Miesięczne archiwum: Lipiec 2017

W POSZUKIWANIU RYWKI Z ŁÓDZKIEGO GETTA.

Witamy serdecznie. Przepraszamy, że tak rzadko wklejamy coś tutaj. Ale obowiązków jest masa, że nawet ostatnio poszedłem w domu do ubikacji a za drzwiami Wuwu mnie pośpieszał, że prze zemnie nie zdążymy nigdzie. I tak na kucąco było i na czas. Ale była nerwówka przez tydzień i po kłopocie jest. No bo szarpliśmy się na zmianę w kiosku i salonikach na komputerowy system elektroniczny. Trzeba było zapłacić fachowca, żeby zakupił stojaki na tablety i tablety i podłączył wszystko i zgrał z naszym systemem i laptopem w domu. Błażej z Irkiem wykonali kawał wielkiej roboty u nas s domu na laptopie. Potem musieli nam pokazać, nauczyć nas obsługi tej strony i sprawdzania przepływu towaru i ilości sztuk i dopisywania towaru po dostawie i kody… Masa tego była. Chciałem im zapłacić za to, to nie chcieli. Powiedzieli, że w szabat postawimy dobrego drinka w żydowskiej knajpie i będzie. No prościej jest teraz. Na początku tylko coś się zawieszał system. Ale Błażej podjechał do nas do domu i zrobił na pikuś. A i tak muszą chłopaki doglądać prac przy stawianiu tego domu. To i tak jest ktoś od nich u nas codziennie. Poza tym w piątek pojechaliśmy na żydowski Kazimierz, żeby wreszcie obejrzeć tą wystawę w muzeum GALICJA pt:W poszukiwaniu Rywki z łódzkiego getta. Umówiliśmy się pod rondlem na placu Nowym z Irkiem i jego tatą i taty kolegą. Też żydami. Wpierw z racji że była to pora obiadowa, to poszliśmy coś zjeść. Wcale ani Irek, ani jego tata nie nalegali, żeby do ich knajpy iść. Pozostawili nam dowolność wyboru. Wybraliśmy kolejny lokal w którym jeszcze nie byliśmy.20170726_171322 Weszliśmy do środka. 20170726_171338Bardzo pięknie tam jest. Oczywiście pani kelnerka przyniosła nam menu i w konsultacji z żydami wybraliśmy pyszne jedzenie. 20170726_171424-1-120170726_171226 20170726_171424-1-220170726_171424-1-320170726_171441-1-1Gęś i sałatka z łososiem mamie smakowały. Natomiast humus tak średnio. Według nas pyszny, prawie oryginalny humus. Wiadomo, że oryginalny humus, to w Izraelu jak będziemy,to zjemy nie raz. Do tego sok ze świeżo wyciskanych owoców. W sumie po jedliśmy nawet. Po siedzieliśmy i porozmawialiśmy o tym o tamtym. Irek musiał wytłumaczyć im, że piszemy bloga i wklejamy na nim rozmaite fotki, stąd tak częste robienie zdjęć. Ale spoko. Waldek na przerwie w pracy zadzwonił co tam porabiamy. Odpowiedziałem mu, że mamy bombonierkę. Z jakiej to okazji? -pytał. A bez okazji. Ot tak. Jest bombonierka. W końcu przy ubawie całego towarzystwa, powiedziałem mu, że jewish lokal ma taką nazwę. U że dobre było. I że zaraz idziemy obejrzeć oryginalne zapiski z pamiętnika pisane przez małą dziewczynkę w łódzkim gettcie.  Chętnie by z nami poszedł, ale raz praca. A dwa że aż 16 złotych za bilet żydy sobie liczą…Nou comend. No i udaliśmy się wszyscy do muzeum GALICJA. Chusteczkę wszyscy mają? Bo tylko bezduszny człowiek nie zapłacze. 20170706_135631-120170706_135900Smutna historia tej dziewczynki. Taka jakich wiele było i zapomniano. Ale w tym przypadku chętnie się dołączymy, jak tylko będziemy mogli, żeby kolejne pokolenia młodych i dorosłych uczyły się kim była Rywka Lipszyc i co to było i gdzie było zlokalizowane łódzkie getto. Ale polecamy ludziom o mocnych nerwach tą prze piękną i wzruszającą opowieść o małej, dzielnej bohaterce. I oto ta historia w pigułce. Trzeba zdobyć się na odwagę i zdobyć czas i obejrzeć w całości tą wystawę samemu. Warto. 20170716_155442-220170716_134717(1)20170716_13471720170716_13500120170716_14021720170716_14023520170716_140432Takie naszywki mieli na mundurkach mieszkańcy getta. Żeby było wiadomo kto Żyd, kto Polak a kto Niemiec. 20170716_140500I wszystkich wysiedlonych ze swoich domów zgarniają do jednej strefy,do getta w Łodzi.20170716_14055920170716_141741Zadziwiająca,wielka pobożność tej nastolatki a właściwie jeszcze dziecka jest.Ta wiara w Boga i tożsamość wciąż w niej są silne.I myślenie o rodzinie o rodzicach.I pomyśleć,że takie buciki ręcznie wykonywały w gettcie małe dzieci.20170716_14300520170716_144928-1Tak wyglądała codzienność w gettcie łódzkim.20170716_14532020170716_14544820170716_14571520170716_153752-1I tak przewożą do obozów koncentracyjnych słabych i chorych,wycieńczonych mieszkańców getta.20170716_154144-1No i mamie nasze najnormalniej łzy poszły z oczu,że takie śliczne uśmiechnięte dziewczynki i skazano na powolną śmierć a wcześniej na takie cierpienie i męczarnie.20170716_154203-120170716_15502320170716_155442-120170716_160627Z wielkim bólem serca i łzami czytaliśmy te listy i oglądaliśmy te zdjęcia na ścianach.W głowie to się nie mieści,że taka masa żydów ale i polaków też zginęła w gettcie w obozie koncentracyjnym w Chełmnie.Nie da się normalnie o tym zapomnieć.Czy ktoś pomyślał o tym,żeby tą kamienicę,to miejsce w którym w gettcie żyła Rywka Lipszyc upamiętnić tablicą dla pokolen ludzi?Że będą kolejne pokolenia i różne religie modlić się w tym miejscu o pokój na świecie i odmówią wieczne odpoczywanie za pomordowanych tam ludzi,czy zmarłych po prostu z głodu i wycieńczenia.Nie może pozostać tam tak bezimiennie i bez pamiętnie.I cieszy nas fakt,że szukają już świadków i próbują odtworzyć ostatnie  dni Rywki Lipszyc.Cieszyło by nas,gdyby dotarto do rzeczywistego miejsca jej pochówku.Z potwierdzeniem,że leżące pod ziemią tam kości,należą do Rywki.Dzielnej,pobożnej bohaterki.Myślę że nawet gdyby tym miejscem pochówku były Niemcy,to z naszymi przyjaciółmi z Tel Awiwu byśmy pojechali tam pomodlić się nad jej mogiłą.W końcu pochodzenia żydowskiego,ale do końca życia mieszkała w Polsce.Urodzona w Polsce.Zobowiązuje nas polaków,Polskę do zachowania pamięci o niej.Nic więcej nie da się  napisać po obejrzeniu tej wystawy.TYLE.

 

NO I NIECH SIĘ PRZYJMĄ I NIECH ROSNĄ.

Witamy. Tak pierwsze drzewka owocowe kupiliśmy w OBI market. I mieliśmy wczoraj ochotę pojechać po kolejne już. Tak pani Krystyna zwiodła nas i powiedziała że dwie wsie dalej, tam gdzie kiedyś z nią byliśmy są rozmaite sadzonki i krzewy i do tego prosto z hodowli a nie trzymane w magazynach, czy halach gdzieś tam latami i chemicznie potem zdechloki uwrocone do życia i wszystko za jakiś czas uwindnie i wrzucicie pieniądze do kubła. Wożne, że łuni kose wzini. Raczej w jej bajki nie wierzymy, bo magnolie i hortensje i róże i różę pnącą Wojtek kupił w OBI market i przyjęło się i rośnie. I róże zakwitły i róża pnąca kilka kwiatków wypuściła i jeszcze pączki ma i młode pędy puszcza. No fakt, że Wojtek kupił specjalny nawóz do róż firmy BAYER  w internetowym sklepie. I środkami przed szkodnikami co jakiś czas pryska dokładnie. No i ziemię w worach kupiliśmy specjalną. No nasza baba zy wsi mówi, że jak mają się przyjąć i rosnąć, to i w takiej zimi tysz bedą. No ale hortensje muszą mieć kwaśną glebę a róże jeszcze inną. A iglaki i choinki też inne podłoże i rozsypaną korę na ziemi dość grubo. No więc podjechaliśmy dzisaj jak nam mówiła, do tego centum ogrodniczego. Myśleliśmy że tylko OBI market będzie czynny a tu pomacamy klamkę przy furtce. A tu pełną parą wszystko idzie. I co jakiś czas kolejny samochód podjeżdża z przyczepką i już pakują i wiążą sznurkiem na przyczepce i już zbliżeniowo płacą kartą. Chciała się z nami zabrać pani Krystyna, ale po co nam ona potrzebna. Sami damy radę. Odmiany jabłoni i gruszy znamy jako konsumenci.drzewko_(1) A resztę do pytamy pana na miejscu. Tuje już wokół nowego ogrodzenia do sadziliśmy, to nie trzeba nam. Ogród mamy alejkami z terakoty podzielony na cztery sektory, bo tak chcieliśmy. Więc te dwa ostatnie, przeznaczyliśmy na posadzenie drzewek owocowych. No cóż. Skoro młody żyd Rachel przypomniał nam słowa katolickiego papieża Franczesko, że małżeństwo to sztuka kompromisu i że trzy słowa są ważne dla dobrego zwiazku małżeńskiego i sami oni je wpoili w życie, to zamilkłem. Zgodzę się z nim, że Wuwu też ma swój wkład w ten dom w tą rodzinę i w funkcjonowanie naszego handlu. Duży wkład. Więc też ma coś do powiedzenia tutaj. Nie mniej jeszcze miejsce musi być na te brzoskwinie i wiśnie z Jerozolimy. Mama nasza jak ten komentarz przeczytałem na głos, to łzy wycierała, że z tak wielkiej i świętej ziemi będą święte owoce. Śmieję się, że takie same, jak te z OBI marketu. Ale dla mamy naszej, to nie takie same, bo wyjątkowe drzewka. Z resztą często mama stoi i trzyma ręką te choinki przywiezione przez chłopaków z Izraela. Nie może mama tylko zrozumieć tylko jednego, że tak za nic. Za darmo. Że nie mają w tym żadnego interesu. Trochę zaprawy cementowej załatwiliśmy sobie na wsi, to wkomponowaliśmy tego Pana Jezusa w szczelinę w tym głazie i stoi pośród róż czerwonych. Drugi głaz stanie pomiędzy tymi niebieskimi hortensjami. Niebieski, to kolor Izraela, więc pasuje. Nie mamy pomysła na ten głaz. Ale po niedzieli na pewno Błażej, albo Marek tu z Irkiem,albo z jego tatą przyjadą. To żydzi najlepiej się na tym rozeznają. Jak zrobić taki symbol łączności z Rachelem i Markiem?Albo jak żydzi swoje ogrody dekorują symbolami religijnymi. Chcemy, żeby chłopaki jak kiedyś przyjadą do nas, mogli pomodlić się a ogrodzie w ciszy przerywanej tylko szumem liści i śpiewem ptaków. No skoro dla nich biblijny obraz stworzenia świata zawiera się namacalnie a naszym ogrodzie, to znaczy, że pomimo że jesteśmy chłopaki z miasta, to poradziliśmy sobie z ogrodem na sooko. Marek się tylko śmieje, że nie będą musieli chodzić do nas na grandę, bo staną przy ogrodzeniu i będą zrywać. Ale okay.  :-D :-D Wczoraj pod wieczór pojechaliśmy na Kazimierz z mamą. Czas jeszcze był, więc weszliśmy do żydowskiej knajpy na dobrą, ciepłą kolację. Spoko klima i dobre jedzenie. 20170716_131733  20170716_13162520170716_131654Mamie naszej smakowało niezwykle a to najwaniejsze. I sam klimat żydowskiej knajpy robił na prawdę wrażenie. Po pół godzinie Błażej zadzwonił co porabiamy. Odpowiedziałem mu, że siedzimy w jewish knajpie z mamą i zapraszamy na szabatowe pyszności. Dotarli chłopaki do nas. Mama nasza jak to ona, nie omieszkała pochwalić się tym naszym prze pięknym ogrodem. Nie wiem co ona i Rachel widzą pięknego w tym ogrodzie. Taki sobie zwyczajny ogród. Ładniejsze widziałem. Ale dobrze. Potem poszliśmy do synagogi REMU na modlitwy na zakończenie szabatu. 20170716_131416 Marek nie mógł się nadziwić, że z tak wielkimi honorami i szacunkiem nas katolików, gojów żydzi witają i przyjmują. No to pewnie przez wzgląd na naszych przyjaciół z Izraela. No bo jak innaczej. Weszliśmy na chwilę na stary cmentarz obok i stanęliśmy przed lapidarium, czy polską ścianą płaczu. Po chwili Irek z tatą do nas dołączyli i śpiewali w języku jidysz modlitwy za zmarłych na głos. No myśmy w duchu odmówili wieczne odpoczywanie po katolicku, bo tyle umiemy i postaliśmy w milczeniu wsłuchani w żydowskie śpiewy. Mama zaś stała przy wejściu do synagogi i popijała dobre winko. Weszliśmy do środka synagogi. Ze świadomością, że tam w Tel Awiwie Rachel i Mark w murach tej olbrzymiej miejskiej synagogi teraz modlą się za nas. Taka nasza łączność z nimi i z Bogiem, który jest w niebie i patrzy na nas i nam błogosławi, jak pisze w komentarzu Rachel. Nie zostaliśmy na tym dalej w knajpie gdzieś tam. Wróciliśmy jeszcze mini busem do domu. I ta wielka radość i naszego psa i kota z tego faktu, że już jesteśmy. No nie jest tak źle, bo ktoś na nas czeka. Poza tym jeż, który zadomowił się już na dobre w naszym ogrodzie i jest jak członek naszej rodziny traktowany, doszedł do buta mamy i obwąchał ją dokładnie. Wie, kto mu co rano przynosi smakołyki. :-D :-D Pracownicy firmy stawiającej ten domek chłopakom, nie pracowali przez weekend. Myśleliśmy, że w sobotę coś zrobią, ale nie. Mama przypuszcza, że ta cała firma z pracownikami włącznie, to żydzi. I świętują szabat, bo Polacy PK budowach normalnie w sobotę pracują. No dobrze. Jutro chłodniej niż dzisiaj ma być,to będzie czym oddychać i deszcz jakiś ma być… Super. Mama nasza śmieje się że my mężczyźni, to mamy małe piersi. Bo tak jak ona ma duży biust, to ma czym oddychać. TYLE.  :-D :-D

NO TAK ŻYJĄ NORMALNI LUDZIE…

Witamy ciepło. Mnóstwo zajęć i obowiązków. Do tego jeszcze w czwartek stałem za panią z obwarzankami. Potrzebowała mieć wol byny dzień na swoje sprawy, to dostała wolne. Wczoraj znowu Rafał musiał isć na termin do lekarza, to znowu wymiennie z Wojtkiem siedzieliśmy od szóstej rano do dwudziestej w saloniku prasowym naszym. Nou problems. Dobry czas na po patrzenie na żywo co schodzi, co stoi. A poza tym na posłuchanie opini o naszym pracowniku.Jesteśmy ludźmi i zawsze nimi będziemy. Po mimo, że jesteśmy szefami. Do tego jeszcze kasę po odbierać i wpłacić na konto. Do tego chłopakom trzeba pomóc w sprawach dotyczących budowy tego domku kanadyjskiego… Wczoraj na przykład Irek z Markiem przyjechali na rowerach na wieś. Irek na prywatnym a Marek na wypożyczonym, miejskim. W końcu zapytałem Marka, ile zapłaci za ten długi pobyt na rowerze. Będzie podpinał rower z powrotem, to mu nie mało policzy. Zatem kazałem mu pojechać rowerem w okolice TESCO na Wielickiej i podpiąć rower z powrotem i wrócić mini busem na wieś z powrotem. Marek biadolił, że przydał by się taki własny rower. Że można by pomyśleć. Na co ja mu odpowiedziałem, że Błażej teraz białej gorączki dostaje i wnet depresji, bo nie wie, czy się wypłacicie, czy na zapłacenie za towar w kiosku hurtowni będzie, czy zwyczajnie na życie będzie a on o kupnie roweru mówi… No nie mniej jakby bardzo chciał już ten rower mieć, to może zagadać z Irkiem, to on się tam zapyta w rodzinie, pośród znajomych. Być może, że ktoś wymieniał rower na lepszy i leży mu ten poprzedni i pelenta się i z chęcią by sprzedał. Wtedy drogo go to nie wyniesie. A i pewnie Błażej też by chciał mieć rower… Wstrzymajcie się na razie. Na razie postawcie wszystko na jedną kartę -dom. Tak jak to Wojtek zrobił kiedyś. Oglądaliśmy narysowany rozkład pomieszczeń wewnątrz ich domu. Marek się mnie pytał, czy może tym fachowcom powiedzieć o tym, że będą chcieli dorobić do tego domu garaż i wjazd do garażu zrobić obok  wejścia do domu. No można by było. Z tym że jak to będzie wyglądać. Jak już, to cały dom powiększyć o garaż i zmienić na planie na wiekszy dom. Z do rysowaniem dodatkowego pomieszczenia do tych co już są. A z tym, to już musi udać się do projektanta tego domku. Nie może Maciek od Waldka tego zrobić, bo na pewno ten projektant zastrzegł sobie prawo do zmian. No jaki chuj-burknął Marek. Do tego chcą jeszcze wybić jedną ścianę w kuchni i zrobić wyjście z kuchni na zewnątrz, na ogród. Do tego pytanie, co to jest ten pokój zwany wiatrołap? To tak mówiąc po naszemu komórka w miejsce strychu, poddasza, czy piwnicy, których nie będzie w tym nowoczesnym domu. Na co nam? -pytał Marek. No na wszelakie niepotrzebne rzeczy chociażby. Szafę przesuwną na ścianie zrobicie i wszystkie ubrania tam schowacie. To w pokoju w sypialni nie będzie już szafy… -pytał dalej Marek. Po co, jak już tam będzie. Przetwory wszelakie powkładacie tam… Regał z półeczkami zrobicie na zamówienie i wstawicie tam. Ale my tam, nie będziemy robili przetworów. Raz że nie umiemy. A dwa że czasu na to nie będzie.-wrzucił Marek. Myśmy też od razu nie umieli zrobić niczego praktycznie. Jeszcze Wojtek, co w ząb nie miał styczności z kuchnią, gotowaniem. Ale  od czego jest ten internet? Od czego są ludzie tutaj mieszkający, od których kupujemy prosto z pola warzywa i owoce? Już kartkę papieru i długopis prosimy. Siadamy na moment i na kolanie się przepis pisze. Już pozostałe składniki się do kupuje i  już się robi. Waldek dostał piątek wolny, więc nie miał co z sobą zrobić i dzwonił z zapytaniem, czy taki biedny ktoś jak on, może w nasze wielkie progi zawitać. Głupio nam mu odmówić. W końcu jest możnaby powiedzieć, poniekąd swatką naszą. No to myśmy zajęli się rysowaniem na nowo na kartce z zeszytu projektu tego domu od nowa. Z uwzględnieniem alejek z terakoty w ogrodzie już i wszelakich tarasów. Irek mądrze powiedział, że póki są fachowcy i wykonują, to trzeba im dać ten cały plan z uwzględnieniem zmian, bo potem jeszcze raz będą szukać fachowców, że to trzeba, że tamto by można zrobić? Od razu trzeba. I zatem Marek siedział i rysował na nowo plan domu z uwzględnieniem zmian. Dostawiony garaż jakieś 5,4m2,zmieni całkowicie szerokość tego domu. Dom i wszystkie za nim będące pomieszczenia wydłużą się za tem i zmienią wielkość. Za nim jest tem wiatrołap i będzie miał teraz 10,4m2. Potem kuchnia będzie mieć jakieś 11,4m2?Z resztą dzwoń do projektanta tego domu i powiedz mu, że fachowcy już pracują a że wyście nie zauważyli, że w projekcie nie został uwzględniony garaż a chcielibyście mieć garaż i macie przerysowany na nowo ów projekt i prosicie o spotkanie. No pan akurat dysponował czasem, więc mamę zostawiliśmy z Waldkiem a myśmy wsiedli w samochód i zajechali do niego. Projekt od ręki się poprawił i uwzględnia garaż teraz. Za wprowadzone zmiany, będą musieli chłopaki przelew zrobić. Pytałem go w domu u nas, czy pamięta mn numer i hasło do rachunku internetowego. Już by było z głowy. Ale nie zna. Okay.Ale nie rozumiem jednego… Jak można było włożyć w teczkę te wszystkie papiery i nie przeczytać tego dokładnie, nie po patrzeć… No myśmy każdy papier dokładnie przeczytali a domu na spokojnie i sprawdzili czy tak napisane jest, jak ma być. No nic…Do tego podjechaliśmy pod urząd gminy, żeby przepisali zgodę na postawienie w nowej wersji domu z uwzględnieniem garażu i określeniem położenia domu. Ma być frontem skierowany do tej cichej asfaltówki a nie inaczej. Pan burmistrz kłócił się, że ma być wejście od strony naszego ogrodu a nie z boku. Że wszystkie domy tak stoją. Jakie wszystkie, jak stoi nasz dom i teraz drugi stanie. A w około stoją puste pola- wolne działki.Odległość kolejndgi domu od naszego, to jakieś 250-300 metrów. To jakie kolejne domy? A poza tym musi być dobry dojazd autem do domu. Na pewno nie po działce. A poza tym wejście wychodziłoby i dojazd od razu na asfaltową drogę u koniec zabudowań by był. UF… Po długich negocjacjach i naciskaniu burmistrza UF… wyraził zgodę. Nie mniej zapytał mnie, co się pan wtrąca, jak nie dotyczy to strikte pana, tylko tych państwa. Na co odpowiedziałem mu że oni by mu to samo co ja powiedzieli i nie inaczej. Więc… W aucie tylko powiedziałem, że teraz gdybyśmy nie zajechali do burmistrza, to któregoś, pięknego dnia, by przerwał ktoś prace, ponieważ nie jest określone położenie domu . I nazwał by to samowolką budowlaną. Jak wróciliśmy, to Waldek skomentował, że on się na tym nie zna i że on by sobie z tym nie poradził… Po co wam to wszystko? Ani dzieci, co dziedziczyć te posiadłości będą nie macie, ani nic… -dodał Waldek. No ty nic nie mów,że nie będą mieć dzieci. Po patrz co się dzieje? Już ćwiartka polski jak to stwierdził minister Błaszczak spędza wakacje pod pałacem prezydenckim, pod budynkiem sejmu. Następni dojeżdżają. Ci ludzie mają na dobre wczasy. Nawet na takie, ci nigdy w życiu stać nie będzie pana Błaszczaka. Ale nie dopuszczą Polacy do łamania prawa i upartyjnianiu tym razem sądu. Fakt że potrzebne są zamiany bo przypadki przekrętów i machlojki w krakowskim sądzie i nie tylko były. Poza tym nie może tak być, że na sprawę strona czeka kilka lat. Ale jak rządzący kierują do sądu masę hejtów internetowych to tak jest. Gdzie w takim razie jest wolność słowa, wolność wypowiedzi. Wywalczona przez NSZZ. SOLIDARNOŚĆ kiedyś… No ale to trochę tak jest, że wpierw świadomie społeczeństwo wybrało ludzi PiS. A teraz kombinuje jak to zrobić, żeby sobie poszli w PiS-du. Naród jak tania prostytutka za  +500 wybrał PiS a teraz protestuje. Nie mniej święte krowy oni nie są. Kiedyś spadną ze stołków. Nie mniej ludzie też mieli dość tego odizolowanego od społeczeństwa rządu PO. Do tego siłowe zatajenie taśm prawdy i nie rozliczenie tych dwu licowych polityków. Niestety prawie zero prywatności i luzu się ma, będąc prominentnym politykiem. I tak ma być. My mamy prawo widzieć, na kogo oddaliśmy głos. Zatem morda w kubeł kajdaniarzu i łapy precz od śp. Lecha i Marii Kaczyńskich. Na prawdę zostawmy ich, niech odpoczywają w grobie spokojnie. Odmówmy zdrowaśkę za pokój ich dusz i wszystkich 96 ofiar tej tragedii a nie budujmy zaplecza politycznego i kariery politycznej na zmarłych. Tak zakończył się upór polityków PiS i niepotrzebna walka z premierem Donaldem Tuskiem. Tragedią. Nie mniej pytamy, kiedy oni pójdą w PiS-du? Może pani Lubnauer z nowoczesnej, byłaby dobrym premierem? No bynajmniej Robert Biedroń rośnie w siłę. Zmieni się władza. To za jakieś dziesięć łat wejdą związki partnerskie na trwałę w naszą rzeczywistość a z nimi może i adopcja dzieci. A oni młodzi są, to spoko. A jak nie, to zapiszą pod synagogę żydom i przez wieki będą pokolenia żydów się w tym domu modliIć.OKAY. Zajmjjmy się tym co ważne. Marek biadolił na co im alejki na działce. Oni i tak nie będą bawić się w rośliny jak my, tylko trawę posadzą i tyle. I grila jak kiedyś czas znajdą, żeby sobie posiedzieć… Ale tak na zapas nie zaszkodzi wyłożyć terakotą.  :-| :-| :-| 8-O Waldek proponował nam oliwki w litrowym słoju w markecie. Że ok. 10 zeta tam kosztuje… Chemiczna fuj zalewa i ocet. I gorszego sortu oliwki. A tu na Starym Kleparzu mamy Marokańczyka, co ma być fresh oliwki. Aż się chce je zjeść wszystkie. I nie bez fuj chemii. I jakie śliczne. 20170721_184937Na dziś mamy fasolkę szparagową. 20170721_185514No i niezbędny czosnek prosto z pola. 20170721_191602Ale to trzeba mieć takie urządzenie do wyciskania… I ile przy tym roboty jest. A poza tym jak pójść między ludzi a już nie mówię pocałować kogoś…-ciągnął Waldek. Samo zdrowie. Odporność organizmu wzrasta. A poza tym jest pasta do zębów na ten oddech. – odpowiedziałem mu. Samo zdrowie. 20170721_184723 No proszę… No jak im się powodzi… A za stanowi liście się, île ludzi w Polsce nie ma na chleb? – pytał Waldek. A ty zastanowiłeś się, ile w Polsce jest takich Ferdków Kiepskich? To ci nie mają na chleb. Normalny człowiek ,to szuka rozwiązań na życie. Praca jest. Wszędzie jest. Mało płacą a dużo godzin jest, ale jak się nie ma nic… Nie narzekamy. Nie patrzymy jak inni robią. A walczymy dalej i wkładamy siebie. Dziś jedziemy po kolejne drzewka owocowe. Działka jest podzielona alejkami z terakoty na sektory, więc działamy. Pogoda jest znakomita. Już kilka drzewek posadziliśmy. Dziś kolejne będą. Zobaczymy w tym OBI, co oni jeszcze tam ładnego mają. Poza tym duży kamień przywieziono nam, to ala jaskinia będzie dla tego pana Jezusa, co nam ksiądz proboszcz dał… Do tego kącik Jewish by też pasowało zrobić w ogrodzie. Mama na spokojnie sobie będzie okna myła a my zabierzemy się dalej za urządzanie ogrodu. No Irek wczoraj chciał, żebyśmy pojechali na nabożeństwo do synagogi a potem posiedzieli w knajpce. Fajnie, ale tak wciąż na taksówki wydawać z Kazimierza do nas na wieś…Nie swędzi nas. Może dziś jak się odrobimy, to pojedziemy tam na kolację i od razu wdepniemy na modlitwy do bożnicy. Mamy ten święty przywilej, co mają tylko nieliczni goje. Dar wspólnej modlitwy i błogosławieństwo od Boga Wszechmogącego,którego obecności co dnia doświadczacie tak namacalnie. Przymierze między wami a Bogiem?Jak mawia Rachel. uciekamy do obowiązków. Pozdrawiamy ciepło. TYLE.  :-| :-| :-D

PRZEPIS NA ZDROWE, PRZE PYSZNE DANIE.

Witamy ciepło. Na początku odpowiadamy Jurku na twój komentarz. Wojtkowi rzeczywiście chodziło o taką jabłoń, czy grusze z której będzie pełna torba dużych, dorodnych a nie mini owoców a na to rzeczywiście potrzeba lat dobrych. To i pani Krystyna powiedziała z uśmiechem, ale i Błażej też przyznał że ona ma rację. A Błażej dzieciństwo i młodość spędził na wsi zabitej dechami na północy polski. I do tego dodał zeri przycinać trzebaei usuwać gałęzie, żeby uformować drzewko a nie żeby wyrósł taki koślawiec. A jeszcze kiedyś, kiedyś tam, to obrodzą wam te drzewa i masę owoców będziecie mieć i co z tym zrobić. Tyle aż nie przerobicie, nie zjecie nawet. Zesraj się a nie daj się… Do tego potem pełno tych zgniłych owocy na ziemi leży. No jak się sukcesywnie je zbiera, to jest dobrze. Ale to sobie mogą babcie na emeryturze na to pozwolić a nie wy, co nie wiecie w co ręce włożyć i mnóstwo zajęć i obowiązków. I jeszcze domowy obiad na full wypas musicie mieć… Wojtek się uparł na mini sad. I nic i on tak chce. Mama i ja jesteśmy za tym, żeby na środku posadzić ładny, duży, kwitnący kwiat a dookoła niego lawendę, miętę, kolendrę, bazylię, tymianek i inne zioła. Błażej proponuje czosnek, bo on ładnie kwitnie i ładnie to wygląda jako roślina sama w sobie. Mark ten z Izraela zaproponował palmę mrozo odporną na środku. Przywieziona ze świętego miasta Jerusalem, będzie błogosławieństwem dla całego domu. Będzie bardzo ładną dekoracją i atrakcją na polskiej wsi. Przymrozki i śnieg padający na nią wytrzymuje i nic się z nią nie dzieje. I powoli pnie się do Boga i rozrasta bokami. Do tego rośliny stworzone przez dobrego Boga, czyli zioła. A oni są w stanie dopytać się tam na miejscu u siebie, które egzotyczne zioła z powodzeniem będą rosły w polskim klimacie. A owoców, to u was na wsi mają mnóstwo, to zawsze możecie odkupić od sąsiadów. -dodał Mark. I masz babo placek…  :-| :-| Błażej dziś przyjechał koło południa z taty Irka kolegą. On ma tupet. Bo nie darmo Bóg wkleił mi chuja między nogi i obrzezać kazał, żeby wciąż trwało przymierze z nim. -mówił. I do tego ma pojęcie o budowlance. Jak na razie, to wszytko idzie tak jak trzeba. Ale jaki Błażej dumny jak paw chodzi i wyprężony na baczność jak kiedyś chodził nieżyjący już gen. Jaruzelski. Śmiejemy się pod nosem. Na co on mówi, że w tej chwili żarty się skończyły. Trzeba na powaga ogarnąć to wszytko i patrzeć, czy fuszery gdzieś nie od pierdzielają. Jedyne co tamten człowiek mu doradził, to to samo co my, żeby uzgodnił z nimi tak samo jak myśmy to zrobili, że pojadą kupić potrzebne zaprawy, materiały budowlane, to kupią za swoje i wezmą paragon fiskalny. A on im od razu wróci kasę za to. I tak codziennie będzie robił. Bo codziennie mu z kiosku kasa wpływa, więc wypłacalny będzie. A na końcu zapłaci już za samą robociznę i z głowy. No bo i wtedy ponad planowe prace mu wykonają. Takie na zasadzie mógłby pan mi…coś tam zrobić. A i z każdym dniem, NB będzie usatysfakcjonowany, że wypłaciła się kolejna w dniówka i domek się stawia. Udało się tego właściciela firmy na to namówić. Nawet, to my za niego zapłacimy a on nam potem wróci. Spoko. Pani Krystyna tylko zachodzi w głowę skąd tacy młodzi ludzie mają na tyle kasy, że stać ich kupić działkę i dom się stawia… No ona nie wie, że to taki trochę tandetny domecek będzie, bo metodą kanadyjską. Ma nie wiedzieć i tyle. Jakiś restaurator z żydowskiej knajpy dał Błażejowi dość sporą palmę w doniczce. Biedny chłopak wolał:Help chłopaki! Dostałem i nie wiem co dalej. A no podlewać ją trzeba tak, żeby ziemia była wciąż wilgotna i spryskiwać liście co rano spryskiwaczem. I tyle. Pokazał ją na zdjęciu w smartphone, to zaniedbana także, przyschnięta z lekka. No ale miała być dekoracją lokalu i była. A że nie miała odpowiednich warunków, odpowiedniego światła… Wstawili zapewne nową roślinę egzotyczną na dekorację. Spoko. Żal mu było zapełnić kosz, bo wywóz śmieci kosztuje, to dał tobie.-zaśmiał się Wojtek. No ale juź kiedyś w tym mn nowym domu, nie będzie tak pusto, że martwa natura i 4 ściany. -dodała mama. No a myśmy od pana restauratora dostali przepis na zdrowe i prze pyszne danie, chociaż słowo prze pyszne to za mało powiedziane. Błażej pojechał autem ze wsi na Kraków a my zaraz za nim. Ogarnęliśmy to co najważniejsze dla nas, czyli handel. Podziw dla Rafała. Chłopak na wózku inwalidzkim a jak sobie świetnie daje radę ze wszystkim. Patenty na układanie towaru sobie po wymyślał, żeby mu było na rękę i lepiej. I obrót dość ładny co dnia robi. Spoko. A potem podjechaliśmy na Stary Kleparz po składniki na tą żydowską potrawę i po jagnięcinę do Auchan, bo tam najpewniej że bez problemu dostaniemy. I zrobiliśmy wyśmienity obiad, który polecamy. SEPHARDI PIKANTNA Z KAPUSTĄ, POMIDORAMI I PAPRYKĄ. Kawałek ok. 700g mięsa jagnięcego pokrój w kostkę, tak samo jak mięso na gulasz. Ugotuj w garnuszku do miękkości jak gulasz i wyłącz palnik na kuchence i nie wyłączaj palnika. Dodaj do tego połówkę białej kapusty, drobno pokrojonej i gotuj tak jeszcze całość +/- 8 minut. Odlej wodę do osobnego naczynia. A całość szczelnie dla utrzymania zapachu przykryj pokrywką. Na patelni rozgrzej olej, tyle aby dno patelni tylko zakryć. Dodaj na patelnię posiekaną cebulę i smaż ją do miękkości. Następnie dodaj posiekany nożykiem na drobno ząbek czosnku i odrobinę zielonego, sypkiego pieprzu i smaż całość 3-4 minuty na wolnym ogniu. Czosnek ma zmięknąć i być brązowy. 2 duże pory, pokrojone w plastry, połówkę białej rzepy pokrojoną w kostkę jak do rosołu, 3marchewki średnie, pokrojone w kostkę jak do zupy,2 łyżki posiekanej natki pietruszki, 2 liście laurowe, łyżkę przecieru pomidorowego dodać, soli trochę i sypkiego pieprzu czarnego do smaku i wszystko razem wymieszać na tej patelni. Po kilku minutach jak zmięknie marchewka i inne warzywa i już wsiąknie olej całkiem, to przełożyć z powrotem do garnka z jagnięciną i kapustą i wlać tą wodę w której się gotowało z powrotem i gotować 30 minut na wolnym ogniu. Dodać sok z 1 cytryny i posiekaną kolendrę i pokrojony drobno ząbek czosnku tak 10 minut przed końcem gotowania. Po upływie 30 minut odłączyć palnik na kuchence i tak szczelnie przykryte 5 minut potrzymać jeszcze. Akurat talerze się poustawia i kompot do picia po wlewa. I potem tylko delektować się smakiem i zapachem tego dania. DUŻO ZDROWIA WSZYSTKIM CZYTELNIKOM. TYLE.  :-D :-D

DOBRY HUMOR NAM NIE ODPUSZCZA

Witamy serdecznie. Właśnie wróciliśmy autem z modlitw w synagodze REMUH na zakończenie szabatu. Irek z tatą i jeszcze tam kilku ich znajomków chciało, żebyśmy poszli jeszcze z nimi do lokalu i posiedzieli jeszcze przy jadle i napitku i poroznawiali o różnych sprawach. No miłe to jest.Ale autem byliśmy, więc któryś z nas musiałby nic nie wypić. A w towarzystwie tak jest trudno. Marek z Błażejem chcieli nawet zostać i nas namawiali. Mówili, że w nocy nie stoi policja na drodze. Ale raczej policjanci już znają tych imprezowych kierowców, co sobie chlapną a potem wsiądą za kółko i jadą z nadzieją że nie będzie policji. A potem mandat i punkty karne w najlepszym razie. Nie, nie. Nie splamione jeszcze mamy te prawa jazdy. I oby tak dalej było. Fakt że wielu szaleńców na drodze spotykamy co dnia. Takich, co im się spieszy. Ale przepuszczamy takich, niech jadą dalej tak a my zawsze jednakowo i nie ma że jesteśmy na wsi i że prosta i możnaby hamper… Zależy nam na nas na wzajem. Na naszym życiu i zdrowiu. Za bardzo się kochamy, żeby nawet nieumyślnie zrobić sobie krzywdę. Samochód rzecz nabyta. Wyklepie się u mechanika, albo kupi nowy. Ale kalectwa na całe życie, już nie zamienisz na pełno sprawnego człowieka. I życia już potem nie wrucisz. I co? Wdowiec… Nie! A po drugie, to mama nasza chciała jutro pojechać na mszę świętą do sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Wiec też chcielibyśmy się trochu wyspać. Dobra okazja, żeby potem odbić do Centum Zakopianka. Bo tam jest Carrefour. A mamy już spisane składniki na kolejną, koszerną sałatkę. Samo zdrowie i na pewno będzie prze pyszna. Więc na placu przed synagogą, na boku porozmawiałam z Błażejem. Że potem będą musieli wziąć taksówkę i prawie pięćdziesiątka pójdzie a teraz oni muszą się wypłacić z tą całą inwestycją, jak się już podjęli i jak chcą być naszymi sąsiadami i mieszkać na wsi. W końcu i sobie i Markowi Błażej przetłumaczył. UF… Jeszcze nie raz będziemy. Ale radość była w oczach Rachela, kiedy zobaczył fotkę Błażeja, siedzącego nad talerzem jakiejś żydowskiej potrawy i browar jewish w butelce w tle. Dopisz stać mnie. Błażej stwierdził, że zmienił pobyt częsty w lokalach jewish na Kazimierzu, jego pogląd o cenach. Że wcale nie są one masakra duże. Pewnie że jak się wejdzie do lokalu z *****,to ceny są duże. Ale w takim standardowym lokalu, to ceny są na kieszeń Kowalskiego z ulicy. Ale sama klima żydowska. Ta konwencja w stylu knajpy w żydowskiej Jaffa, robi wrażenie. I do tego ta klezmerska muzyka w tle… Chłopaki łzy wyciskają, że siedzą w takim lokalu. Tak samo jak dzisiaj. Kiedy przed wejściem do synagogi stał stolik i kilku pobożnych żydów koło niego. I zaprosili nas gojów, do owego stolika na szabatowy poczęstunek. Powiedziałem im, że cała nasza czwórka, to goje a nie żydzi. Na co oni odpowiedzieli, że to nie ma znaczenia. Że zapraszają nas i częstują i witają nas serdecznie w skromnych progach świątyni Jerozolimskiej w Polsce. Dodałem że ja i Wojtek jesteśmy autem, to tylko orzechów i ziaren skosztujemy a chłopaki mogą do bólu. Od razu polano do trzech plastikowych kubków wino koszerne.Dwoje was, nie będzie samochodu prowadzić, tylko jeden z was. Poklepał nas po ramieniu pan z długą brodą i dodał :Witamy was serdecznie friends. Wojtek zrezygnował z wypicia kubka wina. A myśmy uraczyli się dobrym winkiem i orzeszkami i poszliśmy na chwilę modlitwy w ciszy i tak po naszemu, po katolicku na cmentarz obok. Stanęliśmy s jarmułkach na głowie pod tak zwaną Ścianą Płaczu. Położyliśmy dłonie na tablicach zmarłych tam pochowanych i odmówiliśmy w duchu wieczne odpoczywanie. W końcu Bóg jest jeden dla wszystkich wyznawców. A potem poszliśmy już strikte do synagogi i usiedliśmy w ostatniej ławce. Nie bardzo rozumiemy teksty nie po polsku tych modlitw. Nie mniej po swojemu się po modliliśmy. Wysłałem sygnałka Rachelowi,że wchodzimy i że jednoczymy się z nimi i modlimy się za nich, tak jak oni za nas się modlą. Dla nich, pobożnych,młodych żydów,wielka jest siła modlitwy. Dialog biblijnego Izaaka, Izraela, Noego, czy Mojżesza. Oni wciąż przed oczami mają tego Mojżesza z wyciągniętymi rękami do nieba, do Boga. Wczoraj Rachel na skype powiedział nam, że będąc w synagodze, postawcie sobie przed oczkami Mojżesza trzymającego kamienne tablice z dzisięcioma przykazaniami. To po katolicku mówiąc dekalog, na którym opiera się cała wiara katolicka. I wasze życie, jako katolików, też powinno być tymi kamiennymi, świętymi tablicami. Napisanymi ręką samego Boga a wręczonymi Mojżeszowi, do przestrzegania przez naród wybrany. A Mojżesz daje te kamienne tablice w wasze ręce i pyta jak Bóg:Czy mnie miłujesz? Jak bardzo ty mnie miłujesz? Po patrzcie. Bóg zesłał potop na Sodomę i Gomorę. A wcześniej klęskę nieurodzaju i głodu, na tych, co żyli jakby Boga nie było. Wam zsyła Bóg łaskę i dary nieba. Bo i macie siebie w wierności i miłości. I dom stoi na wsi. I jakoś finansowo jest nie najgorzej u was, kiedy wasz kolega wciąż narzeka na te czasy. Wracacie di zdrowia. Łaskę zdrowia dostaliście od Boga. Anioła w postaci mamy, cudownej i najukochańszej osoby w życiu zesłał wam Bóg. Po ziemi aaazych katolickich świadków wiary i naszych proroków i królów chodziliście. Kiedy wielueo takiej duchowej pielgrzymce może tylko po marzyć. Czego wam jeszcze trzeba więcej? Jakich dowodów obecności Boga w waszym życiu? I czy nie trzeba mu podziękować za wszystkie te dary? Trzeba. Darem dla siebie wy sami jesteście. I za ten dar podziękujcie Bogu bogatemu w miłosierdzie. I trzymajcie z Bogiem sztamę. Warto. Zapytałem go w takim razie, jak się ma ich związek do tory, czy mówiąc po naszemu starego testamentu. No bo Bóg stworzył Adama i Ewę a potem ciemność i jasność. I dzień i noc. I słońce i księżyc. I lądy i wody. I wszelkie ptactwo i gady i wszelką zwierzynę…I kazał się rozmnażać im i zapełniać ziemię. I nie ma mowy tam o gejach a o heteroseksualnych ludziach. Na co on szybko odpowiedział, że Bóg nie powiedział że inni niż hetero nie mogą istnieć. Na obraz i podobieństwo Boga stworzył Bóg człowieka i następni po Adamie i Ewie też. I posłał ich na różne krańce świata z misją czynienia miłości i dobra. I tyle wieków my żydzi idziemy po świecie ze świętymi księgami tory i modlitwą po całym świecie. I z testamentem danym przez Boga i z świadectwem wiary i pamięci o naszych przodkach i tożsamością, która wyrosła z korzeni a której nigdy nie wytniemy.  Naród wybrany przez Boga -żydzi,Izrael. I taki ładny obrazek na koniec naszej rozmowy nam dołączył. IMG-20170630-WA0031Dziękujemy za dziś. TYLE. :-D  :-D