Archiwa kategorii: gay

SORKI, ALE MASĘ OBOWIĄZKÓW MAMY,ALE DZIŚ GŁĘBSZY ODDECH WZIĘLIŚMY.

Witamy po długiej nieobecności na blogu. Sorki za to,że zamilkliśmy,ale nawał obowiązków nie pozwolił nam na wklejenie tu na blogu notki.Neta to właściwie używaliśmy do transakcji bankowych i zamówień towaru i odszukania konkretnego produktu w dobrej cenie.Ale dziś pozwoliliśmy sobie na głębszy oddech od wszystkiego i przypomnieliśmy sobie o naszym blogu.A no rano Wojtka wzięło na amory. Miał wreszcie prawo po tylu dniach postu seksualnego wyperswadować na mnie ten miły dodatek jakim jest seks w związku.Miłe, aczkolwiek niezbędne dopełnienie naszej miłości. Trochę byliśmy za głośni w tym wszystkim i myśleliśmy, że nasza mama potem w kuchni będzie coś po bąkiwać jak to ona ma w zwyczaju z lekkim uśmiechem na twarzy i patrząc na nas z pod boku.Ale nic nie mówiła, to znaczy że nie słyszała naszego podniecenia i orgazmów.Dobrze. Powiedziała tylko,że Tawarisz był za potrzebą na spacerku i że Tuptuś dostał swoją rację żywieniową.To plus.Duży plus.Nie mniej i tak wpierw spoceni weszliśmy oboje pod natrysk.Potem jeszcze kosmetykach.I tak godzinę spędziliśmy w łazience. Ale wyglądać trzeba przyzwoicie a nawet bardziej niż przyzwoicie pomiędzy ludźmi.Nasza Mama też już wygląda inaczej niż przedtem.Nie ma już złotych zębów,  które zdradzały jej pochodzenie.Wojtek był z nią i przy niej w gabinecie stomatologa. Jest elegancko,  jak to Waldek mawia,jak dama ubrana.Jest uśmiechnięta, pojedzona.Pełny make up nauczyła się już wykonać.Nie mniej pyta Wojtka o ocenę i czeka na korekty jakieś. Co jej więcej trzeba…Co do mieszkania tego na Ukrainie,to Wojtek dzwonił do tej firmy zajmującej się nieruchomościami i pytał,ale nie sprzdane jeszcze. Nie musi być już sprzedane.Kiedy sprzeda, to będzie.Spoko.W tym nowym kiosku,  zcieśniliśmy towar tak na maxa,że wszedł z boku ekspres do kawy i teraz można u nas kupić na wynos dobrą kawę na pobudzenie i na rozgrzewkę w te zimne dni.Poza tym przyjęliśmy tam panią na emeryturze do pracy.Chcieliśmy dać pracę Waldkowi,który stracił pracę,tylko dla tego,że on chciał mieć każdy weekend wolny i pracować w wybranych przez siebie godzinach i zarabiać średnią krajową 4 tysiące i jeszcze do tego mieć stałą a nie zlecenie umowę.Gdzie tak jest?W większości firm dają umowę zlecenie i na maxx wykorzystują tych pracowników.Wyciskają z nich wszystkie soki. Ale tak to dzisiaj jest.I raczej nie zapowiada się na zmiany na lepsze w tym względzie.No chcieliśmy go przyjąć do naszego kiosku,ale ob płakał że na szóstą trzeba tam być. Że może jakby to było otwarte od ósmej,to on by prędzej się zgodził.No ale to nie my w handlu wyznaczamy godziny otwarcia kiosku a klient swoją obecnością. Już o szóstej sprzedajemy gazety i książki i papierosy z filtrem i bilety i doładowania do komórek i takie tam.Ludzie idą, jadą do pracy i przy okazji coś kupią.Ale Waldek stwierdził,że my zrobiliśmy się mega zachłanni na pieniądze.No cóż.Ale nie po to się biznes otwiera,  żeby mieć same straty a zarabiać.Nie chciał on, to jest pani.Raz,że chwali sobie u nas pracę.A dwa że daliśmy obcej osobie zarobić a nie swojemu człowiekowi.Ale na siłę i za uszy nie będziemy go wciągać.Zadzwonił do Wojtka kilka dni temu rozżalony,że nie może znaleźć pracy.Że on ma całymi dniami z weekendem włącznie być w pracy a on tak nie chce pracować.Wojtek włączył całą rozmowę na głośno mówiący tryb i wszyscy słuchaliśmy jego wywodów.Mama nasza zaśmiała się tylko,że w złote rami dziś nie oprawiają i nie wieszają jak eksponat na ścianie.Że tak było z niektórymi w komuniźmie.Ale jaka to była sprawiedliwość,kiedy jeden zasuwał w pocie czoła a drugiegoi oprawili w ramki i powiesili na ścianie,ale i jeden i drugi wziął taką samą wypłatę.To nie sprawiedliwe było przecież.A teraz?Malciki cały dzień praktycznie wybywają z domu.Są gośćmi w domu.I jakoś nie płaczą że tak jest.Przyzwyczaili się do tego trybu i proszę…Ani nikt głodny nie jest.Ani pieniędzy nam nie brakuje.Jeszcze w wolnym czasie znajdują czas dla domu,dla mnie…Jak oni to robią-ciągnęła mama.Ale ty nie musisz iść do pracy,bo Maciek sobie dobrze zarabia i jest w stanie utrzymać dwoje ludzi i mieszkanie.-dodałem.Po chwili rozmowy przeprosiłem go,że musimy kończyć,bo obowiązki czekają na nas i same się nie wykonają.Trochę zły był,ale to jak mamy wolny czas od obowiązków i siedzimy na luzie w domku,to możemy sobie pozwolić na dłuższe ględzenie a nie teraz.Księdza po kolędzie przyjęliśmy.Nie dość że poświęcił nasz dom,to poszedł z wodą święconą do ogrodu i poświęcił drewniany domek Tuptusia.Był bardzo zadowolony ksiądz proboszcz z naszej wizyty.Śmialiśmy się,że ludzie przychodzą do szopki w kościele ucałować kamień z Betlejem.Taki mały kamyczek,jako symbol pamięci wiecznej dla żydów,ale świętość dla ludzi,bo z Betlejem.No dobrze.Nie pojechaliśmy na sadzenie drzew do Izraela.Ale przeprosiliśmy naszych przyjaciół za to.Nie mają nam tego za złe.Wiedzą że rozwijamy się i potrzebujemy dużo czasu na to.I uczymy się ogarniać to wszystko jednocześnie.Na razie jest dobrze.Poza chyba obwarzankami.Ale raz że zima wróciła,to nie sprzeda się takich ilości co na jesieni schodziły.A dwa,że co kawałek jest jakiś sklep,bar z jedzeniem.Więc ci ludzie mają większy wachlarz wyboru.Ale jakoś to idzie.Do tematu ziemia święta wrócimy przed Wielkanocą.Taki przynajmniej obiecaliśmy naszej mamie.No i musimy teraz się wywiązać. :-| :-| A dziś niedziela upłynęła pod znakiem rodzina.Z małym tylko epizodem na wdepnięcie po kasę do saloników i kiosku RUCHU.Byliśmy na mszy świętej w Bazylice Mariackiej na rynku.Potem poszliśmy spacerkiem do galerii Krakowskiej na dobrą rybkę z dodatkami i lemoniadą w NORTH FISH.Zjedliśmy tam wyśmienity obiad.Potem pochodziliśmy po mieście,po plantach i zahaczyliśmy o green cafe NERO.Wyśmienitą late cafe z potrójnym ekspresso wypiliśmy.Do tego po ciasteczku i po mufince Wojtek wziął.I posiedzieliśmy sobie na wygodnych sofach.Spoko.coffee-and-chocolateMama była bardzo wzruszona,kiedy barista przyrządził kawę a na niej z mleka zrobił na całą filiżankę białe serce.tak Wojtek sobie zażyczył.I samo to,że w takiej ekskluzywnej kawiarni siedzieliśmy,robiło na mamie wrażenie.Prawdziwa,prze pyszna kawa late z potrójnym ekspresso,którą polecamy z syropem bananowym,albo migdałowym.Albo tak jak mama dostała z toffi.Przy okazji spaceru po mieście odwiedziliśmy chłopaków w kiosku.Śmiali się,że biedny ten Waldek jest i że dobrze że ma tego Maćka obok,bo sam to on by nie wytrzymał i wrócił z powrotem na Ukrainę i powiedział,że Polska nie jest krajem dla niego.A jakoś Wojtek się wyrobił…I jakoś masz Mario prawą rękę z niego…I zawsze możesz na niego liczyć i nie zostałeś się sam z tym wszystkim…-ciągnął Marek.I kto by pomyślał,że Wojtek tak wszystko chłonie.I chce mu się.I uparcie idzie do przodu.-dodał Błażej.Mama mówiła o dobrym obiedzie i kawie prze pysznej z tak wielkim wzruszeniem,że Błażej zaśmiał się,że nie takie się już kawy piło w życiu i nic w tym dziwnego.Ale fajnie,że razem jesteśmy wszyscy i znaleźliśmy pośród nawału obowiązków ten czas dla rodziny,kiedy ludzie stale mają rodzinę tylko na zdjęciu,bo brak czasu.Wróciliśmy z miasta do domu autkiem.Od razu Tawarisza wziąłem na długi spacer.Nasz kot Bonifacy się stęsknił za nami,bo chodził koło nogi mi i czekał,że go wezmę na ręce i pogłaszczę i przytulę twarz do jego futerka a on będzie cicho pomrukiwał.Kocia natura.A teraz już będziemy zabierać się za zamówienia towarów z listy na jutro i popatrzymy trochę w telewizor i kładziemy się.Dwa dni będzie zimy i od środy ocieplenie klimatu do 6-8 stopni.Mamy 4 pory roku zimą.No cóż…TYLE. :-| :-|

NO WRESZCIE PO TYCH ŚWIĘTACH.UH…

Witamy.Dzięki Bogu,że już po świętach jest.Raz to mnóstwo roboty.Dwa,to mnóstwo biegania a to za tym a za tamtym.A to znowu czegoś człowiek zapomni tak po prostu i trzeba włączyć było wsteczny w tym aucie i wrócić się.To nie dość że w domu praca,to jeszcze w kiosku siedź i handluj i myśl co tu jeszcze trzeba.A jeszcze Wojtek musiał prezenciki pod choinkę kupić.No bo jak pod taką nie małą choinką,może zabraknąć choćby jakiegoś małego drobiazgu.To już taka nasza tradycja jest i tyle.No a potem to klasyczne,wigilijne obżarstwo.Nie mniej jedzenia nam jeszcze dość sporo pozostawało, to i mama i Wuwuś mają gotowanie z głowy.Ale gęś z ryżem z jabłkami z suszonymi śliwkami, migdałami i podlana wódką,była super.Najważniejsze,że wszystkim nasze potrawy smakowały i że wszyscy byli zadowoleni.Chłopaki poraz pierwszy w życiu przeżyli prawdziwą wigilię.Widać było na ich twarzach wzruszenie.Ale sam fakt zamieszkania na wsi, już jest dla nich wielkim przejęciem.Tym bardziej,kiedy za ogrodzeniem widzą ludzi wpatrzonych w tą żywą palmę w ogrodzie.A jeszcze ksiądz proboszcz na kazaniu powiedział o tym jak to określił niezwykłym i namacalnym darze obecności Boga wśród nas,palmie z Jerusalem.Daliśmy chłopakom tego jedzenia trochę na potem,bo ileż można zjeść tej kapusty z grochem,czy tych pierogów z kapustą i grzybami.No ale zapach lasu unosi się po całym domu z tej choinki.Nasz jeż Tuptuś tego roku był nie uchwytny.To że jest i żyje,to mama potwierdza,bo codziennie zanosi mu rano utarte warzywa i owoce i wodę mineralną, nie gazowaną.Dołożyła mu drobinkę opłatka od nas do warzyw utartych i zaniosła koło jego domku.Kot Bonifacy przywędrował pod koniec wietrzeży wigilijnej i siedział na tarasie i za szybą miauczał.Wybitnie mu dupcia zmarzła.Ale załapał się jeszcze na trochę czerwonego barszczu i dwa uszka, odrobinę smażonego pstrąga i kawałek ciasta.A potem usiadł koło taboreta na którym stoi choinka i tak sobie leżał.Nie przeszkadzały mu nawet zapalone lampki  na choince.Wczoraj mieliśmy otworzyć nasz kiosk,ale doszliśmy do wniosku,że dziś się na spokojnie otworzy pełną parą. I nawet z powodzeniem.Na stoiskach z obwarzankami tylko obniżyliśmy ilości do minimum, bo raz,że tych ludzi jest niewiele, bo większość wyjechała do nowego roku.A ci co są,to zwykli świąteczne potrawy zjadać jeszcze a nie precle.Ruszymy po 3 królach pełną parą a nie teraz. Zebrała się elita dorobkiewiczów i gęby im się śmieją z obżarstwa,jak po mruczał Waldek do Maćka na odchodne.I niech im tak będzie. TYLE.

INTRATNA PROPOZYCJA WYJAZDU DO ZIEMI ŚWIĘTEJ.

Witamy.Tak pojedliśmy dość sporo.Dom jest pełen ludzi,bo i Waldek z Maćkiem przyjechali,co my myśleliśmy,że dziś mini busy nie jeżdżą,bo święto.A tu jeden przewoźnik jeździ łakomy na pieniądze.To tak w miejsce tego pustego talerza ich przyjmujemy.Ale wydaje mi się,że oni z oszczędności do nas przyjechali.No bo jeden i drugi pracuje.To biedy wcale nie ma u nich.Jeszcze Maciek architekt pracujący w zawodzie.No ale dotarli,to siedzą za stołem.Na wejściu tak się mi bacznie przyglądali.Co chłopaki?Nie możecie mnie poznać?To wejdźcie do środka i popatrzcie na naszą mamę,jaka dama teraz.Oj…No bo mama nasza będzie wychodzić za mąż za bogatego chłopa.Kilka arów pola ma i duże gospodarstwo i duży dom…Niet.Nie prawda.Nic takiego nie ma.Ale jak pani sobie teraz dobrze wygląda…-dorzucił Waldek.A no dbają o mnie chłopaki jak mogą.I że oni jeszcze pośród aż tylu zajęć znajdują czas na dom i na dbanie o siebie i na panią i ogród.Niewiarygodne.-dodał Waldek.No jak się chce,to nic trudnego.Zorganizować tylko grafik punkt po punkcie trzeba i tyle.-odpowiedziała mu mama.Boziu najdroższa.Jak wy teraz młodo sobie wyglądacie…-mruczał Waldek.No to trzeba mieć inne pieniążki,nie takie jak my,to i się młodo wygląda.Bo te wszystkie zabiegi nie kosztują 5 złotych,czy 50 złotych a więcej.No zależy jakie zabiegi i gdzie.I czy jesteś pierwszy raz,czy masz kartę rabatową stałego klienta,czy pacjenta ich,właśnie ich studia urody.No my takie karty mamy i taniej nam liczą wtedy.-odpowiedziałem mu.No raptem 10% rabatu ci dadzą…-mruknął Maciek.Na niektóre zabiegi mamy nawet 50% rabatu.A jeszcze jak połączymy jeden z drugim,to za dwa płacimy a trzeci mamy gratis.Do tego kremy rosyjskiej firmy SYBERICA.No i jest efekt.Jak wszyscy teraz dbają o siebie i odmładzają się,to my nie będziemy gorsi od nich-dorzucił Wojtek.No to ile ty Mariusz masz lat?Tak z ciekawości pytam.-wrzucił Maciek.A ile byś mi lat dał?Wyglądasz na 30-32 lata.-odpowiedział Maciek.No i okay.Nie no…Ale ile tak na prawdę,jak w dowodzie masz lat?-pytał dalej Maciek.Powiedziałeś 32 lata i tak niech zostanie.W dokumenty człowiekowi na ulicy nie zaglądasz a patrzysz wizualnie na niego.I jak go widzisz,tak go opiszesz.Widzisz takiego nie zadbanego faceta,skromnie ubranego,takiego z gatunku nie dochodź do mnie,to tak do zapamiętasz i tak o nim opowiesz.A widzisz zadbanych ludzi na ulicy tak jak my,to tak o nich powiesz.Tyle w tym temacie.-odpowiedziałem.Słuchaj.Ja jako matka,to marnego,złego słowa o nich nie powiem.Nawet ksiądz proboszcz,który do nas często zagląda,też o nich złego słowa nie powie.Mądrz,zaradni ludzie z głową na karku.Tak ksiądz o nich mówi i bardzo serdeczni i uczynni ludzie.A jak tam twoi rodzice w święta żyją?-pytała mama.No posłałem kartkę z życzeniami świątecznymi i opłatkiem z polski.No to ładne rzeczy.Oni siedzą z maleńką puszeczką sardynek tam i nic więcej nie mają a ty masz prawdziwe święta.No ale mieć syna a mieć syna,to olbrzymia różnica.Ja to już o tej ukraińskiej biedzie zapomniałam na śmierć.Z resztą co będę rozpamiętywać tamten okres.Biegu tamtych wydarzeń już nie zmienisz.Możesz co najwyżej wrzucić tamte czasy do kominka i spalić i iść na przód z nową rzeczywistością,tą lepszą i słuchać się chłopaków a wtedy dobrze ci mamo będzie.Pamiętam jak do dziś,jak tu w tym salonie,młody żydek ze mną rozmawiał.Mariusz siedział obok nas jako tłumacz a on trzymał mnie za rękę na błogosławieństwo.Teraz też dostali malciki propozycję wyjazdu na żydowskie święto ziemi,drzew,przyrody.Oni biadolą,że otworzyli teraz nowy kiosk i rozkręcają go.I boją się tam kogokolwiek zatrudnić,bo mnóstwo towaru jest i mała powierzchnia.A to a tamto.A popatrzcie ile już razy byliście na ziemi świętej.I zawsze kiedy wróciliście,to interesy posuwały się do przodu z sukcesem.To Błażej z Markiem przecież wymodlili w Jerozolimie ten własny dom z ogrodem.Nie słyszeliście jak ksiądz proboszcz powiedział?Na Błogosławieństwo Boże jeździcie a Bóg za każdym razem mówi wam w widzialny sposób:Niedowiarki.Oto jestem z wami i wam błogosławię.Młodzi żydzi  też w tym kontekście powiedzieli jakoś…A mama wie ile taki wyjazd kosztuje?A wy macie świadomość tego ile wam rzeczy już przysłali oni kurierem?Ile dostaliście już od nich rzeczy materialnych i tych drzewek owocowych i krzewów do ogrodu.I chłopaki palmę do ogrodu dostali przecież.A ile od Pana Boga żeście dostali już łask?Przecież ten Jezus z Jerozolimy doszedł chodnikiem do Łagiewnik do siostry Faustyny a stamtąd zboczył do was i pokazał wszystkim,że dla niego nie liczy się orientacja seksualna a wy jako ludzie,jako katolicy.Tak weam ksiądz proboszcz mówił?-ciągła mama.No ale to dopiero 15 stycznia jest to święto.No to 11 stycznia w czwartek polecicie już tam.Będziecie z nimi na żydowskim szabacie.A potem w poniedziałek będziecie uczestniczyć w tym święcie drzewa.Ale katolicy i w żydowskim szabacie biorą udział?A ty nie wiesz,jak bardzo uroczyście tam szabat się obchodzi.Obżarstwo i pijaństwo i balanga na całego.A wcześniej to przepiękne śpiewy żydów i modlitwy w synagodze.Byłam z nimi i na własne oczy co ja widziałam,to przeszło moje najśmielsze wyobrażenia.I te ziemie,budowle,góry z czasów Mojżesza,króla Dawida,Jezusa i apostołów.Prze piękne.Mama wyjęła albumy ze zdjęciami i wszyscy zatopiliśmy się w podziwianiu ziemi świętej.Pani sąsiadka łzy wycierała chusteczką patrząc na Bazylikę Grobu Jezusa,czy na Bazylikę Betlejem.I ten bazar pełen świeżych owoców i warzyw.I ten Tawarisz jedzący przed jadką mięsną z papieru surowy płat świeżego mięcha.Oj to psisko na prawdę dobrze trafiło.I też z wami szedł po ziemi świętej…W Jerozolimie był z nami.Rachel i Mark zostali z nim przed wejściem na zewnątrz a myśmy sobie weszli do środka.I nawet tam gdzie był całkowity zakaz fotografowania,to ukradkiem pstryknęliśmy bez flesza oczywiście fotkę i nikt nic nie widział.No jest przygoda życia.Nie dziwię się pani,ze pani się zapłakała trzymając tych skał,które mają ponad 2000 lat z górą.Też bym ryczała.No bo kiedyś swoją świętą dłonią Jezus i apostołowie idąc tędy tą skałę trzymali a teraz wy.Chłopaki.Nie zastanawiajcie się.Choćbyście mieli zamknąć ten kiosk wasz na tydzień,to zamknijcie i jedźcie.Warto jak macie taką możliwość.-dorzuciła pani sąsiadka.No jeszcze za hotel,za nocleg nie płacą.Mieszkają w apartamentach w białej dzielnicy Jaffa u chłopaków.Jeszcze koszerne,żydowskie jedzenie mają na co dzień.Tylko z nimi pojechać,to na męczarnię.Oni młode chłopaki,to pędzą i wymyślają trasy turystyczne do zwiedzania historycznych terenów,miejsc.A ja nie mam tyle lat co oni,więc nogi mnie bolały jak nie wiem.Ale ewangelię,to ja na żywo widziałam.Na jeziorze Galilejskim na statku byliśmy,płynęliśmy.Mariusz pomysłowy na sznurówce przywiązał pustą butelkę po wodzie mineralnej i spuścił ją do jeziora i nabrał wody i wszyscy polaliśmy się tą wodą poświęconą przez Jezusa i Jana chrzciciela kiedyś tam.Prze piękna wyprawa.No.Nie każdemu jest to dane.I pod ścianą płaczu staliśmy i modliliśmy się jak wszyscy żydzi.No nie każda matka tak ma.I spojrzała na Waldka.Ale na czterdziesto dniowy post na pustyni jak uczniowie Jezusa,to się mogę wybrać.I usiąść w miejscu tym co apostołowie kiedyś i stanąć jeszcze raz w ogrodzie oliwnym pod  drzewem oliwnym,których tam dużo jest.Oj.Mam za co dziękować Panu Bogu.Mam za co.A tu przetłumaczyłem to co odnośnie tego żydowskiego święta napisał Rachel:Tu biSzwat oznacza 15 dzień miesiąca szwat. Tu  wyraża liczbę 15 w hebrajskim. Piętnasty dzień miesiąca szwat jest Nowym Rokiem Drzew (Rosz Haszana lallanot). W księdze Wajikra czytamy: „Gdy przyjdziecie do ziemi Israela i będziecie sadzić wielkie drzewo rodzące jadalny owoc, będzie ten owoc wzbroniony przez trzy lata będzie wam wzbroniony i jedzony nie będzie. A w czwartym roku wszelki jego owoc będzie święty i jedzony tylko w Jerozolimie, na chwałę Boga. A w piątym roku możecie jeść jego owoc. Ponieważ, aby przestrzegać tego prawa i wiedzieć dokładnie, kiedy trzeba przynieść owoce do Świątyni, a kiedy można je już zjadać samemu, byłoby konieczne zapamiętanie daty zasadzenia każdego drzewa osobno, ustalone zostały zbiorowe urodziny wszystkich drzew na 15 dzień szwat.W tym dniu w 15 dzień miesiąca wraz z rodziną i przyjaciółmi sadzi się nowe drzewa i chcielibyśmy,abyście wy katolicy,posadzili swoje drzewa pojednania dwóch religii,katolickiej i judaizmu.Ale i dbałość o przyrodę i przywiązanie do ziemi to znaczy.Spożywamy co najmniej 7 owoców z ziemi Izraela i spożywamy jeden owoc,który nie jedliśmy jeszcze w tym sezonie.To  święto w żydowskim kalendarzu wyznacza koniec zimy i rozpoczęcie ery opadów deszczu.Zaczniemy razem nowy rok drzew.Waldek siedział i zachwalał tylko ten rząd PiS.Jaki ten rząd jest dobry.Na co ja już totalnie nie wytrzymałem i krzykłem:Dam pani minister Rafalskiej te +500 i zabiorę jej te ministra uposażenie i tylko +500 zostawię i dam dziecko na wychowanie.Zobaczymy czy podoła za tylko tą kwotę.To powinno być sprawiedliwie rozdawane od stu złotych do tysiąca nawet.W zależności od stopnia ubóstwa.A nie każdemu kto ma dziecko.Poza tym wszystko jak za komuny upartyjniają i zagarniają pod siebie.Nie będzie niedługo instytucji niezależnej a wszystko w rękach PiS.Nie wiem.Nam nikt nigdy w życiu niczego nie dał.Ni złotówki.Wszystko sami i dajemy radę i rozwijamy się.Zdrowy rozsądek i olej w głowie i myśleć nie o rządzie PiS a o sobie i swojej rodzinie.A te biedne dzieci komu zostawić?Nie prosiły się na świat.Są…Ale to nie twoje dzieci są?-pytał Wojtek.Nasze.Polskiej ziemi dzieci.No to rządu a nie nasze.Ale tak nawiasem,to niektórych bez mózgowych ludzi trzeba by kastrować po prostu.Bo tylko umieją wypić i dzieci po narabiać i tyle potrzfią.A utrzymać rodzinę nie umią.Zero odpowiedzialności.Laska się tylko ruchać potrafi i dobrze bawić i nic więcej.I ładne tipsy wykonać.A to że seks zakończyć się może ciążą i dzieckiem,to nie pomyśli.A potem ty się pytasz komu te biedne dzieci.No nam na pewno nie.My mamy swoją rodzinę i swoje problemy i swoje życie.Na tyle nas stać,to na tyle mamy.I koniec.Nie jedna rodzina biedę ma a oni mają wszystko.Proszę.Nawet żywą choinkę postawili.I stac ich było.Boże.Żywa choinka to wydatek z rzędu 40 złotych,to nie taki majątek znowu.-odpowiedziałem mu.No my też mamy żywą w doniczce.Potem się wkopie je do naszego ogrodu na pamiątkę niezapomnianych świąt.Takich świąt jak tutaj,to w Krakowie mieście nigdy mieć ty nie będziesz.Z dumą Błażej  Waldkowi odpowiedział.Nie tyle dla nas zrobili Mariusz z Wojtkiem i mamunia.Oni sobie pojadą nawet na miesiąc jak będą chcieli do Izraela a my tu biznesów im doglądniemy.Towar netem im zmówimy.Kasę wpłacimy na konto.A jeszcze teraz jak mają program do skrzętnego liczenia i towaru i kasy,to manka nie będzie.A nawet jak zyski im trochę spadną,to nadrobią po przyjeździe.Spoko.A za nich wy będziecie przyjeżdżać na obiadki do mnie.Przynajmniej nie będzie mi tak smutno samej.-dorzuciła mama.TYLE. :-D :-D

CHWILA ODPOCZYNKU W TYM WIGILIJNYM ZABIEGANIU.

Witamy w tej wigilijny dzień.Podaję przepis na Ukraińskie bliny pszenno-gryczane.250g mąki pszennej,250g mąki gryczanej,600ml mleka,125g masła,30g drożdży,3 jaja,sól,cukier.Drożdże zagniatamy z odrobiną cukru. Następnie rozprowadzamy je w mleku i dodajemy 3 łyżki mąki pszennej. Całość zagniatamy raz jeszcze i odstawiamy w ciepłe miejsce.Resztę mąki przesiewamy przez sito do miski, dodajemy oddzielone od białek żółtka, szczyptę soli, stopione i ostudzone 50g masła i wyrośnięty rozczyn. Dokładnie wyrabiamy ciasto, na koniec dodając pianę ubitą z białek.Od momentu dodania piany przestajemy ciasto ugniatać. Zamiast tego bierzemy drewnianą łyżkę i bardzo delikatnie mieszamy, aż składniki się połączą.Roztapiamy na patelni resztę masła i smażymy okrągłe placuszki. Nie smażą się długo – gdy z obu stron będą miały złocisty kolor, powinny być gotowe.
Bliny podajemy z kwaśną śmietaną, lub z konfiturą.Zdołałem wlecieć do kuchni i zrobić szybko fotkę im i już mnie wyrzucono.BlinyPrzepis na pstrąga z migdałami.3 świeże pstrągi dokładnie opłucz pod bieżącą,letnią wodą i dokładnie wytrzyj ręcznikiem papierowym do zupełnego sucha.Oczywiście płetwy,ogon i głowę odetnij nożem.Rozetnij każdą rybę wzdłuż.Skrop sokiem z cytryny w środku i na wierzchu, oprósz solą i pieprzem, wsyp do wnętrza połowę pietruszki i włóż łyżeczkę masła.Namocz rodzynki w przegotowanej gorącej wodzie.Na folii aluminiowej Jan niezbędny ułóż rybę, położyć na niej drugą łyżeczkę masła.Odcedzić rodzynki i posypać nimi rybę.Zawinąć szczelnie folię, wstawić rybę do piekarnika nagrzanego do temperatury 180ºC i piec 20-25 minut.W tym czasie na patelni rozgrzać pozostałe masło, uprażyć na nim płatki migdałów i orzechy do lekkiego zrumienienia.Przed podaniem polać rybę sosem maślanym z migdałami udekorować plasterkiem cytryny i kawałkami orzechów.Przepis na ukraińską kutię.Skład:1/4 kg pszenicy (łuskanej), 1/4 kg jęczmienia (łuskanego),0,6 kg maku, 2 szklanki miodu,mleko, dwie garście orzechów,2 garście rodzynek, 2 garście suszonych owoców (moreli, fig).Gotujemy pszenicę i jęczmień w jednym garnku aż staną się miękkie. Gdy woda będzie wyparowywać – należy jej dolać.  Mak gotujemy w mleku po czym mielemy w maszynce tak ze trzy razy. Wszystkie składniki mieszamy w misce. Tak przygotowane wstawiamy do lodówki. Podajemy w formie schłodzonej.Usiłowałem wyjąć na chwilę z lodówki kutię i spróbować palcem trochę.Hm…Ta wigilia jest rozpieszczalna za sprawą Wojtka i mamy.No i chłopaki Błażej i Marek mieszają,dodają składniki.Tak to wygląda owa kutia.kutiaI widzę już sałatkę wielo warzywną z majonezem.I wszechobecny zapach ciast pieczonych.Rolada makowa już stoi.Cały duży gar ciasteczek-gwiazdek,choinek po lukrowanych też jest.Serniki polany lukrem też już stoi.Ciasto gruszkowe ala szarlotka,bo w miejsce jabłek,dano9 gruszki.Widzę że Wojtek jeszcze kluski z makiem robi pod oknem.Cała,duża stolica pierogów z kapustą i grzybami jest i czeka na ugotowanie.Druga,mała stolica pełna jest uszek do barszczu.Za chwilę  pstrągami się Wojtek zajmie,bo już opłukał je i wytarł ręcznikiem papierowym do sucha i przygotował na płaskim talerzu do tego dalej.Biedny pies chodzi wącha i co jakiś czas ujada i skuczy.A rano już koło dziewiątej pojechaliśmy autem a chłopaki za nami autem do centrum ogrodniczego dwie wsie dalej po żywą choinkę.choinkapol_pl_Swierk-srebrny-Super-Blue-w-doniczce-37642_3Tak wygląda nasza choinka.A tak wygląda choinka Błażeja i Marka.pol_pl_Swierk-srebrny-Super-Blue-w-doniczce-37642_2Chłopaki musieli zawieźć choinkę do domu i pojechać do TESCO i do OBI marketu po bombki,ozdoby na nią i lampki,bo nie mieli.My mamy z lat już w pudłach,to wyjęliśmy i ubrałem z mamą tą choinkę i wstawiłem w salonie koło okna na taborecie.Wojtek jeszcze owinął doniczkę złotym celofanem dla zakrycia tej szarości doniczki i obwiązał ją dookoła czerwoną wstążką.Potem ksiądz proboszcz z opłatkiem zawitał do nas i z życzeniami.Oczywiście wzruszona mama nadawała mu w papierową torbę od nas po trochu blin,kutii,trochę rolady makowej,trochę sałatki.Tak po ukraińsku w ten swiatyj weczir.Błażej z Markiem wzruszeni patrzyli,że w mieście Krakowie nie ma tak,że ksiądz przychodzi z życzeniami do domu.Dał mu Wojtek złotą,dużą bombkę przysłaną zeszłego roku przez naszych przyjaciół z napisem JERUSALEM 2016.Powiedział ksiądz,że w koszyczku przed ołtarzem na białej serwetce ją położy w środku wianka z choinki.Niech ludzie z bliska dosięgną tajemnicy wiary,która z ziemi świętej do naszej świątyni przychodzi a z niej do naszych rodzin i naszych serc.Zaprosił na pasterkę o północy nas.I pojechał do siebie na plebanię.Widać było wzruszenie na jego twarzy i radość jednocześnie.Stół wigilijny już zapełniony jadłem jest i zapraszają już.Na czterech rogach stołu stoją główki czosnku,które mają odpędzać na święta złe duchy.To taki obrzęd ukraiński.Na domu powiesiliśmy gałązki z bombkami i jemiołą i kłosami zbóż.A na drzwiach taki ozdobny wianuszek,wianek na drzwiachWSZYSTKIEGO CO DOBRE I PEŁNE CIEPŁA I MIŁOŚCI I RADOŚCI NA ŚWIĘTA.TYLE.

 

PRZYGOTOWANIA DO ŚWIĄT RUSZYŁY PEŁNĄ PARĄ JUŻ.

Witamy.Przygotowania do świąt ruszyły pełną parą już.W niedzielę odwiedziliśmy market Auchan i galerię Bonarka.Tłumy ludzi,kolejki do.kas i po ponad 600,ponad 800 złotych.Ba.Nawet widziałem osobę,  co blisko tysiąc złotych zapłaciła przy kasie,przykłdając kartę płatniczą zbliżeniowo.I praktycznie sama żywność.I tak się z mamą zastanawiałem,czy to nie wojna się zbliża,że aż tyle tego?..No nie.Dslej króluje teoria zastaw się a pokaż się.No u nas tradycyjnie jak co roku.Łopatkę do gotowania kupiliśmy.Susz na kompot wigilijny mamy.Dwie paczki grzybków suszonych też.Bakalie do ciast i wypieków są.No bo dziś odwiedziliśmy Stary Kleparz,to to co lepszej jakości dokupiliśmy na placu targowym.Ogrom cutrusów w tym grapefruity izraelskie.Codziennie przy śniadaniu zjadamy na odporność po połówce grapefruita.A przed śniadaniem,na czczo pijemy po łyżce tranu. Zamówiliśmy przez internet dużą,litrową butlę w promocyjnej cenie,bo w aptece jest tran,ale smakowy i w małych buteleczkach i kupę kasy kosztuje.Mąki cały zgrzew z marketu przywieźliśmy,  to będziemy piec i makowca  babkę drożdżową z rodzynkami i lukrem.I sernik. I kluski z makiem.I pierogi z kapustą i grzybami i uszka do barszczu sami będziemy lepić.Ksiądz proboszcz podesłał nam osobę,co dwie wsie dalej bije w czwartek świnię,żeby zapytała się nas, czy czegoś nie chcemy. Oczywiście że tak. Chcemy i schabu z kością i boczuś taki ładny,  wyrośnięty.I golonkę i żeberka i swojską kiełbasę.I świński ogon sobie Wojtek zamówił na ukraińską zupę bida.Bo tak ją Błażej określił.Nigdy takowej nie jadłem, to skosztuję.Mamunia będzie przyrządzać ją po świętach.Kaczkę pan od świniobicia i kurę swojską dziś przywiózł.Kaczkę upieczemy w gęślarce w piekarniku z ryżem z suszonymi śliwkami i podlanymi lampką wina i zaszytymi w środku nićmi.Przepis dostaliśmy od tej starszej, samotnej sąsiadki, którą mama zaprosiła do nas na wigilię,na święta i nic nie mamy do powiedzenia.A kurę wiejską już obrałem z pierza i bebechów i pokroiłem na elementy.W niedzielę rosół na niej będzie i makaron domowej roboty.Główkę olbrzymią kapusty i groch Wojtek dziś wziął. Mówiłem mu, że będzie za dużo już,ale on swoje,że na wigilię się je kapustę z grochem i ma być.Błażej dziś położył nam na stole w kuchni 300 złotych i zapytał,czy nie mało na święta dają nam.Wziąłem na siłę przymuszony przez niego te pieniądze. Trudno. ☺☺W kiosku już wczoraj półki wstawili robotnicy.Musieli szybko autem przystanąć,  wyładować i odjechać na miejsce postojowe,bo przechodnie psioczyli,że nie mogą przejść swobodnie. Zamontowali je na metalowych wspornikach. Potem towar przywożono co pewien czas.A to gazety.A to papierosy.To znowu chemia.Od razu układaliśmy je z głową. Gazety za szybą przednią.Błażej z Markiem ponad tydzień się bawili w otwarcie kiosku RUCHU a my w kilka dni mamy komplet.Kilka telefonów tylko i jedno po drugim i mamy całość. Kasę fiskalną i port do kart płatniczych już podłączyliśmy i sprawdziliśmy, że działa. Tablet kupiliśmy i też podłączony już.Naklejki na szybach KOLPORTER już nakleił.Tak że ja jutro od szóstej rano już będę układał prasę codzienną i handlował już. Potem Wojtek mnie zmieni.Pani plastyk miasta ma przyjść z kontrolą do piątku i odebrać kiosk.Błażej nie może wyjść z podziwu,że już mamy całość i już jutro zaczynamy.Wojtek dopołudnia porobi w domu coś z mamą a potem ja jak wrócę,to do dokończę.SPOCZKO.TYLE.