Miesięczne archiwum: Luty 2017

PRZEGLĄDAMY INTERNET I DOSTRZEGAMY WIĘCEJ TAKICH SAMYCH OSÓB JAK MY,ALE BARDZIEJ ODWARZNYCH NIŻ MY.

Witamy.Miło Jurku,że wciąż jesteś i chce ci się dalej czytać o naszej codzienności,bez owijania w bawełnę,Takiej,jaka ona jest.I nie mamy zamiaru cię ani stąd wyrzucać,ani zniechęcać do czytania naszego bloga.Jest to twój wybór i tyle.A że tylko ty komentujesz nasz blog i czasem dziewczyna,która też czyta i nikt więcej,to nie mamy na to wpływu.My bardzo chętnie dołączyli byśmy się do wspólnej polemiki rozmaitych osób o zupełnie różnych poglądach,nawet tych nie przychylnych nam i nietolerancyjnych też.Ale cóż na poradzimy.My dalej będziemy pokazywać wszem i wobec,że są jednak normalni geje.Co ja piszę.Że w społeczeństwie polskim,pomijając orientację seksualną,żyją normalni ludzie.Ludzie którym ani duże pieniądze nie uderzyły do głowy,ani fakt że mamy wolną i niepodległą polskę i demokrację a nie komunizm.Że jednak można.Co do wychowania dziecka a nawet dzieci,to jesteśmy gotowi nawet teraz już rozpocząć proces rodziny zastępczej,czy adopcyjnej.Ale mimo,że jesteśmy członkiem Unii Europejskiej,to jednak żyjemy w Polsce.Na papierze jesteśmy tylko członkiem UE.Trudno.Ale nie mamy na to wpływu.Możemy tylko podpowiedzieć parlamentarzystom Unii Europejskiej,żeby absolutnie nie kierowali się stanowiskiem Jarosława Kaczynskiego,czy PiS w sprawie reelekcji na Donalda Tuska na drugą kadencję.My jako obywatele Polski mamy prawo i obowiązek stanąć murem za Donaldem Tuskiem i powiedzieć z dumą,że polak i ze łzami w oczach,że aż tyle dziesiątek lat na ten fakt czekaliśmy,że na drugą kadencję zostanie wybrany poraz kolejny Polak i po raz kolejny Donald Tusk.Jedyny,najlepszy kandydat.A co do moralności polskich dziewczyn,nastolatek,to wcale nie są to laski z patologicznych rodzin a nie rzadko z dobrych,majętnych rodzin.Ale to jest te bezstresowe wychowanie,że każdy robi swoje.A nastoletnia córka bawi się w imprezowanie,życie chwilą iprodukcję bachorków.Teraz po czasie,wszelkie zakazy i tworzenie ustaw wbrew większości społecznej,spowoduje tylko większe napięcia społeczne,burdy na ulicach i poprawę poparcia dla PO i NOWOCZESNEJ.A do tego rozbuduje podziemie i pokątnie będzie wklejało fachowcom kasę.A ci co ich nie stać,będą maltretować,ubijać,albo zabijać swoje dzieci,bez względu na konsekwencje karne.Wszak to nie chodziło o jakąś tam ciążę,czy dziecko.Miała być dobra zabawa i dobry seks.A że wpadło dziecko,to teraz „nieumyślnie wypadnie”.Jedyne co my możemy zrobić,to konsekwentnie chodzić,po takich patologicznych rodzinach i tych objętych pomocą socjalną.Dzielnicowy z pracownikiem socjalnym i poprosić sąsiadów o czujne oko i ucho i telefon choćby na policję.Że ta młoda prostytutka,czy jednoosobowa firma zwana laska,sobie odbierze życie,to małe piwo.Ale dlaczego przez głupotę nastolatków ma stracić życie niewinne dzieciątko?Niczemu nie winne i nikomu niewinne.Co do odwagi,to oglądamy na youtube takie pary gay,co odwarzyły się pójść o krok dalej,bo publikują co jakiś czas filmiki ze swoim udziałem i pokazują swoje twarze.U nas jest tylko słowo pisane.Nie zdobyliśmy się jeszcze na odwagę publikacji naszych zdjęć poza tym jednym z przed roku,które widnieje na samej górze naszego bloga.Ale może kiedyś…Ot na przyład PIOTR I PAWEŁIMG_0977Prowadzą pod nazwą PIOTR I PAWEŁ bloga: http://piotrandpawel.pl/blog/i na youtube zapodają o swoim życiu filmiki.Ot ostatni z nich:https://youtu.be/9olVjrw2O1o.którzy odpowiadają na pytania internautów.Jak najlepiej wyjść z szafy?Coming out lepiej zrobić bez pośrednio,czy pośrednio?Myślę że każdy zna na tyle dobrze swoich rodziców i atmosferę panującą w domu,że wie,czy może sobie wogóle pozwolić na coming out,czy nie może.Bo jeśli nie może sobie pozwolić na coming out wogóle,to rozwiązaniem dla niego jest znalezienie sensownego alibi,które pozwoli mu na wyprowadzkę z domu od rodziców i budowanie życia po swojemu.Wiedząc nawet,że jeśli rodzice się kiedyś na pewnym etapie życia dowiedzą o tym,że jesteś homoseksualny,to będziesz im mógł powiedzieć,że warto było wyjść z szafy i być na prawdę sobą.A jak wiesz,że możesz sobie na coming out pozwolić,to w rzadnym wypadku nie zastrzel rodziców wieścią na dzień dobry:Jestem gejem.Zrób to podczas jakiejś dyskusji o homoseksualnych osobach,albo podczas oglądania wspólnie jakiegoś reportażu,czy filmu o gejach,czy z wątkiem homoseksualnym.Delikatnie i z takim pytaniem retorycznym:Co byś mamo zrobiła,jakbyś wiedziała,że masz syna geja?No ja tak dobrze jak Wojtek nie miałem.Tułałem się po Krakowie w nędzy i biedzie,wynajmując kolejne mieszkania i poznając ten zepsuty świat gay i tą obłudną i nieludzką i perfidnie fałszywą polską rzeczywistość.Tej szkoły życia mi potrzeba było,żeby jak mawiał Jan Paweł II do chorych przeżyć wpierw drogę krzyżową a po niej Zmartwychwstanie i radość i wesele.Moja matka,bo ojciec już nie żyje,jest osobą z kręgu Rodzina Radia Maryja.Więcej już myślę nie muszę pisać.Ale mam teściową,matkę mojego partnera.Traktuję ją jak swoją matkę i z peryspektywy czasu pójście na całość z comig out,wiedząc o konsekwencjach jakie na mnie czekają,wartało to zrobić.W jakim wieku można mówić o seksualności?No ja już od dzieciństwa bawiłem się lalkami,skakałem przez gumę a nie żołnierzyki,czy autka.Bardziej pluszaki,lalki,układanki.Pomoc mamie przy kuchni,przy pracach domowych,zakupy.A potem w wieku szkolnym kiedy chłopacy patrzyli za dziewczynami,jak patrzyłem na chłopaków,na ich zawartość majtek,pośladki,wogóle urodę,charakter,itd…O tym że jestem nie chalo trochę w odróżnieniu od innych,to zacząłem w wieku 17 lat myśleć dopiero,ale nie mówiłem tego nikomu,pozostawiłem to sobie.Chociaż przechodziły mi przez głowę myśli,że może się mylę…Pamiętam że matka chciała mnie zeswatać z córką sąsiadów z bloku,ale ja jakoś nie czułem nic do tej dziewczyny.Bawiliśmy się razem.Dużo przebywaliśmy ze sobą.Ale nigdy między nami nie zaiskrzyło.Nigdy nie doszło do pocałunku,czy obmacywania się.Nie mówię o czymś więcej.Dzisiejszy młody chłopak,to zapewne szukał by sposobności,dogodnego momentu,żeby tą laskę upić a potem wyruchać.A ja jakoś nie czułem takiej potrzeby.A może i też dlatego,że ja nigdy nie byłem osobą nad seksualną?Jedno jest pewne.Były czasy PRL-u,więc nikt nie mówił a już tymbardziej u mnie w domu,że są tacy ludzie jak geje i lesbijki.Ja bardzo póżno,bo w wieku tam 28-30 lat odważyłem się na coming out i wyparowałem dopiero z domu.Co sądzicie o seksie na pierwszej randce?Dla mnie osoba,która już na pierwszej randce,skłania się do seksu,znaczy tyle,co osoba która obi to z każdym i ja tylko jestem jej kolejnym klientem,którego zaliczy.Miałem takie sytuacje z nowo poznaną osobą kiedyś jeszcze dawno temu przed Wojtkiem.Moja reakcja była stanowcza i negatywna.NIE!Od razu padało pytanie,czy oby ja jestem gejem.I od razu odpowiadałem tej osobie,że bycie gejem,wcale nie oznacza,że od razu się kogoś poznaje fizycznie.To kwestia prywatnego życia,czy sposobu bycia tej osoby.I to już dla mnie był sygnał,żeby podziękowac tej osobie za obecność i wyjść.Po prostu wyjść.I nie było tematu.Z Wojtkiem,to wpierw się poznawaliśmy,odkrywaliśmy w sobie wszystkie pozytywne i negatywne cechy.Ja odpowiadałem sobie co dnia na pytanie jakie sobie postawiłem:Czy oby nie jest tak,że on przyjechał z klatki Ukraińskiej,do wolnej polski w celu większej swobody i wolności seksualnej a nie dla pracy i lepszego życia?Okazało się,że byłem w błędzie.Bo on przyjechał nie dla przygody a dla polepszenia sobie warunków bytowych.A że w trakcie znalazłęm się ja i ja spełniłem jego kryteria bycia jego przyjacielem i partnerem w jednym,to tylko przez poznawanie siebie na wzajem przez bycie razem w codzienności.Więc o seksie na pierwszej randce sądzimy tyle,co mamy doczynienia z meskuju kurwicu,albo mówiąc po rosyjsku giejowsku blac.Seks u nas nastał dopiero po ponad miesiącu.I też nie od razu pełny seks a delikatny seks oralny,który był spontanicznym efektem spania na jednej wersalce.Ale już wiedzieliśmy,że jesteśmy prawie siebie pewni.I już mieliśmy swoje cele ustalone razem i swoje plany na przyszłość.Bo nasze życie i wszystko w nim jest przez nas zaplanowane a potem wyznaczamy sobie cele i uparcie do nich dążymy.Co sądzicie o osobach,które są w związkach a sypiają z innymi.No jeśli obie strony dają temu pzyzwolenie,to jest wszystko okay.Ale nie akceptujemy pokątnej zdrady.Myślę że każdy doskonale zna swój charakter i osobowość i wie,czy potrafi wytrzymac na dłuższą metę w stałym związku,czy nie.Bo jeśli nie potrafi być wierny swojej miłości,to po co oszukiwać tą drugą stronę i liczyć na to,że się nigdy nie wyda.Po co?Czy nie lepiej jest siedzieć tak samemu i skakać z kwiatka na kwiatek i zmieniac tych partnerów jak skarpetki na nogach,ale nie ranić swojej miłości?Ani u mnie,ani u Wojtka nie ma zmiłuj się i przebacz,jeśli chodzi o zdradę,czy tak zwany skok w bok.Nie ma zdarzyło się.I nie ma,że to pierwszy i ostatni raz.Ktoś ma już taką naturę puszczalską,to ją już do końca zycia będzie miał a związek będzie tylko przykrywką na brudy.Nie przebaczamy zdrady.Pakujemy walizki delikwentowi z obrzydzeniem do niego i już o niczym nie rozmawiamy,ale o tym za ile opuści ten lokal i oby jak najprędzej to się stało i zniknął nam z pola widzenia.A potem tylko ostatnia prośba o usunięcie z pamięci telefonu i komputera numeru i wszystkiego co było związane z nami.I do widzenia panu.Ale nam to nie grozi.Jesteśmy sobie wierni od początku naszej znajomości.Było w tym czasie wiele okazji,do zdrady,ale dobrze że były,bo zaliczyliśmy oboje test na wierność przez to celująco.Nie tolerujemy zdrady.Stały,monogamiczny związek tak.Czy w pracy w rodzinie mówić o swojej orientacji?No niestety mamy dziś nie tolerancyjnych pracodawców.A to wynikia z tego,że zupełnie nieświadomie przyjęli do siebie do pracy seksualne zwierzątka,zwane gejowską ciotą.Charakteryzują one się stylem ubierania na damsko,tam obcisłe legginsy z dziurami.Wystylizowany facet na gejkę.I zamiast zajmowac się obowiązkami zawodowymi,to szukała ona przystojnych i seksownych facetów z dużą meskością na seks w ubikacji.Potem przychodził weekend a ona mówiła o wolnym weekendzie na imprezowaniu gejowskim klubie i seksualnej nocy w darkroomie.Uświadamiała swojego pracodawcę,kim ona jest.Do tego kazała sobie mówić do siebie Mareczka a nie Marek.No więc jak się słyszy od prowadzących firmę handlową takie opowieści,to aż się chce z marszu powiedzieć gejów nie przyjmujemy do pracy.U nas w saloniku pracuje nasz dobry znajomy Marcin.Niedoszły ksiądz kiedyś.Orientacji homoseksualnej.Ale myśmy wiedzieli kogo bierzemy do nas do saloniku.I nie musieliśmy montować ani kamer,ani monitoringu,ani podsłuchów.Wiemy że on w saloniku nie siedzi i nie bawi się przez całą pracę ani smartphone,ani laptopem.Jest skupiony na pracy,na upłynnianiu tego towaru zamówionego przez nas.Na przyjęciu dostaw,spisaniu zwrotów gazet,itd.Na tym,żeby miło i grzecznie potraktować klienta.A klienci są na prawdę różni i tzedba mieć nie raz anielską cierpliwość i stalowe nerwy.Więc mówimy,że nie mówić o orientacji.Nasz pogląd jest niezmienny od zawsze,że orientacja seksualna,to nie tytuł naukowy,żeby się nim szczycić.U nas tylko znajomi,przyjaciele i nasza mama wiedzą o nas.Ludzie których zatrudniamy na stanowiskach handlowych nie wiedzą i nigdy im tego nie powiemy.Co ich to obchodzi z resztą.To jest nasza prywatna sprawa,orientacja seksualna,Nie mówić wszem i wobec o tym,że jesteś gejem.Takie jest nasza odpowied na to pytanie.Co sądzimy o paradach równości?Normalnym ludziom,żyjącym swoim życiem w zamkniętym kręgu dom rodzinny nie jest do niczego potrzebna parada równości.Nie będziemy i nie planujemy otwierania się przed ludżmi ze swoją orientacją seksualną.To nasze taboo i tak ma pozostać.Społeczeństwo doskonale wie,że żyją w Polsce geje i lesbijki i nie trzeba paradować się z tym po ulicach miast.Nie mniej ludzi to mało obchodzi,tak samo jak nas,czy jesteś gejem,lesbijką,transem,czy hetero.Nie chcemy tego wiedzieć.Chcemy widzieć w życiu codziennym,na ulicy tą normalność,to bycia takim samym człowiekiem jak inni ludzie z tym tylko małym haczykiem gay.Jeszcze nie znając Wojtka,byłem w Krakowie na Marszu Tolerancji.Ale nie jako uczestnik,ale jako obserwator stojący z boku i patrzący wtedy poraz pierwszy w życiu na Paradę Równości.I nie to żebym się bał wejść do środka parady,ale ja już tak mam,że muszę wpierw obadać sytuację a potem dopiero wejśc w nią,albo nie wejść.No ale pomimo to,że jestem gejem,to ubliżyło mi patrzenie na przegięte zwierzątka zwane gejowską ciotą,które szły w paradzie,żeby edukować przypadkowych ludzi o tym że one walczą o tolerancję dla gejowskiego seksu w miejscach publicznych i w plenerkach.Że geje tak wszyscy mają,że nie tworzą trwałych związków a ruchają się tylko na prawo i na lewo.Do tego zachowanie niejednego chłopaka jak dziewczyny.Idzie jakby miał conajmniej wibrator w d…Wystylizowany i ubrany jak męska prostytutka.Aż mi się wstyd i głupio zrobiło na takie widoki.Do tego ubliża stojącym na bku obserwatorom,heteryczkom jak ona to powiedziała.Nie.Nie chcemy parad równości i kategorycznie mówimy nie.Prawa mniejszości seksualnej wywalczysz tylko pokazaniem ludziom normalności.Takiej jak my,jak KaDo,jak PIOTR I PAWEŁ.Widząc takie seksualne zwierzątka zwane gejowską ciotą,ludzie od razu są przeciwni legalizacji i związków partnerskich i wszelkich praw mniejszości seksualnych w Polsce.Ale też rzadna ustawa nie zmieni pewnych sterotypów w ludziach i zaściankowości i rzadna parada równości.Marsz Tolerancji jedynie pogarsza i komplikuje całą sprawę,bo pokazuje gejów i lesbijki w złym świetle.A właściwie to oni sami pokazują sobą obraz całego środowiska w złym i nie moralnym świetle.Nie chcemy Parad Równości w Polsce i seksualnych zwierzątek zwanych gejowską ciotą.Nie chcemy na takie obrazki patrzeć.Pomimo że jesteśmy parą gejów,ale normalnych i zwyczajnych i takich samych jak nie jedna para heteroseksualna.Niczym się nie wyróżniamy na ulicy w śród ludzi będąc.Jakbyśmy tylko chcieli,to mogli byśmy wystylizować się na gejkę,ale tylko będąc tam gdzieś w klubie na imprezie a nie na codzień tak.Co więcej,to zgadzamy się z głosami polityków,żeby w kodeksie karnym oddzielić zachowania obsceniczne od uprawiania strikte seksu w miejscach publicznym.Teraz na widok dwóch facetów uprawiających seks w publicznych toaletach w galeriach handlowych,hiper marketach,bramach kamienic w plenerach,straż miejska,policja nie wiele może zrobić.A kiedy będzie to wpisane jako uprawianie nieżądu,bądż seksu w miejscu publicznym i mandat zaczynający się od kwoty 500 złotych,to zaczną się niektórzy ludzie zastanawiać nad pójściem do strikte przeznaczonego do tego klubu,sauny gay,czy zaproszą klienta do domu.Tak samo powinno karać się mandatem i pracami społecznymi na rzecz galerii handlowej,za pisanie anonsów seksualnych na ścianach kabin ubikacji i za wyddziubywanie dziur w ściankach działowych kabin.Zniesmacza nas taki widok w ubikacji.Stało się to bardzo powszechne.Wiemy,że pewnych ludzi za image,za wygląd nigdzie nie pzyjmą do pracy i dobrze,że nie przyjmą i dlatego muszą seksualnie zarabiać na życie.Nie mniej nie chcemy takich FUJ…seksualnych obrazków w miejscach publicznych.Napiętnować takie zachowania i karać,karać i jeszcze raz surowo karać.Normalność a nie Parada Równości zmienia stosunek zwykłych ludzi do gejów i lesbijek.Myślę,że my jakbyśmy na tym etapie powiedzieli nawet tutaj na wsi o swojej homoseksualnej ludziom,to nie rzucali by w nasz dom jajkami,nie pikietowali by,że zaraza homosekualna pomiędzy nimi mieszka a przymknęli by oko i powiedzieli,że wcale ich nie obchodzi nasza orientacja seksualna a to że jesteśmy tacy sami normalni jak oni i nie krzywdzimy nikogo,nie obrażamy nikogo a żyjemy w zgodzie z innymi ludżmi i takiej wiejskiej harmonii.Odpowiedzieliśmy na pytania wyczytane przez PIOTRA I PAWŁA na youtube.Oczywiście każdy ma prawo z nami się nie zgodzić,ale takie jest nasze zdanie.I tu nie chodzi o tolerowanie pewnych zachowań,ale na pokazanie tej normalności z małym haczykiem gay.I TYLE. :-D :-D

NO I MIŁO LECI TA NIEDZIELA.TYDZIEŃ TEŻ MIŁO I DOBRZE ZLECIAŁ.UF…

Witamy serdecznie.Jesteśmy już po obiadku,to mamy czas żeby coś napisać na spokojnie na blogu.No bo wróciliśmy z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia z Krakowskich Łagiewnik.Pogoda dzisiaj nie nastraja do wyjścia z domu,ale nie umiemy siedzieć w jednym miejscu w domu tak ot przed telewizorem. Mama tak lubi.Filiżanka z kawą,jakies ciasteczka,albo ciasteczko i sobie patrzy.Nogi wyłożone do przodu.Jakieś pestki słonecznika,czy dyni,albo jakieś orzeszki do dziubania.Wojtek zwykle wodę z solą i drobno zmielonymi muszelkami i algami z morza martwego,taki oryginalny a nie pseudo z marketu produkt jej wstawia w miseczce plastikowej i wkłada jej nogi do niej.Kostkę mydła Biały Jeleń dodaje na kilka minut a potem wyjmuje mydło i nogi jej się od moczą.Potem po wyciera jej nogi i nasmaruje balsamem do stóp całe nogi i nałozy kapcie.I tak nic się nie stało.Mama cieszy się że aż tak o nią dbamy.I jak tu wyrzucić z domu własnego syna,wyrzec się jego tylko dlatego że jest gejem?-pyta.Taki sam człowiek jak tamten a nawet o niebo lepszy.Mamy olbrzymi szacunek do mamusi.Straciła męża.Tyle dziesiąt lat była z nim razem.Co sobie on wypił,to sobie wypił.Ale ona mówi że mężczyzna to tylko polać umie,ale taki to już mężczyzna jest.Ważne że jej tylko wody nie lał a wypłatę przynosił jakąś i czasem ukochał.Śmiejemy się,że w tym wieku,to już się czasem ukocha już.Chociaż różnie to bywa.No wy młodzi,to jesteście pełni życia,to się możecie kochać ile Bozia wam da.No to kochamy się na ile czas pozwala i obowiązków masa.Ale uczucie wyrażamy na różne sposoby sobie w ciągu dnia.I jakoś nie ciągnie nas do tego,żeby chodzić razem za rączkę,czy całowac się na ulicy.Chociaż zdarzają się takie sytuacje,ale to spontan i w samochodzie ma miejsce a nie na ulicy.No bo wczoraj oglądaliśmy z Błażejem i Markiem taki reportaż o gejach za granicą.I potem komentarz polskich gejów dotyczący braku tolerancji,braku ustawy o związkach partnerskich,itd…To my jako geje nie czujemy potrzeby obnoszenia się z naszą orientacją.Dla nas nie jest istotna orientacja u ludzi a to czy mają dobrze poukładane w głowie.Jaki poziom reprezentują w życiu?Co wnoszą w tą polską rzeczywistość?Bo jak wnoszą tylko wyimaginowany,wystylizowany na laskę wygląd ci faceci i tylko seks w miejscach publicznych,plenerki,to jak dla mnie,to próżni,puści ludzie.Czy potrafią kochać z odwzajemnieniem i zakochać się na całe życie a przynajmniej na długo?To są krytertia,którymi my się kierujemy.A to czy on jest gejem,czy lesbijką,czy bi seksem,czy transem,nas nie obchodzi.A pewnych,dziwnych,niemoralnych zachowań my jako geje nie tolerujemy i nie damy nigdy im przyzwolenia.Normalność w życiu według nas musi być zachowana.A co do związków partnerskich?To uważamy że powinny one nastać,ale tylko dla osób homoseksualnych.I oczywiście z zachowaniem takich samych praw jak para hetero.Nie umniejszając lesbijek i gejów,tylko za to że potrafią kochac i się zakochać i chcą budować związek,rodzinę z tym małym haczykiem tylko gay.No bo oni inaczej nigdy nie będą mogli.A tak wczoraj Błażej dopiął.A kużwa.A zobaczyła by nie jedna hetero rodzina,że geje bardziej niż oni potrafią się kochać i szanować.I że nie zmieniają tych partnerów jak rękawiczki,wbrew obiegowej opini.To heterycy żyją na codzień bardziej rozwiążle niż geje.Tak żeby nie było w życiu nudy i monotonii.A stały związek to dla nich monotonia i wieje nudą na kilometr.I tylko biedne te dzieci a właściwie bachorki a nie dzieci.Produkt,który wyprodukowała ta młoda,bądżmy grzeczni dziewczyna.Ciśnie się tylko Błażejowi dodać.I tu z tym panem nie pozwolono mu rozmawiać,bo on jest be.Tutaj temu nowemu panu kazano mówić tato.Tu znowu jakiś inny pan i wójek…I głupieje to dziecko.I jak mówimy o normalności,to gdzie tu normalność?A nie raz jak tak patrzymy na te zakatowane dziecko w telewizji,to mama nasza się pyta,dlaczego nam nie mogą dać takiego nie kochanego dziecka.Ten właśnie produkt seksualnej firmy zwanej laska.Świetnie Błażej to określił.Nowy produkt seksualnej firmy zwanej laska.Bo czy ja wiem,czy dziecku aqż tak bardzo jest potrzebni kobieta i mężczyzna?Dla dziecka ważne jest to,że ma kochających rodziców i że jest w tym domu chciane.Że przyszło na świat jako efekt miłości dwojga ludzi i było zaplanowane na całe życie.I że jest chciane i kochane.To tak się utarło w Polsce tylko,że ma być kobieta i mężczyzna jako mama i tata.Ale ma być fizycznie a nie tylko na zdjęciu w albumie,czy na smartphone.I nie tylko gościem w domu co wieczór.Ale tym rodzicem,który siedzi z dzieckiem i odrabia lekcje.Rozmawia dużo z dzieckiem i odpowiada mu na bardzo nawet czasem trudne pytania.Bo dzisiaj telewizja,internet i starsi koledzy mają dla niego czas i oni odpowiadają na jego pytania.Często to się nie najlepiej kończy dla dziecka.Ale co tu dewagować,kiedy sami widzieliśmy jak z dworca kolejowego w Gdańsku z pośód ćpunów i metali wyłowili policjhanci młodą nastolatkę i zawieżli ją do centralnej Polski do domu,do rodziców.I pytanie policjantów:Jak dawno temu widzieli swoją córkę?I odpowiedż:My proszę panów mamy swoje życie,ona swoje.A co ona tam sobie robi,to my nie wnikamy.Tak jak nie zyczymy sobie,żeby ona wnikała co my porabiamy.Każdy z nas ma  swoje życie.Wolność.A czy pańswtwo wiedzą,że córka nie ma 18 lat?A nie interesuje państwa w jakim towarzystwie ona przebywa?U nas się bezstresowo wychowuje dziecko i panom wara od niej i od nas.Tak chcemy.Tak więc mówimy,że jeśli była by taka możliwość wychowania przez parę jedno płciową dziecka,to jesteśmy na to gotowi.Na pewno dali byśmy mu to wszystko,czego nie dostało u swoich biologicznych rodziców.Udowodnili byśmy niejednej parze hetero,że potrafimy lepiej niż oni je wychować i ma i ciepło i miłość i normalne warunki do rozwoju i kształcenia się.A to czy ono będzie miało w przyszłości żonę,czy partnera a może pójdzie do seminarium duchownego,albo zakonu,czując na prawdę powołanie,to pozostawili byśmy jemu.Wspierali byśmy go w tym czego on sam chce w życiu.I na pewnno jak siebie na wzajem i naszą mamę i nasze zwierzęta kochali.No ale żyjemy w Polsce.Pomimo że jesteśmy członkiem Unii Europejskiej,to żyjemy w zaściankowej i pseudo katolickiej Polsce.Wszystkim ministrom tego rządu i parlamentarzystom PiS,chciałem powiedzieć to samo.Żyjemy w pseudo katolickim kraju,więc niech zostawią ich przekonania religijne sobie samym a tabletki przed,dopuszczą bez recepty do aptek jak w całej UE jest.Tak samo prawo do aborcji,czy eutanazji.Lepiej według nas,żeby się nie narodził ten produkt zwany dzieckiem,niż miałby potem taką jak na codzień się widzi gehennę przechodzić.Wpierw ludzi trzeba nauczyć moralności i zasad funkcjonowania rodziny a potem mówić o czymś więcej.Naszym zdaniem rzaden minister nie może być adwersarzem sumień społeczeństwa.To każdy z osobna będzie w duchu swojego sumienia decydował i on za to przed Panem Bogiem kiedyś odpowie.Wszystko według nas powinno być dostępne i na wyciągnięcie ręki i w takiej cenie,żeby zniszczyło a nawet zmiażdżyło jak walec podziemie.A człowiek wybierając zło,świadomie poełnia grzech i świadomie dopuszcza się tego.I on jest temu sam winien a nie minister dopuszczający ustawę w życie.On może postawą swojego życia pokazać swoją wiarę i bardzo pięknie jak to zrobi.Ale nie tylko tak na pokaz i do kamery,co jakoś się ogólnie przyjęło w Polsce.Dla siebie i swoich bliskich niech to zrobi.Udowodni że można.My udowadniamy naszym blogiem że można normalnie żyć w harmoni,szacunku i milości.Mamy cichy związek partnerski i obrączki na palcach.Wiemy że nie ma on mocy prawnej.Ale czuliśmy taką potrzebę potwierdzenia naszej miłości i przy pieczętowania jej,to zrobiliśmy to.I tak nam ze sobą dobrze jest razem,że nic byśmy w swoim życiu nie zmienili.Siebie na wzajem na pewno nie.Życzymy dużo miłości wszystkim i wiosny na twarzach,jak na dworzu nie może jeszcze być.I wszystkiego co dobre.TYLE. :-D :-D

TŁUSTY CZWARTEK I OBŻARSTWO LEKKIE.

Witamy.Ileż tych pączków można zjeść.Dajcie se ludzie siana.No fakt,że domowej roboty pączki a nie kupne są wyśmienite.No Wojtek już od samego rana zabrał się za wyrabianie ciasta na pączki.jak zaszedłem do kuchni,to masakra.Cała kuchnia pełna pączków.Juz na szafkach i na ławie brakło mu miejsca.A mówiłem mu,żeby tam zagniótł ciasto wg.przepisu na dwadzieścia sztuk pączków.Ale jemu mów a on i tak swoje zrobi.Ale pomimo że palcem robił dziurkę na marmoladę a potem ręcznie sklejał jak pierogi,to udały się.Mama mu we wszystkim pomagała i uczyła się od niego.domowe pączkiNa początku wykładał je z mamą na talerze a potem już do dużego garnka układał i na blachę do pieczenia ciasta do piekarnika.No i po obiedzie wyjechaliśmy autem z pączkami.Wpierw do staruszki sąsiadki,która sama sobie siedzi w chałupce.Bardzo poruszona była naszymi odwiedzinami.Daliśmy jej dwa pączki,posiedzieliśmy z pół godzinki i pojechaliśmy na Kraków.Każdy pracownik u nas pracujący dostał od nas pączka.Wszystkie sprawy związane z handlem rozwiązaliśmy i zawitaliśmy w kiosku u Błażeja i Marka z pączkami.Chłopaki nawet dają sobie radę we dwójkę.Ale po co tam siedzieć we dwójkę w takim małym kiosku,to ja nie wiem.Jeden by przyjechał w ciągu dnia z domku z obiadem.Tak jak u nas w saloniku kiedyś to było.Ale nie wytłumaczysz im,bo oni mało jadają i chcą sobie razem być i tyle.No to daliśmy im całą papierową torebkę pełną pączków.Boże.Marek zaglądnął do środka i oniemiał że aż tyle tego,że oni tego wszystkiego nie zjedzą.Raz do roku można.Codziennie się tak nie je w końcu.Postaliśmy za okienkiem dłuższą chwilę i porozmawialiśmy.Ruch nawet mają,to dobrze.Niech się chłopaki rozwijają.Mówili że w niedzielę deszczowo ma być,to by do trzeciej siedzieli tam w kiosku a potem by wpadli do nas na dobry Uf…obiad.Dużo dla nas dobrego zrobili i w wielu rzeczach nam pomogli i nie raz będą nam potrzebni,to nie sposób im odmówić.Mama nakarmiła Tawarisza pączkiem przed chwilą i kota.Smakowaly im.Ja już nic nie jem.A te co zostały pączki,to będą na niedzielę jak przyjadą chłopaki.Basta.TYLE. 8-O :-D :-x

ŚWIĘTO ZAKOCHANYCH MAMY CO DNIA,ALE MIŁY TEN DZIEŃ I POTRZEBNY.

Witamy.Przepraszamy że przez tak długi czas nic nie napisaliśmy,ale dużo pracy mieliśmy i w handlu,no bo wszystko ruszyło ze zwiększoną siłą.Poza tym nasz ogród wymaga pielęgnacji,żeby późną wiosną i latem potem cieszył nasze oko pięknymi kwiatami,paletą barw która jak się z daleka popatrzy przyciąga pięknem.No i zapachami,które czuć jak się siedzi blisko altany i blisko kwiatów.Zaczniemy jednak od 14 lutego,czyli dnia zakochanych.Rano w ten dzień już o czwatej byliśmy na nogach.No bo trzeba było odwiedzić giełdę kwiatowąach drugiego końca Krakowa i po kupić cięte tulipanki i róże i trochę kwiatów doniczkowych.No i zajechać do saloniku i do kiosku i po wkładać w wiadereczka z wodą.Oczywiście wstążki czerwone i folie ozdobne też musiały być.A potem znowu w ciągu dnia trzeba było nam tam Marcinowi towarzyszyć,bo ruch miał dość duży.A tu gazety a tu kanapki.Tu papierosy z filtrem.Tu ktoś coś do e-papierosa potrzebuje.Totalna niewyróba by była dla niego.I jeszcze kwiaty.Ale daliśmy razem radę.Był dzień na pełnych obrotach,ale opłacało się.Do tego wizyta straży miejskiej z zapytaniem czy mamy pozwolenie na sprzedaż kwiatów i żywności pakowanej.Ale mamy ryczaut i wpis do działalności gospodarczej o różnej działalności handlowej,więc spoko.I tak patrzyliśmy na tych chłopaków,którzy swoim laskom kupowali tego tulipana,czy różę i myśleliśmy czy oby to jest miłość na całe życie,czy jak teraz powszechne przejściowa,pozytywna znajomość i w ten dzień tak wypada tego kwiatka kupić.No ale z punktu widzenia nas handlowców,to co to nas obchodzi.Ważne że interes się kręci i tyle.Nie mniej świeże,cięte kwiaty robią większe wrażenie niż te zdechnięte prawie przy kasach marketów.Jednak w pamięci na zawsze pozostanie zdarzenie z przed kilku lat,kiedy pojechaliśmy po kwiaty w dzień zakochanych na giełdę kwiatową.I Wojtek,który dał mi wytłoczki z doniczkowymi kwiatkami wiosennymi i kazał mi iść do samochodu,że on już zapłaci i w ogóle.Za chwilę patrzę a tu sam kwiatek w doniczce zmierza do samochodu.Jeszcze on nie wysoki,to go zza tego kwiatka widać nie było.W saloniku stanęło owo prze piękne Anturium w doniczce.Ludzie gigantyczne kwoty dawali za nie.Istna aukcja.Patrzyłem na Wojtka a on w końcu wyjął mały kartonik i nakleił na doniczkę z lekka zdenerwowany i napisał drukowanymi literami czarnym flamastrem na owym kartoniku:DEKORACJA.Więcej o nic nie zapytałem już.Po pracy,bo wtedy jeszcze sami sobie siedzieliśmy w saloniku,pojechaliśmy do domu.Oczywiście owe Anturium delikatnie wcisnął pomiędzy siedzeniami,żeby nic mu się nie stało i w domu mi wręczył z wyrazami wielkiej miłości i mega pocałunkiem.Jak stałem,tak aż sobie usiadłem.I dziś już stoi o wiele większa roślina niż wtedy w glinianej donicy i zawsze z początkiem lutego wypuszcza trzy badylki z których wychodzą trzy czerwone serca.anturiumKiedyś była taka mała roślinka z dwoma kwiatami a teraz są już trzy i rozrosła się nam trochę.Wiem.Pewnie wszystkim się ono jak i kalia kojarzy z wieńcem pogrzebowym.A ja widzę trzy kochające serca i zawsze miło się na nie patrzy.A tego roku to handlowaliśmy do godziny dwudziestej.Jeszcze mama zadzwoniła zaniepokojona o nas,czy wszystko w porządku.No ale efekt taki,że trochę róż nam zostało.A Wojtek w związku z tym podjechał do kwiaciarni w ciągu dnia i dokupił wszystko co potrzebne do zrobienia ślicznego bukiety.Pomimo że nie ma kursów florystycznych ukończonych,to jednak ładnie mu to wyszło.kosz-z-50-czerwonych-roz-Nie staram się policzyć ile tych róż w tym koszu wiklinowym jest,ale mega piękne i oby jak najdłużej się utrzymało.A nawet,to ten kosz i kokarda zostaną na zawsze i posłużą do czegoś.Mama dostała taką tandetny jasiek w kolorze czerwonym z białym napisem I’LOVE i masę buziaków i przytulasów.Bardzo poruszona była.Bo nikt wcześniej,nawet nie żyjący mąż nie kupił jej niczego w prezencie.No ale tam na Ukrainie inna rzeczywistość i bieda,to zrozumiałe.Ale i tam też można coś niewielkiego i niedrogiego wymyśleć i sprawić bliskiej osobie niespodziankę.Oczywiście jak się chce i ruszy głową choć trochę.Tak na prawdę to Walentynki my mamy co dnia.Co dnia mówimy sobie kocham.Co dnia w rozmaity sposób wyrażamy miłość sobie na wzajem.I trochę nie pasujemy do dzisiejszej rzeczywistości,bo już trochę czasu upłynęło a my dalej jesteśmy razem i nie myślimy o zmianach,kiedy społeczeństwo nasze jak rękawiczki zmienia tych partnerów,czy partnerki,bo znudziło się,po monotonia już wdarła się,bo czas na coś nowego.U nas stale jest coś nowego,więc o monotonii nie ma mowy.Ale zapisano na czerwono ów dzień,to jest i uczciliśmy go na swój sposób.Miło było.Waldek tydzień temu odjechał z Maćkiem od nas trochę zniesmaczony.No bo Wojtek nie dał sobie narugać.Jak on nie ma pomysłu na życie i siedzi i myśli że samo do niego przyjdzie i zapuka i powie weź mnie,to nie dziwota że potem mówi że my to już zwariowaliśmy na punkcie pieniędzy,bogactwa.Że już sami nie wiemy co byśmy chcieli.I tylko wożą dupy po Izraelu a nie jedni ludzie głodują i na chcleb nie mają.Ale co to kogo dziś obchodzi?Na co Wojtek odpowiedział,że już za niedługo będziemy 24 karatowym złotem jak oligarchowie na Ukrainie,czy bw Rosji wykładać mieszkanie i malować i ozdabiać.I złote klamki i żyrandole.A banknotami 500 złotowymi będziemy elewację domu tapetować,żeby było zgodnie z programem rządowym 500+.Ale jak odjechali busem,to ja Wojtkowi powiedziałem tylko tyle.Jakby na prawdę chcieli,to dawno by znaleźli jakiś pomysł na życie.Żyjemy,jesteśmy,więc na ile by nam czas pozwolił i na ile byśmy potrafili,to byśmy im pomogli,doradzili a nawet dołożyli od siebie cegiełkę.Tacy jesteśmy serdeczni ludzie.No ale oni wolą zazdrościć i dalej żyć swoim scenariuszem praca-dom i dom-praca.Też taki scenariusz mieliśmy,ale myśleliśmy oboje głowami jak wyjść z tego planu filmowego na inny plan.I z obawami i niewielkimi pieniędzmi wtedy zrobiliśmy ten krok do przodu.Po Walentynkach na zajutrz pojechalismy na giełdę kwiatową ponownie i kupiliśmy cięte róże i tulipanki,ale już w mniejszych ilosciach i powoli one schodzą. :-D :-D Po tym całym walentynkowym wariactwie,pojechaliśmy kilka wsi dalej do Centrum Ogrodniczego z sąsiadką z naszej wsi.Pozytywna kobieta,bo nie raz jak szła do siebie koło naszego domu,to zadzwoniła gongiem i weszła na ogród i nam po doradzała co do tuji,choinek,ale i podpowiedziała jakie kwitnące kwiaty kupić,żeby wiele lat były i ładnie kwitły.Więc ona nam doradziła do spryskania preparat firmy BAYER o nazwie Decis.Decis_100_ml_BGOna go już kilka lat stosuje i mówi że nawet mucha nie siędzie.Poza tym kupiliśmy rozmaite nawozy.Firma SUBSTRAL jest znana z nawozu do kwiatów doniczkowych i sprawdziła się u nas w domu.Dlatego widząc tam tej firmy nawozy do roślin i krzewów ogrodowych,to od razu kupiliśmy po kilka wiadereknawoz-do-roslin-ogrodowych-5-kg-substral,largeNawoz_do_roslin_ogrodowych_Substral_Osmocote_5_kg-615710-91682Do tego kila worków nawozu siarczanowo-magnezowegosiarczan-magnezu-5kgDo tego nawóz do Iglaków kilka opakowań na razie.Nawóz_tuja_1kg_flatOczywiście kory kila dużych worów.Oczywiście jak największy zraszacz do roślin mieli,to kupiliśmy.Do tego Wojtek kupił kilkanaście torebeczek nasionek różnych roślin kwitnących,które były przy kasie dostępne.No i pani oczywiście swoje produkty tam wzięła.I już w czwartek od rana zabraliśmy się do pracy.Mama się tylko zamartwiła,że w samych polarkach tylko wyszliśmy na dwór.Ale inaczej jest jak się siedzi na łąwce a inaczej jak się jest w ruchu cały czas.Tak że po pryskaliśmy rośliny wszystkie tym preparatem rozcieńczonym z wodą.Potem rozrobiliśmy nawózy do kwiatów i wlewaliśmy w konewkę i bardzo obficie podlaliśmy wszystko,że niewiele tego nawozu zostało nam,że musieliśmy w internecie znaleźć takie same produkty żeby pokazać co kupiliśmy.I jeszcze na raz nam zostało tego preparatu.No w zeszły weekend już po odkrywaliśmy po zimie rośliny i różę pnącą za oknem sypialni.Oczywiście te nie zniszczone folie i papiery zostawiliśmy do kolejnej zimy.Po przycinał Wojtek w choinkach i tujach te martwe gałązki.Zasiał już te nasionka z torebek i wbił patyki z nazwą rośliny,żeby wiedzieć co to jest.Z resztą u nas jak w ogrodzie botanicznym,przy większości roślin są małe tabliczki z nazwą roślin,czy drzewka.Trochę zmarniły się naskalniaki i nie atrakcyjnie ziółka wyglądają.Ale monitorujemy je codziennie.Jak nie,to się je wykopie i coś innego da w to miejsce.Dwie róże pustynne nie wkopujemy jeszcze do ziemi,no bo one ciepło lubne a noce i ranki są jeszcze cimne,więc nie za ryzykujemy.Na pracowaliśmy się.Woda w oczku wodnym odmarzła.Też kupiliśmy specjalny nawóz do niej i wlaliśmy.Oczywiście wcześniej 1/3 wody odpuściliśmy do ogrodu wężem i uzupełniliśmy świeżą.Na razie to pusto wygląda.Na dworze cały dzień dziś drobny deszczyk padał i ponury dzień. :-D :-D W tygodniu odwiedziliśmy starszą sąsiadkę,bo nabiał nam się skończył.Ale pani się dość dobrze trzyma jak na swój wiek.Do kościoła nie zajdzie,bo za daleko,ale ogląda mszę świętą w telewizji i to jej wystarczy.A my do środy teraz będziemy siedzieli w saloniku sami,bo Marcin potrzebuje mieć trzy dni wolnego.Ale nie płaczemy z tego powodu.Będzie dobrze.Na razie tyle,bo omlet z pieczakami,szyneczką,oliwkami i żółtym serem już Wojtek zrobił,bo czuję zapach.Po małym piweczku do tego strzelimy i git.POZDRAWIAMY SERDECZNIE.Wojtek i Mariusz.

PRZEPIS NA PUSZYSTE CIASTO DROŻDŻOWE I NIE TYLKO.

Witamy.Pozdrawiamy serdecznie wszystkich czytelników naszego bloga.No niestety Jurku,ale nie dane nam było nauczyć się jeździć na rowerze,dlatego pozostają tylko spacerki po wsi.A teraz podobno będzie już powoli coraz cieplej w ciągu dnia,to będziemy mogli sobie iść na spacer po ogarnięciu wszystkich domowych obowiązków i firmowych.Na razie siedzimy i rozmawiamy z Waldkiem i Maćkiem.Oni twierdzą że jesteśmy wielcy państwo nowo bogaccy i sami nie wiemy co z tymi pieniędzmi zrobić,to jedziemy do Izraela.A tyle biednych,chorych dzieci czeka na dar serca.Otóż dużo ludzi z Polski już nie siedzi w czterech ścianach a wyrusza w piękne zakątki Polski,czy świata.Zmieniło się trochę podejście do życia,kiedy wylecieliśmy z tej komunistycznej klatki PRL.No my nie jesteśmy gorsi od innych.Dorównujemy większości i nie odbiegamy od nich.Może tylko z tym wyjątkiem,że nie jedziemy za granicę strikte leżeć na plaży i potem chwalić się opalenizną a zwiedzać,podglądać życie innych ludzi.Ich kulturę,zachowania.A przede wszystkim zabytki i piękno tamtego kraju.To nas odróżnia od reszty.Jedziemy niczym podróżnicy.Mama zrobiła UF…bo męczący ten wyjazd trochę dla niej był.Ale zobaczyła trochę świata dzięki temu.A tak co by widziała?Lotnisko,mieszkanie i plażę i morze i rzeczywistość z za okna pojazdu?Nudne to jak dla nas.A to że mamy przyjaciół w Tel Avivie,to plus,bo już nie płacimy za hotel i zawsze jesteśmy tam mile widziani.Wyznania nie mamy zamiaru zmienić,ale jak tylko możemy iść śladami Jezusa,to czemu nie.I też tak nie możemy sobie pozwolić na częste wyjazdy tam,bo też mamy tutaj mega płatności.Przede wszystkim to wypłacenie do końca roku tego domu.To najważniejsze dla nas.A potem będziemy myśleli co dalej.Chociaż w trakcie już nie brakuje nam pomysłów na to dalej.A zdarza nam się czasem oglądając jakiś reportaż w telewizji o chorym na rzadką chorobę dziecku zrobić fotkę numerowi konta na dole ekranu telewizora i zrobić potem przelew internetowy bezpośrednio na jego konto,na konto tej konkretnej operacji,którą musi przejść za granicą.Nie mamy zaufania do rozmaitych fundacji i mamy prawo.Nie mniej każdy z rodziców powinien się zastanowić dzisiaj,czy stać go na posiadanie dzieci,czy tylko na założenie prezerwatywy i wzięcia tabletki przed.Po co potem ma dziecko przechodzić koszmary,czy nędzę.Dzisiaj są niestety takie niemiłosierne czasy,że wszystko srodze kosztuje.I raczej nikt się dziś cudzym losem nie przejmuje aż tak za nadto.A trudno że ktoś przepraszam za brzydkie słowo naprodukuje dzieci a my je mamy za niego i za jego brak odpowiedzialności chować.My też nie mieli byśmy tego co mamy,gdybyśmy nie ruszyli gowami oboje i nie poszli na leasing z towarem w saloniku i nie zaciskali nie raz pasa.Był w naszym życiu taki okres biedy,totalnej biedy.Ale walczyliśmy o to,żeby się to wszystko wypłaciło.A potem jak się wypłaciło i wyszliśmy na zero,to nie siedzieliśmy z założonymi rękami,że to już mamy i to nam wystarczy.Cały czas myśleliśmy co jeszcze w tym saloniku by się mogło znaleźć z asortymentu.A potem pomysł na kolejne wózki z obwarzankami krakowskimi.A potem przypadkiem Błażej natrafił na stojący,pusty kiosk RUCHU.I też zasadnicze pytanie,czy oby dlatego stoi on pusty,bo tu kijowa lokalizacja jest i mały ruch i mały utarg?Też prawie miesiąc chadzaliśmy w różnych porach dnia i obserwowaliśmy przepływ ludzi.Nie że tak od razu porwaliśmy się na niego.A jakby się okazał martwym punktem,to co?Zainwestujesz kasę w wynajem i w towar a okaże się że musisz do niego tylko dokłądać i nic więcej?Więc to nie jest tak,że siedliśmy z założonymi rękoma mówiąc że tyle tylko możemy i że państwo polskie ma nam dać z urzędu kasę.Nigdy,nikt nam nie dał ani jednego grosza.Wszystko sami zapracowaliśmy i mamy.Nie rozumię ludzi,którzy uważają,że od tego są instytucje pomocy w państwie,żeby od tak,za darmo dawały kasę.Instytucje te powinny dawać kasę,ale tytułem na start.Na zasadzie,że ktoś rzeczywiście chce wyjść na prostą i tylko trzeba mu podać rękę przez kilka miesięcy a potem to jak stanie na nogach,to zapewnić pracę i w miarę tanie mieszkanko na wynajmie.A potem już zabrać mu pomoc finansową i kazać mu samemu pod swoim kątem szukać rozwiązań na życie,na to dalej.Bo teraz jak widzę PiS staje się być taką świecką Matką Teresą z Kalkuty.I będzie tworzyć się patologia społeczna,kolejna już,bo ludzie oduczą się chodzić do pracy.No bo po co chodzić do pracy,kiedy państwo daje kasę za darmo.Nikt nam złamanego grosza nie dał.Rachel i Mark 30% że nam umożyli długu?Wcale nie musieli.Ale widzieli jak dużo płatności jeszcze mamy przed sobą i widzieli naszą pracowitość i zaangarzowanie.No bo kiedy widzi się zaangarzowanie i pracowitość i widzi się,że nie wszystko komuś się udaje a chciałby,to aż chce się pomóc.Nie darmozjadom takim jak Ferdynad Kiepski z serialu.Najlepiej jest zasiąść w fotelu z browarem w ręku i pwoiedzieć że wszystko mnie boli i że z moim wykształceniem nie ma dla mnie pracy.A czy nie lepiej znając siebie i swoje możliwości,pomyśleć co ja w życiu mogę robić.Albo na czym ja,konkretnie ja,mogę zbić pieniążek?Nas cieszyło jak wspólnie razem odnosiliśmy sukcesy.Jak stanęliśmy jako sprzedawcy w naszym saloniku.Potem jak remontował się dom na wsi,też nas cieszyło,że wreszcie nie będziemy wynajmować tego mieszkania w bloku od kogoś a będziemy mieli coś swojego.W trakcie też kupiliśmy za okazyjną cenę te dwa pokoje w bloku,które wynajmowaliśmy.Teraz tam Błażej z Markiem mieszkają.Będzie ich kiedyś stać na wypłacenie tego mieszkania na swoje,to zakomunikują nam o tym.Nie mówimy nie.Pewnie że równie dobrze mogli byśmy powiedzieć że nie,że wolimy wynajmować i mieć stale kasę za wynajem.Ale nie jesteśmy zachłanni na pieniądze.Powiedzą że stac ich na ratalne wypłacanie tego mieszkania,to się dogadamy z ceną.No na pewno za bezcen nie sprzedamy tego mieszkania.Ale na korzystnych warunkach dla nich,to na pewno.A czy jesteśmy nowo bogaccy?Nie czujemy się takowymi.Czujemy się normalnymi ludźmi.Dzisiaj dużo ludzi ma swoje biznesy.Mniejsze,większe,ale ma.Więc nie uważamy tego za synonim bogactwa.Po prostu.Jesteśmy na swoim i tyle.Dzisiaj każdy jak pomyśli rozsądnie głową,to może mieć coś swojego.Każdy.Z resztą każdy rozsądny człowiek widząc jaki wyzysk jest totalny na rynku pracy,powinien pomyśleć o czymś swoim.Po śmierci taty,też myśleliśmy długo nad tym,czy możemy sobie pozwolić na przyjęcie naszej mamy u nas w domu.Kwestie czasowe to marginalna sprawa,bo nawet jak wyjeżdżamy na Kraków,to ona sobie zostanie w domku sama i zajmie się tam czymś.Pomoże nam w przyrządzeniu obiadu a nie rzadko nas wyręczy z obiadem.To miłe z jej strony.Szacun wielki dla niej.Dla nas finanse były tym głównym wyznacznikiem.To czy stać nas będzie na utrzymanie naszej mamy.Będąc na Ukrainie w święto zmarłych,poszliśmy po święcie w zwykły dzień do banku i tam zlikwidowaliśmy jej konto.Byliśmy w urzędzie takim jak nasz ZUS,który wypłaca jej emeryturę,żeby złożyć dyspozycję przelewu na konto w banku w Polsce.Śmieszna kwota jest przeliczana z Chrywny,bo 256 złotych i ileś tam groszy.Taką emeryturę ma nasza mama.Nie wymiawiamy jej tego i śmiejemy się tylko że za internet i telewizję cyfrową zapłaciła ze swoich,to może oglądać ile chce telewiozor.No i ogląda telewizor na rozmaitych kanałach a my jak mamy tylko czas,to dołączamy się do niej,jak ogląda coś ciekawego.Ale też ciebie Waldek stać by było na taki luksus sprowadzenia rodziców do Polski,jak już będą na emeryturze.Tylko ty wolisz iść do pracy i po pracy wrócić do domu i tyle.Rachel w Tel Avivie miałby etat pracy za na pewno inne pieniądze niż tu w Polsce.Ale musiał byś być z zawodu fryzjerem i do tego pracującym w swoim zawodzie i znającym fach i znającym język angielski.Angielski to dziś podstawa.I jak tylko możemy,to mówimy ludziom o nauce tego języka.W poniedziałek popołudniu już zaczynamy intensywne konwersacje z angielskiego u naszego znajomego Michała.Co to nam daje?A no to,że pojedziemy choćby do Izraela i możemy swobodnie się dogadać ze wszystkim.Nawet u lekarza w klinice,też no prawie na spokojnie się dogadaliśmy.Utknąłeś chłopie w jednym,martwym punkcie i masz wielkie pretensje i żale,że inni się rozwijają i nie chcą być tacy sami jak ty i klepać biedę wciąż.Pomyśl,prze analizuj w czym mogli byście się rozwinąć bardziej.Twój facet jest inżynierem architektem przecież.Może w tym kierunku mogli byście spróbować na swoim coś?No nie wiem co wam powiedzieć mam.Działalność handlowa pochłania u nas mnóstwo czasu.Też ktoś mógłby powiedzieć,że nie chce tak,bo mało czasu dla siebie jest.Mógłby.Ale my nie narzekamy na to.No może na początku było nam przykro.Ale mieliśmy cele i bardzo silną motywację.Cele to mamy i dziś kolejne.I one są dla nas tą siłą napędową wszystkiego.To dlatego że mamy mało czasu dla siebie,na zupełne pierdoły,to co jakiś czas sprawiamy sobie tą przyjemność wyjazdu do ziemi świętej.No nie wiem,ale myślę że lepiej chyba zrezygnować z codziennych pierdołek na rzecz tegop co dochodowe i potem chodzić i zwiedzać ciekawe miejsca,niż siedzieć po pracy bezczynnie i narzekać,że jest źle i nie dobrze.Może kiedyś tak będzie,że będziemy mogli sobie bezczynnie siedzieć i nic nie wykonywać a reszta sama będzie bezbłędnie szła.Ale gdzie tam.Znając nas,to my nie potrafimy bezczynnie siedzieć.Nawet w domu a zawsze coś musimy zrobić.Za to mama może sobie na spokojnie siedzieć na narożniku w salonie i patrzeć na telewizję,albo na ptaszki.Z resztą ona się nimi zajmuje,co widać.Karmi je tak od serca.Bo potrzebne wam jeszcze te papugi na nieszczęście-stwierdził Waldek.No wiesz.Przy błąkała się do ogrodu jedna papużka nierozłączka czarnogłowa.Mogliśmy ją zostawić tam i nie zwracać na nią uwagi.Ale ja mam dobre serce,więc przygarnąłem ją.Kurtką nakryłem,żeby nie uciekła i potem sprytnie złapałem w ręce.I dobrze że mamy ten samochód,bo co byśmy zrobili.A tak fruwała po domu papużka a myśmy pojechali do Centrum Zoologicznego pzy Centrum Zakopianka i tam kupiliśmy i dużą wolierę i całe wyposażenie do niej.No i ziarna na początek.Teraz to my kupiliśmy na wagę na Starym Kleparzu w kiosku karmę dla papug i taniej nas to wynosi.Wsypaliśmy do wiadra i będzie na długo.A do tego dostają i ćwiartkę pomarańczy,połówkę jabłka,małą marchewkę obraną,surówą,sałatę zieloną.Raz w tygodniu zgniata widelcem im mama żółtko z jajka i daje na spodeczek.No ale sama jedna,to czuła by się samotna i pewnie niebawem by zdechła,to dokupiliśmy z prywatnej hodowli papug samca do niej.Wolierę związaliśmy sznurkiem na dachu auta,bo do auta,to nie weszła nam.Za duża.Mogliśmy kupić mniejszą klatkę,ale one też muszą się wybiegać a nie tylko stać w jednym miejscu.Czasem je puszczamy na pokoje,ale mamy tak piękne egzotyczne rośliny,że boimy się,że po obgryzają im liście i co?Dolną część zabezpieczyliśmy pleksą,żeby nie sypały się tak ziarna na dywan.No bo mamy z Jerozolimy przywiezione dywany,więc nie takie za piątkę z marketu.A poza tym,to i tak się codziennie odkurza w całym domu,bo tutaj się z pola nosi wszystko.I myślę że jakby się jakieś zwierzątko przybłąkało do nas jeszcze kiedyś,to znalazło by miejsce u nas.No może nie na stałę,ale pzez jakiś czas by było u nas i szukali byśmy dla nich dobrego domu.Tutaj na wsi,to jak patrzę,to takie kundle mają i przypięte na krótkim łańcuchu do budy i nikt się nie rozczula nad zwierzęciem.To tylko u nas tak Tawarisz chodzi sobie po ogrodzie luzem.Jak zmarznie,to zaszczeka pod drzwiami i się go wpuści i łapki mu powyciera wilgotną szmatką i siedzi sobie.Co?U nas jest taki dom,że w święta bezdomny jakiś przyszedł,to ugościliśmy go nie wymawiając mu tego w kuchni.Łzy chłopina miał w oczach jak odchodził.No ale to on sam musi się podnieść z letargu i sam szukać rozwiązań na teraz maleńkich,drobnych a potem większych i coaz większych i rozwijać się i dorównywać tym ludziom.Z dobrego serca u nas jest wszystko.I jak czytamy w bibli?Módl się do Boga,który jest w ukryciu.A Bóg który jest w ukryciu,odda tobie.I naszą modlitwą jest dostrzeżeniepotrzebującej istoty.A Bóg który jest w ukryciu,nam oddaje.No jak na razie,to zdrowie jest.Z pieniędzmi po wyjeździe to trochę krucho,ale na normalny obiad,na placek drożdżowy jest.W lodówce też tochu jedzenia jest.Kwaśnego mleka nam nie brakuje.Pzyjedziesz jutro,to będzie już gotowe,bo postawiliśmy na kwaśne,resztkę wiejskiego mleka.A tak wczoraj wieczór nas naszło na placek drożdżowy.Kiedyś po kościele jak wyszliśmy,to nam taka pani od nas ze wsi powiedziała przrepis.Mariusz nagrał na smartphone jej głos z przepisem.Potem się w domu na papier spisało i tak zrobiliśmy no dość dobre Puszyste ciasto drożdżowe.700g mąki pszennej,6 łyżek cukru,2 łyżeczki cukru waniliowego,3 jajka L,12g suszonych drożdży,albo 40g świeżych,500ml mleka,6 łyżek oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia,szczypta soli.Kruszonka:150g mąki pszennej,4 łyżki cukru,120g masła,pokrojone w drobniusią kosteczkę suszone owoce mix.Rozkruszone owoce wymieszaj z łyżką cukru,lekko ciepłym mlekiem i paroma łyżkami mąki.Ma to wyglądać jak kupa gęstej śmietany i tyle.Całość przykryj bawełnianą,białą ściereczką i postaw w ciepłym miejscu na 10-15 minut do wyrośnięcia.Resztkę mąki wsyp do dużej glinianej miski.Dodaj resztę cukru,cukier waniliowy,jajka,szczyptę soli,oliwę z oliwek i ów wyrośnietą kluchę z drożdży.Wyrób ciasto dokładnie,żeby nie było ani jednej grudki mikserem z mieszadłami.Ciasto ma być takie bardzo klejące i luźne.Potem przykryj całość w glinianej misce białą,bawełnianą ściereczką i postaw w najcieplejszym miejscu,aż podwójnie urośnie wszystko,co będzie widać.W tym czasie szybko zagnieść wszystkie składniki na kruszonkę i wstawić na czas wyrośnięcia całej masy w misce glinianej do lodówki na pierwszą półkę.Blachę do ciasta wysmarować masłem,lub margaryną i posypać idealnie miejsce w miejsce grysikiem,albo bułką tartą.Nadmiar wysypać z powrotem z blachy.Wyłożyć z miski ciasto na blachę.Packą do przekładania kotletów na patelni równomiernie rozłożyć na całą objętość blachy ciasto.Na nim poukładać suszone owoce rozmaite tak na przemian(śliwki,gruszki,bananki,morele,anasa kostkę,daktyle,figi,płatki migdałów).Całość pokryć wiórkami kokosowymi i trzymając palcem górę kieliszka,zrosić od góry całość rumem i posypać kruszonką.Rozgrzać piekarnik do temperatury 180 stopni i wstawić do niego całość.Po 45 minutach otworzyć mega szybko i włożyć w ciasto zapałkę.Jak na wyjętej zapałce będzie jeszcze ciasto,to jeszcze potrzymać 5 minut z zegarkiem w ręku.A potem wyłączyć piekarnik i pozostawić w nim na 20 minut jeszcze,żeby doszło ciasto całkiem.I taka filozofia.Waldek mówi,że nie widziała dupa słońca.Nowa nazwa tego placka będzie?placek drożdżowyNo bo nasze dupcie już nie takie słońce widziały.Nawet Błażej z Markiem doświadczyli innego klimatu i słońca z nami.No,ale Waldek z Maćkiem nie mają pomysła na siebie a pzynajmniej nie chce im się go szukać.No nic.Obiad zjedliśmy,placka tutłem podwieczorku też,to możemy na chwilę iść do ogrodu w poszukiwaniu jeża.No bo zaraz na 17 idziemy do kościoła na mszę świętą.A to jest 3 kilosy w jedną stronę.Tak że jest trochę marszu.Ale spacer jest nam wskazany.Jak najbardziej.POZDRAWIAM SERDECZNIE I CIEPŁO WSZYSATKICH.Wojtek.TYLE. :-D :-D