Miesięczne archiwum: Styczeń 2010

ZDROWIE JURKA SZWANKUJE…

Sorki że kiedyś pisaliśmy regularnie a teraz raz na jakiś czas,ale brak czasu na neta mamy.Praca,wizyta u lekarza I kontaktu zakończona plikiem skierowań na badania analityczne,ekg i rehabilitację kręgosłupa.Od po świętach Jurek dostaje nocne duszności.W dzień kłuje go w okolicy serca,które szybko bije i ciśnienie tętnicze 180/100 Początkowo myślałem że to przemęczenie pracą,albo nie wyspanie,lub 3-4 kawy dziennie i prawie półtora paczki papierosów dziennie,ale to nie jest powód.Zarejestrowałem go do lekarza I kontaktu,modląc się gorąco żeby wyczerpane limity na badania go nie dopadły i udało się.W poniedziałek jedziemy na pobieranie krwi i na ekg.Ustalimy termin i harmonogram zabiegów na skrzywiony jego kręgosłup.Z wynikami idziemy do lekarza I kontaktu i bierzemy się za leczenie jego serca.Z kręgosłupem to czeka go zabieg kilku dniowy i zakaz schylania się i dźwigania czego kolwiek.Wstrzymujemy się z tym,ale jak na dobre będzie dawał o sobie znać,że nawet żel VOLTAREN nie pomoże i zabiegi rehabilitacyjne,to będzie trzeba.Dziś mamy dzień wolny.Mieliśmy iść do sauny,ale leżymy w domku.Ja pojadę na to zimno firmowym autobusem Carefur na zakupy.Przystanek mamy pod blokiem,więc spoko.Ziemniaczki,mielone,jajka,,papryka w słoiku i barsz czerwony w butelce.Popołudniu Juruś zrobi obiadek.Błażej z Markiem przyjadą,to porozmawiamy.Mariusz2 jest na wylotce.Nie dba o pracę.Często wolne,to będzie dziękujemy panu.To tyle.Walczę o zdrowie Jurka i nawet w najgorszym nie zostawię go.KOCHAM GO!3majcie się ciepło.

BYŁA WIELKA ORKIESTRA W PLANACH ZAKOPANE.NARAZIE SPOKO.

W niedzielę że mieliśmy wolne,poszliśmy do Muzeum Czartoryskich za wolny datek na WOŚP.Zeszło nam 3-y godziny.Ale naprawdę wartało.Prześliczne zastawy stołowe z porcelany,kości słoniowej.Śliczne meble,sekretarzyki i ładna pozłacana zbroja,wysadzana szlachetnymi kamieniami.Sztuka z rąk mistrzów.Później poszliśmy na rynek,gdzie na scenie trwało karaoke.Jurek dostał dwie sadzonki świeżych ziół i deskę do krojenia ziół a że deska jest drewniana,to znajdzie inne zastosowanie w kuchni też.Każdy z nas coś dostał poza sadzonkami ziół.Trochę ze wspomnieniami podśpiewywaliśmy sobie stare,polskie przeboje.W końcu pojechaliśmy do Bonarki na zakupy.Chłopacy pojechali na mieszkanie,bo trochę nauki przed nimi.W Auchan kupiliśmy trochę żywności.Oczywiście Jurek kupił 1,5 kilo kiełbasy dodatkowo,co ja się zastanawiałem po co.Jak wychodziliśmy Juruś wrzucił datek na WOŚP i jedliśmy cukrową watę.Jak byliśmy w autobusie Jurek powiedział że to 1,5 kilo kiełbasy i kilo SWEET-ów daje chłopakom.Więc jak przesiedliśmy się do trama,to zadzwonił do Marka,żeby ten wyszedł na przystanek.Kiedy tram drzwi otworzył Jurek podał nie przeźroczystą reklamówkę.W poniedziałek dwa kolosy usłyszeliśmy.Trzymajcie kciuki.Kiedy tram dostał lampkę i zamknął drzwi,Marek dzwonił komem ile się należy.WIELKA ORKIESTRA GEJOWSKIEJ POMOCY ze szczerego serca.Taki jest Jurek.W schronisku na Morskim Oku czekała na konsumpcję pyszna szarlotka za datek na WOŚP.Ciekawi nas czy pojawił się ktoś?Jurek pytał czemu nas tam nie ma?Narazie wiem z podsłuchu że chce wypłacić multimedialnego koma na moje imieniny.Ciekawe jaka ta komórka będzie?W lutym,tak w połowie moglibyśmy pojechać?Moglibyśmy.Tylko na turystykę górską nie ma warunków.Do połowy lutego będą-mówi Juruś.W sumie ja też bym pojechał.Dawno nie byliśmy w górach.Coś dla zdrowia Jurka się należy.Nie mówię nie,ale zobaczymy co lekarze na kontroli w lutym zadecydują.Ale jestem dobrej myśli.Jurek wierzy że do lutego się ociepli i nie będzie sypał śnieg.Narazie Owsiak liczy kasę na zakup sprzętu na pryw.wizyty lek.po15ej

SYLWESTER SKROMNY ALE SYMPATYCZNY.

Sylwestra przeżyliśmy w domowej atmosferze z rmf MAX do 21-ej.Jurek uraczył nas jeszcze odgrzanym wigilijnym barszczem i bigosem ze śliwkami kalifornijskimi,wędzonym boczkiem i białym winem.Narzarliśmy się,wypiliśmy butelkę białego wina,potańczyliśmy trochę i za namową radia,organizatora sylwka na rynku pojechaliśmy na rynek. DJ.ADHD wymiatał wszystko,DJ.RAUL przypomniał niezapomnianych artystów i przeboje z podkładem klubowej zmiksowanej muzyki i Chylińska,która ze swoim głosem niech śpiewa rocka a nie disco czy techno.Nie pasuje to do niej!No cóż.Dostała platynową płytę za wypromowanie jej przez rmf.fm i powinna klęczeć na kolanach przed nimi,bo bez rmf-u nic by nie było.Wg.nas muza dobra,ale nie głos.No cóż.Na chleb,na wychowanie dziecka trzeba zarobić.Plus jest tylko taki że nowy klimat odchamił panią Agnieszkę.Fajnie się bawiliśmy z DJ-ami.Dużo było tajniaków,więc bezpiecznie.Jurek złapał koszulkę rzuconą ze sceny od rmf.MAX,więc pamiątkę ma.Potem MPK wróciliśmy na mieszkanie do chłopaków i ok.0.02 piliśmy szampana i rozmawialĂ­śmy i Juruś zrobił kanapki i zieloną herbatkę.O szóstej poszliśmy spać.Błażej wstał jak była 15-a do wc.Potem Marek się obudził i.t.d.Dobrze że nie poszliśmy na imprę do lokalu,bo kasa się przydała na ratowanie Jurka.Podziw dla mnie że kotek wytrzymał tyle godzin,choć i tak to było męczące dla niego.Tak się bawią biedaki powiedział Mariusz2.Tylko że my nie mamy rodziców co dołożą,ale też nie musimy się ukrywać.A po drugie jaka to przyjemność patrzeć na te cioty rozdziewiczone?Ale Mariusz2 to na odległość i tyle.Co z nowym rokiem?Podreperować zdrowie Jurka.Kotek znowu mówi o mniejszych wydatkach na jadło.O kupnie własnego M to możemy pomażyć…Ważne żeby wszyscy zdrowi byli i tyle.Postanowienie Jurka jest takie że w tym roku nie będzie „atrakcji”gdzie znika komurka i zostają siniaki i alkoholowy oddech.Trzymam go za słowo.############ Choinkę prawdziwą rozebraliśmy.Sypało się z niej.Żal że tak szybko…No ale cóż począć na to.Zapach lasu był super.Wartało!3majcie się ciepło!

NOWY ROK ZACZĘLIŚMY NIE CIEKAWIE.

Sorki że trochę czasu nie pisaliśmy,ale wpierw wirus się wdarł do neta i za cholerę nie mogliśmy się z nim uporać.W końcu misiaczek z Mariuszem2 wklepali jakiś program i poszło.Potem znowu Juruś trafił do szpitala.Odezwał się sztuczny migdał i potworny atak kaszlu.W nocy „R”zabrała go z domu do szpitala.Trzeba było wykłucić się z obsługą karetki żeby do wojskowego szpitala zawieźli.Tam mamy lekarza I kontaktu.:’(W końcu dojechaliśmy.Cały czas trzymałem go za rękę.Na sygnale dotarliśmy na OR.Zrobiono kilka badań.Młoda,niedoświadczona lekarka nie bardzo wiedziała co mu dać.Po 0,08 załatwiłem specjalistę,żeby nie wypisano go do domu,jak chciano.Potem pojawił się komendant szpitala i komendant polikliniki.Wszystkie scypki OR zaniemówiły.Lek.I kontaktu,też się pojawiła i wypisała skierowanie do szpitala,decyzją komendantów.Postawiłem cały szpital do góry nogami!Konsylium lekarzy diagnozowało go i badało.Pielęgniarka co chwilę była.Posiłki dawano mu podwójne,jak nikomu.Kroplówki wzmacniające dostawał.Diagnoza to operacja i wymiana inplanta 100%płatna.Nie chodzi o kasę,ale nikt nie da gwarancji na to że będzie Jurek mówił.Dostał leki najnowszej generacji i do tego z tyłu głowy Jurek pokazał miejsce gdzie go często pobolewa.Tomograf wykazał guzka o podłożu nowotworowym.Na razie nie groźne,ale w lutym znowu będzie kontrol.Za Jurka ja awansowałem na chwilę.Wykosztowałem się.Wypłakałem się w 4 ścianach.Co dzień byłem u niego.Zawsze coś do jedzenia przyżądziłem.Marek i Błażej mimo kolosów i nadmiaru nauki potrafili wdepnąć na chwilkę a Mariusz2 powiedział że nie ma czasu i że w końcu to mój facet.Oki.Usunął wirusa i tyle.Będziemy się tylko w pracy widzieć i tyle.Teraz już jest lepiej,dużo lepiej.Dziś do pracy ruszamy.Jurek pytał mnie,po co to wszystko.Chrzestna matka też ździwiona.Jurek jest dla mnie najważniejszy i jak będzie trzeba,to cały świat przewrócę do góry nogami żeby go ratowali.Nie pozwolę mu umrzeć!KOCHAM GO!