Miesięczne archiwum: Marzec 2015

ZMAŚCILIŚMY DWA DNI W KIOSKU.

Spoko.Dwa dni siedzieliśmy z Wojtkiem w kiosku RUCHU.Pani,która tam sprzedaje na co dzień musiała załatwić swoje sprawy i poprosiła nas o dwa dni wolnego.Dla nas nie było to problemem.Ktoś by powiedział,że jest szefem,to nie będzie sprzedawcą.Ale dla nas to sprawdzenie jaka jest pani sprzedająca,okiem klienta i ma to swój plus.Ale nic złego nie usłyszeliśmy,poza tym,że miła pani tu jest na co dzień.I dobrze,bo o taką osobę nam chodziło.A poza tym przypomnieliśmy sobie,jak się za małym okienkiem obsługuje klienta.Ja rano wyjechałem autobusem,żeby przed szóstą już być.Zamiotłem dookoła kiosku.Poczekałem na prasę codzienną.Porozkładałem sobie gazety i usiadłem za okienkiem.Wojtek niepokorny już spać nie mógł,bo zaraz po szósej dzwonił za mną,czy wszystko w porządku.Wuwuś?Ty nie jesteś zdrowy i masz mieć więcej snu i wypoczynku.Ze mną nic się nie dzieje złego.Porozkładałem gazety,zamknąłem się od środka i obsługuję klientów.Spoko-wytłumaczyłem mu do koma.Ale on już tak ma,że będzie się niepokoił o mnie i dopiero,jak będzie wiedział,że jest wszystko w porządku,wtedy uśnie z powrotem.Ja jak już się obudzę,to już będę patrzył w sufit i nie usnę.Ale długo też nie pospał.bo zaraz o ósmej wstał i zadzwonił że idzie wziąć prysznic,zadbać o siebie i zrobi śniadanie dla mnie i dla siebie,wyprowadzi Tawarisza na dwór po nocy i przyjedzie do mnie.Nie minęła dziewiąta a już Wojtek leciał do mnie do kiosku z kanapkami i kawą w termosie.Boże…Usiadł na boku,rozłożył biały papier a na nim wyłożył kanapki.I razem zjedliśmy śniadanie.I tak było wczoraj i tak samo dziś.Potem ja poszedłem do ubikacji a on usiadł za okienkiem.Potem pojechał przyrządzić obiad i wrócił z rondelkiem z ciepłym obiadkiem do kiosku.Pospisywaliśmy rzeczy,które trzeba pozamawiać.Posprawdzaliśmy ilości papierosów i ilości liquidów do e-papierosów.I tak po 17-ej już zamknęliśmy kiosk w związku z pogodą.Śnieg z deszczem padał.Ale przy dodatniej temperaturze,to zaraz topniało wszystko.Nie mniej ludzie przelatywali szybko i ruch był bardzo mały.Ale w handlu tak jest,że nie zawsze jest tak kolorowo.Bywa właśnie tak cienko jak dziś,czy wczoraj.Jesteśmy do tego już przyzwyczajeni.Jak przyjechaliśmy do domu,to Tawarisz od razu wyskoczył na mnie a potem na Wojtka,czekając że go się pogłaska.I trzeba było.Wzięliśmy prysznic po całym dniu.Wuwu zrobił kilka kanapek z żółtym serem i obrał pomarańczę.I teraz siedzimy i patrzymy na tvp.info.Jutro już nie musimy wcześnie wstawać,więc będziemy mogli pospać.Wojtek oparł się ciałem o mnie.Nogi wyłożył do przodu.Trzeba go było pocałować we włoski i czułko żeby wiedział,że jest kochany.Reszta inna będzie później.Bardzo miło czyta się komentarz od naszych przyjaciół z Tel Awiwu.Nie myślałem,że oni będą czytali na blogu,co się u nas dzieje.Pomimo,że codziennie jesteśmy na video skypie i rozmawiamy ze sobą.Jutro popołudniu jedziemy do Michałki na angielski.Nadrabiamy i podszkalamy naszą znajomość języka angielskiego,bo wiemy,że na Ziemi Świętej będąc,będziemy mogli na spoko się wszędzie dogadać.Za to jutro dopołudnia podjedziemy do hiper marketu na zakupy świąteczne,bo już w czwartek nasi rodzice z Ukrainy przyjeżdżają na święta do nas.Powoli już będzie trzeba myśleć nad potrawami na świąteczny stół.I odpoczniesz tutaj?Zawsze coś się znajdzie,co uniemożliwi odpoczynek.TYLE.

NIEDZIELA HANDLOWA,CZY NIEDZIELA PALMOWA?

Się ma.Obudziliśmy się o 9,30.A właściwie obudził nas Tawarisz.Kręcił się koło naszego łóżka i skuczał,że bardzo mu się chce iść za potrzebą.Więc nie chciałem Wojtka obudzić,to zsunąłem się z łóżka i szybko ubrałem spodnie,t-shirt i polar i wyszedłem z naszym psiakiem na dwór.Wybiegał się trochę na trawie.Zrobił to co trzeba i po kwadransie kirował się w kierunku wejścia do bloku.W mieszkaniu wytarłem mu na mokro łapy szmatką i wszedłem do sypialni.Tam Wuwuś siedział nagi na łóżku oparty o ścianę.Łzy leciały mu po policzkach.Co się dzieje pytam.W odpowiedzi słyszę,że przygnębia go ten wirus i świadomość,że nie może mi dać pełnego seksu już nigdy w życiu.Ale czy nie pełny seks,to seks z prezerwatywą?Dla mnie nie ma to znaczenia.Ja tak tego nie odbieram.Pytał,czy oby rzeczywiście długość jego życia będzie taka sama,jak u zdrowych ludzi?Czy oby lekarka tak specjalnie mówiła,żeby nas nie zdołować do reszty?Bzdura na resorach,co do mnie mówisz-odpowiedziałem.Lek który zażywasz codziennie powoduje że wzrasta odporność organizmu.Z czasem wzrośnie do poziomu zdrowej osoby.Doo tego poziom limfocytów CD4 wyrównuje się do poziomu takiego,jaki mają zdrowe osoby.A wirus jest tylko obecny,ale nie jest aktywny i nie wyrządza żadnej szkody w organizmie.Z kąd jesteś tego pewny?-pytał Wuwuś.Bo temu służy leczenie i temu służy lek anty retro wirusowy.Tym bardziej widzisz,że od czasu podjętego leczenia i zażywaniu retro landrynki,poziom odporności wzrósł i CD4 jest na poziomie 0,tak jak u zdrowej osoby.Będę walczył o ciebie.Przy pomocy naszych przyjaciół będę walczył.A wiedz,że żydzi mają wybitne mózgi w dziedzinie medycyny.Wybitnych fachowców w farmacji i mikro biologii.Więc jak tacy ludzie zajmą się tobą,to wszystko będzie bardzo dobrze.A nawet supr.-dodałem.Objąłem go i pocałowałem we włoski i w szyję.Przytuliłem się do niego mocno i zapytałem,co dalej robimy.W końcu nie będziemy siedzieli tak cały czas na łóżku,kiedy czas biegnie.Poszliśmy wziąć prysznic.Potem mała kosmetyka i ułożenie fryzurki Wojtka.Będzie trzeba w tygodniu wdepnąć do fryzjera,bo i mnie podrośły włosy i jemu też.Do tego trzba by położyć balejaż,bo już te jasne kosmyki włosów,stają się szatyn.A jemu prze super jest z tą fryzurą i balejażem.Zrobiłem śniadanko.A na nie jak zwykle urozmaicone menu.Tak lubimy.I jest i kromeczka z plasterkiem białego sera.I kromeczka z szyneczką z kością.I jest kromeczka z żółtym serem z dziurami.I kromeczka z pomidorkiem.I kromeczka z dżemem.I obrany cały pomarańcz.I oczywiście kawa po gejowsku.Oczywiście retro landrynka w trakcie być musi.Wiem,że Wojtka organizm nie najlepiej znosi tego tabsa.W żołądku wszystko mu wiruje.Jest taki trochę przybity.Ale trwa to jakieś pół godzinki i wszystko ustępuje.Czasem wzbiera go na wymioty.Ale to znak,że lek działa.Po pół godzinie wszystko mija i wraca do punktu wyjścia.I dobrze.Na obiad wyjęliśmy z lodówki żeberko.Ładne i mięsne żeberko,które jak wrócimy z kościoła,to usmażymy na patelni.Dorobimy do tego tylko sosik,potem ziemniaczki pokrojone w talarki i usmażymy.Do tego sałata zielona skropiona sokiem ze świeżej cytryny i polana śmietanką.Ale to jak wrócimy z kościoła.Właśnie wróciliśmy z kościoła.Poświęciliśmy palmę i wysłuchaliśmy ewangelii traktującej o męce Jezusa.Zadumaliśmy się w tym czasie Wielkiej Nocy.I temu ma służyć Niedziela Palmowa.Spoko.Ale ludzie głównie skupiają się na mega zakupach.Bo w święta trzeba się wystawić.Stół musi się uginać od wszelakich rarytasów.A przecież to tylko 3 dni świąt a potem też trzeba żyć dalej.w końcu dla nas katolików większe znaczenie ma Niedziela Palmowa a potem Wielki Post,niż handlowa niedziela.No dobrze,ale dla wielu ludzi,co da się wyczuć,jest to tylko taka tradycja poświęcenia palmy i nic więcej.Przykre to.Ale my,pomimo,że dziś handlujemy,to sami nie poszliśmy do marketu na mega zakupy.Wygospodarujemy na to czas w tygodniu.Usznujemy ten dzisiejszy dzień.Nie mniej na święta będzie trzeba trochę tego jadła kupić,bo już w środę przyjeżdżają z Ukrainy nasi rodzice.Dla nich,ten świąteczny czas,to świadectwo ich wiary.I będą nas ciągnąć na Tridum Wielkiego Tygodnia.U nich tego co u nas nie ma.U nich separatyści nie dają za wygraną i strzelają do niewinnych ludzi.Tuszują prawdę,tak jak u nas za czasów PRL-u próbowali zrobić.Ale prawda zmartwychwstała i tak.I wolność zakwitła w Polsce.Nie mniej ta wolność jest wszędzie nie poprawnie zrozumiała.Bo wolność,to nie tylko prywata i rodzina,ale społeczeństwo i naród.A temu coraz gorzej się żyje.Ale nie mamy na to wpływu.Sami się na to uodparniamy.Mamy własną gay rodzinę i własny handelek i skupiliśmy się tak jak dzisiaj wszyscy na swoim i na sobie.I odnosimy jakieś pozytywne tego efekty.Dobrze.Popołudniu jedziemy do Michała i Marcina.Musimy nadrobić zaległości z angielskiego,bo trochę się zaopuściliśmy.Tawarisz pojedzie z nami jak zwykle.Ważne,że pogoda sprzyja.13 stopni na termometrze już jest,więc zapowiada się piękny dzień a nawet tydzień.Spoko,bo pochowaliśmy już do pawlacza odzież zimową.Po wyjmowaliśmy już polarki,wiatrówki.Adidasy i półbuty i mokasynki.I życie się na dworzu budzi i w nas też.TYLE.

ZACZĘLIŚMY PRZYGNĘBIAJĄCO A KOŃCZYMY W POZYTYWNYM NASTROJU.

Wstaliśmy po ósmej.Myślenie o tym,co dla naszego biznesu trzeba przykryła wieść o dzisiejszej wizycie lekarskiej tam.No nie da się o tym zapomnieć,pomimo,że potrafimy już z tym żyć i nie ma w nas już strachu,bojaźni,bólu i niepewności.Trzeba żyć z tym dalej.Trudno,ale wyjścia nie mamy.Walczymy dalej o każdy dzień o siebie na wzajem i o pieniążek.O życie,które jest bardzo brutalne i nie ludzkie.Wykąpałiśmy się,zjedliśmy śniadanie.Wojtek jeszcze wyszedł z Tawariszem na dłuższą chwilę na dwór.Po czym zamknęliśmy mieszkanie i zasiedliśmy do naszego merola i ruszyliśmy na Śniadeckich do tej Poradni.Kiedy wyszliśmy z samochodu na parkingu,to od razu nas złapało przygnębienie.Wszelkie emocje pozytywne znikły z twarzy i z umysłu.W poczekalni przychodni jakiś starszy mężczyzna siedział i nikogo więcej.W gabinecie lekarka z wielkim ciepłem nas przyjęła.Zmierzyła i mnie i jemu ciśnienie i obsłuchała słuchawką.Porozmawiała,odpowiedziała na nasze kilka pytań i z podziwem patrzyła,że oboje zajęliśmy się problemem.I że tak aż zawalczyliśmy o Wojtka zdrowie.No nie może być inaczej.Kocham go za bardzo,żeby go zostawić samego z tym problemem.A poza tym zależy mi na jego zdrowiu i na nim samym.Wiemy już,że małe skaleczenie,nie będzie stwarzało zagrożenia a otwarta rana i krwotok w styczności z zakażoną krwią tylko.I wiemy też,że możemy normalnie seks mieć,poza tym jednym małym wyjątkiem-prezerwatywa.Z resztą lekarka do nas powiedziała,że nawet przy zdrowych osobach,gejach ona by zalecała prezerwatywę,bo jest to jednak pupa a nie damski narząd.Bardzo miła i ciepła osoba z tej pani doktor.Chociaż ona nas podtrzymuje na duchu.Ale sama myśl,że nie jest to lekarz pierwszego kontaktu ani jakiejś innej specjalizacji a lekarz chorób zakaźnych,to już dla nas jest przygnębiająca.Ale to już mamy za sobą.To było w czwartek.A z resztą potem pojechaliśmy autkiem do Chińsko-Wietnamskiej restauracji na dobre żarełko.Było i suhi i była sałatka z kiełkami soji i innymi tam warzywkami.I była ryba po chińsku z warzywami.Z resztą bardzo dobra ta rybka była.Wzięliśmy jedną porcję a tylko poprosiłem o dodatkowy talerz na który równo,co Wojtek patrzył przedzieliłem na dwie równe połowy.Tak posiedzieliśmy tam ponad godzinę.Ładny wystrój i klima,więc miło było.Błażej między czasem zadzwonił gdzie jesteśmy i co porabiamy.Odpowiedziałem mu,że jesteśmy w orientalnej restauracji po pobycie w tej przygnębiającej poradni.No to elita sobie nie folguje-dodał z uśmiechem.Zapraszamy do nas dopowiedział Wojtek.Ale Błażej sam siedział w kiosku,więc nie mógł się z niego wydostać.A Marek tam w domu ogarniał różne rzeczy.Więc…Wczoraj zrobiliśmy dobrą sałatkę jarzynową z majonezem.Na robiliśmy cały duży półmisek,więc na kolację po całej takiej salaterce zjedliśmy wczoraj i dziś też tak będzie.Kupiliśmy jeszcze wczoraj na Starym Kleparzu dwa duże ananasy,kilka kilogramów pomarańczy,grapefruity to podstawa.Naturalna witaminka C.Brokułki,które z przyjmnością się zje i ze smakiem dziś do obiadu.Do tego pomidorków,papryki słodkiej.Wojtek jeszcze dopatrzył taką dobrą szynkę z kością.Kiedyś ja tak na próbę wziąłem 15 deko.I tak mu zasmakowała,że wczoraj wziął 40 deko jej.Chiał już od tak ją jeść.Ale podsunąłem pomysł na dwie bułki ślimaczki z makiem.Pani nam przekroiła je na pół i w samochodzie już wkładał do niej plasteki tej szynki z kością i jadł.Jesteś…Nakruszył bułką na siedzenia jak nie wiem,ale nie poiem mu nie.Jak ma apetyt i smacora,to niech je.Dobrze.Zaraz wstaliśmy z łóżka,bo chcieliśmy pojechać na dziewiątą na modlitwy do synagogi Remu.To że jesteśmy katolicy,to nie ma dla nas znaczenia.W końcu razem z naszymi przyjaciółmi żydami,będziemy się modlić po swojemu.Oni tam a my tu.Dużo dla nas zrobili.Wiemy,że jeszcze możemy na nich liczyć.Tym bardziej że w Maju nas na cały miesiąc zapraszają do siebie.Zawsze jak wchodzimy do synagogi,to puszczamy im strzałkę.I odłączamy całkowicie telefon z szacunku dla tego miejsca.Potem jak wychodzimy już po,to włączamy telefon i oni znowu wysyłają strzałkę,że idą za nas na modlitwę.A po wyjściu poszliśmy do rondla na zapiekanki.mega wypasione zapiekanki.I powróciliśmy do domku.Dziś zabraliśmy się za generalne porządki.Cały dzień nam zajęło.Tawarisz tylko się przyglądał,jak jeździ po dywanie odkurzacz na kółeczkach i warczy.Obszczekiwał go.Ale w tygodniu nie bardzo mamy czas na porządki,więc wszystko się zbiera na sobotę potem i na maxa sprzątamy.Na obiad przyrządziliśmy dziś filety z piersi kurczaka.Bardzo dobre nam wyszły.Z resztą moja stokrotka usmażyła,to wyszły pycha.Do tego sałatkę z pomidorka zrobiliśmy i ziemniaczki.Pojedliśmy jak nie wiem.Teraz popatrzymy na telewizję.Oczywiście obejrzymy Świat według Kiepskich.Trochu się w mordę jeża pośmiejemy chociaż.Ale Wuwuś proponuje jeszcze wspólny prysznic po całym dniu.Ale po takim podniecającym prysznicu,to różnie się może wydarzyć.Zwykle tak jest,że potem kładziemy się nago na narożniku i tylko pies wejdzie na chwilkę i zaraz wychodzi.Ups…Przepraszam…Wycałuję zaraz całę ciałko Wojtka.Wszystkie jego zakamarki.Mam świadomość,że nie mogę jak kiedyś zrobić mu lodzika,ale to przestało być dla mnie problemem.Tak samo jak fakt,że przed analkiem zakładam gumkę smakową.Wojtka samego ten fakt boli i płacze,że nie może dać mi pełnego seksu,ale ja do tego przywykłem.sam cały akt seksualny jest dla mnie i dla niego i zawsze tak ma być wielką przyjemnością.Tym bardziej,że rządzi nim miłość i przywiązanie.Ale mam w pamięci słowa pani doktor,że nie wyobraża sobie ona inicjacji seksualnej nawet u zdrowych gejów bez prezerwatywy.Przecież to jest pupa.Ale dobrze.Wszystko co jest u nas,to tak jak w rodzinie.I spoko.Ważne,że lek anty retro wirusowy przynosi skutek.I świadomość,że ciężkie pieniądze musieli dać za niego chłopaki w Izraelu,bo tam leczenie na HIV nie jest za darmo.Ale prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.W pamięci mam tą małą paczuszkę i SIE MA>TYLE!

MAŁA ZMIANA MENU?

Dobry wieczór.Chciałem odejść,to mi na to Mariusz nie pozwolił.Chciałem naprawdę skończyć z sobą.Odejść w milczeniu,daleko gdzieś i popełnić samobójstwo.No bo jak tu żyć,z tym,że we mnie jest obecny wirus HIV?Kiedy ja się już poddałem,to mój drogi partner się nie poddał.To on i mnie i siebie dokształcał w wiedzy o HIV.On mi powiedział,że z tym się żyje a nie umiera zaraz i można przeżyć długo i wspiera mnie do dziś.To on kiedy byłem w szpitalu,siedział przy moim łózku i był na każde moje zawołanie.Potem kiedy chciałem uciec jak najdalej,żeby nie być ciężarem i zarazą i popełnić śmierć,trzymał mnie mocno dwoma rękami i uczył się razem ze mną życia z HIV.Kiedy dziś rozmawialiśmy na video skypie z naszymi przyjaciółmi z Tel Awiwu,to powiedziałem im,że dalej nie odchodzą ode mnie myśli samobójcze.Na co Mariusz powiedział,że wykopał je kilka tysięcy kilometrów ode mnie,zebym je nie dopadł,albo one mnie.Mark dodał,że w sabat włożyli je,tak jak moją chorobę i nas za mury Ściany Płaczu.Tam odleciały do Boga,który teraz je ogląda i myśli jak nam pomóc i na pewno pomoże nam.Podziękowaliśmy im za paczkę.Komplet szkieł kontaktowych dla mnie i plastikowa buteleczka leku na wirus i butelka dobrego koszernego wina i pięknie pachnące świeczki do świecznika.Mam od lekarki wziąć papier o moim stanie zdrowia,napisany bardzo drobiazgowo,bo tam w Tel Awiwie,będzie czekał na mnie wybitny profesor od HIV.Zapytałem ich,czy oni,żydzi,przyjechali by na mój katolicki pogrzeb.Na co oni odpowiedzieli,że 1 maja,przyjadą do portu lotniczego w Tel Awiwe i tam na sali odpraw pasażerskich będą na nas czekali.Rachel tylko wciąż powtarzał o dużej ilości warzyw i owoców teraz i zupach na jarzynach.Że dla mnie to jest teraz ważne,żebym miał w organizmie jak najwięcej składników mineralnych i witamin.Z tąd Mariusz rzucił dziś hasło pomidorowa ze świeżych pomidorów z odrobiną koncentratu.Jest cały garnek zrobiony.Wszystkim smakuje a nawet psu naszemu,bo wychlipał całą michę i czekał na dokładkę.Jezus…To nie pozwolą mi umrzeć?Mariusz uczy się czytać badania CD4 i na wiremię.Kiedy jest poprawne a kiedy w normie a kiedy złe.Uczymy się oboje żyć z wirusem,kiedy jego to nie dotyczy a mnie.Uczymy się pokonywać strach i obawy i myśli samobójcze u mnie.Dziś zrozumiałem,że mam kochającego naprawdę faceta,prawdziwych przyjaciół i kochającego psa.Bo kiedy tak usiadłem na narożniku w saloniku.Włączony był telewizor.To Tawarisz wyskoczył na narożnik.Usiadł na moich kolanach i polizał mnie po policzku i tak mocno położył głowę na moim ramieniu.Jesteś…Rano wcześnie pojechaliśmy na giełdę kwiatową,żeby kupić róże do saloniku.Kupują ludzie idąc po drodze to jedną,to kilka.Wiedzą,że u nas tylko świeże kwiaty a nie zleżałe.Zajechaliśmy z nimi do saloniku.Mariuszek podciął je od razu i włożył do wiaderka ze świeżo nalaną wodą.Z niego wybrał najpiękniejszą z nich i mi od tak wręczył.Jestem tak wielkim ciężarem dla ciebie i tak wielkim zagrożeniem a ty jeszcze dajesz mi różę?-zapytałem.Odpowiedział mi,że nie odczuwa tego ciężaru.I że miłość nie składa się tylko z przyjemności i radości i kwiatów,ale też z bagażu.Nie raz bardzo ciężkiego i trudnego do uniesienia,ale wspólnymi siłami.Ja za jedno ucho,ty za drugie niesiemy go.Myślałem cały czas,że w piątek mam przeżyć to cierpienie-Poradnię Nabytych Niedoborów a tu okazało się,ze na małej karteczce pani w rejestracji napisała,że jutro to jest.No dobrze.Jakoś z trudem będę musiał to przełknąć.Mariusz,co nawet nie ulega wątpliwości,będzie ze mną.I ze mną wejdzie do gabibetu lekarza.Pani doktor z uśmiechem chociaż,bo ona tak musi przyjmie nas.I ustali termin badania krwi.Nie miło się tam wchodzi.To że pustki tam są,to jeszcze nic.Ale same to otwarcie drzwi do takiej poradni już mnie dołuje.Ale jak znam Mariusza,to pewnie po wyjściu z poradni,każe mi odpalić samochód w kierunku dobrej,koszernej resauracji.I pozamawia różne pyszne dania i przy blasku świec z klezmerską muzyką,będziemy siedzieli i jedli obiad z przystawkami.Kupe kasy wyda,ale nie ytłumaczy mu nikt,bo on chce mi pokazać,jak bardzo mnie kocha.No to muszę mu ulec.Jeszcze jest cały rondelek sałatki jarzynowej z majonezem.Pewnie jutro do śniadania ponaklada do salaterek ją,żebym miał dużo witamin i udparniał się na tego wirusa.I co tu teraz począć?Mark i Rachel mówią mi Life,life,life…I jeszcze ten żydowski akcent ich…Błażej opierdolił Marka za niedzielny incydent jak nie wiem.Dzwonił,że przeprasza za zachowanie Marka i słowa,które w ogóle nie powinny z jego ust paść a padły.A już myślałem,że jestem bagażem,który wkładają w daleką podróż a tu przychodzi mi żyć z tym wszystkim i do tego usłyszeć,że jestem najpiękniejszą stokrotką tej wiosny.Dobrze,że chociaż ciepło już jest,bo daje wychodzące słonko trochu optymizmu i nadziei.Tak jak Mariuszem mój wlewa we mnie,ale i w siebie.Do tego jeszcze Urząd Stanu Cywilnego w Pradze,przysłał nam maila,co potrzeba z dokumentów do złożenia do związku partnerskiego.Warto to wszystko?Masakra.Dobranoc.Wojtek.

ALE SIĘ DZIŚ NACHODZILIŚMY.UF…

Dzięki jarKOW i Magda za komentarz.To nakazuje nam wygospodarowywać czas na częste pisanie blotek,bo wiemy,że ktoś to czyta.W poniedziałek zawsze jest dużo obowiązków.Wstajemy zwykle zaraz po ósmej a raczej zwlekamy się z łóżka.Zwykle to ja pierwszy się budzę.Leżę wtedy obejmując moją stokrotkę i patrząc na jej śliczną buźkę czekam aż się obudzi.A kiedy otworzy swoje śliczne oczka i przeciągnie się,to obsypuję ją milionami pocałunków.Tym razem było odwrotnie.Wuwuś obudził się pierwszy i w bardzo romantyczny i miły sposób bawił się moim członkiem.Kiedy się obudziłem,to mój członek nabrał wielkości.Zwykle wtedy było 69.A teraz muszę przywyknąć do tego,że nie mogę jego członka wziąć do ust a tylko ręką poruszać.Jeszcze odczuwam pewnego rodzaju boleść,że pewnie już do końca życia tak będzie musiało być.Pogodziłem się już z tym.Bardziej Wuwuś to przeżywa,niż ja.Że nie mogę mieć pełnej rozkoszy z nim,bo muszę kondom założyć.Ale z nim seks sam w sobie jest rozkoszą.Większą rozkosz i podniecenie sprawiają nam same pieszczoty i pocałunki.A seks,to dodatek do całości.Po porannych seksualnych ekscesach wzięliśmy wspólny prysznic,zjedliśmy śniadanko i już pani ze stoiska z preclami dzwoniła,żeby ktoś jej przywiózł woreczki,bo już nie wiele ma i może jej braknąć.Zatem wsiedliśmy w samochód i ruszyliśmy w trasę.Zawsze jak wsiądziemy do auta,to nim ruszymy,to wpierw rozplanowujemy sobie trasę.Najpierw pojedziemy tu,potem tam a potem tam…I tak dojechaliśmy do saloniku.Marcin nawet dobrze sobie radzi w nim.E-papierosy a w szczególności olejki do nich schodzą mu jak woda w upał.Zamawiamy teraz liquidy blaker,bo są gęste i mają dobrą cenę.Sam wlewam lodową miętę do swojego e-papierosa.Wojtek lubi zaś eksperymentować.Ostatnio wziął sobie banana.Czy ja wiem,czy przypomina smakiem banana?Zbliżony smak do smaku banana,chociaż nie dokońca.Po za tym,to wróciliśmy do tematu świeże,czerwone róże.Znajdują się osoby,które na widok wiaderka ze świeżymi,czerwonymi różami na witrynie.Spoko.Zabraliśmy faktury z dostaw i banknoty.Porozmawialiśmy dłuższą chwilę z nim.Pozdrowiliśmy babcię kioskarkę,która przychodzi rano sobie posiedzieć,porozmawiać.Często coś mu podoradza,czy kupi.Potem pojechaliśmy do stoisk z preclami,odebrać kasę i dostarczyć woreczki i siatki.A z tamtąd do kiosku.Pani w kiosku będzie potrzebowała dwa dni wolnego.W poniedziałek i wtorek.Potrzebuje sobie sprawy pozałatwiać,to czemu nie.Ja sobie siądę rano a potem Wojtek do mnie przyjedzie z rondelkiem z obiadkiem i będziemy do zamknięcia sobie siedzieli.Nie krzywdujemy sobie,bo dawno nie handlowaliśmy za ladą.Wszelakie przelewy za towar w banku wykonałem.Więc mogliśmy pojechać na zakupy do CAUFLAND.Nie wiem dlaczego,ale Wojtek sobie polubił CAUFLAND.I kiedy bliżej mieli byśmy do Galerii Bonarka i AUCHAN,to Wojtek zawrócił do CAUFLAND.Tam napakowaliśmy cały kopiaciusieńki wózek żywności i środków czystości.I przy kasie do zapłaty ponad 400 zeta zbliżeniowo.Ale lubię tak różnorodnie pokupić.I taka wędlinka i taka.I kabanosiki.I kilka lasek kiełbasy do smażenia.I boczuś do kanapek.Potem tylko posypać ostrą papryką i pycha na śniadanko.I schab bez kości i żeberka i goloneczka i łopatka bez kości i mięsko od szynki do ugotowania.I wiele tego jeszcze.Oczywiście oponkom nie mógł się oprzeć Wojtek,bo to już tradycja.Do tego trochę kosmetyków do pielęgncji ciała,rąk,nóg,twarzy i włosów.Zapchalismy na maxa lodówkę.Teraz tylko chlebek przyjdzie nam codziennie świeży kupić,bo reszta już będzie.I już nie musimy myśleć o zakupach.Owoce tylko jak będziemy na Starym Kleparzu i warzywa świeże kupimy,bo tam takie świeże i soczyste a nie wyschnięte i zleżałe.Dzisiaj po powrocie z miasta zabraliśmy się do smażenia sznycelków.Wszak kupiliśmy 3 kilo mielonego mięsa.Nasmażyliśmy cały duży,kopiaty talerz takich małych i płaskich sznycelków i już czy do ziemniaczków,czy do bułki można dodać i zjeść.Teraz Wuwuś zabrał się za smażenie racuszków z jabłkami i rodzynkami.Chciałem mu pomóc,ale on włączył sobie muzę w smartphonie a mnie przeprosił i odesłał do saloniku na telewizję.Wielki smutek nas ogarnia,kiedy słyszy się o tylu ofiarach kolejnego już samolotu.Pokój ich duszom.Wielki smutek i strach,bo 1 maja już odlatywać będziemy samolotem do Tel Awiwu.Oby ten nasz lot,nie był tragiczny.Nie wiem,czy jest teraz bezpieczny środek komunikacji?Chyba nie ma takiego.Nie mniej chcemy spotkać się znów na żywo z Rachelem i Markiem.I chcemy dalej pójść śladami wiary naszych przodków.Błażej z Markiem z chęcią by z nami pojechali,ale nie mają na tyle kasy,żeby do nas dołączyć.Mimo wszystko ja im powiedziałem,że lepiej im będzie wziąć mieszkanie na spłatę i powoli wypłacać,niż całe życie siedzieć na wynajmie.My już mamy swoje mieszkanie i samochód,jak Marek mawia rządową limuzynę.Rząd ma BMwicę a nie merola.A to że ma ciemne szyby,to jeszcze nic.Za to zapach ładny z kuchni się wydostaje.Za moment będą ciepłe racuszki z jabłkami i rodzynkami,posypane cukrem.I ze smakiem się zje.Tawarisz już siedzi w kuchni na czatach.Trochę bardziej to optymistyczne jest.TYLE.