Miesięczne archiwum: Lipiec 2015

JUŻ OD RANA MNÓSTWO ZAJĘĆ MAMY.UH..

Witajcie.Tak już jest codziennie,że od rana mamy mnóstwo zajęć.Wreszcie doczyściliśmy wszystkie pokoje i doprowadziliśmy do stanu,że no powiedzmy,można jeszcze pomieszkać trochu w takim stanie.Mieszkanie opróżniliśmy już na zero.Takie szczęście mam,że jak pakowaliśmy ostatni dywan do naszego merola,to podjechał samochód dostawczy z jakiegoś sklepu meblowego exsklusive.Panowie wnieśli wersalkę i dwa fotele komuś tam do mieszkania.Mariuszek od razu jak wyszli z bloku już do samochodu,to zapytał ich,czy nie chcieli by zarobić na jakąś dużą flachę.Od razu zapytali o co chodzi.Mariusz wyjaśnił im,że mamy skórzany narożnik do przeniesienia do auta i zawiezienie pod nowy adres na wieś.Panowie się nawet nie zastanawiali,tylko poszli z nim do mieszkania po schodach i od razy znieśli narożnik i dwa fotele przed blok do samochodu.Adres podaliśmy a oni znaleźli sobie na GPS,ale i tak jechali za nami.Wnieśli nam do domu i postawili w salonie.Spoko.Mariuszek wypłacił im 60 zeta na dużą flachę wg.ustaleń. 8-O :-|  Pan z ekipy remontującej dach tam na wsi już podjechał do nas dziś autem i kazał pojechać z nim do marketu budowlanego,żeby już pokupować a jego oko,jak to się wyraził,dachówki,zaprawy i całą resztę.Zapłacił Mariuszek kartą i pracownicy sami wnieśli wszystko nam do samochodu i już zajechało do ogrodu przy domu.Kiedy tak chodziliśmy po owym markecie,to uwagę naszą skupiło jeszcze ogrodzenie wokół domu nowe.Trzeba by wypruć już tą zardzewiałą i miejscami dziurawą siatkę i zastąpić ją nowym przęsłem ogrodzeniowym.Dobrze,że tak mniej więcej wymierzyliśmy całą siatkę dookoła metrem dzisiaj rano,to przynajmniej wiemy,ile sztuk jest nam potrzebne,do całkowitego zastąpienia siatki nowym przęsłem.ogrodzenieI takich przęseł będzie nam potrzeba 50 sztuk,według naszych skromnych obliczeń.To jest 12,450 złotych.Do tego dojdzie cement i dojdą cegły i beton z którego będzie wykonany niski murek dookoła a dopiero na nim będzie każde jedno przęsło.Pojechaliśmy po zawiezieniu dachówek i reszty do nas na posesję kilka razy i 16 tysiaków poszło.Do tego wcześniej wydaliśmy około 4,500 na dachówki,zaprawy i takie tam.To już prawie 17 tysięcy.Drzwi wejściowe do domu wraz z kątownikiem i montażem do tego,to przekracza 20 tysięcy już.Ale markety budowlane mają to dobre,że do 100 kilometrów przywiozą nam zamówiony towar.Spoko.Przywieźli na teren ogrodu i złożyli na kilka kupek.A my przykryliśmy je dokładnie grubą,czarną folią i czekają na zamontowanie,Jeszcze w któryś dzień mamy pojechać po cegły i zaprawę cementową,ale wpierw musi pan pi razy oko policzyć,ile worków cementu nam potrzeba i ile cegieł mniej więcej do budowania murków pomiędzy jednym przęsłem a drugim.Kazałem sobie dokładnie zapisać na kartce co i ile sztuk i jakiej firmy.A my automatycznie pojedziemy do marketu kupić i oni nam przywiozą na posesję wszystko.Bo mieli fachowcy od dachu wkroczyć wstępnie w poniedziałek,ale okazuje się,że już w piątek dwóch gości będzie rozbierało stare dachówki a my będziemy je pakowali do czarnych worów a potem oni je będą po robocie,wieczorkiem wywozili od nas.Nie boimy się deszczu,ani ulewy,bo jest jeszcze strych nad nami,więc choćby nawet tak jak dzisiaj padało,to na strych będzie,a nie na sufit nam.SPOKO.Tak jak wczoraj..Pojechaliśmy do OBI,popatrzeć już pomału za tujami ogrodowymi,bo planujemy dookoła ogrodzenia posadzić tuje.Patrzyliśmy po ile mają i jakiej wielkości i w ogóle.W końcu mnie się spodobała ławka ogrodowa obi (1)i ławo stolik dość długi.Usiadłem dla sprawdzenia na ławce i nawet dość wygodnie mi się siedziało na niej.W końcu popatrzyłem na cenę i tak Mariuszek liczy razy 2,to jest 358 złotych + dość długi ławo stolik w cenie 600 coś złotych.Prawie tysiak wydaliśmy,ale zawieźli nam i postawili w ogrodzie a to się patrzy.Jak będą stawiać murki z cegły,to powiemy im,żeby na betonie wkopali w ziemię.Że w razie jakiejkolwiek wichury,czy tornado,to jej nie ruszy,tak jak i ławo stolika.Powoli pięknieć będzie nasz domek.Nie mniej czasu nam trzeba,ale na pewno w kategoriach dziady,nie można nas zawrzeć.Skromni,pracowici,ale walczący do bólu.SPOKO.Pan dziś po przywiezieniu materiałów budowlanych stwierdził,że z drugiej strony domu,wybiją nam ścianę na wylot na rozmiar dużych,PCV drzwi oszklonych na taras.Że można by wylać przed wejściem na taras beton i na nim położyć terakotę gresową,że ładnie by wyglądało to,albo kostkę brukową i porobić alejki i takie tam.Drzwi oszklone na taras będą,ale wpierw dach i przęsła i murki i brama elektroniczna dla wjazdu samochodu i dla wejścia dla nas też i kamery i monitoring.Gong z głośnym motywem dzwonu już zakupiliśmy i jak będą już robili fachowcy z dachem,to zamontują go i podłączą.SPOKO> :-| :-? Prawdopodobnie,ale to nic pewnego,że będziemy musieli VOLKSWAGENA GOLFA sprzedać komuś,żeby tu się wypłacić.Nie mniej po niedzieli już zaczynamy generalny remont kapliczki Matki Bożej,która znajduje się nie daleko naszego domu.Myślę sobie,że jak rozpoczniemy tutaj życie od Pana Boga i Maryi,to jakoś z ich pomocą podołamy wszystkiemu.SPOKO. :-| :-| Błażej powiedział nam dzisiaj do telefonu,żebyśmy dali im już klucze do mieszkania,to oni powoli się już będą przeprowadzali.Trzeba będzie przewieźć im rzeczy na miejsce.Meble sobie kupią jakieś i spanie,więc my już nie musimy.A po 1 sierpnia zapłacą nam tysiaka za wynajem.Kaucji już im nie liczymy,bo to nie ludzie z zewnątrz.Wiem,że Błażej ma chrapkę na tego VOLKSWAGENA GOLFA naszego,bo w połowie sierpnia już zalicza jazdy.Testy,których jest masakra,mega dużo zaliczył za 1 razem.I dobrze.Ale co zrobimy w sytuacji jak braknie nam kasy?Będzie trzeba,ale na chwilę obecną nie ma takiej konieczności.Kiedy ja dziś przyrządzałem drugie danie,to Mariuszek poszedł z Tawariszem na mega długi spacer.Już się przestraszyłem,że coś im się stało,bo prawie godzinę ich nie było.Ale zadzwoniłem i wszystko w porządku.Kiedy wrócili,to Mariuszek postawił na kuchennej szafce całą wiejską kurę z piórami.Dał 25 zeta za nią gdzieś tam w głębi wsi.Do tego świeżo wykopaną marchewkę,pietruszkę z zieleniną,kalafiora dużego i szczypiorek do ziemniaczków.Tak więc jutro będzie rosół na wiejskiej jarzynce prosto z pola i z dodatkiem wiejskiej kury.Kura już obrana jest z pierza i opalona na gazie.czeka w lodówce na jutro.Gospodyni na poczekaniu mu ciupła kurkę i zawinęła w reklamówkę i od razu jej zapłacił.Jak to dobrze,że kazałem mu wziąć jakieś pieniądze ze sobą,bo chciał iść bez kasy,że tylko na spacer idzie,to na co mu kasa.Ale mają się tam ludzie zapytać kogoś w rodzinie,co prowadził sklep i splajtował.Jak nie sprzedał tych chłodziarek,to dogadamy się z nim w kwestii ceny i spłaty ratalnej i już taniej będzie i szybciej się sklep otworzy.Regały też mu podobno zostały.Mniej więcej pomierzymy jutro ściany.Jak Mariuszek rozmawiał z miejscowymi podczas spaceru,to cieszą się,że wreszcie będzie jakiś sklep tutaj w okolicy.Market marketem,powiedziała pani,ale jak coś człek upomni,czy smaka złapie,to będzie blisko.A i jej chłop się zaśmiał,że na piwo będzie gdzie wyskoczyć po robocie na polu wieczorkiem.Ale oby się to przełożyło na zyski jeszcze,to będzie dobrze.Bo co nam z gadania?Ale dobrze.Obwarzanki nawet ruszyły.Zwiększyliśmy na razie ilości.No bo schłodziło się trochu.Ale w przyszłym tygodniu mają powrócić upały,to znowu zjedziemy z ilościami.Ale wszystko nam zeszło,to ważne.Marcin z Michałką chcą nas odwiedzić w niedzielę.Ale płaczą,że to aż 5 zeta mini busikiem do nas w jedną stronę od osoby..To powiedziałem im,że mogą MPK a wtedy ze strefowym biletem ponad 6 zeta od osoby będzie i dłużej.Bo i poczekać na rzadko kursujący autobus MPK a potem co przystanek postój.A mini busikiem piątkę płaci,radyjko gra do ucha i szybciej będą,bo on staje tylko jak ktoś go zatrzyma a jak nie zatrzyma,to jedzie bez przystanków.Ale spoko.Niech przyjadą.Rachel i marek na skypie się pytają jak nam idzie.Ale cóż ja mogę im powiedzieć?Zaczęliśmy nieźle a jak skończymy?Nie wiemy tego.Nie mniej oni wciąż mówią o sklepiku.Że on da nam dochód dodatkowy i będziemy mogli płacić fachowców od ręki i  będzie trzeba się martwić,czy wystarczy pieniędzy.Tam nie ma żadnego sklepu,więc wygraliście-mówi Rachel.I zaraz dodaje,że mamy takie super świeże,wiejskie powietrze.Że miło się oddycha.Nie ma spalin miejskich.Nie ma hałasu,gwaru jak w Krakowie.Kogut gdzieś tam zapieje i ptaszki śpiewają.Super.Mówię mu,że ogrom pracy mamy z Mariuszkiem co dnia od rana.Bo zawsze coś jest do zrobienia tutaj.A i jeszcze na Kraków trzeba dojechać,żeby zadbać o biznesy.On na to nam mówi,że poświęcenie i oddanie się bez reszty i cały ten trud,nie pójdzie na marne a przyniesie owoce.Na pewno nie od razu tak będzie,ale za kilka lat odczujemy to,że było warto.I modlą się za nas i życzą nam sukcesów a Wojtkowi ku ich zdumieniu,zdrowia życzą.Dobrze.Odpocząłem przy pisaniu bloga,to czas wyjść przed nocą z Tawariszem do ogrodu.A i przed nocą sobie usiądziemy na dworzu na ławce i omówimy jutrzejszy dzień.Tylko trzeba długi rękaw ubrać,bo komary tną jak nie wiem co.TYLE. :-| :-| Wojtek.

JESTEŚMY JUŻ WE WSI.MIESZKAMY JUŻ W DOMKU.MASAKRA..

Witamy w trochu upiększonym blogu.Piszemy już z nowego miejsca.Piszemy ze wsi.Chciałem jeszcze pomieszkać w mieszkaniu w bloku a tu doprowadzić domek do warunków godnych zamieszkania,ale Wojtek nie dopuścił mnie do głosu,bo chce mieć wszystko pod nosem i na oku a nie być dojeżdżającym.Nie mniej stan techniczny wewnątrz domu,ale i na zewnątrz woła o pomstę do nieba,albo o litość.Ale po kolei. :roll: :-) Wczoraj już koło 16-ej przyjechał pan do nas na mieszkanie ze wsi samochodem dostawczym.Dobrze się stało,że Błażej z Markiem byli u nas,bo nie spodziewałem się,że aż tak wiele nam pomogli.No bo rozkręciliśmy z Wojtkiem łóżko na śrubach.Poskładali deski na kupę i śruby do woreczka poskładaliśmy wraz ze śrubokrętem.Materac pionowo oparliśmy o ścianę.Pościel i narzutę włożyliśmy do dużego foliowego wora,który w pawlaczu gdzieś tam wygrzebaliśmy.Okay.Wzięliśmy elementy łóżka i znieśliśmy po schodach do auta.Wojtek od razu dopatrzył,że jest na tyle miejsca w samochodzie,że wejdzie do niego i lodówka i pralka automatyczna.Tak więc zabrał chłopaków z powrotem do mieszkania i podłączał i pralkę i lodówkę.Nim ja wyszedłem schodami do góry do  mieszkania,to już pan kierowca wraz z Błażejem i Markiem i Wojtkiem nieśli lodówkę wraz z całą zawartością w niej.Uf…Cali mokrzy wrócili do mieszkania i cali czerwoni jak buraki.Gdzie tam.Wyłączyli z gniazdka pralkę automatyczną.Odkręcił Wojtek od zaworu wąż do poboru wody i w ręku trzymał wąż do spuszczania wody.Od razu mnie patrzącego się zagonił do dźwigania.Uf..Ale..Wojtek.Mamy na to czas jeszcze..Nie pali się.Gdzie tam.Już siedzi w samochodzie.Samochód dobry,bo z ruchomą platformą z podnośnikiem.Worki z zaprawą pan kierowca wstawił na blokadę.Ale w pralce trzeba zablokować bęben..Nic jej nie będzie.Marek dostrzegł jakiś duży karton przy śmietniku.Dawaj!-krzyknął.Wyłożyli go na workach z zaprawą.Spoko.Ława już wstawiona i fotele na kolejnych workach i dachówkach.Pościel w worze i kołdra,poduszki i narzuta też.Kierowca samochodu trochę wkurzony,że to tyle trwa,bo on myślał,że tylko kanapa jedna a tu tyle tego.I tak on jechał dostawczym autem a my swoim samochodem we czwórkę i Tawarisz.W tym brudnym i zaniedbanym przez lata domku,wstawiliśmy wszystkie rzeczy.Wojtek pojechał raz jeszcze po czajnik bezprzewodowy,naczynia i garnki.Powkładał talerze i sztućce i kubki na siedzenia.Narzutą wełnianą z narożnika opatulił je.Garnki włożył do bagażnika.Okay.Po 2 godzinach on przyjechał a my w tej obskurnej i nie o flizowanej łazience wstawiliśmy pralkę i podłączyliśmy.Lodówkę wstawiliśmy profilaktycznie tak w kuchni i włączyliśmy do gniazdka i działa.Łóżko tylko przyniosło nam małe kłopoty,ale wybrnęliśmy z tego.Od razu Marek położył się na nim jak kłoda.Zmęczony.Wierzę mu.Ja też byłem zmęczony.Ale wytłumacz Wojtkowi cokolwiek?Nikt mu nie przetłumaczył.Zapłacił 200 zeta a nie 100 złotych jak ustalił z tym panem.Za to nie powiedział nic,ale pomógł nam w dźwiganiu i powiedział,że jak znajdzie jakąś lukę,czy będzie jechał po coś do marketu budowlanego do Krakowa,to nam przewiezie jeszcze coś,jak będziemy chcieli.Dzięki.Oglądaliśmy z chłopakami wszystkie pomieszczenia w domu.Bardzo zaniedbane i nie remontowane i nie malowane przez kilkadziesiąt lat.Nie przyjemny zapach takiej stęchlizny,starości..Ale Wojtek po wszystkiemu zrobił nam kawę,kanapki tytułem kolacji.I taka uśmiechnięta buźka jego od ucha do ucha.Jeszcze koło 21,30 zawieźliśmy chłopaków pod blok i podziękowaliśmy im za to że są nieocenieni i że zawsze możemy na nich liczyć i pojechaliśmy na mieszkanie,bo Wojtek biadolił,że biedne rośliny zostały i się zmarnią i uschną.No dobrze.Przywieźliśmy wszystkie kwiaty doniczkowe i ustawiliśmy je na nowym miejscu.UF..Nie możliwy Wuwuś jest.Została nam duża szafa tylko i stolik z kącikiem Jedwish,narożnik w saloniku i biurko pod laptopa,dywany,chodniki na ścianie,obrazy,zegar ścienny,rzeczy z pawlacza,bo dziś jak zamontowali drzwi wejściowe do domu,to pojechaliśmy doglądnąć handlu i zboczyliśmy do domu,po telewizor,szafkę pod telewizor,wierzę stereo z kolumnami.Do tego środki czystości i kosmetyki,trochu ciuchów,buty,kurtki.Reszta jak znajdzie pan czas,czy będzie jechał do marketu budowlanego po coś.Tak że dzisiejszy dzień po zamontowaniu drzwi,upłynął nam na rozkładaniu bibelotów i powolnemu rozplanowaniu rozkładu pomieszczeń.Jutro jedziemy doglądnąć handlu,zrobić przelewy wszelakie i wpłacić kasę na konto a potem podjedziemy pod mieszkanie po resztę rzeczy.Aha.Klucze do trzech zamków trzeba by dorobić,tylko nie wiemy gdzie tu uderzyć,bo wszędzie dorabiają,ale te zwykłe płaskie klucze a tu trzeba dorobić takie duże,grube klucze.Wojtek już mówi o generalnym sprzątaniu pomieszczeń od samego ranka.Stare szafki zostawili nam poprzedni właściciele w kuchni.Ale na razie to skupiamy się na dachu,więc pozostaniemy na tych pożal się boże. :-? :-? Tawarisz w ten ponury,barowy dzień wyszedł do ogrodu,ale jakoś dziwnie się czuł.tak dziwnie patrzył na wszystko.Wąchał wszystko.A Wuwuś z uśmiechniętymi pyskami chodził i oglądał dokoła dom z uwagą.Teraz proponuje przejść się z psem przed nocą a mnie się tak nie chce ruszać z fotela.No ale cóż..Pewnie będę musiał.Twierdzi,że lepiej się nam będzie spało po takim spacerze..Masakra..TYLE. :roll:  :-)

HALO!ŻYJEMY W POLSCE EUROPEJSKIEJ.CZEKALIŚMY NA TO TYLE LAT I TYLE LAT WALCZYLIŚMY.WOLNOŚĆ!/Odpowiedź na komentarze.

Witamy.Dziękujemy za komentarze wszelkie.Madzia.Dzięki za miłe słowa wsparcia i za serdeczności.To ważne.Szczególnie teraz,kiedy tyle zadań przed nami i pełna dyscyplina.To ja powiedziałem Wojtkowi.Pełna dyscyplina z wykorzystaniem czasu i z wydawaniem pieniędzy.Stawiamy teraz wszystko na jedną kartę.Albo się uda i będziemy dumni z samych siebie,albo padniemy i powiemy sobie,że nic się nie stało,że to tylko małe potknięcie,które nas wzmocni i każe ciężko zapracować i postawić sobie cel taki jak teraz mamy.Domek na wsi.Mr.Aberfedy.Nie wiem dlaczego przemawia przez ciebie taka wyśmiewna nuta,taki cynizm.Ja,jak i Wojtek nic nie mamy do ludzi różnych ras,czy różnych wyznań,czy innej orientacji seksualnej.Mierzymy ludzi miarą tego co dokonali dla Polski,dla społeczeństwa,dla swojej rodziny.Czy są życiowymi nieudacznikami,czy niezwykle zaradni życiowo,pracowici.Nie zapomnij kochany,że jesteśmy członkiem UE.Na tą chwilę czekaliśmy tyle lat i tyle lat walczyliśmy o to,żeby żyć w wolnym kraju.A wolny kraj,to taki,który akceptuje różne nurty i różne wyznania i daje prawo każdemu do szczęścia i do miłości.KAŻDEMU!To znaczy gejom i lesbijkom też.Nie zrozumiałym jest dla nas fakt,że w całej Uni Europejskiej i w bardzo wielu krajach świata są zalegalizowane związki partnerskie,ba,nawet małżeństwa jedno płciowe a my my jesteśmy pośród nich dziwakami,odludkami.Każdy przecież ma prawo do miłości i do szczęścia i każdy ma prawo to wyrazić na swój sposób i przypieczętować raz na zawsze.Więc my geje,też mamy do tego prawo.Takie samo prawo jak geje poza granicami kraju.A co do samych gejów i lesbijek a nawet osób trans seksualnych,to są oni w każdym kraju i wyznają różne religie.I nikt do tego nic nie ma.Tym się właśnie różni wolny kraj,odo zniewolonego,że to ludzie ustalają zasady gry i mają prawo do samostanowienia o sobie i być tym,kim chcą być i nie narzuca im tego władza,czy system.Cieszy nas to.Wywalczone prawo do samostanowienia o sobie i prawo do wolności człowieka.Fakt,że trzeba teraz o wszystko walczyć i ciężko na wszystko zapracować,ale jak widać tego efekty,tak jak u nas widać,to aż się chce ciężko pracować i poświęcić.Niestety prawie nic,jak nie nic za darmo dziś nie dają. 8-O 8-O Mieliśmy dziś pojechać rano do synagogi REMU na modlitwy sabatowe,ale Wuwuś trochu źle się czuł od serca,więc zrezygnowaliśmy.Przemęczenie materiału.Ale wykąpaliśmy się,zjedliśmy śniadanko i leżymy na narożniku w saloniku na waleta.Jest tak ciepło,że możemy sobie na to pozwolić.Nikt od nas nic nie chce,nikt nie dzwoni,poza Błażejem i Markiem,którzy pytają się do koma jak żyjemy państwo BOSS i co nam potrzeba.Powiedziałem im,że Wojtek się nie najlepiej czuje.Ale to przemęczenie i upał zgrały się razem.Ale już jest dobrze.Z resztą gdzie tam Wuwuś długo bezczynnie poleży.Już chwilę temu wrócił z Tawariszem z dworza z długiego spaceru.Teraz już myśli nad firmą przewozową do przewozu rzeczy z mieszkania do tego domku już jutro.Ale podsunąłem mu pomysł na zadzwonienie do tych panów na wsi,co remontują tam dalej dach i robią po wsi różne prace.Oni na pewno mają samochód duży,dostawczy do przewozu materiałów budowlanych na robotę.To i na pewno chcieli by zarobić grosza.I okazało się to trafne.Bo pan do telefonu powiedział mu,że jutro będą w markecie budowlanym i nie mają aż tak dużo tego,żeby się nie zmieściło łoże nasze.Trzeba je będzie tylko na śrubach rozkręcić i złożyć dechy na kupę i potem w domku już skręcić na nowo.Nie wiem czemu się Wuwuś aż tak śpieszy.Przecież nic się nie dzieje,Mamy gdzie mieszkać i nie pali się.Ale on już chce przewozić meble i już dziś mi mówi,że jak zjemy obiad,to popakujemy do worów to co najbardziej ważne.I że trzeba będzie zorganizować kilka kartonów dużych i powkładać do nich,to co najpotrzebniejsze jest.I już jutro z nimi się dograć na kolejny transport rzeczy.im kasa przy okazji wpadnie i nam na rękę,bo na pewno taniej nas to wyniesie. :-) :-?Rachel wczoraj poleciał już z Balic do siebie.Raz,że chciał być na Sabat tam u siebie a dwa to obowiązki firmowe.Ale i też Mark czeka i jak to delikatnie ujął,trzeba nadrobić zaległości rodzinne.Nie wnikamy jakie.Ale wiemy o co im kuma.Jedno wiemy,że na remont dachu nam zostawił w dolarach kasę równowartości ok.10 tysięcy i jest to kwota bezzwrotna.A do tego 40 tysięcy w dolarach pożyczki na zasadzie,kiedy będziemy w stanie,to spłacimy im.U notariusza już przepisano na nas na własność dom z działką.teraz czekamy tylko na oficjalne papiery,bo chcemy liczniki na gaz i na prąd i na wodę przeprowadzić już na Wojtka.Tak jak ten domek jest przeprowadzony prawnie na Wojtka.Jak już będzie akt własności na papierze,to będziemy się mogli zameldować tam już na pobyt stały.A tak to będziemy mieszkać tam na dziko. :-D :-D Nie mniej pierwsze to drzwi będziemy nowe wprawiać i nowe zamki.To podstawa.Już w poniedziałek przyjeżdżają drzwi zamówione przez internet.I będą płacone drzwi z montażem.A potem jeszcze jak będą tynkować,to poprawią tam przy drzwiach.Nie mniej ramy stalowe wpierw będą wpuszczać w ścianę i osadzać a potem drzwi.Do sklepu drzwi,to później.Błażej z Markiem siedzą do 15-ej w kiosku a potem mają przyjechać do nas na obiad.Spoko.Posiedzimy sobie i porozmawiamy.Miło.TYLE. :-| :-|

OBY TO NIE BYŁO TAK,ŻE WOJTEK PORWAŁ SIĘ Z MOTYKĄ NA SŁOŃCE A POTEM BĘDZIE MARIUSZ RATUJ.

 

 

Witajcie.Z niezwykłą uwagą przyglądam się biegowi zdarzeń.Liczę skrzętnie koszta.Jak na razie,to wypłacalność tej inwestycji widzę ja tak na styk.Biorąc pod uwagę 40 tysięcy przeliczone z dolara,które Rachel nam pożyczy.Nie mniej dla mnie takie na styk,to jest mało trochę.Bo i muszą być pieniądze na zatankowanie baku do pełna.I nawet skromnie,ale jeść musimy.Oby to nie było tak,że Wojtek porwał się z motyką na słońce a potem będzie wolal Mariuszek ratuj.Zastanawiające dla mnie jest,czemu ci właściciele tak przyspieszają wszystko szybko.Czy oby tam nie jest na ścianach grzyb z wilgoci,albo coś gorszego.Wojtek twierdzi że chcą nam oni iść na rękę i pozwolić na szybką przeprowadzkę.Bo już przed chwilą dzwoniła pani,że na piątek,czyli jutro jest ustalona wizyta u notariusza.Że do niedzieli już się wyprowadzają.Tu Wojtek nie śpi po nocach.Siedzi oparty o ścianę i łzy wyciera Ja z nim też się trochu nie wysypiam.Próbuję go utulić i robię wszystko,zeby usnął.Nie mniej śmiejemy się z Waldka,że mało się nie rozpłakał do tego koma.Że my myślimy głową a oni hujem,jak powiedział Wuwu.Zamiast życzyć nam sukcesów,to jakieś bzdurne pretensje ma.Chyba do losu a nie do nas.Nawet myślałem dać zarobić Maćkowi.W końcu jest młody pan inżynier architekt,wiec powiedział by nam,jak on by widział ten dom.I przecież w niedalekiej przyszłości planujemy postawienie w miejscu tej starej komórki nowego kurnika,albo remont tego obecnego grajdołka.Ale skoro on w ten sposób,to sami z tymi wieśniakami co z dachem nam będą robili przeanalizujemy i wymyślimy patent.Oni na podstawie swojego gospodarstwa,czy we wsi będą wiedzieli co tu trzeba.Jeszcze tym bardziej,jak będą wiedzieli,że mają kolejną fuchę,to tym bardziej będą się pocić.Dzisiaj trochę więcej luzu mamy.Wreszcie pojedziemy samochodem z nim na miasto.Trzeba by mu pokazać Kraków.Przy okazji pozbieramy kasę za utarg,faktury z dostaw i popatrzymy co tam trzeba by.Na preclach w upały kokosów nie natrzepieszKiedyś nie małe ilości nam pozostawały.Wojtek od razu na bąknął,że kurki,kaczusie by się przydały.A tak trafiły do kosza, bo nawet bezdomny,to samo nam zasugerował z dopiskiem NIE JADAM PRECLI.NIE CHCĘ..Mark dzwonił dziś rano.Z podsłuchanej przez drzwi rozmowy,nie słyszałem,żeby zapytał go jak się on czuje i czy wszystko w porządku..Przewijał się temat firma jak dobrze zrozumiałem i pieniądze.Nie mniej rozmawiali w języku idysh,to też..Ale na końcu usłyszałem:Kissys,kissys,kissys,very kissys.I’Love you.Zrozumiałem,że nie ma granic,nawet wyznaniowych miłość ♥Myślę że najwyższy czas iść do łazienki ba poranny prysznic i zrobić Wojtka na bóstwo.W końcu jest moim bóstwem.Jak będzie się wszystko wypłacało i remontowało i będą na to środki,to on będzie tym BOSS.JAK na razie,to życzę mu szczęścia w grze,jak mawiał pan LOTTO Kiedyś.Pamiętać mi o dużej wodzie!Bo już jest upał a co dopiero w ciągu dnia będzie.. Wojtek sugeruje wizytę w dobrej lodziarni.Ale gdzie taka w Krakowie jest?Nie wiem Jednak nie postradaliśmy wszystkich rozumów,bo tego nie wiemy.Były dobre u MISIA na Starowiślnej,ale czy dalej tak jest?TYLE. :-D :roll:

JESTEŚ..NIE SPODZIEWAŁEM SIĘ TEGO.MARIUSZEK TEŻ.

Witajcie.Wczoraj już od samego rana,mieliśmy pełno do zrobienia.O 9,30 byliśmy umówieni z Błażejem na mieszkaniu.Minęła 9,30.Rachel siedział na narożniku i nerwowo patrzył na zegar na ścianie.Mario?Ten wasz kolega wogóle będzie?Tak.Będzie-odpowiedział Mariusz.Nieodpowiedzialny człowiek-szeptał sam do siebie Rachel.Mariuszek próbował mu wytłumaczyć,że Kraków jest teraz cały rozkopany i że teraz objazdem jeździ komunikacja miejska.Jesteś..Nieodpowiedzialny człowiek,ten wasz kolega.Sorry..Uf..20 minut po czasie Błażej dotarł.Wytłumaczył się ze spóźnienia,ale dla Rachela to było mało ważne.Ważny był dla niego jego czas,który stracił na czekaniu na niego.Pan jest zawsze taki nieodpowiedzialny-zapytał go.Nic na to ja nie poradzę,że jeszcze nie mam samochodu.Jak się ma coś ważnego do zrobienia,albo świadomość,że czekają,to stara się za wszelką cenę zdążyć na czas.Sorry.To tak na marginesie.Bo punktualność,to tak samo odpowiedzialność.Jak potrafisz być punktualny,to potrafisz być odpowiedzialny w każdym calu za to co robisz i starasz się by to co robisz było twoją marką.I jak jesteś punktualny w tym co wykonujesz,to ci dla których to wykonujesz ci wynagradzają twoją punktualność i dopuszczają cię do nowych możliwości a te dają ci rozwój.Rozwój.To najważniejsze.. Is the very,very best.I marzenie.Ono was prowadzi.I mkniesz do przodu nie patrząc w tył i na boki i na innych.Twoje marzenie jest najważniejsze.Na nie patrzysz i dążysz do niego.Ale musisz być odpowiedzialnym człowiekiem,wtedy będziesz wiarygodnym człowiekiem dla innych.W biznesie w handlu to najważniejsze.Sorry.Nie było tematu.Maruszek tłumaczył to co on mówił na polski.Błażej chciał coś dodać od siebie,ale ten szepnął zbędne.Pojechalismy autem na tą wieś.Właściciele tego domu zapraszają na obejrzenie dokładne tego domku i na rozmowę o spłacie.Mariuszek poprosił Rachela żeby ściągnął żydowską jarmułkę,ale ten odpowiedział że jak był małym chłopcem,to ojciec nałożył mu ją na głowę i powiedział że prze nigdy w życiu wiary nie może się wyrzec.Mariuszek tak samo jak ja,bał się antysemityzmu na tej małej wsi.Ale okay.Zajechaliśmy we czwórkę na miejsce.Rachel patrzył na tą praktycznie ruinę dom.Nie mniej nic do tego nie ma,bo to nasz wybór.Błażej od razu mówi o całkowitym remoncie dachu a właściwie całej wymianie dachówek.Jeśli strop tam jest dobry,to nie będzie potrzeba będzie wymieniać i już wam kasa zostanie.Tutaj trzeba ściankę działową postawić i skrócić salon.Bo i tak jest mega duża,królewska sala balowa.Tutaj wybić dziurę w murze na okno sklepowe.Oczywiście PCV.Nowe drzwi trzeba do sklepu i do domu też.Potem tak tylko pomalować ten sklepik w środku i wyposażyć w regały,chłodziarki,lodówki,krajalnicę do sera i wędlin,Kasę fiskalną z takim regałem wiszącym na papierosy,jak mają po osiedlowych sklepach.No i chyba na teraz wystarczy.Kolejną rzeczą będzie wymiana okien na te PCV.A potem,tak żeby zdążyć przed zimą tynkowanie całego domu.Tak pi razy oko liczę jakieś 40-45 tysięcy polskich złotych by wam potrzeba na już.Mariuszek przetłumaczył na angielski.Rachel od razu kazał sobie policzyć w dolarach Okay.Gospodyni mówi,że tu w okolicy nie ma żadnego sklepu,jakby ktoś czegoś zapomniał kupić na mieście.Jest dwie wsie dalej,ale też nie zawsze otwarty.Ucieszyli się obecni właściciele,ze planujemy otworzyć sklep ogólnospożywczo-przemysłowy.A panowie są wyznania rzymskokatolickiego?Zapytał dziadek.Tak.Chodzimy na niedzielną mszę świętą,księdza przyjmujemy po kolędzie.Spoko.Nie,bo tu pan jest żydem..To nasz przyjaciel.Dzięki niemu dane nam było zwiedzać całą ziemię świętą W wzdłuż i w szerz.Boście świnte.Pokazałem jej zdjęcia w smartphone.Kilka zostawiłem sobie na pamiątkę.Już zamilkła.Ustaliliśmy z właścicielami tego domku,że oni po wsi postarają się nam znaleźć fachowców do dachu a my dziś już będziemy z gotówką u nich.Już dwa egzemplarze formularza zapłaty są wydrukowane .Kwota 2 tysiące z groszami.Zapewnienie Rachela że pożyczyć nam może na długi okres spłaty 40 tysięcy w dolarach jest.Super.Wiemy,że tam masę kasy nam trzeba na całość.Ale Rachel stawia na sklepik na dobry początek.I już zeta klient zostawia i z niego remont wynika.Ja na koniec naszych obserwacji i rozmów zapewniłem dziadków,że jako pierwsza do generalnego remontu pójdzie figurka Matki Bożej.Tak o nią nikt nie dba a przecież ona jest blisko naszego domu i będzie nam wynagradzać i dawać łaski zdrowia i sil do ciężkiej pracy.UF!…Ze wsi pojechaliśmy na krakowski Kazimierz do żydowskiej knajpy.Tam Rachel chciał nam postawić obiad i mały deser.Później wysadziliśmy Błażeja jemu po drodze a my pojechaliśmy na mieszkanie.Potem Mariuszek został z Rachelem a ja pojechałem doglądnąć saloniku,kiosku i precli.Wieczorem zadzwonił Błażej,że jak coś,to możemy na nich liczyć.Że w czym będą mogli,albo będą w stanie,to nam pomogą.Nawet jak będziecie mieli pustki w lodówce,to powiedzcie do telefonu.Sami jesteśmy na dorobku,ale na tyle na ile  będziemy wam mogli pomóc,to wam pomożemy.Chwilę później zadzwonił Waldek.I od razu do telefonu krzyczy:No proszę..To wy ładnie okradacie tych ludzi?Wykorzystujecie ich,zdzieracie z nich skórę.Jak wy Boga w sercu nie macie..Czy ty naszą ciężką pracę,gdzie nie mamy luzu tak jak ty,że przychodzisz z pracy,laczki,kanapa,telewizor.My nie wiemy w co miejscami włożyć ręce.To kto wam tak każe?To przecież możecie wrócić do sklepu i jak ja chodzić do pracy?I pomyśleć,że przyjechałeś taki chudziutki,wybiedzony.Spodnie zniszczone..I ja ci podałem rękę i sprowadziłem z Ukrainy.To już chyba zapłaciłem ci za to?Nie myśl nawet,że całe życie będę ci może haracz płacił?No co ty?A o tym,że w ząb nie umiałem polskiego,to nie powiesz.Że chciałem się nauczyć polskiego a potem angielskiego to tez nie mówisz jakoś..Ze zależało i mnie i Mariuszowi,żeby nauczyć się handlować,też nie mówisz.Co teraz powiesz..Zazdrość cię przepaja?Też możesz otworzyć z Maćkiem ot choćby wózek z preclami.Będę się cieszył z waszych sukcesów jak dziecko.Nie masz słowa?Trudno.My przemy do przodu.Tak.Po trupie i po ludziach,bo i dom trzeba wyremontować i odciąć się od tej szarańczy-dorzucił Waldek.To jest tylko twoje wyjaśnienie a nie nasze.Odpowiedz na to żal mi,że wy macie a ja nie mam Zazdrość.Ciężka nasza praca i walka o siebie na wzajem codzienna.I odpierdol się od nas z głupim gadaniem.Tyle.Pani ze wsi już dzwoniła,że po 15-ej będą robotnicy od dachów.Mamy się dogadać z nimi o cenę i materiały.Chłopy chcą wykorzystać upalne lato i zarobić grosza.A po wsi już wiele robili i znają ich ludzie i biorą do różnych prac.To dobrze się składa,bo będą mieli grubszą fuchę.A ja dla tego domku na wsi,jestem w stanie się poświęcić i doglądnąć wszystkiego i dopilnować.Na razie to Mariuszek nic nie mówi,że nie podołamy,że kasy jest na styk..HURA!Przepraszam że takie błędy i dziwne nie raz słowa się pojawiają,ale w poniedziałek oddaliśmy lapka naszego do konserwacji i czyszczenia a notkę piszę smartphone Samsung GALAXY S 5. Teraz to już będziemy całkiem zajęci,ale coś za coś.Gniazdko szykuję nie tylko dla nas,ale dla naszych rodziców.Jak przejdą na emeryturę,to zrobimy wszystko,żeby sobie już siedzieli i nic nie wykonywali i odpoczywali. :-D :-x Nie myślałem że tak się będzie jak z płatka układać.Obecni właściciele do niedzieli zapowiedzieli już kompletną wyprowadzkę.Wcale nie konieczne jest już wyprowadzenie się.Tamci fachowcy od dachu kończą tam na wsi robotę dopiero w sobotę 25 tego miesiąca,więc po niedzieli dopiero by sprowadzili powoli narzędzia i dachówki i inne materiały budowlane i dopiero od środy by zaczęli roboty na naszym dachu.|Znają się nie tylko na wymianie dachówek,ale na wszystkim się znają.Jak to chłopy ze wsi.Dlatego będą nam potrzebni nie jeden raz.Wiadomo,że zawsze taniej będzie,niż byśmy firmę z gazety,czy ogłoszenia wzięli.Mówię na naszym dachu,bo w przyszłym tygodniu już mamy pojechać z tymi dziadkami do Krakowa do notariusza i spisać akt własności.Od razu wszystkie formalności urzędowe dopełnimy,żeby było już z głowy.Mariuszek tylko się zastanawia,co będziemy jeść,jak tu tyle płatności przed nami i nie małe kwoty.Myśli jak my w ogóle oddamy te 40 tysięcy Rachelowi,jak mnóstwo pieniędzy pochłonie nam remont całego domu i doprowadzenie go do warunków używalności.Na pewno jakieś dwa lata spędzimy na tym,ale tłumaczę Mariuszkowi mojemu,że jak mnie kocha,to na moim zdrowiu mu bardziej zależy,niż na czymkolwiek innym.I że niech na mojej głowie spocznie ten domek jako całość,Czyli spłata co miesięcznych rat,remont na zewnątrz i wewnątrz domku,działalność otwartego w nim sklepiku,koszenie trawy w naszym ogrodzie i upiększanie go,ale i hodowla kurek,kaczuszek i indorków.Ale to za dłuższy czas dopiero.A na głowie Mariusza spocznie kiosk,salonik i precle.Mariuszek zgodził się.Nic nie mówi już.Tylko przygląda się i liczy kasę,jaką obecnie mamy plus tą co nam Rachel pożyczy. :-| :-D Błażej zaśmiał się z żałosnego Waldka.Pełen podziwu jestem dla was.Że cały czas jesteście nie ugięci i tacy zdyscyplinowani w tym co robicie,Że tak wam zależy aż na życiu i na was.A on nie jest wykorzystywany przez tego swojego szefa?Sieć sklepów ogólnospożywczych pootwierał po Polsce już i za grosze przyjmuje ludzi do pracy.I cały dzień w pracy Waldek jest z 20 minutową przerwą tylko.Sam by pomyślał nad zmianami w życiu a przynajmniej o lepszej pracy.A on tak spoczął na tym,że Maciek jego,to młody inżynierek i dość dobrze zarabia.Ale widać,że nie tak bardzo dobrze zarabia,skoro siedzą w wakacje w Krakowie i nigdzie nie planują jechać.Nie przejmujcie się nim.Róbmy swoje a on niech sobie tam gaworzy,co tam chce.Tylko dziś zapytają go co on sobą reprezentuje i co odpowie?Wy przynajmniej powiecie,że jesteście handlowcami z biznesem rodzinnym,macie domek swój własny na wsi i mieszkanie w Krakowie i dwa samochody w tym jeden super klasa merol z ciemnymi szybami i klimą a zimą ogrzewaniem.Więc co on może powiedzieć.Nic.Powiedziałem Rachelowi kto to jest Waldek dla mnie.Że z Wojtkiem byli sąsiadami z jednego podwórka na Ukrainie.Rachel zaśmiał się pod nosem.Ani nie jest współautorem waszego sukcesu,ani też nie możecie na niego liczyć.Dlatego nie warto o tym mówić a skupcie się na tym,co dla was ważne.Teraz przede wszystkim musicie się bardzo skupić na tym domu na wsi,żeby się po kolei wszystko wypłacało.I raty i fachowcy i żebyście mieli radość,że nareszcie macie w życiu coś swojego.Że ciężka praca was czeka,to wiem.Ale wiem też,że nie boicie się nowych wyzwań i pewnie jeszcze nie jedno i nawet większe was spotka i stawicie czoła dzielnie mu.A co do pieniędzy,które wam pożyczę,to nie musicie się martwić,kiedy mi oddacie.Jak staniecie na nogach już pewnie,to wtedy zaczniecie nam oddawać.Nawet jak to będzie za kilka lat,to nie będzie miało znaczenia dla nas.Po dłuższej chwili namysłu dodał:Pokażemy waszemu rozczarowanemu życiem koledze nieudacznikowi życiowemu,co nie chce nic więcej od życia,że wspólnie razem dopniemy waszego sukcesu.Ja mam świadomość,że nie jest to nasz sukces i nie powinno nas to zajmować,ale widząc tak wielkie wasze zaangażowanie i wielką pracowitość,to nie sposób nie dołożyć się do waszego sukcesu.Aż się miło robi,że na swój sposób realizujecie się poprawnie w życiu i chcecie więcej od niego.To dzięki naszym rozmowom na video skypie.One nas pchają do tego dalej i więcej-odpowiedział Mariuszek.Drobiazg..-odrzekł Błażej.Dzięki.Wojtek.