Miesięczne archiwum: Marzec 2010

ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE.

ZDROWYCH.SPOKOJNYCH,RADOSNYCH,CIEPŁYCH,RODZINNYCH.SPĘDZONYCH W GRONIE NAJBLIŻSZYCH.BY BYŁY TO OSTATNIE ŚWIĘTA SPĘDZONE BEZ OSOBY KTÓRĄ KOCHAMY.OBFITOŚCI STOŁU I MOKREGO DYNGUSA.I BY NASTĄPIŁO W TE ŚWIĘTA ZMARTWYCHWSTANIE PRAWDY W WAS,WTEDY KOLEJNE ŚWIĘTA MINĄ Z OSOBĄ KTÓREJ NAJBARDZIEJ BRAKUJE PRZY ŚWIĄTECZNYM STOLE A NA KTÓREJ TAK BARDZO NAM ZALEŻY.WSZELKIEGO DOBRA życzy GEJ PARA-JUREK I MARIUSZ

CZYTAMY BLOGI.

Święta to czas na bliskich.Czas na długie rozmowy o wszystkim i o niczym.Na codzień często tego czasu nam brakuje,więc to dobry moment.Spotkanie z całą rodzinką jest ważne,ale to poczucie że jest osoba na której mi zależy i do której nie możesz teraz podejść ze święconym jajkiem jest w tobie i boli.Ta swoista bezradność w obliczu rodziców.No trzeba by odwagi na ten COMING OUT.Spotkałem się ze stanowczym odrzuceniem.Przeszedłem swoistą drogę krzyżową,żeby w końcu zmartwychwstać z Jurkiem i mieć ten komfort,który dla wielu blogerów jest sferą marzeń.Ostatnio zapytałem Błażeja,czy nie żałuje tego COMING OUT.Zawsze bogate święta.Po świętach plecak pełen żarełka przywiozłeś.I jakaś kasa dla biednego studenta.Odpowiedział po chwili namysłu:Samo to poczucie,że jest osoba,na której ci zależy.Z którą chciałbyś być przy świątecznym stole jest olbrzymie.Świadomość że mój wiejski,świąteczny stół się ugina a on ma nijakie a właściwie żadne święta bardzo boli.Drugi aspekt to szczerość wobec rodziców.Jestem…To się przekłada na związek.Jest coś,czego rodzice nie mogą wiedzieć i nigdy im nie powiem i tak samo jest coś o czym nigdy się nie dowie mój Marek.Jestem nieszczery i potrafię spojrzeć prosto w oczy.Judasz?Nie wiem jak wy.Zgadzamy się z nim.Punkt drugi,to szukanie ideałów.To jest szukanie do późnej starości.Później już nie musisz.Już nie jest potrzebne.Teraz właśnie jest potrzebny ten co poda,zaopiekuje się tobą,zapłaci gdzie trzeba za ciebie.Uroda,przystojność przemijają.Mądrość,zaradność,opiekuńczość,stałość uczuć,zmienia się w przywiązanie.One zostają.Zwyczajni są dla Ciebie.Przystojni są na topie.Są Top World.Czas nie będzie na nas czekał.Ucieka w klubach,na spotkaniach z ludźmi.Swoista fascynacja seksem.I powracamy do rzeczywistości hetero,zakładamy maskę i gramy.Dla mnie położenie się spać co noc i uśnięcie trzymając mojego NAJDROŻSZEGO FACETA za rękę jest większe niż nowe doznania erotyczne.Bycie z nim na codzień,większe niż najlepsza impreza w klubie.Do tego trzeba dorosnąć a czasem zmienić siebie,kosztem szczęśc

JUREK.ORGANIZATOR WIELKANOCY W NASZYM DOMU,CZYNI WIELKIE PRZYGOTOWANIA DO ŚWIĄT.

Przekopane.Cały dzień na kasie siedzieć.No z małą przerwą na wszamanie czegoś,zapalenie papierosa,skorzystanie z ubikacji i napisanie jakiejś blotki po wekendzie.Jak już mnie pośladki bardzo bolały,to prosiłem kierownika Jurka,żeby mnie dał na skkep.W końcu przyniósł mi mięciutką podusie na krzesło i dodał:Siedź jak ci dobrze i nie marudź.Pewnie że co jakiś czas przychodził do mnie zagadać,ale temat numer 1 to zakupy na święta.Podobno mają być skromniejsze,od tych co były.Zobaczymy.Ale dzień charówki mamy za sobą.Dzisiaj ustaliliśmy i tak wstaliśmy o 7.30 bez ociągania.Jurek chciał pojechać na plac.Trochę owoców kupiliśmy,bukszpan do koszyczka,dwie duże laski chrzanu,to będę ucierał zaraz aż do łez.Oczywiście w niedzielę wielkanocną i poniedziałek Jurek przyżądza obiad.Planuje żurek na boczku z białą kiełbasą i indyka z ziemniaczkami.Indyka już mamy.Bydle waży sobie prawie 6 kilo.W czwartek jeszcze planuje wyciągnąć mnie na dalsze zakupy do Bonarki.Listę opracował.Zgadzam się z nią.Pieniędzy nie liczę.Jeszcze tradycyjnie w lany poniedziałek pójdziemy na Emaus.Zeszło roczne serce z piernika schrupał.A było taką ładną dekoracją nad łóżkiem.No cóż.Kupione było dla niego.Zrobił co uważał.Teraz będę musiał pomyśleć o nowym i oczywiście sprawdzić wzrok na szczelnicy sportowej,trafiając do rureczki.Zeszłego roku poszła róża.Bez przypału wręczona w domu a nie na miejscu i oczywiście małego Jurusia misie bezowe.Muszę jeszcze pomyśleć o jakiejś wodzie po golenhu,czy małych perfumach,żeby zaakcentować lany poniedziałek,bez stresowo.Narazie jakieś kanapki z pomidorem i zielona herbata w kubku pojawiły się koło mnie.Więc pewnie mam zjeść i zabrać się ze łzami za chrzan.Na 14-ą ruszamy do pracy.Takie jest życie.Jest nowelą…POZDRAWIAMY.

WEKEND NALEŻAŁ DO UDANYCH,ALE ZA TO DZIŚ CAŁY DZIEŃ W PRACY MUSIMY BYĆ.

W sobotę po wyjściu od Jurka chrzestnej,która obiecała że w czwartek,albo w piątek upiecze nam ciasto,Jurek rzucił hasło sauna.A że Błażej zadzwonił że w niedzielę ma być na 12-ą w pracy i że ze wspólnej sauny nici,to po 15-ej znaleźliśmy się w spartakusie.Znowu jakiś staruszek pytał się po co wpuszczają pary,kiedy on chciał sobie popatrzeć na jakieś kurczaczki z dużą trąbką.Bez odpowiedzi.Dobijające jest to towarzystwo staruszków,nachalnych,upierdliwych,wołających o litość.No ale cóż.Jak się prze kurwiło całe piękne lata i nie ma się nikogo,to tyle potem zostaje.Chociaż można zauważyć więcej młodzieży,która sama się”bawi”ze sobą.My przyszliśmy sĂ­ę wygrzać,zregenerować organizm a przede wszystkim odpocząć.Na seks to my mamy czas i miejsce w mieszkaniu.No.Ale są tacy co nie mają warunków na seks.Odpoczęliśmy.Na internecie Jurek ustawił na piękne foty z górami.TATRY.To co kochamy oboje.Po świętach poważnie pomyślimy o wekendzie w górach.Odnaleźliśmy stronę,gdzie po zalogowaniu się można wrzucać foty z górskiego szlaku,więc zapodamy,podając na blogu adres stronki.Wróciliśmy po 22-ej na mieszkanko.Zrobiłem po kilka kanapek i zieloną herbatę i poszliśmy spać,już bez niespodzianek.W niedzielę wstaliśmy o 9-ej.Ledwie co pozbieraliśmy się z łóżka,to już pukanie do drzwi.Otworzyłem a tu Błażej z Markiem z małą palemką w ręku.Pomyśleliśmy że wyciągniemy was bezbożnicy do kościoła na mszę świętą.Położyliśmy im na stole tależ,chleb,wędlinę,masło,żeby zrobili sobie śniadanie a my poszliśmy do łazienki się wykąpać i przygotować do wyjścia.Kiedy wróciliśmy,to tylko pochować resztę produktów do lodówki,ubrać się i wyjść,oczywiście też z palmą.Po kościele Błażej pojechał do pracy,Marek domu.Pranie i porządki i trochę materiału do przerobienia.A my zanieśliśmy poświęconą palmę do domu i pojechaliśmy do Auchan do Bonarki na zakupy.Oprócz żywności wypatrzyłem promocynie tuję i krzaczek z jak pomalowanymi na zielono listkami.A pomyślałem o tym małym klombiku przy grobie.Więc pojechaliśmy wkopać a potem Juruś smażył filety z kurczaka

DZISIAJ JEST HARUWA PO CAŁOŚCI.

Dzisiaj jest harówa po całości.Ale były dwa dni wolnego.Po małym śniadanku,co dopilnowałem,bo przecież my tyjemy w oczach.Ileż można.Pojechaliśmy do chrzestnej Jurka.Na dzień dobry uraczyła nas śniadaniem,potem wzięliśmy się za mycie okien,drzwi,trzepanie dywanu,pastowanie podłóg i kurze powycieraliśmy na meblach.Po ponad dwóch godzinach byliśmy po pracy.Na stole już czekało drugie danie.Nawet mniamśne,potem zjedliśmy po kawałku sernika,przysmak Jurka i wypiliśmy po szklance czerwonego,mołdawskiego wina.Wino nie było za dobre,ale gratis.Nie mogła nadziwić się że Jurek tak przeszedł samego siebie.Nie mam nic do gejów.Nie lubię tylko kurewstwa.Taka była jej retoryka.Płakała tylko że Jurek nie ma czasu na to żeby wziąść się za siebie od strony zdrowia.No cóż…Doczekaliśmy się czasów.Ona też mówiła o otyłości naszej i że musimy coś z tym zrobić.Tak.Ale teraz święta idą,to znowu wyżera.Jurek za dba.Dowiedziałem się że kiedyś Jurek jej powiedział że on poza mną nie widzi świata.I gdy by mnie zabrakło,to jego życie nie miało by sensu.Dziwne to trochę dla niej,że facet ukierunkowuje swoje uczucia z tak wielkim natężeniem w kierunku faceta a nie dziewczyny.No ale wy,dodała,jak dwa gołąbki.Nierozłączni.Podchodzący poważnie do życia.Miłe.