Miesięczne archiwum: Lipiec 2014

PRZEPIĘKNY MIESIĄC W ZIEMI ŚWIĘTEJ,ŻE ŻAL BĘDZIE NAM ODJEŻDŻAĆ.ALE TRZEBA WRÓCIĆ DO OBOWIĄZKÓW.

Cały przepiękny miesiąc spędzony w ziemi świętej.Tyle ciekawych i cudownych miejsc zobaczyliśmy.Niesamowici przyjaciele Rachel i Mark.Fakt,że mają dużo więcej pieniędzy i codziennie nam po 500 szekli zostawiają na kuchennej szafce wychodząc rano do pracy.Ale tyle w nich ciepła i serdeczności,że brakuje nam po prostu słów.Teraz my czujemy się zobowiązani do tego,żeby ich zaprosić do siebie.I ugościć tak samo,albo prawie tak samo jak oni nas.Po mimo,że oni są żydzi a my katolicy,to super się dogadujemy razem.W sobotę już po raz ostatni będziemy pod ścianą płaczu i będziemy uczestniczyć w świętowaniu szabatu.Sami jeszcze raz chcemy tam być,bo nie wiemy,kiedy dane nam będzie tam być,albo w ogóle być w ziemi świętej.Rachel powiedział,że będą się za nas modlić tam.O pomyślny rozwój naszego biznesu.A szczególnie za to,żebyśmy mogli jeszcze powrócić kiedyś i żeby nie było to dla nas wielkim obciążeniem finansowym a tylko uhhh…Żeby do tego dojść,to czeka nas długa droga.Bardzo długa droga jeszcze.Nie mniej słuchamy z uwagą cennych rad młodych,przedsiębiorczych żydóow.Myślę,że nikt inny jak żydzi do i do tego z Tel Awiwu,to ludzie biznesu.Ba.Wielkiego biznesu. :-D :-D Marek z Błażejem napisali jak co wieczór maila.Błażej napisał,że wszystko płynnie przebiega.Pytają kiedy wracamy.Odpowiedziałem im,że już w niedzielę koło południa wsiadamy w samolot i odlatujemy do Polski.Tak,że póżnym popołudniem będziemy na lotnisku w Balicach. :cry: :cry: Byliśmy na bazarze w Jerozolimie.Tam oczywiście pierwsza była jadka i mięcho dla Tawarisza.Potem ciepłe pączki wypiekane na miejscu z pudrem z lukrem.Łasuchy z nas.Na bocznej alejce,gdzie nie było tłumów stanęliśmy i zjedliśmy po 5 pączków.Tawarisz kłapnął jednego tylko.Nie chcieliśmy kogoś pobrudzić ani komuś towaru.Błażejowi i Markowi kupiliśmy 2 komplety pościeli z motywami Izraela i taki ładnie wyrzeżbiony w drewnie cedrowym duży obraz Jezusa i kilku apostołów,stojących w Jeziorze Galilejskim.W tle góra 8-u błogosławieństw.Dla Michała i Marcina kupiliśmy też dwa komplety pościeli z motywami Izraela i duży krzyż z Jezusem.Jezus na nim taki jest naturalny,żywy i dwa kubki z Jerozolimą.Dla Waldka Wojtek kupił obraz idącego Jezusa boso,przez Jerozolimę.Wiele dla nas znaczą i wiele nam pomogli nasi przyjaciele w Polsce. :-D :-D Wczoraj zaś cały prawie dzień leżeliśmy na plaży.W końcu jak to mówią,że trzeba powiedzieć ładną opalenizną byliśmy.Choć i tak już na twarzy,rękach jesteśmy oliwkowi.Rachel i Mark wczoraj do póżna z nami siedzieli i rozmawiali.Jak powiedziałem,że w niedzielę już będzie rozstanie,to zamarli.Czemu ten czas nie da się cofnąć a przynajmniej nie da zatrzymać?-pytali.Ale Wojtek strzeelił to wszystko,że tych przepięknych,olbrzymich palm na ulicach,to naprawdę będzie nam brakować.Tych na czarno ubranych chasydów,pędzących ulicami.I takie łzy spłynęły mu po policzkach.Mark podał mu chusteczkę jednorazową.Złapał go za rękę i wyszeptał:Wuwu.Rozwiniecie się z Mario na max,to przyjedziecie.Nasze mieszkanie jest dla was zawsze otwarte.Ziemia nasza czekać będzie na was.Ważne,że się kochacie.Że się nie zradzacie.Trwajcie tak.Palm…powiedziałeś,że będzie wam brakować?MHU…Poszliśmy spać a oni poszli do swojego pokoju.Dziś nic specjalnego nas nie zajmowało.Spacerowaliśmy po Tel Awiwie.A teraz czekamy na Rachela i Marka,ja wrócą po całym pracowitym dniu do domu.To pójdziemy z nimi na kolację do Brodetzkiego.TYLE.

JESZCZE TYLKO DO NIEDZIELI JESTEŚMY I WRACAMY DO CODZIENNOŚCI W POLSCE I DO OBOWIĄZKÓW.

Jeszcze tylko do niedzieli jesteśmy i w niedzielę już odlatujemy.Rachel już internetem zarezerwował bilety na samolot.Nie…tak nam tu dobrze.tak cudowna klima tutaj.Oj będzie nam brakować tych przepysznych,koszernych potraw,tych palm co kawałek na ulicach.Ale i chłopaków z którymi nastała super więż,pomimo,że są żydami.Tatuaże jeszcze są zafoliowane.Jeszcze codziennie Mark smaruje specjalnym kremem je i zawija folią.Powiedział,że w sobotę już oficjalnie ściąga folię i da nam krem do smarowania codziennie tych literek idysz na szyi.Soczewki kontaktowe sprawdzają się dobrze.Jak będzie trzeba,to Rachel nam wyśle kolejne pary.No problems.Teraz myślimy nad prezentami,takimi bardzo oryginalnymi a praktycznymi dla Błażeja i Marka za to,że nam pilnowali mieszkania i handlu.Dla Michałki to szczególny prezent się należy.za lekcje angielskiego.dały efekt,ale jeszcze potrzeba kolejnych.Na spoko wszędzie się dogadujemy.czasem tylko jakiegoś wyrazu nie znamy,to szukamy szybko zamiennika za niego.Ale okay.Tyle kilometrów pieszo…Tyle kilometrów przejechanych…Tyle miejsc odwiedzonych…Tyle set zdjęć do wywołania w Krakowie.Tawarisz też ma przy nas dobrze.Teraz wystawiliśmy go na balkonie z jego pieleszami.Jak byliśmy na obiedzie u Brodetzkiego,to byliśmy na bazarze w Tel Awiwe,popatrzeć na jakieś oryginalne prezenty dla przyjaciół z Kraka.Ale nic takiego nie było.Jutro jedziemy do Jerozolimy.tam po bazarze pochodzimy,ale i wzgórzem świątynnym.32 stopnie na dworzu.Ale tego się tak nie czuje. :-D :-D W piątek wieczór uczestniczyliśmy w świętowaniu szabatu.O 22,30 byliśmy w wielkiej synagodze w Tel Awiwie na modlitwach.Duża,przepiękna synagoga.Największa w mieście.wielka synagoga3wielka synagoga0wielka synagoga1Tak zupełnie niepostrzeżenie zrobiłem kilka fotek,ale Rachel już się krzywo na nas popatrzył i wyjął z Markiem komórki i oficjalnie wyłączyli je.Zrobiliśmy to samo,dla powagi tego miejsca.Jarmułki swoje mieliśmy,to pan przy wejściu inaczej na nas popatrzył.Ja narzucony miałem Tales na siebie jeszcze.Mark nałożył mi dokładnie tales na głowę.Spojrzał czy dobrze założył.I tak zapełniała się synagoga żydami.Za jakieś na oko pół godziny,była już kopiaciusieńka.Przepiękne śpiewy kantorów i procesja z torą wokół ławek,gdzie każdy palcem dotykał tory i naznaczał na czole znak.Ponad 2 godziny spędziliśmy na modlitwach tam.Potem wyszliśmy z cadykiem przed synagogę.Kilkanaście uścisków dłoni.Jacyś ich znajomi.I poszliśmy do restauracji na dalsze elementy szabatu.Bardzo ekskluzywna restauracja z suto zastawionymi stolikami.Kelner co jakiś czas podawał kolejne talerzyki i salaterki z jadłem i browary,które znikały jak nie wiem co.Cadyk czytał fragmenty tory a Mark starał się je nam przełożyć na angielski.Wszyscy w grupach pozasiadali przy stolikach w swoim gronie i rozmawiali ze sobą,śpiewali jakieś pieśni szabatowe.Miła i gwarna atmosfera.Niestety Wojtek przechylił tylko jedną lampkę wina,że względu na serce.Ja popatrzyłem na niego,czy mogę jeszcze,ale nic mi nie powiedział.Z uwagą słuchaliśmy tłumaczenia tory przez Marka.Dla nas to nowość.Dla nich święta księga judaizmu.Przechylałem kolejną lampkę koszernego,białego wina.Bardzo mi zasmakowało.Tak bardzo,że kelner przyniósł jeszcze jedną butelkę i położył w nierdzewce na stole.Mark widząc że mi smakuje owo wino,otworzył kolejną butelkę i nalał mi:Na zdrowie!Lekko wstawiony z deka wyszedłem z elektronicznym Nie mniej Wojtek patrzył tylko na mnie jak wyglądam i powiedział mi,że do reszty wypiję to wino i tyle.No dobrze…Popaliliśmy e-papierosa i poszliśmy do wc a potem wróciliśmy na salę.Wino już chłopaki wypili.Został tylko koszerny browar w butelce.Wypiłem jedną butelkę i Wojtek już szturchnął mnie.Mariusz?Dość…No oki.Zjadłem jeszcze trochu słodkości i po czwartej nad ranem ruszyliśmy na przystanek.Zajechaliśmy tramwajem na rondo i z tamtąd doszliśmy pieszo do domu.Wojtek wyszedł od razu z Tawariszem na dwór.A ja umyłem się,rozebrałem i położyłem do łóżka.Legliśmy jak skóra z barana.I tak koło 14-ej wstaliśmy i poszliśmy do Brodetzkiego na obiad a potem poszliśmy na bazar.Tam kupiliśmy dwa duże ręczniki kąpielowe.Przepiękny zestaw ze stali chirurgicznej,powlekany porcelaną z motywami Izraela i Tel Awiwu.Trochę suszonych owoców i czarne oliwki i oczywiście mięcho świeże dla Tawarisza.A prezenty dla naszych przyjaciół,to kupimy jutro w Jerozolimie.W niedzielę byliśmy na mszy świętej o 18-ej w kościele pw.św.Piotra w dzielnicy Jaffa.Ładny ten kościół jest.kościół pw.św,piotra01kościół pw.św,piotra02kościół pw.św,piotra2kościół pw.św,piotra3kościół pw.św,piotra1Teraz idziemy na spacer we trójkę.Ja,Wuwu i Tawarisz.A chłopaki jak przyjadą,to będą chcieli razem pobyć sobie na spoko. :-D :-D TYLE.

IDZIEMY ŚLADAMI JEZUSA.MORZE TYBERIADZKIE,GALILEA.

Dziś mieliśmy dzień wolny po wczorajszych wojażach cały dzień do wieczora nad Jeziorem Tyberiadzkim(Galilejskim)zwanym Morzem Tyberiadzkim.Znowu wcześnie rano trzeba było wczoraj wstać,to dzisiaj odpoczywamy.Chociaż ja wiem,czy tak odpoczęliśmy,poza tym,że o 10-ej zwlekliśmy się z łóżka.Bo i tak śniadanie u Brodetzkiego.Potem do jadki po mięcho dla naszego brutusa.A i bazar w Tel Awiwie odwiedziliśmy.I tak nam zeszło.A wczoraj,to zrobiliśmy kiulometrów,że nas biedny psiak,już szedł bardzo powolnym krokiem i nie dał rady przyspieszyć,bo ta łapka ułomna na którą utyka,bardziej go bolała.nie dziwi mnie to,bo zajechaliśmy koło 10-ej do Tyberiady.tyberiada0Od razu główną ulicą,pośród ekskluzywnych sklepów i lokali,gdzie nie mogliśmy się nie oprzeć zapachowi wychodzącemu z cukierni szliśmy w kierunku bliżej nam nie znanym.Tak przed siebie.Po pół godzinie drogi,dopytaliśmy,jak dojść do promenady nad jeziorem Tyberiadzkim.Okazało się,że dobre pół godziny jazdy autobusem było.Potem skręciliśmy w uliczkę prowadzącą do promenady.Zwiedziliśmy kościół katolicki w kształcie obróconej łodzi,prowadzony przez franciszkanów.tyberiada4Pomnik przed nim z herbami miast Polskich.I ruszyliśmy dalej.tyberiada 12Potem dopytaliśmy miejscowych ludzi o grobowiec zacnych żydów.Stanęliśmy nad nim w zadumie.tyberiada 5A potem dotarliśmy już do promenady i postoju jachtów,żaglówek,kajaków,czegoś na kształt rowerków wodnych i miejsca gdzie zacumowywują małe stateczki pasażerskie.Kupiliśmy bilety i za psa też trzeba było zapłacić.I ruszyliśmy krystalicznie czystym jeziorem tyberiadzkim,gdzie widać całe ławice sardynek i tilapi i żółwie.Przed nami widać było górę 8-u błogosławieństw.Po rejsie statkiem,poszliśmy dalej promenadą w dal.Dotarliśmy do hotelu prawie nad samym morzem.Tam przed hotelem pod parasolem zjedliśmy obiad.Oczywiście wędzone sardynki z warzywami i sosem.Pycha były.A potem poszliśmy dalej promenadą.Skończyła się ta dostępna dla ludzi część i rozpoczęła ta dzika.tyberiada12

tyberiada13Potem przeszliśmy fragmentem NationalParku.Przepiękne krzewy kwitnącej Oleandry.I wyszliśmy z promenady w kierunku miasta pomału.tyberiada11tyberiada 8

Idąc dotarliśmy do salonu SPA,ale za póżno i też liczyliśmy się z kasą,to zrezygnowaliśmy już.Ale warte uwagi SPA z wodami geotermalnymi,siarkowymi.Dla zdrowia bynajmniej by się przydało.Chociaż,co da jeden zabieg?To musiała by być seria zabiegów.A koszt?…Koło 21-ej wczoraj wróciliśmy.Dużo opowiadaliśmy chłopakom,co widzieliśmy.Jesteście niemożliwi-mówili. :-D :-D  Za chwilkę idziemy na kolację do Brodetzkiego i mały spacer.Wieczór,nocą,Tel Awiw wygląda bosko.tel awiw w nocy 6A jutro to chłopaki coś planuj,ale nie chcą głośno powiedzieć co.Więc zmykamy. :-D :-D TYLE.

 

 

 

 

 

 

0-ej do Ty

ODPOWIEDŻ NA KOMENTARZ I NIE TYLKO.

Tyle osób czyta naszego bloga i tak rzadko ktoś dołoży coś od siebie.Ale dobrze,że Mateo napisałeś.Wstaliśmy dziś trochę póżno jak na nas,bo koło 11-ej.Obudziliśmy się już po 9-ej,ale jeszcze leżeliśmy.mały masażyk nóg i całego ciałka musiał być po wczorajszym dniu.Wyczerpującym dniu.Aczkolwiek nie żałujemy,że pojechaliśmy do Jerycha.Że poszliśmy w górę,to też,bo w końcu góry są naszą miłością.Trud i wysiłek i zmęczenie w połączeniu z mikroklimatem dają pozytywne efekty.To plus tego duży.Nadrobiliśmy trochę zaległości intymnych,bo i wylizałem ciałko mojej myszce i wycałowałem.Ona mnie też.Potem poprosiłem ją,że jak wróci z pola z Tawariszem,żeby poszła wziąść porządny prysznic.Tam szczególnie.Ale Wuwu mnie też zaciągnął pod prysznic.Nic tak pięknego.jak wypielęgnować jego pupcię.Wymyć ją dogłębnie i dokładnie.U gejów,ale myślę u wszystkich ludzi higiena intymna powinna być najważniejsza.Mamy żel do higieny intymnej.Z resztą ładnie pachnie,że aż miło.Potem wytarliśmy się dokładnie i nasmarowaliśmy ciałka balsamami.Odczekaliśmy aż  balsamy weschną w ciałka i poszliśmy z powrotem na kanapę.Teraz można wycałować mu maleńkie i krągłe pupcie.Można włożyć głęboko język w dziurkę i wylizać.A i można normalny seksik…Na koniec Wuwuś poleciał do moich ust.Wyprężył się z orgazmu.Kwiknął kilka razy i głaskał mnie po plecach i po pośladkach.Dobrze.Kosmetyka twarzyczek naszych musi być na początek dnia.Puder W0jtkowi na jego prześliczną bużkę.I ja poszedłem zrobić prze pyszną,aromatyczną kawę a on pościelił łóżko i otworzył na oścież okno.28 stopni za oknem.Nie czuje się tego,bo większa jest wilgotność powietrza i lekki wiaterek.To jest spoko.Potem poszliśmy do Brodetzkiego na śniadanko a potem pochodziliśmy trochu po bazarku.Kilka owoców kupiliśmy.Po trochu suszonych owoców na wagę.Czarne oliwki,które wszamamy,jak tylko mamy okazję.I oczywiście Tawariszowi kawał świeżego mięcha.I tak wróciliśmy do domku.Włączyliśmy na telewizję Izraelską i usiedliśmy na   kanapie,przeglądając tą masę zdjęć od początku naszego pobytu wykonanych.Wspomnienie.No i weszliśmy na naszego bloga.Do czasu przyjazdu chłopaków jest trochę czasu,więc możemy napisać kolejną blotkę,co czynimy i odpowiedzieć na komentarz Mateo.SPOKO. :-D :-D  Nie wiem czego nam można zazdrościć?Normalności?Myślę,że wielu jest takich jak my gejów,czy lesbijki też.Tyle że oni nie ujawniają się ze swoim życiem.Ktoś,kiedyś powiedział,że brudy najbardziej są widoczne,bo jest ich więcej niż porządku.Zgadzam się z nim.Ale miłość nie zna granic.Nie zna orientacji seksualnej,czy rasy.Przychodzi i wpuszcza ziarenko,które my musimy sami potem pielęgnować.I każdego dnia dbać o to,by wyrosła z niego duża roślina.To fakt,że mamy dobre serce.Bo niewiele psów ma taki los jak nasz Tawarisz.Wczoraj tylko był smutny,że nie mógł z nami pojechać do Jerycha.Ale po tym górzystym terenie i po tych kamieniach,nie wskazane by to było dla niego.Ale…w Zakopanem jak idziemy na tatrzański szlak jest to samo.I musi wytrzymać.Ale rzeczywiście.Przywiązało się psisko do nas.Dbamy o niego jak możemy.Za bardzo też nie możemy przesadzać,żeby nie zgrubnął.Jest z nami trochę czasu już,to trzeba jak o nas zadbać o niego. :-D :-D Wyjazdu do ziemi świętej nam zazdrościsz?Można uskładać przez cały rok kasę i zafundować sobie taki wyjazd a przynajmniej wycieczkę objazdową.A my ciężką pracą zapracowaliśmy na taki odpoczynek.Ale i tak myślimy już jak tam w kiosku.jak tam w saloniku.Czy te e-papierosy się sprzedają,tak jak myśleliśmy?jak tam precle?Wierzymy w mądrość Marka i rozsądek.Że dopilnuje wszystkiego jak trzeba.No my do 3-go sierpnia będziemy w Tel Awiwie.No może nie do końca w Tel Awiwie,bo planujemy kolejne miasta państwa Izrael zwiedzić.Nie przyjechaliśmy tu po to,żeby opaleniznę potem pokazać w Polsce,ale żeby poznać kulturę,zabytki i historię ziemi świętej.Z resztą bardzo bogatą.Żeby pójść ocalałymi śladami Mojżesza,króla Dawida i Jezusa.Co do smartphone,to mamy SAMSUNG S III.Polecamy,bo przepiękne foty pstryka.Takie naturalne kolory i jest podręczniejszy od aparatu fotograficznego,bo wszędzie wejdzie i nie rzuca się tak w oczy. :-D :-D Idziemy na miasto na jakiś obiad.Marzą nam się owoce morza.Uwielbiamy,te jak to Marek w Krakowie  mawia karaluchy.Zdrowe i dobre.A tu jeszcze odpowiednio przyrządzone,przyprawione ,że miodzio.Jutro ruszamy w trasę pociągiem dalej.Tak chcemy! :-D :-D TYLE.

PRZEMIERZAMY DALEJ ZIEMIĘ ŚWIĘTĄ.ŚLADAMI JEZUSA Z NAZARETU.

Park narodowy.jpg0Park narodowy.jpg00Park narodowyPark narodowy.jpg8Park narodowy.jpg9Dziś pojechaliśmy pociągiem do Jerycha.Prawie 3 godziny jazdy pociągiem.Tawarisz musiał pozostać w domu,bo po takich górzystych terenach nie mógłby chodzić.Został w domku i Rachel tam będzie przyjeżdżał,żeby wyjść z nim na dwór.A my wczesnym rankiem już jechaliśmy pociągiem do Jerycha.Stary i obskurny dworzec.Z resztą od razu widać różnicę miedzy żydowskimi osiedlami a palestyńskimi.jerycho00Idziemy przed siebie asfaltem.Po jakiś dwóch godzinach drogi,kończy się asfalt a zaczyna piasek na przemian z kamieniami.Zielone ląki i jakieś uprawyjerycho10sykomorajerycho28Idąc dalej takim asfaltem zmieszanym z piaskiem.Mijamy takie piękne krzewy i palmy na posesjach,ale i po chwili zatrzymujemy się przy ogrodzie pełnym wysokich krzewów owoców cytrusowych.Pytam gospodyni pracującej przy nich,czy taką dorodną pomarańczę urwała by nam z drzewa?Nie bardzo umiała po angielsku,ale syn zrozumiał i powiedział że NIE SłODYCZ A KWAS.Ale poprosiliśmy serdecznie i taką dorodną pomarańczę przy nich obraliśmy i zjedliśmy na ich oczach.Kwaśne to było niezwykle.Ale ładnie zakwitły cutrusy,co nigdy nie widzieliśmy jak kwitną cytrusy.jerycho29A tu mamy okazję.Park narodowy.jpg5Idziemy dalej.jerycho25Stare,wiekowe drzewa są żywą historią Jerycha.jerycho23I zaczyna się na naszych oczach przypominać historia z przed ponad 2000 lat,kiedy Jezus szedł na górę wysoką tą drogą,co my teraz.jerycho24góra kuszeniaW którą stronę nie popatrzymy,to przepiękne krajobrazy.Z pewnością pamiętają Jezusa z Nazaretu.jerycho11jerycho15kuszenie chrystusajerycho16jerycho7Stare zniszczone domy palestyńczyków.Niczym rudery i góry,które kochamy nad życie.jerycho2Dochodzimy do greckiego klasztoru IX wiecznego.jerycho4klasztorIXw.Wchodzimy do środka.Oglądamy te przepiękne rzeżby i mozaiki.jerycho13I obchodzimy go dokoła.jerycho14Idziemy dalej w stronę Góry kuszenia Chrystusa a właściwie wzgórza.Mijamy mury starodawnego a na pewno z czasów Chrystusa Jerycha.jerycho29ariuny miastaDrzewa oliwne.Nie takie małe drzewko co mamy w domu jako prezent od Rachela i Marka w doniczce.Dotykamy obślizgłe liście.Wąchamy je.I stare Jerycho.jerycho22mury jerychajerycho24miastojerycho5jerycho1jerycho4jerycho3góra kuszenia chrystusajerycho10jerycho18pustynia judzkaPowoli pniemy się w górę.jerycho20góra kuszeniatyberiadzkiejerycho19jerycho17Nie zabraliśmy z Polski kijków NORDICK,ale i tak powoli dajemy radę.Kilka butelek wody i kilka coli,czekolady dwie i my trzymający się za ręce i podziwiający przepiękną panoramę,tą za nami i tą przed nami pięliśmy się w górę.Co pewien czas usiedliśmy na kamieniu,żeby zaspokoić pragnienie.To innym razem gorzka czekolada na wzmocnienie.To co jakiś czas pocałunek.I świeczki w oczach,że ten fragment,co czyta ksiądz przy ołtarzu o kuszeniu Chrystusa przez szatana,będzie na naszych oczach świętą prawdą.I że będziemy na tej samej górze,na której stał Chrystus,będziemy my stali.Idąc tą samą trasą co on.Jesteśmy.Teraz spojrzenie na Jerycho z góry.I co?Oddasz mi królestwo niebieskie w zamian za to miasto?Za brzydkie w porównaniu z Tel Awiwem.To se weż szatanie.Lekki wiaterek  dmucha i ciepło.Stoimy na samym szczycie góry.HURA!Nie każdy tam wyjdzie!Nie każdemu dane jest tam być!Siedzimy na zielonej trawie.Wtuleni w siebie.Patrzymy na wszystkie strony.Po pół godzinie wyszedł jakiś pan koło 50-ki.Angielski zna.Super!Stajemy obok siebie.On pstryka nam zdjęcie.Poślemy rodzicom.Z podpisem JERYCHO.Góra kuszenia Chrystusa.Niech popatrzą na Jerycho znane z bibli.Tak to wygląda.Po 45 minutach spędzonych na górze schodzimy.Hello!Hello!Schodzimy w dół.Trzeba pomału,bo nie ma zabezpieczeń,krzaków.Co jakiś czas przepaść.Małe,drobne kamyczki lecą pod nogami.Adidasy osuwają się niepostrzeżenie w dół,to w bok.Nie trzymamy się razem za rękę,bo jak polecimy,to oboje.Bokiem nogi!Tak najlepiej.Dobrze.Jest  mała przerwa widokowa na stojąco.Trzymamy skały rękoma.Głowy dociskamy do niej i łzy.Panie Jezu…Idziemy twoimi śladami.Dane nam jest.Po powolnym zejściu,jesteśmy na dole.Obchodzimy górę z drugiej strony.jerycho16góra kuszeniachrystusaIdziemy wyżyną Jerycha w stronę miasta.Przepiękne tereny uprawne.Piękna zieleń łąk.wyżyna BEt She'anwyżyna BEt She'an.jpg1Dochodzimy tym razem do exklusiv ulicy.Idziemy koło domów ogrodzonych a to murem a to siatką.Piękne krzewy kwitnące i drzewa.palmy co pewien czas.Prawie 3 godziny tak idziemy.W końcu pytamy gospodarzy jakiś,czy na dworzec kolejowy to dobrze?Tak.jakieś 15 minut już.Okay.Dotarliśmy.Pytanie tylko,czy jest teraz jakiś pociąg do Tel Awiwu?…Jest za pół godziny.Idziemy na zewnątrz dworca.Siadamy na kamiennym murku.Patrzymy w dal.Ile to tych kilometrów dzisiaj było?Dużo.Mark ci policzy z mapą w necie i powie.Ale super przygoda,Nasze góry. :-x :-x Wróciliśmy do domu padnięci.Tyle co zjedliśmy coś na mieście i Wojtek wyszedł z Tawariszem na dwór.Na zegarku 20,30.Nogi drętwe.Adidasy dokończone,że tylko wrzut do kosza je jutro czeka.Teraz z trudem piszemy tą notkę.Zmęczenie straszne.Jutro odpoczywamy w Tel Awiwie.Chłopaki nas podziwiają,że aż tyle kilometrów razem pokonaliśmy i to pieszo.Nie chciało by się nam tak-mówią.Przyjechaliśmy nie do babci na piknik a po to,żeby jak najwięcej zobaczyć i zwiedzić-odpowiedział Wojtek. :-x :-x TYLE.