając mu tego,ubrałem mu kurtkę zimową,żeby nie zamarzł.Podziękowałem ci Panie Jezu za szczęśliwy związek,za miłość,za wolność,za poprawę bytu mojego i mamy.Za Mariuszka i za zwierzęta nasze i nasze rośliny.Za wsjo skazał tobie bolszoje spasiba Jezu. 23 stycznia i to już jest pewne,wylatujemy na 10 dni do Tel Awiwu.Już Błażej z Markiem wiedzą i wyrazili zgodę na to,że będą mieszkali przez ten czas u nas w domu i będą kontrolować nasze biznesy i dokarmiać kota i jeża i dwie papugi i podlewać rośliny w ogrodzie i w domu co jakiś tam czas.Rachel z Markiem już nie mogą się doczekać nas,tak samo jak właściel restauracji tam pan Brodetzki,który po angielsku złożył nam na nowy rok życzenia bardzo piękne.Chłopaki nagrali to na smartphone i dodali nam na skype.Wcale nie musiał tego zrobić.On jako właściciel ma codziennie setki ludzi u siebie w lokalu,więc na klientów nie może narzekać.Pamięć.Wzruszająca dla nas pamięć z jego strony i również zaproszenie do odwiedzin żydowskiej ziemi i jego lokalu.On wie o nas,że jesteśmy od 4 lat już parą gejów.Ale zawsze z radością nas wita od progu i tak się zdaje,jakby on na nas czekał z utęsknieniem.Mamie sprawimy taki miły prezent od nas.A sobie przyjemność bycia tam i zwiedzania miejsc bliskich i żydom i mułzumanom i katolikom.Odpoczniemy trochę,ale i odwiedzimy doktora z Wojtkiem i zobaczymy co powie o jego wirusie HIV.Ale też dawno nie widzieliśmy się na żywo z naszymi przyjaciółmi,więc chcemy. Na portalu youtube odnaleźliśmy ludzi,którzy tak jak my tworzą parę,tyle tylko że oni się oficjalnie ujawnili i nagrywają do sieci filmiki.My mieszkamy w małej wsi,więc boimy się jak na razie ujawnić tak jak oni.Nie mniej polecamy waszej uwadze.Miło się na nich patrzy. ,albo ,albo czy Miło się na tych chłopaków patrzy i na ich uczucie.U nas jest tak samo jak u nich,ale dodają nam oni odwagi coraz bardziej do tego,żeby też raz na tydzień wpuszczać do kanału youtube swoje filmiki,ze swojej codzienności.I zupełnie inny jest tu obraz gejów.Taki jak być powinien. Dużo ciepła i dużo miłości wszystkim w nowym roku a przede wszystkim zdrowia.TYLE.

ŚWIĄTECZNE PRZEMYŚLENIA.

Witamy serdecznie w ostatnim już dniu świąt Bożego Narodzenia.Może być dla wielu wielkim zdziwieniem,że geje i obchodzą święta Bożego Narodzenia i do tego tak po katolicku.No my jesteśmy normalnymi ludźmi.A to że kochamy inaczej,to wcale nas nie przekreśla w Polskiej rzeczywistości.Wiem,że obecna władza wylała by na nas wszystko co najgorsze,ale to nas wcale nie obchodzi.Niech leje po nas wszystko co najgorsze,to pokaże tym samym,że człowiek jako sam człowiek,nie jest dla mnie wartością.Nie wiem,bo dla mnie i mojego Mariusza,każdy człowiek jest w jakimś sensie wartoscią.Nie ważne dla nas są przekonania religijne,czy orientacja seksualna,czy kolor skóry.Ważne że spełnia się jako człowiek w tej Polskiej rzeczywistości i ma coś sobą wartościowego do pokazania.Nie wiem,co ma do pokazania nam ta grupa posłów siedząca w sejmie?Najwyraźniej chęć bycia premierem,czy bycia u szczytu władzy.No muszę was panowie nowocześni zmartwić,ale nigdy wy nie będziecie u szczytu władzy.Zawsze będziecie opozycją do władzy PiS.Pomimo że jestem z Mariuszem jakby na to nie patrzeć przedsiębiorcą,to jednak dostrzegamy to,że ludziom źle się żyje.Że jest takie rozwarstwienie społeczne na bardzo ubogich,dla których święta,to takie tylko dni na czerwono w kalendarzu.I na tych bogatych.1%,może 2% jest tylko klasy średniej.No więc i program 500+ i kolejne programy dające ludziom pieniądze,realne pieniądze,są dla nich zbawienne w codziennym życiu.Osiem lat rządziła Platforma Obywatelska.Polacy tak tłumnie mieli jak mówił wtedy Premier Tusk wracać z zagranicy do Polski.Pielęgniarki i lekarze,pozostaną w kraju,bo będzie się im opłacać.I co?Jeszcze więcej ludzi w Polsce nie widzi dla siebie przyszłości.To przykre,że młodzież,studenci wkładają całe swoje serce w to,żeby opanować język angielski do perfekcji i siedzą już na walizkach.To gdzie wracają w myśl expose ówczesnego premiera Donalda Tuska?Przykre to,że prywata tamtych ludzi i uposażanie swoich rodzin i postawienie bariery między nimi a społeczeństwem,były wyznacznikiem ich polityki.Nie chcemy takich ludzi już nigdy więcej.Nie zaufamy im.Teraz mamy spadek tego nie dostrzegania człowieka i tej prywaty,że umiera w szpitalu dziecko przywiezione z domu małego dziecka tylko dlatego,że personel szpitala określa je mianem dziecka bezpańskiego o które nikt nie będzie walczył.Umiera w głodzie i w zanieczyszczone odchodami.Przykre to.Spóścizna PO.Co do tego rządu,to można się tylko przyczepić do takiego upartyjnienia wszelkich urzędów i najważniejszych instytucji w państwie.Ale chcący,żeby wszystkie ustawy szły jak z płatka i wszyscy są za,to tak musi być.Nie mniej prawdą jest,że ani mnie,ani mojemu Mariuszowi,ani naszym przyjaciołom Błażejowi i Markowi nikt nic za darmo nie dał.Wszystko sami musieliśmy stworzyć i o to co dnia walczymy.No kolektory grzewcze nam dali w 50% tylko.Całość musieliśmy sami pokryć a potem ubiegać się o zwrot pieniędzy.Ludzie nie mają na tyle pieniędzy,żeby wpierw sami zapłacić za zmianę ogrzewania.Władza powinna i samorządy pomyśleć,żeby sfinansować ludziom zmianę ogrzewania,bo tak nic z tego nie będzie.Biedni ludzie nie mają kasy na tak duże kwoty i będą nadal palic czym się da.Czy podoba nam się obecna władza?Też nie.Poza może jednym aspektem,że stoją obok ludzi i nie brzydzą się nimi i ich nie boją.A to że jesteśmy inwigilowani?Nie przeszkadza nam to.Prowadzimy zgodnie z prawem interesy,to spoko.A co do głosowania czy na sali plenarnej obrad,czy w sali kolumnowej,to nie ma znaczenia,bo i tak PiS ma większość i i tak wszystkie ustawy przejdą lekko.Chodzi o zwykłe wciśnięcie ludziom kitu,że nowoczesna jest blisko ludzi i że myśli o ludziach i że PO wiele zrozumiało.Społeczeństwo też,po 27 latach wciskania kitu przez różne partyjki.A z resztą teraz już są okna plastikowe a nie drewniane,to gdzie tu kit będziecie wciskali,jak wszystko hermetycznie sklejone jest.Prawie każdy chce się dopchać do koryta.Prawie każdy,bo my nie chcemy.Mamy własny dom i ogród.Jesteśmy dla siebie rodziną,więc czego nam więcej trzeba.Walczymy co dnia o siebie na wzajem i nasz biznes.Najważniejsze,żeby zdrowie było,to reszta jakoś powoli sama przyjdzie.I tego od serca wam życzę z Mriuszkiem w nowym roku.I rozsądku w głowie i szukania kolejnych,nowych sposobów na życie a nie siedzenia w miejscu.Trochę jedzenia daliśmy Błażejowi i Markowi od nas.Nie tyle dla nas zrobili i nie tyle jeszcze zrobią.I mama,która jest dla nas nieoceniona.W prezencie świątecznym pojechałem z nią do salonu kosmetycznego i zrobili jej akrylowe paznokcie.Kolor i wzorki wybrała sobie sama.Szanujemy cię i kochamy cię nasza mamo.Jesteś dla nas skarbem.Takim samym jak i mój partner Mariusz i na równi cię kocham co i jego.Wszystkiego najlepszego.Wojtek.