Miesięczne archiwum: Listopad 2012

ALE MAMY SMAKI?

Tak spróbowaliśmy trochę tego sera wiejskiego ze śmietanką.Brakowało pomidorka,cebulki i szczypiorku,ale nie byliśmy w domu,tylko w pracy.Marcin wpadł do nas do saloniku,po pracy i próbował z nami wiejskiego sera.Wojtek nawet chciał mu odsprzedać kawałek,ale on stwierdził że nie,bo nie wie,jak zareaguje na to Michałka,bo ona musi mieć wszystko z etykietą i z pewnego źródła..No dobrze.Zamknęliśmy salonik i pojechaliśmy do domku.Położyliśmy na szafce kuchennej siatkę z serem i zabraliśmy się za chowanie papierów i faktur do segregatora.Tawarisz stał w kuchni i próbował łapą oderwać folię i dostać się do tego sera.Dobra.Zrobimy kolację,weźmiemy prysznic i pójdziemy spać.Tylko co na tą kolację jemy?Możemy zrobić naleśniki z serem.Trochę za późno na naleśniki..Szybko nam pójdzie-stwierdził Wuwu.Wyjął wszystko,co potrzeba do zrobienia ciasta na naleśniki i piernikiem rozrobiłem ciasto.Patelnia już się rozgrzewała.Wojtek rozrobił ser z rodzynkami i tak jeszcze ciepłe naleśniki prosto z patelni,znikały w mig.Resztę naleśników schowaliśmy do lodówki i dzisiaj wzięliśmy je do pracy.Tawariszowi smakował sam ser z rodzynkami,więc dostał na miskę trochę sera.Naczynia będzie Wojtek dzisiaj mył,bo wczoraj było już za późno,żeby jeszcze myć naczynia.Koło jedenastej położyliśmy się do łóżka.Ale długo nie moglibyśmy usnąć.Wojtek próbował i tak się do mnie przytulić i tak i dalej nie śpi.Ja też.I wycałowałem go całego.Wtuliłem do siebie,kładąc rękę na jego pośladkach.Wojtek patrzył na mnie i co pewien czas mnie pocałował.I szeptał coś tam pod nosem.Po długim czasie,wreszcie usnęliśmy.Ale i tak oboje wierciliśmy się z boku na bok.Rano wstaliśmy niewyspani z deka a tu trzeba było wstać.Wojtek stwierdził,że z tymi naleśnikami,to była jego głupota i wcale nie musiałem go słuchać.Noale trudno mu odmówić,skoro ma na coś ochotę.Teraz jesteśmy tacy przybici.Wypiliśmy kawę i dalej spanie nas zbiera.Tawarisz leży jak skóra z barana w koszu i nie bardzo reaguje na nasze głosy.Musimy zmordować ten dzisiejszy dzień.Wojtek chociaż pojedzie do domu,to się zdrzemnie a ja pomęczę się trochę.Jutro będziemy spać,ile będzie konieczne.Domowe porządki i książkę skarbową,to zdołamy ogarnąć.Mamy na to cały dzień.Spoko.Wojtek non-stop ziewa.Ja non-stop ziewam.Tawarisz śpi w koszu.Nie mniej dobre te naleśniki były,to nie powiem.Ale za późna pora na smażenie.Z dostawą papierosów i tytoni dzisiaj będzie dostawca.W kiedyś był u nas przedstawiciel e-papierosów.Zostawił nam ulotki i katalog i dzisiaj mamy mu dać odpowiedź,czy decydujemy się na powiększenie asortymentu o e-papierosy,czy nie.Bijemy się z myślami,bo coraz powszechne na ulicy są e-papierosy.Czy zdrowsze?Za kilka tygodni poznamy wyniki badań e-papierosów z laboratorium w Sosnowcu.Twierdzenie,że nie zawierają substancji smolistych,tylko samą nikotynę,jest prawdziwe.Ale co oprócz nikotyny zawierają jeszcze?Bardziej to taki szpan,nowość na rynku,niż dbanie o zdrowie.Nie paliliśmy jeszcze e-papierosa.I ja wiem,czy chcielibyśmy spróbować?TYLE.

PAMIĘĆ.

Już za tydzień św.Mikołaja.Myślę nad tym,jak zaskoczyć miło Wojtka.Zeszłego roku,były wielkie łzy i radość przeogromna.Bo nawet w domu,jak był,to dzień świętego Mikołaja znał tylko z kalendarza,kiedy inni byli obdarowywani prezentami przez dziadka mroza,czy najbliższych.Tutaj możemy sobie pozwolić na "wizytę nocną św.Mikołaja"Wiem że Wojtek za duży jest,żeby wierzyć w św.Mikołaja,ale zawsze miło rano odkryć pod poduszką jakieś zawiniątko.Wczoraj posłaliśmy paczkę rodzicom na ukrainę.Pchnący żel do kąpieli,szampon do włosów.Piankę I maszyki GILETTE,kilka czekolad z Wawelu i paczkę dobrej kawy i herbaty.Oczywiście z dopiskiem od św.IMikołaja.Tak policzyliśmy,że na przyszły czwartek dotrze na miejsce.Chciałem kupić w ROSSMAN kosmetyki,ale Wojtek stwierdził ,że możemy sobie pozwolić na kupienie żelu i szamponu i wody po goleniu w perfumeri Douglas.Maszynki i piankę do golenia w ROSSMAN a w sklepie Tchibo kawę i herbatę.Taśmą pozaklejałem żel i szampon,żeby się nie rozlało.Misternie poukładałem w pudełku.Zawinąłem w pudełko w papier z piękną zimą i choinkami.Zaadresowałem i nadałem na poczcie.Ostatnio jak byli rodzice tu w polsce,to chwalili sobie żel z ROSSMAN.No ale Wojtek chciał na Mikołaja dać coś wyjątkowego.No dobrze.Trochę kosztowało,ale jak tylko sprawi wielką radość,to okay.Teraz ja muszę wymyśleć coś na tą wyjątkową noc św.Mikołaja.Nie man za bardzo kiedy i jak.Właściwie,to ubrań ma na tyle.Buty też.Pytałem Marka wczoraj,co on by proponował,ale on zaproponował zestaw kosmetyków w CarrefourTo takie zwyczajne.Wiem że Wojtek wymyślił już coś na dzień moich urodzin.Tyle dowiedziałem się od Marcina,który ugryzł się w język i nic więcej nie powiedział.Zapytałem go,czy to może znowu pobyt w schronisku w sercu tatr?Odpowiedział mi że będę zaskoczony miłe i napewno będzie potrzebna duża paczka husteczek.Tyle.Pytam Wojtka,ale on nic nie wie.Wie tylko,że 16 grudnia,trzeba gromkie sto lat mi odśpiewać.Wojtek.Pieniądze trzeba uszanować..Wiem.Ale powiedziałeś że rozsądnie trzeba wydawać a tu rozsądnie wydałem na..Na?Na dzień twoich urodzin.W którym będzie?Dzień twoich urodzin.To dużo wiem.Za dużo wiesz.Michał wie o co chodzi,ale Wojtek,tylko patrzy na niego i zmienia temat.Dziś ostatni dzień ciepła.Od jutra już zmierzać będzie zimowa aura.Narazie,to Wojtek gdzieś kupił wiejski ser i śmietankę.Trudno,żeby nie zjeść trochę tego sera,tytułem śniadania.Resztę zabierzemy do domu.Tawarisz dostał kawałek do pyska i mlasnął.Czuję zapach wędzonego boczku jeszcze.TYLE.

I TAK,DOPADŁO MNIE PRZEZIĘBIENIE.

Tak Wojtkowi zwracałem uwagę,żeby ubrał się,jak wychodzi na dwór nawet na chwilkę.A tu mnie złamało przeziębienie.W sobotę rano obudziłem się z bólem głowy.Odrazu poleciałem do apteczki po procha na ból głowy i położyłe się z powrotem.Wojtek odrazu wpadł w panikę i przyniós mi termometr.Ubrał się i wyszedł na chwilę z Tawariszem.Jak wrócił,to wyjąłem z pod pachy termometr.Stan podgorączkowy.Cała gorąca twarz i czoło.Położył się Wuwuś obok mnie i odrazu się zaczęło.Ty dzisiaj tylko wejdziesz pod ciepły prysznic i zjesz śniadanie i będziesz leżeć.Jezus..Ja nie lubię leżeć.Ale będziesz musiał.Ja zrobię ci śniadanie do łóżka i kawę i będziesz leżał.Powiedz mi co kupić na przeziębienie,żeby ci przeszło szybko?Theraflu,albo Gripex max musujący.Okay.Ile?4 saszetki.Wezmę sześć.Syrop?Sosnowy?Pini?I mały spirytus kamforowy do nacierania.Wzięliśmy gorący prysznic i mnie Wojtek wygnał z powrotem pod kołdrę.To mówiłem mu,że ciepło się ubiorę i będę sobie chodził po mieszkaniu.Niet!Jedynie co wynegocjowałem,to leżenie na narożniku w dużym pokoju.Zjadłem śniadanie i wypiłem kawę i dalej leżenieWojtek kazał mi napisać na kartce,co trzeba kupić i ubrał się i poszedł z Tawariszem na zakupy.Jak wrócili,to Tawarisz położył się obok mnie.Jego futro ogrzewało kołdrę.Wypiłem musujący Gripex i do tego Tawarisz ogrzewał i zacząłem się pocić.Wojtek poszedł do kuchni i tam się krzątał.Słychać było,jak tam coś sobie śpiewał,mruczał.Mariuszek?Znalazłem wątróbki jakieś w zamrażalniku.A jest do nich cebula?Zaraz zobaczę.Jest!A poradzisz sobie?Żebyś nie musiał wstać,to będę musiał!Nie,to ja usmażę.Na leżąco?Nie!Ubiorę się ciepło i usmażę.Ciepło,to ty się ubierzesz i będziesz leżał i pocił się!Tyle!Wuwu przyniósł mi ciepły swetr z golfem i kazał mi ubrać i leżeć.Włączył mi telewizor.Położył koło mnie pilota i dalej poszedł do kuchni.Ziemniaki obrane.Wątróbki czekały na patelni z cebulką na smażenie.Wojtek przyszedł do mnie na papierosa.Żebym nie wychodził na balkon,to paliliśmy w mieszkaniu.Tawarisz czuł,że ze mną coś nie tak,więc leżał ze mną cały dzień.A Wojtek zrobił obiad,odkurzył dywany,pościeralł kurze.Po obiedzie zabrał się za mycie kafelków w łazience i w kuchni.Chciałem mu pomóc,ale nie pozwolił mi wstać.Na wieczór wziąłem prysznic i czułem już poprawę.Wczoraj chciałem się ciepło ubrać i pójść do kościoła chociaż.Gdzie tam.Wojtek po śniadaniu wyszedł z Tawariszem na dwór i wrócił Tawarisz a Wojtek zamknął drzwi i sobie poszedł.Zadzwoniłem do niego,ale on odpowiedział,że idzie się o zdrowie dla mnie pomodlić do kościoła i po nim wróci.Jak wrócił,to usmażył kotlety i zjedliśmy obiad.Chciałem z nim pojechać do hipermarketu na zakupy,ale Wojtek przyniósł mi kartkę z zeszytu i kazał mi napisać,co jest do kupienia i zabrał torby i pojechał.Tak niedzielę przeleżałem w łóżku.Dużo lepiej już jest.Chciałem zobaczyć,co Wojtek kupił,ale usłyszałem nie wstawaj.Napewno ty byś jeszcze coś tam dopatrzył,ale chory musisz leżeć.Dużo już lepiej.Wieczór Wuwu zabrał się za smażenie sznycli.I tak na kolację zjedliśmy po sznycelku.Tawarisz też zjadł sznycelka.Marek dzwonił,co porabiamy.Wojtek krzyczał,że wrócił z zakupów a ja leżę chory.Marcin z Michałem przyszli późnym popołudniem do nas.Też jedli sznycelka z bułką.Zastanawialiśmy się,gdzie się tak doprawiłem.Wojtkowi przeszło,to mnie dopadło.Dzisiaj Wojtek patrzył na mnie.Macał czoło.Podawał mi rzeczy do ubrania.Jak sweter,to po co jeszcze bezrękawnik?Masz się ciepło ubrać i nie dyskutuj ze mną.Marcin nie mógł się wczoraj nadziwić,że Wojtek tak cały czas na nogach.To maca moje plecy.To podaje mi podkoszulek czysty.To już pralkę włączył.To już się smażą sznycelki.Już kawa się robi.Tu już ciastka na stole.Siadnij sobie.Nie mam czasu na siedzenie.Marcin siedział z Wojtkiem w kuchni.Patrzył jak Wuwuś smażył.Jesteś..Mariusz.,Ale ty masz dobrze z Wojtkiem mówił Michał.I posprząta w mieszkaniu..I ugotuje..I usmaży..I po leki poszedł na jednej nodze do apteki-dodałem.I pojechał do marketu na zakupy..Tak,tylko razem to się inaczej kupuje a tak urzędowo z kartką.Ale pojechałem wózkiem pod samochód i włożyłem do auta zakupy i potem po trochu znosiłem do mieszkania z pod bloku.Nie namęczył ja się.Samo nie przyjdzie.Ale ważne że,Mariuszek zdrowieje..TYLE.

PLANUJEMY WEEKEND.

Dzisiaj rano wstałem jakiś,taki przybity.I głowa zaczynała mnie pobolewać i taki jakiś zmięty.Wojtek odrazu zaproponował mi zażycie procha od bólu głowy.Ból głowy po kwadransie ustał,ale dalej taki senny nastrój pozostał.Wojtek proponuje mi pojechać do domu a on będzie siedział w saloniku.Jakby coś,to jest komórka-dodał.Nie,nie!Zmęczę ten dzień i jak przyjedziemy wieczorkiem,to odrazu położę się spać.Nawet nie mam ochoty na jedzenie..Stoją bułki z dobrą wędliną.Patrzę na nie i nie mam ochoty ich zjeść.Wojtek się pyta,czy zrobić mi wstyd i nakarmić mnie?Nie.Co sobie o nas pomyślą..Może później zjem?Kawa też jakoś mi nie smakuje?Co się dzieje?Nie wiem.Wiem,że jutro śpimy do dziesiątej.Wojtek nie widzi przeszkód.Potem weźmiemy prysznic i poranna toaleta.Zjemy śniadanko i pojedziemy do jakiegoś hipermarketu.Pytanie,do którego pojechać,żeby kupić wszystko to,co mamy do kupienia?Wojtek proponuje BONARKĘ i tani Auchan.Tak,tylko po Bonarce to kilka godzin chodzenia.I zaraz oczami wyobraźni,widzę w jakiejś rzeczy Wojtka.Zaraz napięcie wzrośnie,bo Wojtek krzyknie:Mariuszek!Nie wchodź!Ale ja wejdę i muszę oglądnąć,dotknąć .Potem UPS..Kosmiczna cena..Albo wołanie Wojtka,do przymiarki a on płacze,że trzeba oszczędzać pieniądze.W końcu przekonanie go,że jest a to kasa i że chciałem sprawić mu niespodziankę po prostu.Tak że nim dojdziemy do Auchan,to kilka godzin minie.Jak wrócimy z zakupami,to będziemy smażyć kotlety schabowe,mielone,filety z kurczaka,wątróbki..Zapakujemy lodówkę jedzeniem i mamy z głowy cały tydzień.Potem tylko ziemniaki ugotować i jakąś sałatkę do tego i jest obiad gotowy.Potem pasowało by odkurzyć dywany,umyć płytki w kuchni,bo w łazience,to Wojtek co jakiś czas przeciera płynem.Kurze powycierać.Tak że będzie cały dzień zajęty.A w niedzielę pójdziemy sobie do kościoła a potem,to nie wiem..Narazie to spróbuję zjeść,chociaż jedną bułkę.Po co mam się wstydu najeść przy ludziach?TYLE.

I JAK DO NIEGO MÓWIĆ?

Dzisiaj rano patrzyłem jak on się ubierał.Włożył cienką koszulę zamiast tej kocowej,cieplej i mówi że na tą chwilę,co z samochodu do saloniku podejdzie,to nie trzeba mu.Sweter też odłożył,bo nie potrzebny.Już kaszle i smarka..No bo tak.Niby tylko chwila drogi z samochodu do saloniku.Ale znowu wyjdzie przed salonik z ciepła do zimna,żeby pozamiatać.No bo tam zawsze po nocy jakieś papierki,skasowane bilety,pety.Kiedyś nawet psia kupa była przy samej witrynie.Też mówię mu,żeby ubrał kurtkę i zapiął zamek i dopiero wyszedł.I przede wszystkim buty ubrał a nie w klapkach..Wuwuś?Jak mam cię prosić,żebyś mnie choć raz posłuchał?W odpowiedzi słyszę:La,la,la..Będzie gorączka..I będziesz leżał w łóżku w domu sam.La,la,la..Wiesz jakie antybiotyki są drogie..No to co?To nie kupisz.Powiesz,że za drogie i nie kupisz.Tyle.Dzisiaj rano,to uklękłem na dwa kolana,żeby przebrał chociaż koszulę.To pocałował mnie we włosy i zakręcił temat o stygnącej kawie i o tym,że Tawarisz chce iść na dwór za potrzebą.Poszedłem na dwór z Tawariszem i jak wróciłem,to tak ostentacyjnie pokazał mi tą ciepłą koszulę na sobie.Chciałeś,to ubrałem.Boże..Ubrałeś dla samego siebie.Żeby ci było ciepło.Wiem.Ja w tym domu nic niw mam do powiedzenia..No nic..Swetra już nie ubrał,ale już nawet mu nie mówiłem o swetrze.Teraz porozkładał codzienną prasę i W klapkach i samej koszuli wyszedł przed salonik z miotłą.Ciepło nawet jest-odpowiedział.Wciągłem go za rękę z powrotem do saloniku i sam wyszedłem pozamiatać.Wziąłem z domu pół chleba krojonego,ser żółty w plasterkach i kilka owoców,to powiedział że owoce mogą być.Ale po co ty z domu zabierasz jedzenie,jak pani nam kupi?Ale po co mamy kupować,jak w domu jest jedzenia pełno.A przecież powiesz,co zabrać ze sobą..A ja nic nie mam w tym domu do powiedzenia i tak i tak.Okno chciał w witrynie umyć,ale kaszel daje mu się we znaki,więc odpuścił sobie.UFF..Widzę,że ci dupcia odżyła..A no?Trochę kaszel mnie męczy,ale tak jest dobrze-odpowiedział mi.Odżyła dupcia i czeka na seks..Starsza pani akurat weszła i tak się dziwnie popatrzyła na nas.Ucięliśmy temat.Jak wyszła,to Wojtek znowu kontynuował temat.Tak odżyła,że czeka na ostry seks.Ty już miałeś kiedyś tam ostry seks,że pobiegłeś do ubikacji i sama woda z twojej pupci zeszła a potem cię wszystko bolało.Ale to było dawno i nie prawda.A zresztą wtedy złą pozycję wybraliśmy.Dzisiaj będzie inaczej.Ale..Ja..nigdy nie chciałbym cię skrzywdzić..Zresztą.Nie chciałbym aby seks dla ciebie był przykrym doświadczeniem,czymś złym.Nigdy tak nie jest i nie było.Zawsze jest miły i baaardzo przyjemny.Zawsze staram się delikatnie powoli włożyć swojego członka.Do tego powoli poruszam nim.Jest dużo namiętności pocałunków.Ale wyruchasz..Wszedł znowu klient.No..ta matka Madzi ze Sosnowca już się doruchała.A no?Wyrok dożywotniego pozbawienia wolności bym jej dał,bez możliwości ubiegania się o amnestię,czy skrócenie kary.Niech to będzie przestrogą dla nastolatek,dla których dziecko,to fajna przygoda,czy rzecz-odpowiedziałem klientowi.Na szubienicy pod spodkiem w Katowicach bym ją,kurwę powiesił-odpowiedział klient.Szkoda szubienicy-dodał Wojtek.Do widzenia.My w innym kontekście rozmawialiśmy o ruchaniu..Ale dobrze.Skończmy ten temat.Oki.TYLE.