Miesięczne archiwum: Listopad 2011

CZY DOBRY FACET TO TO PRZYSTOJNY I Z GRUBYM PORTFELEM?

Dobry wieczór.Tak właśnie chciał ja odpowiedzieć tobie Błażej na to co w komentarzu ty napisał.Napisał ty że dobrze że trzymam się Mariusza,bo dobrze mi w życiu przy nim.Wiesz.Nawet gdy nie byłoby mi dobrze przy nim,bo byłoby biednie,to i tak byłbym z nim.Wszystko dlatego że jest mądry i rozsądny człowiek.Kiedyś tam,jak byliśmy w saunie w Katowicach,to taki młody,przygięty chłopak chodził za Mariuszem.W końcu zaproponował mu seks za dwa duże piwa i drinka.Mariusz odmówił i szybko mnie o tym powiedział.Potem powiedział mu że on jest z ”żoną”na co tamten odpowiedział że obleśni i głupi faceci są w związku.Powiedział to z taką ironią.Związki u gejów nie mają przyszłości.Na co Mariusz odpowiedział że kurwa zawsze to powie.Nie wszyscy geje,to kurwy.Później chłopak znalazł przystojnego z dużym członkiem faceta,który mu stawiał drinki,piwa,wódkę.W końcu go upił i wyseksolił.Potem go zostawił leżącego na kanapie i sobie poszedł.Przykre to.Upokarzające bardzo.Nie byłbym ani jedną stroną,ani drugą.Nawet jakbym miał dużo pieniędzy,to nie patrzył bym że musi być bardzo młody chłopak i ładny.Ale też nigdy nie patrzył czy jest przystojny i ma jak to Mariusz mówi?gest.Dla mnie najważniejsze jest żeby miał poukładane w głowie.Nie musi to być pan oligarcha odrazu.Może być skromny,biedny.Razem wsjo zdziałamy.Trzeba czasu i wspólnych pomysłów na życie.Mariusz lepiej zna ode mnie polską rzeczywistość,więc wie jak ten dyliżnas pociągnąć.Ja nie założę rąk i nie powiem rób sobie a mnie tylko pieniądze daj na zakupy do galeri krakowskiej.NIE!Na ile będę mógł,to mu pomogę.Zapytam,domyśle się w czym mogę mu pomóc.Tak każdy normalny człowiek by się zachował.To że Mariusz myśli głową a nie hujem,to go pnie w górę.I dobrze.On powie to.Ja dodam tamto.I mamy wspólny projekt.Mariusz nie jest ani przystojny,ani bogaty.Nie znalazł by człowieka młodego do życia.Zresztą.Dopóki były by pieniądze i uroda,to by go chciał.A potem szukał a następnego klienta.Mariusz jest dla mnie najpiękniejszy na świecie.On nie jest dla wszystkich a tylko dla mnie.WYŁĄCZNIE DLA MNIE!Ktoś by się pomylił.Myślał by że takie to nic a wartościowy pod tym nic się człowiek kryje.Trzymam się Mariusza.Dał się odrazu poznać,jako życzliwy i mądry człowiek.To mi się w ludziach podoba.Nie uroda.Wiem.Całe życie patrzysz na tego człowieka.Ale uroda mija kiedyś i dalej życie.Wtedy nie masz czym przykryć tych jego wad.Przykrywałeś jego urodą a teraz?A tu Mariusz wciąż taki sam,nie zmienia się.Jak go ja poznał,to nie miał grubego portfela.Miał tylko średnią liczną pensję.Ale serce dobre.Rozum.Szczerość.Naturalność.Uderzyło mnie to w nim.Miał pomysł na życie,to własną działalność handlową.Nie miał samochodu i prawa jazdy.Pomogłem mu,bo ja mam prawo jazdy.On w urzędzie mi pomógł.Teraz Błażej dał kontakt z właścicielem kamienicy i można było jak samochód na raty,to jest.Spłacone!Teraz trzymam kciuki żeby drugi wózek stanął.Będzie więcej pieniędzy.Jutro na 10 jest Mariuszek mój umówiony z dziadkiem od wózka.Musi zrobić foto wózka i zanieść do urzędu.Pan plastyk miasta ma obejrzeć zdjęcie w telefonie i powiedzieć,czy może taki wózek tam być.Pani urzędnik powie ile za to miejsce musi zapłacić jednorazowo a potem co miesiąc.Uczę się przy Mariuszku.Nie życzę mu powodzenia,żeby nie zapeszać.Po drugie na drugą stronę ulicy przenosimy wózek.Już za miejsce nie będziemy płacić właścicielowi kamienicy a miastu.Też nie wiem ile.Będzie więcej ludzi.Tyko dobrze w głowie trzeba mieć.Ja mu pomogę tyle ile będzie trzeba.Jest u nas zgranie.To ważne.Ktoś powie że jesteśmy dziwni ludzie.A ja mu na to,że tak powinna wyglądać miłość,każdy związek.Zgranie.Teraz siedzę na Mariusza kolanach jak zwykle.Za chwilę będę leżał na nim.Wielu tak nie ma.A przecież niejeden taki Mariusz jest i gdzieś czeka na ciebie.Podnieś się i pójdź go poszukaj.Będzie ci dobrze.W sobotę mam rozmawiać na internecie z mamą.Nie wiem co ja jej powiem.Będzie tęsknić i czekać że powiem wracam.NIE!NIE POWIEM!Mamo.Smutna będzie twoja buzia.Mnie tu dobrze,ale dzięki jednemu drogiemu mojemu sercu Mariuszkowi.Nie!Nie powiem tak.No i odleci mama na serce do szpitala?Jeszcze będzie na taką bardzo trudną rozmowę czas.W naszym mieszkaniu.Własnym.Ale boję się że mnie nie pozna.To też Mariusz.Jego gotowanie.Nie prawda że trzymam się za spodnie Mariusza.Chcę żeby odczuł że jestem blisko niego.Że nigdy nie jest sam.Że zawsze może na mnie liczyć.Jutro będę za niego sprzedawał precle.On pójdzie sprawy załatwić.To chodzi o nas.Już dzwonił mój kochany do Zakopanego.W czwartek zrobimy zakupy a w piątek zapakuję plecaki do samochodu i jedziemy powitać kalendarzową zimę w naszych górach.Nie jest tak zimno okropnie.Poodychamy świeżym powietrzem i te cudowne widoki.Czekamy na to.Ciekawe jak nas ugości gospodyni?Wielka gościna i wielka serdeczność górale polscy mają.Po co nam sauna?Po co nam porno?Przygoda i świeże powietrze nam wystarczy.Zmęczenie?Trud?Pan taternik emeryt,powiedział że to daje zdrowie.Leżenie na białym śniegu i patrzenie na tatry daje zdrowie.I pstrąg górski przywieziemy i ze smakiem się zje.I serki owcze.Mariusz jest dobrym przewodnikiem życia.Ja uczę się żyć przy nim.I sen się spełnił.Kiedyś zazdrościłem zakochanym że tak za rękę idą.Dzisiaj ja też idę tak.Trzeba było wyjechać z domu,zostawić rodziców,żeby tak było.I jest jak w tej piosence pani Kukulskiej.Zakochani.Zaczarowani.Super!Mariusz.Jesteś super!Dziękuję że dbasz o mnie.Pozdrawiam was dziewczyny.Mocny buziak.DOBRANOC.Wojtek. 

POCIESZAJĄCE WIEŚCI.

Wczoraj po pracy Wuwu przyjechał do mnie.Była jakaś 14,45.Towaru jeszcze było trochę.Myślałem że niebawem zjedziemy do bazy a tuprzyszło nam stać do 16-ej.Po pracy bezpośrednio pojechaliśmy do domu.Otworzył Wojtek skrzynkę na listy,jak tylko weszliśmy do bloku.Wyjął awizo wystawione na moje nazwisko i imię.Podkreślona przesyłka polecona.Mówiłem Wojtkowi żeby udał się do domu a ja pójdę na pocztę odebrać ów list.Nie.Bo Wojtek nigdy jeszcze nie był przy odbiorze listu poleconego i chciałby widzieć całą tą procedurę.Oki.100 metrów mamy do mini poczty.Wkurwiające że są trzy panie a tylko jedno okienko jest czynne i tłoczno.Do tego nie miłe te panie.Ale trzeba to ścierpieć i tyle.Jeszcze podeszliśmy że dwoje do okienka na moje życzenie a pani podniesionym głosem:Przy okienku może się znajdować tylko jedna osoba!Pan to rozumie?Ta osoba jest że mną-odpowiedziałem.Wojtek cały czas coś mówił do mnie.Proszę o spokój!Dobrze.Odebraliśmy ów list.Ciekawość nas zżerała,bo przesyłka polecona z urzędu miasta.Odrazu Wojtek krzyknął że to pewnie chodzi o to miejsce od dłuższego czasu wolne.Ale otwarliśmy przesyłkę dopiero w domu.Okazało się że do 7-u dni,mam się zgłosić do urzędu miasta w sprawie lokalizacji na działalność gospodarczą sprzedaż obwarzanków.Ustaliłem z Wojtkiem że przyjedzie mnie zastąpić dziś na dziewiątą a ja pójdę do urzędu miasta.Dalej jest niewiadoma,czy będzie tamta pani dalej handlować preclami,czy będzie przetarg na to miejsce?Czy bez przetargu?Nie mniej po obiedzie położyliśmy się u siebie w pokoju i rozmawialiśmy o kosztach.Nigdy nie byłem w takiej sytuacji,więc trudno mi powiedzieć.Wiem jedno.Że jak dostaniemy tą lokalizację,to trzeba będzie do tego dziadka zadzwonić w sprawie wózka.Załatwić w pobliżu tego miejsca schowek,bramę,podwórko na przechowywanie wózka.Pomyśleć o zamykaniu tego wózka na noc.No i znowu kasa będzie potrzebna.Nie mniej jak tylko okaże się że mamy przyznaną tą lokalizację,to zgłosimy odrazu do urzędu skarbowego żeby nie było.Odrazu poprosimy Maćka o wydrukowanie na kompie kartki z grubym,tłustym drukiem:Przyjmę do sprzedaży obwarzanków.Ale zobaczymy jak to się potoczy.Zaraz ten mały pan,będzie sprzedawał za mnie precelki a ja idę do urzędu.TYLE.MIŁEGO DNIA.

WEKEND WE DWOJE.

Mieliśmy jechać z nimi do Katowic,ale Wojtek stwierdził że jak on ma wcześniej wstać i potem całą noc w saunie siedzieć i nie spać,to lepiej będzie nam w domu pozostać.A poza tym sami też chcieliśmy być sami dla siebie.Waldek namawiał mnie że wysiedzę się na zimnie codzień i dobrze by było mi się wygrzać porządnie w saunie.Ale sam jakoś nie czułem potrzeby takiego totalnego wygrzania się.Zresztą zdecydowana większość saunę traktuje jako miejsce do seksu.Nie jako saunę,która wypaca toksyny i bakterie z organizmu i wygrzewa bolące miejsca i cały organizm.Ale zostaliśmy w domu.Waldkowi wyjaśniłem jak od mini busa dojść do dworca autobusowego,gdzie jest pycha kebap.Później dzwonił że dotarł do budki z kebapem i był mega duży i dobry.I że brakuje mnie,do zwiedzania Katowic.A my?Pojechaliśmy na Stary Kleparz autkiem.Tam kupiliśmy świeże mięso na steki.Wcześniej w internecie znaleźliśmy przepis aktora,gwiazdy Holiwood na prawdziwe amerykańskie steki.Według listy kupiliśmy wszystkie składniki i w budce na placu kupiliśmy świeże mięso.Brakowało nam tylko czerwonego,wytrawnego wina.Musieliśmy myśleć w drodze do domu,gdzie podjechać po to wino.W związku z tym,że kiedyś dostaliśmy gazetkę marketu real i były owoce tam w promocyjnej cenie,więc wdepnęliśmy do niego.Kupiliśmy tam to wino czerwone,wytrawne francuskie.Do tego serki pleśniowe president,bagietki francuskie,słoik oliwek,banany i grapefruity i różne przyprawy,duże frytki.Zajechaliśmy do domu.Zjedliśmy po bananie,nim się obiad zrobi i zabraliśmy się za smażenie frytek na patelni.Później za smażenie przygotowanych wcześniej plastrów mięsa na steki.Pracochłonne to było.UF…Ale wspólnie razem,jeden to,drugi to,sprawnie nam poszło.Niezwykle smaczne to było.Później pomyliśmy tą stertę brudnych naczyń i pojechaliśmy w okolice rynku,żeby ominąć strefę i z tamtąd dotarliśmy pieszo na rynek.Pochodziliśmy koło tych drewnianych budek z rozmaitościami na święta już.Później przeszliśmy się wzdłuż plant.Porozmawialiśmy sobie o wszystkim i o niczym.Mnie było miło i Wuwu też.Nasza wspólna randka.Jak przyjechaliśmy do domu,to przyrządziłiśmy sobie kolację z francuską bagietką,serkiem president i oliwkami.Do tego herbata z cytrynką.A potem siedzieliśmy i oglądaliśmy film w telewizji.W przerwie na reklamę szliśmy na balkon na papierosa.Po filmie poszliśmy spać.Waldek dzwonił że jest super.Że to jackuzi jest ekstra.Nazajutrz rano chcieliśmy obejrzeć nasz serial przyrodniczy,ale chłopacy usnęli,więc nie będziemy ich budzić.Zrobiliśmy delikatnie śniadanie w kuchni i zjedliśmy w małym pokoju.Później zabraliśmy się za ucieranie ziemniaków na placki.Jak chłopcy wstali,to już były gotowe placki ziemniaczane z gulaszem.Zostało nam ze steków trochę mięsa,więc wykorzystaliśmy je do placków ziemniaczanych.Później Marek z Błażejem przyszli i śmiali się z nas,że jesteśmy jak papużki nierozłączki i do tego takie sknery.Zamiast pozwiedzać Katowice i pooglądać porno na żywo,to siedzieliśmy w domu,stwierdził Marek.Jak będziemy odczuwać potrzebę totalnego wygrzania się,pojedziemy.A porno na żywo?…Aż pachnie HIVEM.Marek pytał nas,czy jedziemy na wekend do Zakopanego.Właściwie to od czwartku Wojtek ma urlop…Ale szkoda zamknąć na czwartek i piątek stoisko.Marek był zły,bo chciał jeden dzień urlopu i szef mu nie dał a Wojtek i Waldek dostali dwa dni aż.To już w gesti szefa.Ale miło spędzony wekend we dwoje.TYLE

POCIESZAJĄCE…

Wczoraj po napisaniu notki na blogu poszedłem do kuchni,zrobić dwie kanapeczki z wędliną i herbatę z cytrynką.Zawsze jak Wojtek wraca z popołudniówki to ma już gotowe.Tylko zjeść.Drugie dwie kanapki przyrządzam dla Waldka i herbatę.Co mi zależy.Jedno przy drugim.Tak było i tym razem.Później opowiedziałem mu o Jerzym.Bardzo,ale to bardzo mu się zrobiło go żal.I jak takiemu człowiekowi można pomóc?-pytał.Jemu nie da się pomóc.On będzie wykorzystywał twoje dobre serce i ściemniał że nie pije.Że nie mógł być,bo musiał coś tam załatwić.A z rzeczywistości to on załatwiał browara,albo ćwiartkę.Zbyt dobrze go znam,żeby móc tak o nim mówić.Ale on taki biedny człowiek-ciągnął Wojtek.Biedny,bo głupi.I co?Z powrotem zejdzie na dno?Tak.Najpierw to on musi trafić na trzy miesiące na Montelupich.Wszystkie drobne wykroczenia które za nim chodzą się wyjaśnią.A potem albo zakład karny,albo z powrotem noclegownia dla bezdomnych i tyle.Jemu by się przydała naprawdę twarda ręką.Ktoś,kto by go mocno trzymał za kark-odpowiedział Wojtek.Kiedyś tak było.Na początku naszej znajomości.Ale to trzeba by było nic nie robić,tylko być przy nim 24h na dobę.A z czego żyć?Dzisiaj inna rzeczywistość.Nawet mając dziecko niepełnosprawne w domu,to olbrzymia kula u nogi.Zawsze jak oglądam takie reportaże,to patrzę z podziwem na takich rodziców.Parę groszy opieka społeczna im da.Zasiłek pielęgnacyjny 154 złote h tyle.Co to jest?To jest nic-odpowiedział Wojtek.Dopóki będą żyli ci rodzice,to to dziecko będzie żyło.A potem dom pomocy społecznej przerobi go na mydło.Tam nie dbają o ludzi jak należy.A zakonnice znowu dadzą wodę z łyżką kaszy h tyle.Albo będą bić go po twarzy,targać za włosy i mówić że jest to element wychowawczy.A Jerzy?Trafi do noclegowni dla bezdomnych z powrotem.Tymbardziej go przyjmą,bo jest w takim opłakanym stanie.Jak wypije,to go usuną na ulicę,na dworzec Kraków Główny.Trochę po klatkach pośpi.Trochę na dworcu pkp.Trochę w noclegowni…W końcu gdzieś zamarznie.Jak będzie miał dokumenty jakieś,które potwierdzą jego tożsamość,to napiszą.Powiadomią jego chrzestną matkę o jego zgonie.A jak nie znajdą dokumentu żadnego przy nim,to go pochowają na rzecz skarbu państwa jako NN,czyli nieznany mężczyzna.Nie życzę mu najgorszego,ale wielu tak skończyło.Jak będziemy w niedzielę na cmentarzu,to pokażę Wojtkowi całą kwaterę mogił osób bezdomnych.Kiedyś Jerzemu pokazywałem.Na zasadzie żeby zobaczył jak kończą tacy ludzie.Raz do roku ktoś tam zapali małą lampkę a tak opuszczony kopiec ziemny stoi.Spróchniały krzyż,albo już tylko pałąk.Takie to życie jest brutalne.Dobrze.Wojtek pochwalił się że dostał za niedzielę urlop.W związku z tym,że ma jeszcze trochę urlopu a lepiej wysłać go ma urlop,niż potem po nowym roku mu zapłacić ekwiwalent za urlop.Chciano mu dać więcej dni,ale Wojtek zarezerwował na przyszły wekend.Będzie miał czwartek,piątek i sobotę urlop a niedziela planowo wolna.Co do tego weekendu,to Waldek myślał o saunie w Katowicach.Wojtek skrzywił trochę,bo to trochę kosztuje.Waldek też dostał dzień wolnego.Wow.Pierwszy raz,co Wojtek się mnie zapytał czy jest sens jechać,kiedy nam pieniądze będą potrzebne.Waldek stwierdził że wygrzał bym się za wszystkie czasy.Że stojąc na tym zimnie,sauna dobrze by mi zrobiła.Później leżąc już,zapytałem moją myszkę drogą,co robimy.Jechać tam dla seksu,to w zasadzie nie ma sensu,bo przygodny seks nas nie interesuje.A seks o mamy na codzień,jak ciepłe bułeczki w piekarni.Więc…W końcu Wojtek stwierdził że dawno nie byliśmy w sumie na śląsku i można by pozwiedzać Katowice np.Liczę wstęp:35×2+12×2+12x2dojazd mini busem.Do tego jakiś browar…150 zeta jak nic.Chociaż też za dużo monotoni się ostatnimi czasy wdziera.Wojtek stwierdził że przemyśli temat jeszcze.Dzisiaj dzwonił że myśli że na tyle nasza firma,firma mądrych ludzi,może sobie pozwolić.Pytał czy wszystko w porządku.Powiedziałem że tak.Jerzego widziałem.Obraz godny litości.Przeszedł koło mnie i nic nawet nie mruknął.Wczoraj stałem do 17-ej.Dzisiaj też nie jest ciekawie.W miarę ciepło jest,to tyle pocieszających wieści.TYLE.

KULE,ZABANDARZOWANA GŁOWA,PODBITE OKO…GŁOWA,POECIT

Właśnie rozmawialiśmy z Maćkiem o alkoholikach.A wszystko to pod kątem tego co widział Maciek w centrum Krakowa.Otóż Maciek widział obraz nędzy i rozpaczy.Widział Jerzego.Wcześniej zapytał mnie,czy może o tym mówić.Czy życzę sobie tego?To się nazywa inteligencja.Powiedziałem że może.Że na dzień dzisiejszy ta osoba ani mnie nie parzy,ani mnie nie ziębi.Nie mam takiej złości do niego,ani do siebie.Poprostu sam jest on taki jaki jest jaki jest i nic i nikt go nie przekona do takiego sposobu życia i bycia jak normalni ludzie.Poprostu trzeba go zostawić samego.Niech sobie żyje swoim życiem i tyle.Nie przeszkadzać mu.Życzyć mu wszystkiego dobrego i tyle.Taką ja mam naturę.A co widział Maciek idąc z pracy w centrum krakowa do tramwaju?Otóż dostrzegł człowieka idącego o kulach z nogą w gipsie.Głowa zawinięta bandarzem.Oko podbite.Na sobie miał ciemno popielaty płaszcz silno zabrudzony.Wyglądał jak zupełny kloszard.Nie zauważył Maćka.Prosił kogoś o papierosa.Odpowiedziałem mu że dobrze że w porę się odsunąć od niego.Ale też dobrze że Waldka i Maćka znałem,bo tak co ja bym zrobił?Siedział bym gdzieś w kącie i płakał.Ale to też zasługa Wojtka,który pozwolił mi szybko zapomnieć o tym piekiełku i o nim.Wróciła normalność.Ale czy da się kogoś takiego jak on wyleczyć z alkoholizmu?Tymbardziej że jemu z tym jest dobrze…Maciek zasugerował terapię AA.Gdzie ty chłopie żyjesz?To jest skuteczne lekarstwo,ale pod warunkiem że ktoś sam tego bardzo chce.Wyjścia z nałogu.Chciałby żeby ten bakcyl odpierdolił a sam nic nie wskura.Ale też.Albo terapia AA,albo praca.Dzisiaj takie czasy.Jeszcze jak jest rodzina,która wspiera na duchu i karmi,to oki.Ale z jego przypadku,to ma tylko w starszym wieku pod krakowem chrzestną matkę.Chrzestna matka to raczej obca osoba,bo opiekunka z bidula.Można mu wszyć esperal,ale jaką mamy gwarancję że on tej wszywki nie wyłuska,jak nie jeden pijak?Jaką mamy gwarancję że nie wypije przez rok czasu?Tyle działa esperal.Żadną.Ale nie mogę zrozumieć,dlaczego taki młody człowiek jak on nie ma perspektyw na życie.Nie ma marzeń?Nie wyznaczył sobie celów w życiu,tylko tak się unicestwia?Nie wiem.Ja po tym wszystkim co przeszłem w życiu,za skurwysyna nie chcę tego co było.Robię wszystko,żeby zatrzymać Wojtka przy sobie.Bogu dziękuję podczas każdej mszy świętej za zesłanie go w odpowiednim momencie.Jak przyjdzie po pracy,to go mocno uściskam i ucałuję.On jest jak ta biblijna,drogocenna perła.A pan Jerzy?Wrócił do punktu wyjścia na własne życzenie.TYLE.DOBREJ NOCY.