Miesięczne archiwum: Listopad 2010

ŚWIĘTA ZA PASEM.

Tak sobie z Wadimem i Maćkiem siedzieliśmy i rozmawialiśmy o temacie,który się częściej przewija przez media,czyli mikołajki i święta w dobie kryzysu.Zawsze ludzie będą chcieli się wybić jeden przed drugim i spełniać najśmielsze zachcianki swojego dziecka.A to nie o to chodzi.Chodzi o pamięć i tyle.Takie jest moje zdanie.Co do świąt,to mi w domu mówiono,że ten świąteczny stół,musi być inny od tego powszedniego.Tak już zostało.Chociaż zeszłego roku trochę przesadziliśmy z jadłem.Teraz będzie skromniej.Co do święta świętego Mikołaja,to Wadim przypomniał osobę bp.Mikołaja,który wkładał pieniążka biednej rodzinie pod parapet cichcem,nocą i stwierdził że go denerwują te krasnoludki–mikołaje wokoło.Że to ma być biskup a nie jakiś died moroz.Opowiadał jak to na Ukrainie oligarchia,byli dzhałacze partyjni organizują swoim dzieciom,wnukom spotkanie w balowej sali z kryształowymi lampami spotkanie z diedem morozem i śnieżynką.Takie to ładne,kolorowe,ale to nic nie ma wspólnego z kościołem katolickim,który rozdaje przez księży maleńkie czekoladki z Polski. Dla wielu polaków,to wielkie wzruszenie że polskie czekoladki.Na Ukrainie nie ma bp.św.Mikołaja rozdającego prezenty.Skoro tak,to będzie–pomyślałem.Jak wróciłem na mieszkanie,to Jurek się nawet ucieszył,że poszedłem,bo na spoko się zdrzemnął.Niech mu wyjdzie na zdrowie.Zjedliśmy kolację i położyliśmy się spać.Lubię jak jest takie zagrzane łóżeczko.Można wskoczyć na ciepłe nóżki.pośladki.SUPER!

SOBOTA.

W sobotę po pracy poszedłem do Wadima do domu.Jurek zrozumiał,że Wadi nie ma nikogo,poza swoim Maćkiem,więc ja jestem jak go nie ma,takim dobrym duchem.Pomagam mu nad wszystko zadoptować się w tej Polskiej rzeczywistości.Da się lubić.Wadim nie ma takiego temperamentu jak Marek.Marek,jak by była osoba lubiąca zmiany,to pewnie by poszedł.Natomiast Wadim jest taki rodzinny i napewno nie.Zresztą ja też zżyłem się z Jurkiem,po tylu latach.Taką ja mam naturę,że przywiązuję się do rzeczy,tak jak np.do moich glanów.Mimo że ciężkie,to chodzę w nich na okrągło.W pracy tylko zdejmuję i ubieram klapki góralskie,bo z pod traktorów brud wychodzi.Człowiek to nie rzecz,żeby się znudziła.Więc siedzieliśmy sobie we dwoje.Potem Maciek przyjechał z zakupami z marketu.Powykładał je i siedzieliśmy w trójkę.Jurek,jak wyjął pranie,to poszedł spać.Śmieliśmy się że jest po dobranocce,więc najwyższa pora dla małego Jureczka.Tak siedzieliśmy sobie na kanapie.Włączyliśmy telewizor.Wadi zrobił po kawie i przyniósł paluszki z kuchni.Pytałem czy nie przeszkadzam im,ale nie.Wadim nawet powiedział,że cieszy się że jestem i mam być.No taki jest Wadim.Temat poruszany,to św.Mikołaj.Jak narazie to nie mam pomysłu na podpowiedź,co miałby przynieść.Pytałem Jurka,co mam powiedzieć św.Mikołajowi,jak go spotkam?On odpowiedział że mam powiedzieć że był niegrzeczny.NIE!Jak Wadim poszedł do wc,to podsunąłem pomysł na spotkanie z bp.Mikołajem np.w Bonarce.Niech poczuje magię Polskiej tradycji.Ja tam się dowiem co i jak.Jesteśmy…CIT…Idzie.

STARE,RODEM Z PRL-u NAWYKI.

Wadim podokładał towaru na półki,zmył posadzkę na raty mopem i kazałem mu siąść na kasie.Pewnie.Niech sobie odpocznie trochę.Za plecami dwie panie w wieku przed emerytalnym szeptały do siebie:No i gdzie ta sprawiedliwośćgMłodzież siedzi na kasie a my stare stoimy.Dał by którego na mięso-wędliny.Gdzie tam.Młodzież dzisiaj nie ma szacunku do starszych.Ja doszedłem i mówię:Jak macie panie coś do wspólpracowników,to proszę do mnie przyjść a nie za plecami ciumciać.Ale…My…Tak sobie rozmawiamy–odpowiedziała jedna z nich.Dobra.Jutro na własnej skórze panie odczują ten brak szacunku.Ale pani Juzia siedzi już godzinę na kasie a to nie młodzież.A zresztą nie przyszły panie tu na poguszki,tylko do ubikacji zapewne.No…Tak.Taka jest mentalność starszych ludzi.Wyniesiona jeszcze z PRL–u,że ona z racji na płeć,wiek,staż pracy,ma mieć lekkie zajęcia,ale gdyby dostała lekką wypłatę,to też było by halo,że ona ma dzieci,wnuki i jej jest potrzebne więcej kasy niż młodemu.Wadim nauczył się pod okiem pani Juzi,która miała anielską cierpliwość do niego obsługi krajalnicy do wędlin,żółtego sera.Nawet przełamał strach.Ale to trzeba nie tylko znać asortyment,ale jeszcze wiedzieć,która kiełbasa,będzie lepsza do zagotowania a która do smażenia.Ale jak trzeba,to go daję.Wyjaśnię mu co do czego.Ale nie może tylko on.Nie mówię mu nawet,bo on jest człowiek honoru i pewnie by już nie usiadł na kasie,dla świętego spokoju.Znowu jak powiem że jest coś do wywiezienia na sklep i doładowania,to patrzy się dziwnie,że to ona.Marek stoi na alkoholach.Umie z tymi lumpami rozmawiać.Pani Juzia też.W mordę jeża.Jak to ona mawia.Właśnie przyszedł Jurek.Poumywał naczynia po obiedzie.Jest postęp,bo obiad był skromniejszy niż zwykle a on nie protestuje.Pytam go,czy mu się nudzi że przyszedł?On tak trochę zgryźliwie,że nie ma Wadima,który go odwiedza.Boże!To przecież tylko kolega z pracy.Bez skojażeń.Wysłał mnie Jurek na sklep,że tam zaraz będzie taki pan,co to może ukraińskie cygarety po 2,50 załatwić.Poszedłem.Ale gość podpity chciał wpierw kasęTak to nie

WSZYSTKO OKAY.

Po wczorajszych żartach,nieomal nie skończyło się nerwową wizytą u mnie Maćka.Marek przegiął bajgla.Ale przeprosiłem przez tela,że Marek jest taki jajcarz a to był żart tylko.Maciek darł się do telefonu:Ile on ma lat?!Kiedy on zmądrzeje?!On jest po studiach.A to że on ma taki sposób bycia,to jest weselej–odpowiedziałem.To,że on kupił dyplom na X–lecia,to mógłby trochę wydorośleć!I żadnych erotycznych spotkań nie będzie!To był tylko żart.Więcej nie będzie–odpowiedziałem.No głupio się poczułem.Tu znowu Jurek pyta co w tym jest że cały czas Wadim.Że siedzimy razem,albo ja u niego,albo on u mnie.Nie mieliśmy znajomych,źle.Są znajomi,źle.Rozumiem go i doradzam,podpowiadam mu.Wspieram go na duchu.I nic więcej.Żeby nie było.Ok.Ziemniaki obrane.Sznycle usmażone.Wypadało by przed pracą pojechać na plac i zobaczyć na jakieś owoce.Dzwoniłem do Wadiego z zapytaniem co porabia.Ten odpowiedział że jak chcę,to mogę do niego wpaść,ale on z domu się nie rusza.Zimno na dworzu jest,bo zaledwie 3*C i zaczyna sypać śniegiem.No ale mi wczoraj mały chłopczyk wyjaśnił na sklepie,że musi tak być,bo św.Mikołaj ma tylko na sanki prawko.A tak by nie przyjechał 6 grudnia.Raz by mógł zrobić wyjątek i nie dotrzeć do mnie.Bo tak co roku,coś wkłada mi pod poduszkę.Nawet chyba nie zasługiwałem na to a wkładał.No dobrze.Trzeba się ciepło ubrać.Oczywiście czapka zimowa i rękawiczki koniecznie.Dopiero za 4-y miechy wiosna.NIE!

TROCHĘ INTYMNE SPOJRZENIE NA…

Dałem Markowi tego gejzera wraz z płytą.Niech się chłopak napatrzy na te pornosy dowoli,ale po co psuć ekstra atmosferę,jaka się wytworzyła.Włączyłem neta.Ustawiłem na nasz blog,bo Wadim był ciekaw,co ja tam piszę.Piszę o naszej codzienności.O tym jak żyje para dwóch chłopców gay pod jednym dachem.Wielu heteryków pewnie jak wchodzi na nasz blog,to przez ciekawość.I na pewno jest rozczarowanie,że blog nie jest przesycony erotyką i że ci geje są jacyś normalka.Ale pisałem a właściwie odpowiadałem na komenta dziewczyn dotyczące zawodów miłosnych faceta Maćka.Wadi nie może się ze mną zgodzić że zdecydowana większość gejów,to erotomani.Może źle się wysłowiłem.Większość gejów nie myśli o stałych związkach,tylko żyje luźno.I to jest jakby wpisane w homoseksualizm.To jest taki rodzaj wolności seksualnej.Nie ma to nic wspólnego z nietolerancją w Polsce.Co daje takie zezwierzęcenie?–pytał Wadim.To takie upokarzające.Ja wiem.Dla tych ludzi to poczucie pełnej swobody,wolności.Mogę robić,co mi się podoba.Nic mnie nie trzyma.Tak mi jest dobrze.Albo takie w jego mniemaniu poczucie dowartościowania,że mnie chcą faceci.Przystojni,inteligentni i dobrze sytuowani a ty musisz trzymać się jednego faceta,bo jak nie on,to nikt.Ale o tym,że potrzebują go wykorzystać seksualnie,to nie powie–dodał Marek.No,ale on uważa to za coś normalnego–odpowiedziałem.Mnie i Jurkowi,kiedyś na dyskotece młoda ciotka powiedziała na wieść że już tyle lat jesteśmy razem,że my nie pasujemy do tego środowiska.Marek mówił że to tak już jest.Jest zabawa.Jest seks.Jest poznawanie środowiska a przez to ludzi.Mówił że też to przerabiał.I pewnie gdyby nie Błażej,to dalej by to trwało.A czy by poszedł dalej w kierunku pornografi,czy kiedyś powiedział by sobie DONT STOP,trudno powiedzieć.Ale to trzeba mieć odwagę pisać bloga,skwitował Marek.Między czasem Maciek dzwonił:Co porabiasz misiaczku.A tak siedzimy z Markiem u Mariusza.Na co Marek dodał z sapaniem tl i że jest bardzo piikaantniee.Dołącz do nas–proponował Marek.Będzie czwoooroookąt.Co?Jaki?Wdomuporozmawiamy!